Reklama

Różaniec - młody spotyka się z Matką...

Niedziela gnieźnieńska 41/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeszcze dobrze nie wiem, czym jest modlitwa, ale modlę się. Modlę się do Ciebie.

Mówiono mi, że tam w niebie jesteś moją Matką i że masz wielki wpływ na serce Boga. O tym mogę się przekonać, widząc wpływ, jaki moja mama ma na serce ojca. Jej łagodność i dobroć zawsze rozbrajają jego gniew. W czasie burzy nic nie mówi, ale potrafi ją uciszyć. Czyni to spojrzeniem swojego serca. Mam mnóstwo problemów. Pomóż mi, Maryjo.

Chciałbym ulżyć nędzy i cierpieniu, których pełno jest wokół mnie i na całym świecie. Jestem bezsilny i mam rozdarte serce. Więc modlę się do Ciebie:

Zdrowaś, Maryjo.

Ty potrafisz, jeśli będę Cię o to błagał, uczynić to, czego ja nie mogę zrobić. Jestem tak mały, a Ty tak wielka i tak potężna! Nie znasz granic. Ja modlę się w swoim pokoju..., a Ty czynisz lżejszym cierpienie chorego tysiące kilometrów ode mnie.

Pragnę kochać i być kochanym, tak jak nikt dotąd nie był kochany. Szukam wielkiej Miłości. Już jednak zostałem oszukany i ja sam też zdradziłem. Bardzo trudno być wiernym. Wylecz moje rany i naucz mnie kochać.

Zdrowaś, Maryjo.

Moja cielesność nie daje mi spokoju. Podobno to normalne. Spraw, by moja seksualność współbrzmiała z sercem, bym nie poszukiwał egoistycznych przyjemności, ale przeżył odwzajemnioną miłość, w której serce i ciało połączą się na zawsze.

Zdrowaś, Maryjo.

Często mnie namawiają, bym zapalił "skręta", zapraszają do złudnego raju narkotyków. Daj mi siłę, bym oparł się tym zwiastunom powolnego konania na dnie.

Zdrowaś, Maryjo.

Kocham muzykę. Kiedy puszczam walkmana na full, wydaje mi się, że nie dosięgnie mnie żaden lęk, żaden stres. Muzyka bywa jak narkotyk. Naucz mnie umiarkowania, tolerancji i szacunku dla innych... Naucz mnie słuchać mojego ulubionego zespołu z umiarem i zdejmować słuchawki, kiedy nie jestem sam.

Ktoś powiedział, że europejska młodzież jest jak gęsi, że im więcej jemy, tym bardziej rozrasta nam się wątroba, dławiąc serce. Naucz mnie dzielić się tym, co mam. Nie od jutra, lecz od zaraz. Ja naprawdę chcę dawać, tylko ręce jakoś uwięzły mi w kieszeniach.

Zdrowaś, Maryjo.

Czasem nie chce mi się żyć. Nagle wszystko przestaje mieć sens i zaczynam myśleć o śmierci. Spraw, bym uchwycił różaniec i powtarzał:

Zdrowaś, Maryjo.

Uwielbiam tańczyć i bawić się w sobotni wieczór. Z kumplami jest naprawdę świetnie. Spraw, abym nie ogłupiał się alkoholem, hałasem i krótkotrwałą przyjemnością.

Zdrowaś, Maryjo.

Czasem wydaje mi się, że szaleństwem byłoby oddać się całkowicie w służbę Bogu i Miłości. Spraw, aby nie zgasło we mnie to pragnienie, które - czuję to - da mi najwyższe szczęście. Tak bardzo kuszą mnie pieniądze, władza i szpan, tłumiąc we mnie pragnie ubóstwa, pokory i całkowitego oddania się służbie. Pozwól mi widzieć jasno. Dlatego mówię:

Zdrowaś, Maryjo.

Mówią, że Różaniec to dobre dla starych dewotek... że to modlitwa mechaniczna. Spraw, abym uchwycił się tego różańca, który, odmawiany codziennie, służy medytacji nad życiem Twoim i Twojego Syna i jest źródłem łaski, pokoju i światła.

Zdrowaś, Maryjo.

Bez przerwy Cię o coś proszę. Pewnie ciągle słyszysz: daj mi to, daj mi tamto... A gdyby tak ofiarować Ci przy każdym Różańcu jedną dziesiątkę, tak zwyczajnie, po nic, tylko po to, żeby Ci powiedzieć, że Cię kocham? Powoli, z miłością, mówiąc:

Zdrowaś, Maryjo!

Na podstawie tekstu ks. Guya Gilberta z Francji

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Monika – matka św. Augustyna

[ TEMATY ]

święta

Adobe Stock

"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.

Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna. Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie. Przeczytaj także: Monika i Augustyn Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem. Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
CZYTAJ DALEJ

Rzeczy ostateczne

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Grażyna Kołek

Rozważania do Ewangelii Mt 24, 42-51.

Czwartek, 27 sierpnia. Wspomnienie św. Moniki.
CZYTAJ DALEJ

Rok działalności Szkoły Podstawowej Specjalnej „Bonum” we Wrocławiu. Są jeszcze wolne miejsca.

2026-08-27 12:33

Adobe Stock

Już w przyszłym tygodniu zabrzmi pierwszy dzwonek w roku szkolnym 2026/2027. Swój pierwszy rok działalności ma za sobą Szkoły Podstawowej Specjalnej „Bonum” we Wrocławiu.

- Był to rok piękny, ale był to też bardzo rok trudny, dlatego że zaczynaliśmy od początku. Był to czas troski o skompletowanie kadry pedagogicznej i specjalistycznej, która będzie w stanie pracować dziećmi z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. To też była ogromna troska o pomieszczenia, które zostały dostosowane do ostatniego dnia. To była też troska o wyposażenie gabinetów terapeutycznych, które muszą być w naszej szkole i mamy kilka gabinetów wyposażonych i w pomoc terapeutyczna, i w pomoc edukacyjna – zaznacza s. Rachela, dodając: - Obchodzimy pierwszą rocznicę i radością dla nas jest to, że od 1 września podwajamy ilość klas, co wiąże się z tym, że podwaja się liczba uczniów, ale także podwaja się liczba naszej kadry, ponieważ tyle osób, specjalistów potrzebujemy do pracy z dziećmi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję