Reklama

Matka świętego

Czy dobrze, czy źle - to i tak dobrze. Jak jest, tak jest dobrze

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W opach na Białostocczyźnie, gdzie mieszka Marianna Popiełuszko, jest teraz ruch. Bo codziennie przyjeżdżają tu pielgrzymi. Chcą obejrzeć kapliczkę, którą matka wystawiła ku pamięci ks. Jerzego. Nie mówi o nim: mój syn. Albo: Jurek. Tylko zawsze „ksiądz Jerzy”. Z szacunkiem, pietyzmem. Bo tak mówi się o świętych.
- Czasem jest taki dzień, że nie ma kiedy herbaty wypić, wciąż ktoś jest. Jadą na Białystok przez Suchowolę, to nas odwiedzają. Chcą wiedzieć, gdzie wychowywał się ks. Jerzy. Pytam ich: Chcecie być w niebie? I mówię: To prościusieńko w niebo droga: Kochać ludzi, kochać Boga. Kochaj sercem i czynami, będziesz w niebie z aniołkami.
W kapliczce stoją teraz relikwie Błogosławionego. Pani Marianna przywiozła je przed miesiącem z Warszawy. Gdy 23 kwietnia, w imieniny ks. Jerzego, bp Tadeusz Pikus wręczał jej na Mszy św. relikwiarz, siostra kapłana się rozpłakała. Ktoś z boku powiedział: „To musi być straszne, szczątki syna do domu zabierać!”. A pani Marianna na to: - Radosne, nie straszne! Straszne to było, jak go porwali i zabili. A teraz to już radosne! Trzeba zrozumieć, po co relikwie są potrzebne. Jak ktoś prosi i chce się modlić, to daję mu obrazek z relikwiami.
Kiedy biskup dziękował jej za przybycie, rzuciła na pożegnanie: - Najważniejsze w życiu to Boga mieć na pierwszym miejscu.

Oddałam go

Reklama

Swą niezłomną wiarą i siłą wewnętrzną zadziwia wielu. Jest matką, która budzi szacunek. Zwykłych ludzi i teologów, szkolnej młodzieży i naukowców. Sam Jan Paweł II w 1987 r. dziękował jej przy grobie ks. Popiełuszki, że „dała światu wielkiego Syna” - na co zresztą odpowiedziała: „To nie ja dałam, tylko Bóg dał przeze mnie światu”.
Marianna Popiełuszko to matka zwyczajna i niezwyczajna zarazem. Silna osobowość, jej mąż pozostawał w cieniu żony. Całe życie spędziła na pracy w polu i prowadzeniu gospodarstwa. Rodziła dzieci, wymyślała dla nich imiona - patronów świętych, uczyła pacierza i zasad wiary. Pilnowała w lekcjach, chodziła na zebrania do szkoły.
Każdy, kto ją choć raz spotkał, mówi bez wahania, że to kobieta mądra życiowo. Dojrzała, odpowiedzialna. Bo umiała naprawdę „oddać” swojego syna. Najpierw Bogu. Potem dorosłemu życiu. Wreszcie Kościołowi. I wiedziała, że nie ma już od tej decyzji odwrotu. Dlatego powiedziała po śmierci ks. Jerzego, kiedy dyskutowano, czy ma być pochowany w rodzinnych stronach: „Oddałam go Kościołowi, i nie zabiorę Kościołowi”. I grób jest w Warszawie.
Dyskretnie towarzyszyła ks. Jerzemu, przede wszystkim za niego się modląc. O nic nie pytała, niczego nie narzucała. Gdy ks. Jerzy odwiedzał rodzinny dom w ostatnim okresie swojego życia, z okien widziała kręcących się wokoło esbeków i samochody jeżdżące po wsi. Zdawała sobie sprawę, że go śledzą i obserwują non stop. Ale ufała, że wie, co robi. - Skoro poszedł na księdza, to musiał wiedzieć, że może zostać męczennikiem - tłumaczy. Bo oddanie życia za wiarę jest wkalkulowane w powołanie kapłańskie.
Marianna Popiełuszko w całej rodzinie uchodzi za kobietę silną psychicznie. Gdy Janina Gniedziejko, krewna z Grodziska, jeszcze za życia ks. Jerzego spotkała ją kiedyś na rynku w Suchowoli i zapytała, czy nie boi się o niego, ona odparła: - Dałam go Matce Boskiej, niech Ona go chroni.
Choć po ludzku martwiła się o syna. - Jak każda matka - wyznaje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak jest, tak jest dobrze

Gdy ks. Jerzy odwiedzał dom, ona piekła wtedy słynny chleb, którym potem kapłan obdzielał znajomych z Warszawy. Ten chleb urósł zresztą do rangi symbolu. Prał. Teofil Bogucki, ówczesny proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, po śmierci ks. Jerzego westchnął kiedyś w rozmowie z panią Marianną Popiełuszko: - Jaka szkoda, że Jerzy już nigdy nie przywiezie mi chleba z Okopów… - Wtedy czym prędzej upiekłam cały bochen i zawiozłam ks. Boguckiemu do Warszawy - opowiada mama ks. Jerzego. Kiedyś bochen chleba z Okopów podarowała przez jednego z księży nawet Janowi Pawłowi II.
Pamięta wrzesień 1984 r., gdy ks. Popiełuszko po raz ostatni był w domu rodzinnym w Okopach. Powiedział wtedy do niej: - Jakbym zginął, to tylko nie płaczcie po mnie.
Czy pamiętała te słowa, gdy zobaczyła potem syna w trumnie? Jego zmasakrowaną twarz pokrytą sińcami, pożółkłą, oczodoły podczerniałe, palce u rąk szaro-brązowe, przeżarte wodą...? Jak widzi to dzisiaj? - Tam dobrze, gdzie nas nie ma - ucina krótko. I dodaje: - Zawsze trzeba, żeby było dobrze. Czy dobrze, czy źle - to i tak dobrze. Jak jest, tak jest dobrze. Najważniejsze to odnaleźć wolę Bożą w życiu. A że to trudne? Bez krzyża i do nieba nie wejdziesz. Życie i śmierć jest darem Bożym.

Tyle lat, ile zim

Właściwie nie wiadomo, ile Marianna Popiełuszko ma lat. Dokumenty sobie, życie sobie. W Internecie niedawno ktoś ogłosił, że skończyła sto. Rodzina jest przekonana, że dziewięćdziesiąt dwa.
Kiedy ją samą o to pytam, mówi ze śmiechem: - Tyle mam lat, ile zim! I wciąż cera u mnie gładka. - A jak to zrobić, by mieć tak gładką cerę? - Pudru nie nakładać! Pan Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje. Po co poprawiać?
Nie stosuje żadnych diet. - Jem, co jest - mówi. Tylko cukier mi każą ograniczać. A bez cukru jedzenie niesmaczne…
Ma poczucie humoru, chętnie opowiada dowcipy: Staruszka szła pijana, a na dachu robili robotniki. Jeden drugiego pytał się: „Gdzie stara piła do roboty?”. A staruszka szła pijana i mówi: „Piła to piła, ale sama zapłaciła!”.
Marianna Popiełuszko z pamięci recytuje też wiersze: - Skoro tylko wstaję z rana, natychmiast wołam do Pana: Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus uwielbiony! A gdy suknię biorę na się, głos od serca zdobywa się: Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus uwielbiony! A gdy ja spotkam bliźniego, to najpierw mówię do niego: Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus uwielbiony! A gdy idę do kościoła, serce od radości woła: Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus uwielbiony!
Na koniec mówi głośno i wyraźnie: - Jak będzie Pan Jezus na pierwszym miejscu, to wszystko będzie na swoim miejscu. I na wszystko będzie czas.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Igrzyska 2026/short track - Kamila Sellier: mam się całkiem dobrze

2026-02-21 17:12

[ TEMATY ]

sport

fot: PAP/INSTGRAM

- Mam się całkiem dobrze - przekazała w internetowym wpisie Kamila Sellier, startująca w short tracku reprezentantka Polski, która miała wypadek w piątkowym ćwierćfinale olimpijskiej rywalizacji na 1500 m w Mediolanie.

Sellier upadając razem z jedną z rywalek została przez nią uderzona łyżwą w twarz. Zniesiono ją z lodowiska na noszach i przetransportowano do szpitala. Tam przeszła badania, a następnie zabieg, bo tomografia komputerowa wykazała niewielkie złamanie jednej z kości twarzy.
CZYTAJ DALEJ

Nowy widżet z informacjami z Watykanu dla stron katolickich

2026-02-21 07:53

[ TEMATY ]

VATICAN NEWS

Vatican Media

Nowy widżet wideo można łatwo osadzić na stronach diecezji, parafii oraz organizacji kościelnych. Automatycznie aktualizuje się o najnowsze wiadomości i materiały. Papież Leon XIV podkreśla, że, „ta inicjatywa Vatican News jest narzędziem ewangelizacji, dającym możliwość tworzenia sieci i wymiany darów między Rzymem a Kościołem" w różnych krajach świata.

Podziel się cytatem Bezpłatne narzędzie dla diecezji, parafii, organizacji Nowe narzędzie umożliwi stronom diecezji, parafii i organizacji katolickich bezpłatne pobieranie materiałów wideo oraz wiadomości o Papieżu i Stolicy Apostolskiej. Dzięki temu odwiedzający będą na bieżąco z nauczaniem i działalnością Biskupa Rzymu, a także łatwo udostępnią treści o Papieżu w swoim języku w mediach społecznościowych.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś zaprasza do budowania wspólnoty Kościoła i ogłasza plan Synodu Diecezjalnego

2026-02-21 16:45

[ TEMATY ]

kardynał Ryś

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Kard. Grzegorz Ryś

Kard. Grzegorz Ryś

Do wspólnej drogi, do słuchania razem Ducha Świętego, oraz do budowania wspólnoty Kościoła poprzez wzajemne słuchanie siebie zaprosił wiernych archidiecezji krakowskiej kard. Grzegorz Ryś. W liście pasterskim metropolita krakowski zachęca też do "budowania Kościoła wiernych pozostających względem siebie w prawdziwych i żywych relacjach, współodpowiedzialnych, zatroskanych o innych i o jakość kościelnych wspólnot". W liście na Wielki Post metropolita krakowski podzielił się też ramowym planem Synodu Diecezjalnego, który rozpocznie się 14 marca. List będzie czytany w kościołach i kaplicach Archidiecezji Krakowskiej jutro - w niedzielę, 22 lutego.

    W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu zawsze towarzyszymy Jezusowi na pustyni. Albo lepiej: odkrywamy, że to ON towarzyszy NAM na każdej naszej pustyni – więcej: towarzyszy nam na każdym kroku naszej życiowej drogi. Św. Mateusz w swojej Ewangelii konsekwentnie to pokazuje, jak Jezus swoim życiem powiela każdy fragment losu swojego narodu. Rodzi się w skromnym Betlejem jak król Dawid. Potem – wraz Rodzicami – ucieka do Egiptu i znajduje tam ocalenie – jak wieki przed Nim wszyscy synowie Jakuba/Izraela. Potem powraca do Ojczyzny i spędza na pustyni – podobnie jak Żydzi po wyjściu z Egiptu – 40 dni (symbolizujących 40 lat), doświadczając wszystkich „pokus pustyni”:         głodu (pierwsza pokusa);        niewiary, czyli wystawiania Boga na próbę (pokusa druga);        bałwochwalstwa (pokusa trzecia: wszystkie bogactwa świata jak pustynny, złoty cielec).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję