Reklama

Stacja Jasna Góra

Niedziela bielsko-żywiecka 32/2006

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: - Jak to się stało, że zaczął Ksiądz pielgrzymować?

Reklama

Ks. Józef Walusiak: - Byłem jeszcze diakonem w krakowskim seminarium, kiedy zdecydowałem się wziąć udział w warszawskiej pielgrzymce pieszej. Było to w 1977 r. Wiedziałem, że uczestniczy w niej wielu młodych ludzi, których problemy były mi niezmiernie bliskie. Chciałem być bliżej nich. W warszawskiej pielgrzymce uczestniczyłem trzy razy. Doświadczenia, jakie wtedy zebrałem, do dziś uważam za jedne z najbardziej wartościowych w moim kapłańskim życiu.
Po zakończeniu pielgrzymowania z grupami warszawskimi przeniósł Ksiądz swoją aktywność na teren Bielska-Białej.
Po słynnym krakowskim Białym Marszu rozpoczęła się historia z pielgrzymką krakowską. Zostałem przewodnikiem „piętnastek”, tj. grup, które wyruszały z Bielska-Białej i przez Kraków docierały do Częstochowy. Samo dojście pod Wawel zajmowało nam trzy dni. Wszystko zmieniło się w momencie powołania do istnienia diecezji bielsko-żywieckiej. Wtedy to bp Tadeusz Rakoczy zasugerował, że dobrze byłoby stworzyć rodzimą pieszą pielgrzymkę, która integrowałaby nowo powstałą diecezję. Czyniąc zadość życzeniu Ordynariusza, w pierwszym roku funkcjonowania diecezji poprowadziłem pierwszą diecezjalną pielgrzymkę na Jasną Górę. Od tego czasu tych pielgrzymek nazbierało się już czternaście. Tegoroczna będzie piętnasta.

- Podobnie jak w latach 80., tak i teraz niemal 80 proc. pielgrzymów stanowią ludzie młodzi. Jak Ksiądz sądzi, co ich w pielgrzymce pociąga, że co roku tak ochoczo się na nią zapisują?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- W czasach reżimu komunistycznego młodzi ludzie gremialnie uczestniczyli w ruchu pielgrzymkowym, by zamanifestować swe niezadowolenie i sprzeciw wobec panującego ustroju. Ten wymiar kontestacji dało się wtedy łatwo zauważyć. Teraz, w dobie wolności, świadectwo pielgrzyma nie jest potrzebne do walki z totalitaryzmem. Młodzi idą, by pogłębić swe więzy z Bogiem, by Go odnaleźć. Nikt już nie pielgrzymuje z pobudek patriotycznych.

- Czy nie jest jednak tak, że młodzi ludzie wybierają pielgrzymkę, bo to forma tanich wakacji?

- Z pewnością wielu młodych nie stać jest obecnie na drogie wyjazdy i szuka alternatywnych form spędzenia wolnego czasu. Wymiar religijny sprawia jednak, że rzadko zdarza się, by w szeregi pielgrzymów trafiali ludzie z przypadku. Jak by na to nie spojrzeć, pielgrzymka to sześciodniowe rekolekcje w drodze, wymagające od uczestnika sporo wysiłku i wyrzeczenia. Z moich obserwacji wynika, że to co pcha młodych na pielgrzymkę, to chęć wypełnienia się nowym życiem, wolnym od obłudy i zła. Wyrazem tej inności są radość, modlitwa i pieśń. W tej atmosferze rodzą się przyjaźnie, czasem związki małżeńskie, a także powołania kapłańskie i zakonne.

Reklama

- Co jakiś czas słychać o tym, że na pieszej pielgrzymce młodzi ludzie postanawiają się pobrać. Sakrament małżeński przyjmują w kościele, w którym pielgrzymka zatrzymuje się na ostatnim noclegu, a w dniu wejścia na Jasną Górę w weselnych strojach idą na czele pątników. Czy w tym roku podobny scenariusz będzie można zobaczyć?

- W tym roku nie, ale we wcześniejszych latach rzeczywiście tak bywało. O wiele większą grupę stanowią jednak młodzi, którzy poprzez pielgrzymkę się poznali, a potem pobrali. Tak jedni, jak i drudzy wracają potem na pątniczy szlak, najpierw sami, a później ze swymi pociechami. Wśród dzieci zdarzają się i roczne maleństwa. Młodzi rodzice ten trud rodzinnego pielgrzymowania ofiarują za dar potomstwa oraz za siebie samych.

- Oprócz takich radosnych wydarzeń są też i wypadki tragiczne.

- Bogu dziękuję, że na naszej diecezjalnej pielgrzymce nie było żadnych. Niestety wypadki śmiertelnych potrąceń wpisały się już w historię kilku pielgrzymek, w tym warszawskiej i krakowskiej. Problem w tym, że z roku na rok takie ryzyko jest coraz większe. Kierowcy, mijając kolumnę pielgrzymki, jadą z coraz większą prędkością, nierzadko nie dostosowują się do dyspozycji porządkowych. Zdarza się, że są pod wpływem alkoholu i w wyniku tego dochodzi do tragedii.

- W skład kolumny pielgrzymkowej wchodzi karetka, którą obsługują lekarze i wolontariausze ze Służby Maltańskiej. Czy obecność ekipy medycznej jest rzeczywiście konieczna?

Reklama

- Patrząc na liczbę osób, która korzysta z ich pomocy i która odwożona jest do szpitali, ta obecność nie podlega dyskusji. Co tu dużo mówić. Bez nich wielu pątników nie doszłoby do celu. Niestety pomimo apeli wciąż trafiają się nam ludzie, którzy wbrew opinii lekarzy decydują się iść na pielgrzymkę. Z tego miejsca apeluję więc do osób, które cierpią na choroby układu krążenia lub cukrzycę, by nie zapisywały się na pieszą pielgrzymkę. Ich obecność stwarza jedynie niepotrzebne problemy, które objawiają się albo spowolnieniem marszu grupy, albo stałą pomocą lekarzy. Jeżeli ktoś bardzo chce uczestniczyć w pielgrzymce, a stan zdrowia mu na to nie pozwala, niech przyjedzie w ostatnim dniu i wspólnie z innymi wejdzie na jasnogórskie wały. Większość z osób borykających się z problemami zdrowotnymi nie wytrzymuje trudów marszu i szczególnie w trzecim i czwartym dniu pielgrzymki wymaga pomocy medycznej, a nierzadko odwiezienia do domu. Takie sytuacje bardzo komplikują normalne funkcjonowanie obozu medycznego, który zamiast pomagać rzeszy pątników, wciąż musi zajmować się tymi samymi ludźmi.

- Ma Ksiądz za sobą prawie 30 lat pielgrzymowania. Proszę powiedzieć, jak wyglądał wysiłek organizacyjny w czasie komunistycznego reżimu?

- Szczególnie ciężko było w latach 70. i 80. Komuniści utrudniali nam życie, jak tylko mogli. Na przemarsz wyznaczali okrężne trasy, podstawiali ludzi, którzy starali się pielgrzymów ze sobą skłócić, a w mediach przedstawiali jedynie negatywny obraz maszerujących na Jasną Górę pątników. Na szczęście te czasy są już za nami i teraz współpraca z administracją samorządową czy policją układa się znakomicie.

- Dziękuję za rozmowę.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

[ TEMATY ]

modlitwa

Królowa Pokoju

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore
Maryjo, Królowo Pokoju,
CZYTAJ DALEJ

Maryja zrozumiała wielkość Boga i dzieli się swoją wiedzą z nami

2026-08-10 12:25

[ TEMATY ]

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Maryja zrozumiała wielkość Boga i dzieli się swoją wiedzą z nami. Niczego nie chce zatrzymać dla siebie. Chętnie, z radością, ze śpiewem na ustach, rozgłasza prawdę o Bogu.

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię – a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje – jak przyobiecał naszym ojcom – na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki». Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu”.
CZYTAJ DALEJ

Wniebowzięcie w Jerozolimie: nadzieja silniejsza od zła

2026-08-15 17:31

[ TEMATY ]

wniebowzięcie

nadzieja

w Jerozolimie

silniejsza

od zła

Vatican News

Jerozolima

Jerozolima

W Ziemi Świętej, naznaczonej wojną i podziałami, uroczystość Wniebowzięcia niesie szczególnie mocne przesłanie. Maryja staje się znakiem nadziei, że przemoc i zło nie mają ostatniego słowa, a Bożym pragnieniem dla ludzkości pozostają pokój i pojednanie – wskazuje o. Francesco Patton OFM, kustosz Ziemi Świętej w latach 2016–2025.

W komentarzu dla włoskiej agencji SIR o. Patton zwraca uwagę, że przeżywana w Jerozolimie uroczystość ukazuje Maryję jako znak nadziei, pokoju i pojednania dla Ziemi Świętej oraz całego świata zranionego konfliktami i podziałami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję