Zaczyna się Adwent, czas naszego przygotowania do Bożego Narodzenia. Czy rzeczywiście dla większości Polaków Adwent tak właśnie się kojarzy? To, co nie udało się przez długie lata totalitarnego systemu,
dokonuje się na naszych oczach. Ktoś nas okrada z najcenniejszych wartości, a my tego nawet nie zauważamy, albo nie chcemy tego widzieć. Dziś dla wielu liczy się pamięć o drzewku, karpiu, a nawet o pustym
miejscu przy stole wigilijnym, ale czy jest jeszcze w naszym życiu miejsce dla przychodzącego Jezusa?
Kiedy ktoś nas okrada z pieniędzy, majątku czy innych dóbr materialnych, krzyczymy i szukamy pomocy. Dlaczego tak mało protestujemy, kiedy okradają nas z najcenniejszego daru Boga - z Jezusa
Chrystusa?
Pamiętajmy o Bogu i nie pozwólmy, aby ktoś za nas decydował, czy jest dla Niego miejsce w naszym domu i w naszym życiu. W nasze ręce podczas Adwentu Kościół wkłada potężne narzędzia, dzięki którym
możemy przygotować się na przyjęcie Jezusa. Do nich należy zaliczyć modlitwę, która warta jest, aby wszystko odsunąć na bok i podjąć rozmowę z Bogiem. Pokazał nam to kiedyś Ojciec Święty na Wawelu, kiedy
wszystkie sprawy i cały program pielgrzymki odsunięto na bok, a on modlił się brewiarzem.
Adwent to czas przypominania sobie o tym, że każdego z nas czeka najważniejsze spotkanie, do którego przygotowuje nas pokuta. Wreszcie Adwent to czas, kiedy musimy uświadomić sobie, że chrześcijanin
jest człowiekem pełniącym wolę Bożą, zgadzającym się z tą wolą. Jeśli chcemy spotkać Jezusa w dzień Bożego Narodzenia, musimy każdego dnia otwierać się na łaskę Bożą.
Każda wspólnota parafialna przeżywa w tym czasie rekolekcje, które mają być pomocą w dobrym przygotowaniu do świąt, ale nie w takim przygotowaniu, o jakim myśli przeciętny człowiek. Powołani jesteśmy
do zdobywania szczytów świętości, a rekolekcje to czas, kiedy przez modlitwę, pokutę i dobre uczynki otwieramy się na łaskę Bożą. Niech nasze miejsca w kościele parafialnym nie pozostają w tym czasie
puste, bo wówczas puste mogą być również nasze serca na święta. Dobrze wykorzystajmy dany nam czas.
Wojna z Filistynami stawia Izrael wobec potęgi, która paraliżuje serca. Goliat wychodzi jak chodząca zbroja, a jego słowa mają złamać ducha zanim padnie pierwszy cios. Dawid wchodzi w tę scenę jako pasterz, bez wojskowej pozycji i bez prawa do głosu. Jego odpowiedź Saulowi brzmi jak odmowa lęku. Wyrasta z pamięci o Panu, który już wcześniej ocalił go „z łap lwa i niedźwiedzia”. Dawid niesie w sobie historię łaski z codziennej pracy. Dlatego nie przyjmuje zbroi Saula. Metal i skóra krępują ciało, które zna ruch pasterza i precyzję procy. W ręku zostaje kij pasterski, proca i pięć gładkich kamieni z potoku. Ten wybór wygląda skromnie, a jednak jest precyzyjny. Dawid idzie „w imię Pana Zastępów”. To imię w Biblii oznacza Boga, który stoi ponad armiami i nie potrzebuje narzędzi przemocy, aby ocalić. Dawid wypowiada to publicznie, wobec wroga i wobec własnego ludu. Spór dotyka zaufania. Goliat ufa broni i swojej pozycji. Dawid ogłasza, że zwycięstwo nie przychodzi „mieczem ani włócznią”, bo bitwa należy do Pana. Kamień trafia w czoło, w miejsce dumnej pewności. Olbrzym pada twarzą na ziemię, jak człowiek pokonany przed Panem. Potem Dawid sięga po miecz przeciwnika i odcina mu głowę. Zwycięstwo dokonuje się narzędziem wroga. Tekst zostawia obraz Boga, który potrafi odwrócić to, co miało niszczyć. W tej historii wiara rodzi się z pamięci i prowadzi do czynu. Imię Pana staje się oparciem, a mały pasterz staje się znakiem, że Pan patrzy na serce. Rodzi się odwaga, która oddaje chwałę Bogu i podnosi serca ludu.
Archiwum Muzeum bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie
Bł. ks. Jerzy Popiełuszko
Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o nowych ustaleniach w sprawie okoliczności uprowadzenia i śmierci ks. Popiełuszki, rozmawia Milena Kindziuk (część I).
Zacznijmy od zdania z Pana najnowszej książki pt. „Bolesne tajemnice ks. Popiełuszki. Śladami prawdy”: „Mam już pewność, że ks. Jerzy Popiełuszko zginął w południe 25 października 1984 roku, po sześciu dniach tortur fizycznych i psychicznych”. Skąd ta pewność, Panie Prokuratorze?
Po katastrofie kolejowej w Adamuz to miejscowa parafia św. Andrzeja jako pierwsza otworzyła drzwi dla ocalałych. Proboszcz i parafianie natychmiast ruszyli z pomocą, zapewniając schronienie, jedzenie i duchowe wsparcie ofiarom wypadku, który wstrząsnął całą Hiszpanią - informuje Vatican News.
Do wypadku doszło w niedzielę – jeden pociąg wykoleił się, wpadł na sąsiedni tor, gdzie zderzył się z innym składem. Zginęło 41 osób, kilkadziesiąt innych jest rannych lub zaginionych, dlatego też bilans ofiar może się zwiększyć. Do akcji włączono ciężki sprzęt, aby podnieść najbardziej zniszczone wagony.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.