Reklama

Kardynał Francis George

Uzależnienia dobre i złe

Niedziela w Chicago 5/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niedawno pochowaliśmy w katedrze Najświętszego Imienia ks. prał. Ignatiusa McDermotta, który był przez 67 lat kapłanem w naszej archidiecezji. Zmarł w wieku 95 lat. W ciągu swej ofiarnej posługi wśród uzależnionych od narkotyków i czasowo bezdomnych w Chicago wpłynął na życie tysięcy ludzi.
Katedrę wypełniły rzesze ludzi, nie tylko tych, którzy go osobiście znali czy pracowali w instytucjach powołanych przez niego do życia, lecz również ci, którym przez wiele lat pomagał. Alkoholizm i narkomania zniewalają. Ks. McDermott przywracał ludziom wolność i godność dziecięctwa Bożego. Mieli zatem wszelkie powody, by go kochać i opłakiwać jego śmierć.
Nałogi prowadzą do uzależnień, które zabijają. Bywa, że to, co przyciąga swoim pięknem, tworzy jednocześnie uzależnienia. Niekiedy na bardzo wczesnym etapie nałogu trudno jest podać różnice między tymi dwiema płaszczyznami. Ojciec Mac pomagał zwalczać nałogi dotykające dzisiejsze społeczeństwo: alkoholizm i narkomanię. Kilka miesięcy temu spędziłem dzień z policjantami pracującymi na jednym z przedmieść Chicago, gdzie narkomania wśród młodzieży jest przyczyną ich kłopotów z prawem. Dowiedziałem się, jak narkotyki trafiają na rynek w Chicago, gdzie w śródmieściu są najczęściej sprzedawane dealerom z przedmieść, których młodzież jest najbardziej podatna na uzależnienia. Osobiste i społeczne spustoszenie w ludziach, które powoduje uzależnienie od narkotyków, wykazują nie tylko rejestry policji i pogotowia ratunkowego, lecz również parafie i szkoły, a czasami nałóg działa szybciej, ale nadal ze śmiertelnym skutkiem - w domach.
Tak zwana „wojna narkotykowa” nadal trwa, chociaż towarzyszący jej rozgłos został przyćmiony przez wiadomości o innych wojnach. Mówi się o „kulturze narkotykowej”, gdyż poszczególne uzależnienia promuje środowisko, niekiedy kształtowane przez muzykę lub imprezy. To, co zaczyna się jako eksperyment młodzieżowy, jako środek terapeutyczny lub przyjemny zwyczaj społeczny, kończy się często okropnym rozczarowaniem, chorobą i izolacją. Pozorna ulga, którą dają narkotyki tworzące pewne zwyczaje, prowadzi w końcu do załamania poczucia tożsamości uzależnionego. Wkracza on w pewnego rodzaju półświatek, niekiedy w życie przestępcze. Obiektywnie mówiąc, uzależnienie od narkotyków staje się grzechem przeciw godności osoby ludzkiej i Bożego planu miłości, prowadzącego do prawdziwie ludzkiego życia. Zaniedbanie swego ja prowadzi do opuszczenia Boga, często do zastąpienia prawdziwej transcendencji, którą jest więź z Bogiem, przez chemicznie wzbudzone poczucie „wyższości”.
Papieska Rada ds. Rodziny w broszurze pt. Od rozpaczy do nadziei napisała w 1992 r.: „Narkotyki nie są głównym problemem uzależnionych od nich osób. Konsumpcja narkotyków jest jedynie zwodniczą odpowiedzią na brak pozytywnego sensu życia. Osoba ludzka, wyjątkowa i niepowtarzalna, ze swoim życiem wewnętrznym i specyficzną osobowością, jest rzeczywiście w centrum problemu uzależnienia od narkotyków”.
Chronione przez interesy finansowe i środowisko opiniotwórcze, uzależnienie od narkotyków trzeba widzieć i wyraźnie nazywać złem, którym w rzeczywistości jest. Ponad 20 lat temu, w czasie swojej wizyty w Boliwii, wdałem się w gorącą dyskusję z osobami usprawiedliwiającymi uprawę różnych roślin, z których wytwarzano śmiercionośne narkotyki. Ci ludzie mówili, że ubodzy nie mają wielkiego wyboru i muszą uprawiać rośliny przynoszące największy dochód, a to, że powodują one zniszczenie zdrowia fizycznego i moralnego bogatych, którzy kupują narkotyki, nie jest ich winą. Takie stwierdzenie zawiera tylko jedną prawdę: przyznanie, że sieć produkcji narkotyków i ich zużycie są szerokie oraz tworzą ekonomiczne i fizyczne zależności. Narkotyki niszczą związki pomiędzy całymi narodami.
Leczenie narkomanów zmierza do tego, by ponownie uznali swą ludzką godność. Oznacza to poznanie, jak mieszkają, cierpią i umierają. Oznacza pomoc w tym, żeby odzyskali wolność przez odkrycie, że zostali stworzeni na obraz Boży i że ich życie, chociaż jest zwyczajne, ma znaczenie i cel. W leczeniu ważną rolę odgrywa rodzina, która posiada energię pozwalającą wyprowadzić uzależnionego z jego anonimowości i umieścić go jako aktywną, niepowtarzalną osobę ludzką w strukturze społeczeństwa. Archidiecezja, przez organizacje charytatywne, oferuje poradnictwo i szkolenie uzależnionych (Addiction Counseling and Education Services - ACES), założone w 1962 r. przez ks. McDermotta. Udziela ambulatoryjnych porad dorosłym i ich rodzinom wraz z działaniami edukacyjnymi przeznaczonymi dla parafii, grup pomocy i całej wspólnoty. Centrum Haymarket, także założone przez ks. McDermotta, oferuje pomoc w domu i ośrodku. W tych środowiskach można doświadczyć miłości Pana, od której nikt nie pragnie uciec.
Miłość nigdy nie jest ucieczką; jest przyciąganiem, które jest przeciwieństwem uzależnienia. Kochającego uwalnia, aby stawał się lepszy od tego, kim byłby tylko o własnych wysiłkach. Otwiera przed nim nowe światy, a miłość Boża sprawia, że obietnica życia wiecznego staje się realna. Miłość Boża jest uzależnieniem, które ratuje człowieka. Pragnienie nieustannego bycia z Bogiem, zanurzenia się w Bogu, wypełnienia Jego miłością, tworzy zależność, która umacnia wolność i godność każdej osoby. To właśnie ten wymiar ludzkiego doświadczenia wyczuwali u ks. McDermotta ci, którzy nazwali go „żyjącym świętym”.
Modlimy się w intencji ks. Ignatiusa McDermotta, mając nadzieję, że Pan będzie dla niego dobry. On chciałby, jestem tego pewny, byśmy się modlili za tych, którzy zginęli pod uderzeniem tsunami w Azji Południowo-Wschodniej. Pomoc dla tych, którzy przeżyli, można ofiarować przez Catholic Relief Services (209 W. Fayette St., Baltimore, MD 21201-3443; tel. (800) 736-3467 lub www.catholicrelief.org). Informacji udziela Catholic Charities of the Archdiocese of Chicago, tel. (312) 655-7453.

Wasz szczerze oddany w Chrystusie,

Tłumaczenie: Maria Kantor

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Imię Jezusa

W Starym Testamencie określano Zbawiciela wieloma imionami. Jednak imieniem własnym Wcielonego Słowa jest Imię Jezus, które zostało nadane Mu przez samego Ojca Niebieskiego. W Nowym Testamencie imię to występuje 919 razy, z czego 913 w odniesieniu do Jezusa, syna Maryi

W opowiadaniu o narodzeniu Jezusa centralne miejsce zajmuje polecenie Boże skierowane do św. Józefa: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Mt 1, 20-21). Św. Łukasz przypomina, że to samo polecenie otrzymała również Maryja podczas Zwiastowania: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1, 31). Zgodnie z tradycją izraelską, w ósmym dniu po narodzeniu „nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki]” (Łk 2, 21). Etymologicznie hebrajskie imię Jezus znaczy „Jahwe zbawia”. Odtąd to imię jest „ponad wszelkie imię” (Flp 2, 9), „i nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12).
CZYTAJ DALEJ

Bp Skomarowski: pokój serca jest możliwy nawet w czasie wojny

2026-01-02 18:11

[ TEMATY ]

Ukraina

orędzie Leona XIV

Bp Skomarowski

@Vatican Media

Bp Skomarowski

Bp Skomarowski

O różnicy, między prawdziwym „nieuzbrojonym pokoju”, opartym na zaufaniu i miłości, a jego substytutem, budowanym na równowadze militarnej, mówi przewodniczący rzymskokatolickiego episkopatu Ukrainy bp Witalij Skomarowski w rozmowie z Radiem Watykańskim. Nawiązując do papieskiego orędzia z okazji 59. Światowego Dnia Pokoju podkreśla, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach, można zachować pokój serca, płynący od Pana.

Orędzie na trudne czasy
CZYTAJ DALEJ

Szkoła wobec presji zmiany płci. Czy nauczyciel musi zgadzać się na ‘nową płeć’ ucznia?

2026-01-03 14:38

[ TEMATY ]

szkoła

nauczyciel

zmiana płci

presja

uczeń

nowa płeć

Adobe Stock

Czy nauczyciel musi udawać, że dziewczynka jest chłopcem? W debacie publicznej coraz częściej pojawia się pytanie, czy szkoła może zobowiązać nauczyciela do stosowania wobec ucznia imienia i zaimków sprzecznych z danymi wynikającymi z akt stanu cywilnego. Kwestia ta dotyczy nie tylko bieżącej praktyki edukacyjnej, lecz także fundamentalnych praw nauczycieli – w tym wolności sumienia i religii, gwarantowanych przez Konstytucję RP.

W przestrzeni szkolnej zdarzają się sytuacje, w których uczniowie lub ich opiekunowie domagają się, aby nauczyciele posługiwali się imieniem i formami gramatycznymi właściwymi dla płci przeciwnej bądź tzw. neutralnej płciowo. Zdarza się również, że dyrektorzy szkół próbują wydawać w tym zakresie wiążące polecenia służbowe. Należy jednak podkreślić, że takie żądania i decyzje muszą pozostawać w zgodzie z obowiązującym porządkiem prawnym, w szczególności z przepisami regulującymi status osoby w świetle aktów stanu cywilnego oraz konstytucyjnymi gwarancjami ochrony wolności jednostki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję