Reklama

Polityka

5 pytań do… Genowefy Grabowskiej

5 pytań do… Genowefy Grabowskiej – profesora nauk prawnych, b. wykładowcy Uniwersytetu Śląskiego, senator V kadencji, posłanki do Parlamentu Europejskiego VI kadencji.

[ TEMATY ]

wywiad

Unia Europejska

5 pytań do...

Arch Genowefa Grabowska

Genowefa Grabowska

Genowefa Grabowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Piotr Grzybowski: Pani Profesor, najgłośniejszym dzisiaj tematem są negocjacje budżetowe w Unii Europejskiej. O co w tym naprawdę chodzi?

Reklama

Genowefa Grabowska: Na ogół negocjacje dotyczące budżetu są w każdej 7- latce trudne, trwają długo, niekiedy nie kończą się powodzeniem w przewidzianym terminie i wtedy uruchamia się prowizorium budżetowe. Tak było w poprzedniej 7 latce, kiedy na budżet przyjęto niemal 2 lata po przewidzianym terminie. Przy obecnym budżecie mamy dodatkową trudność, Komisja Europejska i prezydencja niemiecką chcą powiązać rozdział pieniędzy z tzw. praworządnością (mechanizm warunkowości). Tego nie przewidują unijne traktaty! Ten warunek nie ma nic wspólnego z wydatkowaniem pieniędzy, ma jedynie dyscyplinować państwa. Wprowadzenie kryterium niezdefiniowanej, nieostrej i bardzo szeroko rozumianej praworządności jako kryterium oceny państwa, na pewno nie jest ani budżetowi, ani państwom członkowskim potrzebne. Unijny budżet powinien funkcjonować tak, jak do tej pory, tzn. przy wprowadzeniu mechanizmów zapewniających ochronę interesów finansowych UE, zwłaszcza iż wszystkie państwa (Polska też) zgodziły się na to na lipcowym szczycie Rady Europejskiej. Natomiast wszelkie dodatkowe kryteria, które mają dyscyplinować państwo, które wkraczają w jego politykę wewnętrzną, które ingerują np. w organizację jego wymiaru sprawiedliwości są w traktacie zabronione.
No i o co tu idzie? Mądrość ludowa podpowiada, że „jak nie wiesz, o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze”. A ja bym dodała - i o władzę w UE. Mam wrażenie, że Unia się zagubiła i nie potrafi poradzić sobie z kolejnymi kryzysami: Brexit, migracyjny, pandemia. Nasiliły się tendencje federalistyczne i już nie chodzi o to aby sprawiedliwie rozdzielać pieniądze i z pożytkiem je wydawać, tylko komu dać, żebyśmy mogli budować przyszłą Europę, według jednego określonego wzorca. Wiemy, że w Europie od wielu lat ścierają się dwie tendencje: Europy federalistycznej i Europy, którą nazywa się „Europą ojczyzn”, czyli Europy państw narodowych, które pozostając członkami organizacji, zachowują swą tożsamość. Zakładając organizację, same decydują ile władzy przekażą jej organom, zapisują to w statucie i wedle tego później postępują. Tutaj tego zabrakło, tutaj po prostu toczy się walka o to, kto w UE będzie decydował o rozdziale pieniędzy, a poprzez rozdział pieniędzy będzie miał wpływ na państwa członkowskie.

- Kto w takim razie chce decydować o rozdziale pieniędzy i uznawaniu czy dany kraj jest praworządny czy nie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- W projekcie rozporządzenia, które towarzyszy budżetowi, mówi się o organie unijnym, o Komisji Europejskiej, ją się wyposaża w szczególne prawa. Już samo to jest chore, przecież nie wolno organowi unijnemu przyznać więcej uprawnień, niż uczyniły to państwa w traktacie. W dodatku KE składa się z urzędników, a to nie są wybierani w wyborach powszechnych przedstawiciele państw, to nie parlamenty narodowe państw członkowskich decydują, kto zasiada w KE. KE jest po prostu urzędniczym tworem, który ma wykonywać zadania powierzone jej przez traktat. Teraz KE, podobnie jak wiele innych instytucji unijnych, jest zdominowana przez urzędników niemieckich. Ja nie mam żadnej obsesji w stosunku do Niemiec i ich obecności w organizacjach międzynarodowych, ale w tym przypadku jest to bardzo widoczne. Przewodniczącą tego organu jest Niemka - Urszula von der Layen, bliska współpracownica Angeli Merkel, kiedyś minister w jej rządzie, również na szczeblu urzędniczym Komisja jest nasycona urzędnikami wywodzącymi się z Niemiec. W Parlamencie Europejskim szefem największej frakcji politycznej - EPL, jest Manfred Webber- Niemiec. Gdybyśmy poszperali jeszcze dalej, w innych organach, to byśmy znaleźli w każdym organie przedstawicieli tego państwa, zajmujących wysokie stanowisko. Ktoś powie; „No pewnie, bo to jest największe, jeżeli chodzi o liczbę ludności państwo w UE, więc wedle klucza obsadza te stanowiska”. Jednak nawet wtedy, gdy na czele KE stali przedstawiciele innych państw UE, można było zauważyć ogromny polityczny wpływ tandemu niemiecko-francuskiego. Od bardzo dawna mówiło się, że Unię ciągnie parowóz, w którym dokładają do ognia i który prowadzą Niemcy i Francja.

- Pani Profesor, prawo veta wpisano w traktat europejski, czym ono tak naprawde jest?

Reklama

- Weto jest zapisanym w traktacie uprawnieniem każdego państwa. Stosuje się je w wówczas, gdy państwo nie zgadza się na proponowane rozwiązanie, a traktat dla podjęcia decyzji w tej sprawie - wymaga jednomyślności. Skutkiem weta jest więc brak decyzji. Weta nie można obejść, albo w głosowanie jest jednomyślne i decyzja zapada, albo któreś z państw używa weta i w konsekwencji – nie ma decyzji. Weto jest mechanizmem obrony państw słabszych, mniejszych, a także - państw niezadowolonych z zaproponowanego rozstrzygnięcia. One muszą swoje weto uzasadnić, wskazać dlaczego są niezadowolone, a inne państwa powinny ich nie tylko wysłuchać, ale życzliwie zastanowić się nad przedłożoną argumentacją. Wówczas dochodzi do sporu, niekiedy długotrwałego i trzeba wiele dobrej woli z obydwu stron, aby wypracować satysfakcjonujące rozwiązanie. Nie wolno w negocjacjach używać siły, groźby, czy w jakikolwiek sposób przymuszać „słabszą” stronę do wycofania weta i przyjęcia kwestionowanej propozycji. W negocjacjach obydwie strony muszą cały czas pamiętać, iż po zakończeniu sporu one powrócą do normalnej współpracy. Weto jest więc mechanizmem szalenie potrzebnym i szeroko stosowanym w prawie międzynarodowym. Jest wyrazem suwerenności państwa, a także - ostatnim sygnałem, w którym państwo eksponuje swoją wolę i chroni żywotne interesy. Weto to jest wentyl bezpieczeństwa. I nieważne, czy zastosuje je maleńka Malta (niespełna 500 tys. mieszkańców), czy Niemcy z ludnością ponad 83 mln mieszkańców. Użycie weta jest z punktu widzenia państwa obroną jego żywotnych interesów, zapewnia równe traktowanie państw dużych i małych. Dlatego to jest tak ważne! Wczoraj usłyszeliśmy np. zapowiedź użycia weta przez Francję, jeśli w umowie brexitowej (która ma wejść w życie do końca tego roku) nie zostaną zmienione zapisy gwarantujące rybakom francuskim dostęp do łowisk i udział w prawach połowowych.

- Czy użycie weta Pani zdaniem jest jedynym sposobem na obronę naszych interesów?

- Weto jest ostatecznością i żadne państwo nie użyje go pochopnie, nie użyje, jeżeli istnieją inne mechanizmy obronne. W konflikcie pomiędzy Polską i Węgrami z jednej, a KE i prezydencją niemiecką – z drugiej strony, zabrakło otwartości, zaufania i woli współpracy. Widać to szczególnie wyraźnie po stronie Komisji, projektodawcy sprzecznego z traktatami rozporządzenia, niestety, prezydencja niemiecka także okazała się wyjątkowo odporna na argumenty prawne i nic nie wskazuje na to, aby jej zależało na osiągnięciu kompromisu. W tej chwili w UE trwa ostry spór, w którym obydwie strony zdają się mówić: nie, my nie ustąpimy. Polska i Węgry bronią się wetem, mówiąc: akceptujemy budżet UE w wersji zaproponowanej w lipcu na Radzie Europejskiej, ale nie zgadzamy się na towarzyszące mu rozporządzenie, ponieważ jest niezgodne z unijnymi traktatami, wprowadza nieprecyzyjny mechanizm, który może być przeciw nam użyty, a ponadto - znacząco rozszerza uprawnienia Komisji. Tego zaakceptować nie możemy, dodają zgodnie przywódcy Polski i Węgier.

- Polska za 20-30 lat, największe wyzwania ?

- Myślę, że są to przede wszystkim wyzwania społeczne i ekonomiczne, ale osadzone w nowej, jeszcze nam nieznanej rzeczywistości. Ten obraz nie napawa optymizmem, zmienia się świat, wyrastają nowe potęgi gospodarcze w Azji, Ameryce Płd., a stara Europa staje się coraz mniej ludna i coraz mniej znacząca w polityce globalnej. Obecnie społeczeństwa państw europejskich nie są skłonne do poświęceń, źle reagują na nakazy i zakazy, nawet jeśli tego wymaga sytuacja. Ludzie chcą żyć w dobrze zorganizowanym, zasobnym i bezpiecznym państwie. I bez względu na to, kto będzie w Polsce rządził za 20-30 lat, każda władza będzie musiała sprostać tym oczekiwaniom. Zatem, jedyna droga - to zapewnić godziwy standard życia, eliminować podziały dając społeczeństwu poczucie jedności i przynależności do dobrze funkcjonującego państwa, zapewnić bezpieczeństwo zarówno zewnętrzne (gwarantowanego przez armię), jak i wewnętrzne i to we wszelkich aspektach życia i wszystkim grupom społecznym. Dodatkowym wyzwaniem jest stały rozwój techniki i nowych technologii, które rewolucjonizują i bardzo szybko zmieniają nasz świat. Dla Polski i Polaków to jest poważne wyzwanie i powinniśmy czynić wszystko, aby mu sprostać. Obiektywnie oceniając, mamy przecież ogromny potencjał. Chodzi jednak o to, aby tę naszą indywidualną zdolność, Polaków - ludzi pracowitych i obrotnych, umieć przełożyć na wspólny sukces. Marzyłoby mi się, aby polskie społeczeństwo, budując własny, indywidualny dobrobyt, nie zatraciło swej tożsamości, aby pamiętało o wspólnocie, o której tak pięknie i mądrze stanowi art. 1 Konstytucji: „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Innego dobra wspólnego wszak nie mamy!

2020-12-05 08:46

Oceń: +11 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezes TK dla "Niedzieli": UE nie prowadzi żadnego dyskursu prawnego, tylko pozaprawną narrację

[ TEMATY ]

Unia Europejska

Trybunał Konstytucyjny

UE nie prowadzi żadnego dyskursu prawnego, tylko jednostronną pozaprawną narrację, stawiając sobie za cel zmianę władzy w Polsce, za nic mając wolę polskiego społeczeństwa, demokratycznie wybrane instytucje i polską suwerenność - oceniła prezes TK Julia Przyłębska w wywiadzie dla "Niedzieli".

Prezes Trybunału Konstytucyjnego w wywiadzie zamieszczonym w najnowszym numerze tygodnika "Niedziela" stwierdziła, że "Komisja Europejska coraz częściej wychodzi poza traktaty, działając bez podstawy prawnej, bo przecież na przykład wymiar sprawiedliwości należy do wyłącznego obszaru właściwości państw członkowskich, jest jednym z fundamentów suwerenności, a Unia Europejska nie jest federacją, tylko związkiem wolnych, suwerennych państw".
CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski: Potrzeba zmagania o wierność Bogu

2026-09-30 07:02

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

potrzeba zamagania

wierność Bogu

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Abp Marek Jędraszewski

Abp Marek Jędraszewski

– Potrzeba więc wewnętrznego zmagania o wierność Bogu, wyrażoną w imieniu św. Michała Archanioła: „Któż jak Bóg?”. To zmaganie zaczyna się od uznania, że szczególnie w dzisiejszym, coraz bardziej zlaicyzowanym świecie trzeba walczyć o to, by Bóg pozostawał dla nas najwyższą i ostateczną rzeczywistością, Stwórcą wszelkiego istnienia i Dawcą Życia – mówił abp Marek Jędraszewski podczas odpustu w parafii św. Michała Archanioła w Mszanie Dolnej.

Uroczystości odpustowe były połączone z pierwszą rocznicą ustanowienia świątyni sanktuarium św. Michała Archanioła oraz jubileuszem 200-lecia przyjęcia przez parafię wezwania świętego Michała Archanioła.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: klasztory powinny być oazami milczenia, a nie miejscami walki o przetrwanie

2026-09-30 10:35

[ TEMATY ]

Leon XIV

klasztory

oazy milczenia

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

W obliczu kryzysu powołań i problemów ekonomicznych nie ulegajcie „pokusie ducha przetrwania”. Niech wasze klasztory będą „oazami prawdziwego i głębokiego pokoju”, w których można słuchać Boga. Przyszłość życia kontemplacyjnego należy budować nie wokół utrzymania struktur, lecz rozeznawania tego, czego domaga się Duch Święty - wskazał Ojciec Święty dominikańskim mniszkom kontemplacyjnym.

Podczas audiencji dla Międzynarodowej Komisji dominikańskich mniszek kontemplacyjnych papież wskazał na „fundamentalną wartość życia klasztornego: milczenie”. Jest ono potrzebne nie tylko do zachowania obserwancji i zapewnienia spokoju we wspólnocie, ale także do „spojrzenia w głąb siebie” oraz zwracania uwagi na siostry ze wspólnoty i osoby spoza niej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję