Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, w Polsce zwana Zielone Świątki, po Bożym Narodzeniu i Zmartwychwstaniu Pańskim jest świętem najbardziej uroczyście obchodzonym. To jedno z najstarszych świąt Kościoła, wprowadzone już w III w. Jak niegdyś Apostołowie zgromadzeni w Wieczerniku oczekiwali spełnienia obietnicy Pana Jezusa, tak my w czasach współczesnych spieszymy do świątyni, by odprawić uroczystą nowennę do Ducha Świętego, by trwać na modlitwie.
Budząca się do życia przyroda i czas nowenny przypadający zwykle na miesiąc maj, kiedy czcimy Matkę Najświętszą, napełnia serce głęboką ufnością i nadzieją. Współczesny człowiek w swoim wielkim poszukiwaniu wartości i sensu potrzebuje światła i mocy Ducha Świętego. Warto przyjąć za swoje słowa Maryi z Kany Galilejskiej: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam Syn powie” (por. J 2, 5). Pan Jezus oddał nas wszystkich w opiekę swej i naszej Matki. Wstąpił do nieba, ale pozostał z nami w Eucharystii. Pozostał, by karmić nas swoim Ciałem. W uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi będziemy w sposób szczególny czcić Jezusa w Eucharystii. Maryja, Niewiasta Eucharystii, jak nazwał Ją Ojciec Święty, prowadzi nas nieustannie do swego Syna. Uroczystość Bożego Ciała, przeżywana w Roku Eucharystii, pobudza nas do jeszcze większej miłości i czci wobec Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Pisał poeta:
Naucz się dziwić w kościele, Że Hostia Najświętsza taka mała, Że w dłonie by ją schowała Najniższa dziewczynka w bieli, A rzesza przed nią upada, Rozpłacze się, spowiada…
Boże Ciało wprowadził w Rzymie papież Urban IV w rok po cudzie (1264 r.), jakiego świadkiem był kapłan odprawiający Msze św. w Bolsenie. Kapłan ten wątpił, czy kruchy opłatek może być Ciałem Pańskim. W momencie przełamania Hostii widział, że sączy się z niej krew i spada na białe płótno korporału leżące na ołtarzu. Zarówno dla kapłana, jak i dla uczestniczących w Mszy św. było to niezwykłe wydarzenie. Do dziś korporał ten znajduje się w katedrze w Orvieto, wybudowanej specjalnie dla tej relikwii. W 1334 r. papież Jan XXII polecił uroczystość tę obchodzić w całym Kościele. W Polsce w 1320 r. obchodzono po raz pierwszy Boże Ciało w Krakowie, kiedy diecezją zarządzał bp Nanker. Procesja była okazją do oddania należnego hołdu Jezusowi w Najświętszym Sakramencie, ale także stała się okazją do prezentowania różnych stanów. Niesiono proporce z orłami na szkarłacie, w procesji szła szlachta i mieszczanie oraz prosty lud z podkrakowskich wsi w odświętnych sukmanach białych lub granatowych, w butach z cholewkami i pawimi piórami u czapek.
W okresie rozbiorów procesjom Bożego Ciała towarzyszyły akcenty patriotyczne. Była to wyjątkowa okazja do zademonstrowania zaborcom żywej wiary i pokazania kim są Polacy. Jest zwyczaj, że w czwartek w oktawie Bożego Ciała święci się wianki z kwiatów polnych i ziół. Każdy rodzaj ziół czy kwiatów ma inne przeznaczenie: jedne mają chronić od burzy, inne wkłada się pod nowo wybudowany dom, jeszcze inne dodaje się do ziarna siewnego. Niektóre wkłada się zmarłemu do trumny. W gospodarstwach wiejskich używano także tych ziół do leczenia bydła. Warto młodemu pokoleniu przekazywać nasze piękne polskie zwyczaje - uczestnictwa w procesji, święcenia wianków czy prowadzenia w bieli najmłodszych dzieci do sypania kwiatów.
Bóg za bardzo kocha człowieka, by się obrażać. Jest Bogiem, który nie przestaje próbować przyciągnąć do Siebie człowieka, bo tylko u Niego może znaleźć prawdziwe szczęście, autentyczną radość, pełnię życia.
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
Sądzę, że każdy z nas ma w życiu takie doświadczenie: im bardziej chcę, a nawet muszę zrobić coś ważnego, tym bardziej wciska się w moją świadomość jakiś wewnętrzny uwodzący przymus, żeby poświęcić ten czas rzeczy błahej. Chodzi nie o uleganie słabości, ale o pokusę poświęcenia sił dobru, z tym, że w danej chwili niższej rangi. Na przykład: miałem się pomodlić, a tu nagle odkrywam nieodpartą chęć sprzątania pokoju. Lub choćby: chcę odnieść opakowania do punktu, wyrzucić śmieci, przeczytać posty, przejrzeć maile, skrollować czy położyć się (a najlepiej i jedno, i drugie), bo przecież jestem zmęczony... Na czym polega niewłaściwość tych dobrych czynności? Na tym, że próbują zachwiać fundamentalną hierarchią ważności, w której sprawy Boże powinny być zawsze na pierwszym miejscu. Poświęcamy wiele czasu na rozmowy o dietach, na lajki i siłownię, narzekamy na pogodę lub młodzież i mówimy o wszystkim. No, niech będzie. Dbamy o zdrowie i wygląd. Słusznie! Fascynujemy się wiedzą i hobby. Dobrze. Ale czy z podobną intensywnością zabiegamy o poznanie Jezusa i Jego Kościoła? Czy mamy w sobie chęć „stoczenia boju” o czas dla Boga? W natłoku zdarzeń i informacji trzeba „wojować” o chwile uważności dla Pana. Lista obowiązków jest długa jak litania, terminarz pęka w szwach, brakuje oddechu, aby wszystkiemu podołać. I właśnie dlatego należy wykonać tytaniczną pracę, aby odrzucić to, co zbyteczne, żeby znaleźć czas na konieczności. Nie z lenistwa, wygodnictwa czy indolencji, ale dla własnego dobra. „Wolno nam zabiegać o różne dobra zwyczajne, ale nigdy kosztem dobra ostatecznego – naszego zbawienia” (o. Jacek Salij). Spotkania z Bogiem to najbardziej twórcze momenty dnia i chwile życia.
Arcybiskup Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce, przewodniczył koncelebrowanej Mszy św. w Parafii NMP Królowej Polski w Warszawie z okazji 60. rocznicy konsekracji świątyni i stulecia obecności na Marymoncie Sióstr Imienia Jezus.
W uroczystej Eucharystii, koncelebrowanej przez kapłanów dekanatu żoliborskiego i Księży Marianów, licznie uczestniczyli przedstawiciele wspólnot parafialnych, mieszkańcy Marymontu i goście z innych parafii.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.