Reklama

Być misjonarzem na wschodzie

Niedziela Ogólnopolska 46/2002

Poświęcenie przez Ojca Św. korony dla figury Niepokalanego Serca Matki Bożej w Irkucku

Poświęcenie przez Ojca Św. korony dla figury Niepokalanego Serca Matki Bożej w Irkucku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Pan Jezus posłał Apostołów, mówiąc: "Idąc na cały świat, nauczajcie wszystkie narody" (por. Mt 28, 19). Jak Ksiądz Biskup rozumie misyjność Kościoła?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

BP JERZY MAZUR: - Chrystus powołał Apostołów i powierzył im kontynuowanie swego posłannictwa: "Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam (J 20, 21); "Idąc na cały świat, nauczajcie wszystkie narody" (por. Mt 28, 19). To wszystko, co Pan Jezus głosił albo co w Nim dokonało się dla zbawienia rodzaju ludzkiego, należy obwieszczać aż po krańce ziemi. Tę samą władzę posyłania misjonarzy pozostawił posłanemu przez siebie Kościołowi.
Kościół jest więc misyjny ze swej natury. Jest misyjny nie tylko dlatego, że kontynuuje posłannictwo Jezusa, lecz także dlatego, że ma udział w Jego władzy. Tak więc prawdziwym misjonarzem może być tylko ktoś posłany przez Kościół. Inaczej mówiąc - tylko ten, kto jest posłany przez Kościół, jest posłany przez Chrystusa, a w Nim przez samego Ojca.
Kościół Chrystusowy jest misyjny, dlatego że pozostaje w świecie jako nowa obecność Chrystusa w celu kontynuowania Jego zbawczej misji. A więc Kościół ma jedną misję. Jest nią kontynuowanie misji Chrystusa i Apostołów.
"Kościół jest misyjny ze swej natury, gdyż nakaz Chrystusa nie jest czymś przypadkowym czy zewnętrznym, ale sięga samego serca Kościoła. Wynika stąd, że cały Kościół i każdy Kościół jest posłany do narodów" - mówi w swojej encyklice Redemptoris missio Jan Paweł II (RM 62).
Kościół jest misyjny, ponieważ Duch Święty jest głównym sprawcą szerzenia Ewangelii. To On pobudza do przepowiadania, pobudza, by iść coraz dalej; pobudza grupę wierzących, by stała się wspólnotą... Duch Święty powołuje nas do odważnej współpracy z Sobą.
Patrząc więc na zarzuty o uprawianie prozelityzmu, kierowane do nas przez Cerkiew prawosławną, sięgamy do natury Kościoła katolickiego i dostrzegamy, że nie może być innego Kościoła, jak ten posłany do każdego człowieka.
I ten Kościół prowadzi różnoraką działalność: działalność pastoralną wśród ochrzczonych, których umacnia w wierze; działalność ekumeniczną, czyli wśród chrześcijan szuka dróg, które łączą; działalność misyjną wśród ludzi, którzy nie znają Chrystusa, a więc jest to pierwsze głoszenie Ewangelii itd. Natomiast sama wiara to jest już dar i łaska Boża. I dlatego tutaj nie może być mowy o prozelityzmie. Jest tylko głoszenie słowem, a także czynem Ewangelii w poczuciu, że wypełniamy zadania powierzone nam przez Chrystusa.

- Ksiądz Biskup jest członkiem Zgromadzenia Werbistów, zgromadzenia, które jest nastawione wprost na głoszenie Słowa Bożego na świecie. Jak Ekscelencja myśli, czy jest jakaś różnica między byciem misjonarzem w Afryce a spełnianiem tego posłannictwa na terenie Syberii?

Reklama

- Tak się składa, że trzy lata spędziłem w Afryce, w Ghanie. Następnie pracowałem w Polsce, później na Białorusi i cztery lata na Syberii, a przez ostatnie pięć miesięcy przebywam - można powiedzieć - na przymusowym wygnaniu w ojczyźnie. historia misji mówi o wielu etapach ewangelizacji Afryki. Tam, gdzie pracowałem, chrystianizacja zarysowuje się dopiero w ostatnich 150 latach. Większość Afrykanów to ludzie nie znający Chrystusa, ale żyjący w swoich tradycyjnych religiach - w Afryce nie ma ludzi niewierzących. Dlatego też z duszy Afrykańczyka nie można wyrzucić Boga. On wierzy w religii tradycyjnej. Jeżeli jest chrześcijaninem, poznał Chrystusa - przeżywa religię w sposób bardzo radosny. Powstawanie parafii, czyli wspólnot, jest działaniem powolnym, ale zaangażowanie ludzi świeckich, współpracujących z kapłanami misjonarzami od wielu lat, przynosi owoce.
Jeżeli teraz spojrzymy na Rosję czy były Związek Radziecki, to - patrząc geograficznie - widać, że są to tereny schrystianizowane od tysiąca lat. Lecz cała historia głoszenia Ewangelii jest tu inna niż w Afryce. Na stanie chrześcijaństwa zaważył tu zwłaszcza ostatni okres, czas prześladowań, kiedy burzone były cerkwie i kościoły, a osoby poświęcone Bogu zabijane lub wtrącane do więzień, kiedy prowadzona była programowa ateizacja kilku pokoleń obywateli. Dzisiaj ten Kościół się odradza. Odradza się Cerkiew prawosławna, Kościół katolicki, a także Kościół protestancki.
Jestem ordynariuszem diecezji św. Józefa w Irkucku. Diecezja ta obejmuje terytorium 30 razy większe niż Polska, a żyje w niej 16 mln ludzi różnych narodowości. Wśród nich są tacy, którzy mają korzenie katolickie. To zesłańcy i ci, którzy znaleźli się w różny sposób na tamtym terenie. Przeważnie są to Polacy, Niemcy, Litwini, Łotysze, Ukraińcy, Białorusini, są też Ormianie, Koreańczycy - a więc członkami Kościoła katolickiego są ludzie różnych narodowości.
Ten Kościół od 1938 r. został całkowicie pozbawiony wszelkiej możliwości działania. Do lat 90. nie była tu czynna żadna świątynia, nie było też kapłanów. Po pieriestrojce Kościół zaczął się odradzać, zaczęli przyjeżdżać kapłani, siostry zakonne, zaczęła być głoszona Ewangelia. Ci, którzy byli bardziej uświadomieni, mający korzenie katolickie, wracają do wspólnot - szczególnie ludzie pochodzący z deportacji stalinowskich, z ziem zachodniej Ukrainy, zachodniej Białorusi, Litwy, przede wszystkim Polacy, którzy tam zostali. Przed rewolucją większość katolików na tamtych terenach to byli zesłańcy z Polski. Świadectwem ich wiary są kościoły, które potem pozamykano.
Może dlatego, że doświadczyłem w Afryce, jak wielką rolę może spełniać dobrze uformowany laikat, od samego początku mojej pracy ewangelizacyjnej na Syberii rozpocząłem formację katechetów, czyli pomocników kapłanów. Święty laikat to przyszłość Kościoła wszędzie. Jesteśmy świadomi misyjnej natury Kościoła, tj. jego posłania do drugiego człowieka.

- Uderzenie w Księdza Biskupa, a także w innych księży jest właściwie uderzeniem w wiernych...

- Tak, jest to uderzenie w wiernych. Ojciec Święty mianował mnie biskupem na Syberii i chcę wypełniać swoje posłannictwo jak najlepiej, chcę robić wszystko, aby wypełnić zadania, które zostały mi powierzone przez Boga za pośrednictwem Kościoła. Teraz najbardziej cierpią wierni, pozbawieni pasterza, Słowa Bożego, Eucharystii, sakramentów. A przede wszystkim na nowo powstaje w nich strach podobny do tego, jaki przeżywali podczas prześladowań okresu komunistycznego. Ci ludzie mają paszporty rosyjskie, są obywatelami Federacji Rosyjskiej i konstytucyjnie mają zagwarantowaną wolność religijną. W imię tej wolności Kościół katolicki posyła dzisiaj kapłanów i siostry zakonne z innych krajów, aby pomogli im w praktykowaniu wiary. Za jakiś czas nie będzie takiej potrzeby, bo będą już miejscowi kapłani i miejscowe siostry zakonne, a także miejscowi katechiści. Jest to tylko nasza wielka pomoc odradzającemu się Kościołowi.

- Jest to też wielka krzywda dla kapłanów, którzy zostali wydaleni: nie mogą pracować, choć widzą, że są bardzo potrzebni.

Reklama

- Są bardzo potrzebni. Jako biskup nie mam kapłana, którego mógłbym posłać na miejsce, gdzie pracował ksiądz, który nie został wpuszczony do kraju, i wierni zostali pozbawieni pasterza. A praca nasza nie jest łatwa, na pewno wygód tam nie mamy, życie jest trudne: to inny klimat, inna kultura, inne tradycje. Trzeba przełamać wiele oporów, trzeba przejść pewien proces inkulturacji. Więc jest to uderzenie we wspólnotę, ale też w kapłana, który poświęca się, aby głosić Ewangelię i nieść dobro ludziom.

- Czy jest tutaj możliwy prawdziwy ekumenizm, czyli porozumienie się wszystkich wyznań chrześcijańskich z prawosławiem? Z pewnością Ksiądz Biskup ma pewną koncepcję pracy ekumenicznej...

Reklama

- Zawsze staram się być otwarty, patrzeć ekumenicznie, szukać tego, co łączy, a nie tego, co nas dzieli, szczególnie na Syberii, w Rosji, z Cerkwią prawosławną. Samo życie dyktuje nam pewne drogi wspólnego działania - i są to drogi ekumeniczne. Popatrzmy na historię: razem cierpieli i prawosławni, i katolicy, razem znosili katorgi, więzienia, umierali za wiarę. Sięgnijmy do tego wielkiego skarbca męczenników, bo mamy ich wspólnych, i niech to nasze dążenie do jedności będzie zasadzone na wielkim doświadczeniu tych świadków wiary. A patrząc na rzeczywistość, w której szerzy się demoralizacja, gdzie swoje żniwo zbierają sekty, widzimy, że jest tu wielkie zadanie dla nas, dla Cerkwi prawosławnej i Kościoła katolickiego, a także Kościołów protestanckich. Można więc pracować razem, żeby wskazywać drogę ludziom, bo często nie wiedzą, dokąd iść, gdzie jest prawda - i wpadają w sidła destruktywnej sekty.
Są tu też problemy społeczne, takie jak narkomania, alkoholizm, rozbite rodziny, aborcja, dzieci ulicy. W Irkucku rodzice narkomanów zaprosili niedawno przedstawicieli różnych wyznań i religii i prosili: pomóżcie, bo nasze dzieci brną w narkotyki. To także jest wezwanie dla wszystkich wspólnot chrześcijańskich, a jednocześnie droga do ekumenizmu. W tej wielkiej biedzie, która jest obecnie, wspólnie moglibyśmy zdziałać o wiele więcej. Mer Irkucka zwrócił się z zapytaniem, czy nie zajęlibyśmy się ludźmi umierającymi, mają bowiem w szpitalu jedno piętro wydzielone dla nich i chcieliby, żeby ktoś towarzyszył tym ludziom w ostatnim etapie ich życia. Siostry zakonne podjęły się tego dzieła. Wśród chorych w tym szpitalu są też prawosławni, którzy chcą przystąpić przed śmiercią do ostatnich sakramentów. Nikt z nas nie chce ich czynić katolikami, ale i katolik ma prawo do swojego kapłana. Często w rozmowie z biskupami prawosławnymi zauważam: mąż prawosławny, żona katoliczka - jak oni będą dzieci wychowywać? Naszym zadaniem, jako biskupów, jest dać im wytyczne, pokazać, jak żyć razem. Ci ludzie oczekują tego od nas. Ochrona życia, problem aborcji - to także bardzo aktualne tematy naszej pracy duszpasterskiej. Zaczęliśmy wprowadzać program pro-life, w wielu miejscowościach przy szpitalach mamy osobne pomieszczenia, w których odpowiednio przygotowane osoby rozmawiają z kobietami decydującymi się na aborcję. I często ratuje się ludzkie życie. Ale tu znowu pojawia się następny problem: potrzebne są domy samotnej matki, które dałyby kobiecie szansę urodzenia dziecka i zamieszkania tam przez jakiś czas. Na pewno lepiej byłoby, gdybyśmy mogli wspólnie nad tym pracować - i Cerkiew prawosławna, i Kościół katolicki. Na niwie socjalnej wiele można by zrobić, bo Kościół katolicki ma wspaniale rozwiniętą naukę społeczną oraz duże doświadczenie w działalności charytatywnej, czy to jeśli chodzi o pracę zgromadzeń zakonnych, czy Caritas, której placówki istnieją w każdej większej parafii. Tym doświadczeniem moglibyśmy podzielić się z Cerkwią prawosławną, a przede wszystkim wspólnie odpowiedzieć na wezwania stojące przed naszymi Kościołami.

- Ksiądz Biskup wspominał już o pracy sióstr zakonnych, ale zdaje się, że Ekscelencja ma jeszcze głębsze pragnienia dotyczące kontemplacyjnej działalności zakonów...

Reklama

- Tak. Oprócz zgromadzeń, które angażują się w działalność katechetyczną, a także społeczną - na Wschodzie potrzebne są zgromadzenia kontemplacyjne, aby wypełniać swoją misję także przez nieustanną modlitwę: wypraszać łaskę wiary dla niewierzących, modlić się za tych, którzy zostali posłani z misją głoszenia Ewangelii, umacniać w wierze przez przykład gorącej modlitwy. Od samego początku myślałem o Karmelitankach Bosych. Dlaczego?
Cała Syberia to ziemia męczenników za przekonania i wiarę, katolików i prawosławnych. Jednego z nich, Józefa Rafała Kalinowskiego, który po powrocie z zesłania wstąpił do Zakonu Karmelitów Bosych, Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował, a następnie kanonizował. On też dziś od tronu Ojca Niebieskiego patronuje wszystkim Sybirakom; tym, którzy tam ginęli i cierpieli. Klasztor Sióstr Karmelitanek i sanktuarium pod jego wezwaniem w Usolu Syberyjskim, 70 km od Irkucka, gdzie odbywał katorgę, byłoby takim miejscem naszej o nich pamięci i modlitwy.
Św. Rafała Kalinowskiego możemy nazwać również patronem zagubionych, bo on też w pewnym momencie stracił wiarę, lecz na nowo ją odzyskał, stając się jej świadkiem. Jego współtowarzysze zesłania modlili się, mając na uwadze świadectwo jego życia: "Przez modlitwy i zasługi Józefa Kalinowskiego, wybaw nas Panie". Jego droga prowadziła przez Syberię do Karmelu. Była to droga cierpienia, ale prowadziła do świętości.
Co wieźli zesłańcy na Syberię? Czy tylko ból, żal, tęsknotę? Wieźli modlitwę i nadzieję, czego wyrazem były modlitewniki, święte obrazki, różańce. Jak napisał w jednym z listów z Syberii św. Rafał Kalinowski: "Świat wszystkiego może mnie pozbawić, ale zawsze pozostanie jedna kryjówka dla niego niedostępna: modlitwa. W niej da się streścić teraźniejszość, przeszłość i przyszłość w postaci nadziei. Boże, jakim skarbem obdarzasz tych, co w Tobie ufność pokładają!". Jego miłość bliźniego i głębokie życie modlitwy sprawiły, że był przez wszystkich szanowany, kochany i uznawany za świętego. Potrafił łączyć modlitwę z czynem. Na tej syberyjskiej ziemi umacniało się jego powołanie do służby innym, szczególnie biednym i sierotom, i do pomocy młodzieży, zwłaszcza tej ubogiej i zaniedbanej. Mówił: "Jeśli nie masz już nic, aby ofiarować, podaruj uśmiech, a na to cię zawsze powinno stać". Dzielił się tym, co miał.
Jego największym pragnieniem było dążenie do jedności między katolikami i prawosławnymi przez Karmel Matki Bożej. Dlatego chciał, żeby na tej ziemi karmelici i siostry karmelitanki na kolanach wypełniali swoją misję, i żeby miejsce okrutnej katorgi stało się miejscem, jednoczącym wszystkich Sybiraków - zesłańców.
W czerwcu tego roku cztery siostry karmelitanki zostały posłane, aby rozeznać teren oraz odczytać wolę Bożą.

- Czy "Niedziela" mogłaby w jakiś sposób przyczynić się do wielkiego dzieła ewangelizacji na Wschodzie i do spełnienia duszpasterskich marzeń Księdza Biskupa?

- Nigdy dość modlitwy, i z Polski można prosić Pana Boga o pomoc ludziom na Wschodzie, więc o modlitwę proszę. Ale trzeba na tej ziemi świadków wiary. Trzeba pamiętać o tych, którzy tam zostali, o tych, którzy tam żyją. Dlatego chciałbym prosić wszystkich ludzi dobrej woli, by wspomogli swoją cegiełką - darem serca powstanie klasztoru Sióstr Karmelitanek. Dotychczas wiele razy doświadczałem pomocy z Polski, także pomocy Czytelników Niedzieli. Jesteśmy silni siłą naszych dobrodziejów. Bóg zapłać za wszelką ofiarę. Pragnę zapewnić o mojej pamięci w modlitwie, a siostry karmelitanki z pewnością też będą modlić się w swoim klasztorze w intencji wszystkich darczyńców.

- Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę. Myślę, że nasi Czytelnicy odpowiedzą pozytywnie na prośbę Księdza Biskupa. Życzę, by Ekscelencja mógł jak najprędzej wrócić do swoich wiernych i bez przeszkód wśród nich duszpasterzować.

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Krajewski: chcę robić dokładnie to, co robił Jezus i nie mam żadnych innych planów

2026-05-21 07:12

[ TEMATY ]

kard. Konrad Krajewski

Karol Porwich/Niedziela

Kard. Konrad Krajewski

Kard. Konrad Krajewski

Chcę robić dokładnie to, co robił Jezus i nie mam żadnych innych planów - powiedział PAP metropolita łódzki kard. Konrad Krajewski. Chcę Go naśladować w pełni, to znaczy być z tymi, którzy potrzebują, z tymi, którzy są obolali, z tymi, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić.

PAP: Ma już ksiądz kardynał plan, który chciałby zrealizować jako metropolita łódzki?
CZYTAJ DALEJ

Sens ludzkiej pracy

1 maja każdego roku Kościół specjalnie czci św. Józefa jako wzór wszystkich pracujących. Św. Józef jest wzorem i patronem ludzi, którzy własną, ciężką pracą zdobywają środki do życia i utrzymania rodziny. Pracę zawodową łączył on z troską o Świętą Rodzinę, którą Bóg powierzył jego opiece. O pracy poucza nas Katechizm Kościoła Katolickiego: " Jak Bóg odpoczął dnia siódmego po całym trudzie, jaki podjął (Rdz 2, 2), tak również życie ludzkie składa się z pracy i odpoczynku" . Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus pisze: " Pierwszym źródłem wszystkiego, co dobre, jest sam akt Boga, który stworzył ziemię i człowieka, człowiekowi zaś dał ziemię, aby swoją pracą czynił ją sobie poddaną i cieszył się jej owocami. W naszych czasach wzrasta rola pracy ludzkiej jako czynnika wytwarzającego dobra niematerialne i materialne; coraz wyraźniej widzimy, jak praca jednego człowieka splata się w sposób naturalny z pracą innych ludzi. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek pracować znaczy pracować z innymi; znaczy robić coś dla kogoś. Praca jest tym bardziej owocna i wydajna, im lepiej człowiek potrafi poznawać możliwości wytwórcze ziemi i głębiej odczytywać drugiego człowieka, dla którego praca jest wykonywana" . Praca ludzka jest działaniem osób, które Bóg stworzył na Swój obraz i podobieństwo i powołał do przedłużenia dzieła stworzenia, czyniąc sobie ziemię poddaną. Zatem praca jest obowiązkiem każdego człowieka. Święty Paweł w drugim liście do Tesaloniczan pisze: "Kto nie chce pracować, niech też nie je" (2 Tes 3, 10). Sam Pan Bóg mówi do pierwszych rodziców, że w pocie czoła będą zdobywać pożywienie z płodów ziemi. Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens pisze: " Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzkości związany jest nieodzownie z pracą, dają chrześcijaninowi i każdemu człowiekowi, który jest wezwany do naśladowania Chrystusa, możliwość uczestniczenia z miłością w dziele, które Chrystus przyszedł wypełnić. W pracy ludzkiej chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój Krzyż". Człowiek szanuje dary Stwórcy i otrzymane talenty. Praca może mieć też wymiar odkupieńczy. Znosząc trud pracy w łączności z Jezusem Ukrzyżowanym człowiek współpracuje w pewnym stopniu z Synem Bożym w Jego dziele Odkupienia. Każdy pracujący człowiek potwierdza, że jest uczniem Chrystusa, niosąc krzyż każdego dnia w działalności, do której został powołany i którą wypełnia z miłością. Każda praca, nawet najmniejsza, może być środkiem uświęcenia i ożywiania rzeczywistości ziemskich. Święty Ignacy Loyola bardzo pięknie kiedyś powiedział: "Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracujcie tak, jakby wszystko zależało od was". Matka Teresa z Kalkuty także mówiła o pracy: "Musimy pracować z ogromną wiarą, nieustannie, skutecznie, a nade wszystko z wielką miłością i pogodą; bez tego nasza praca będzie tylko pracą niewolników służących surowemu panu. Musimy się nauczyć, by praca nasza stawała się modlitwą. Ma to miejsce wtedy, gdy wszystko czynić będziemy dla Jezusa, dla chwały Jego imienia i dla zbawienia ludzi! Nasza praca, to nasza miłość do Boga wyrażona działaniem". Za naszą pracę otrzymujemy pożywienie jako dar od naszego najlepszego Ojca. Jest dobrą rzeczą prosić Go o nie i składać Mu za nie jednocześnie dziękczynienie. Konstytucja II Soboru Watykańskiego Gaudium et spes poucza: "Praca ludzka, która polega na tworzeniu i wymianie nowych dóbr lub na świadczeniu usług gospodarczych, góruje nad innymi elementami życia gospodarczego, ponieważ te mają jedynie charakter narzędzi". Chciejmy zawsze prosić Pana o to, by błogosławił naszej pracy. Słowa pieśni niech będą naszą modlitwą prośby: "Błogosław, Panie, nas na pracę i znojny trud. Wszak Tyś sam wybrał nas, by Cię poznał i wielbił świat, alleluja". Święty cieśla z Nazaretu, człowiek ciężkiej, fizycznej pracy, został wyniesiony do niewysłowionej godności oraz stał się symbolem i uosobieniem dążenia wielu ludzi. Na jego przykładzie Kościół ukazuje sens pracy ludzkiej i jej nieprzemijające, ogromne wartości. Pewnych informacji o świętym Józefie dostarcza nam tylko Ewangelia. Hebrajskie słowo Józef oznacza tyle, co "Bóg przydał". Święty Józef pochodził z rodu króla Dawida. Mieszkał on zapewne w Nazarecie. Hebrajski wyraz "charasz" oznacza rzemieślnika, wykonującego prace w drewnie, w metalu, w kamieniu. Praca świętego Józefa polegała być może na wykonywaniu narzędzi codziennego użytku, koniecznych także w gospodarce rolnej. Mógł być również cieślą. Według dawnych świadectw św. Józef zmarł w domku w Nazarecie w obecności Najświętszej Maryi Panny i Pana Jezusa. O św. Józefie, który jest patronem wszystkich ludzi pracy, liturgia mówi: "Jako męża sprawiedliwego dałeś go Bogurodzicy Dziewicy za Oblubieńca, a jako wiernego i roztropnego sługę postawiłeś nad swoją Rodziną, aby rozciągnął ojcowską opiekę nad poczętym z Ducha Świętego Jednorodzonym Synem Twoim Jezusem Chrystusem". W 1919 r. papież Benedykt XV do Mszy św., w której się wspomina św. Józefa, dołączył osobną o nim prefację. Papież Leon XIII wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie. Św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa do publicznego odmawiania. Uroczyste wspomnienie św. Józefa rzemieślnika ustanowił w 1955 r. Pius XII. Św. Józef uczy życia z Chrystusem i dla Jego chwały, uczy delikatności względem kobiet i wzorowego życia rodzinnego, opartego na wzajemnej miłości, życzliwości, szacunku i dobroci. Św. Józef jest wzorem chrześcijanina w spełnianiu czynności domowych i zawodowych. Pracował w stałej zażyłości z Najświętszą Maryją Panną i Jezusem Chrystusem. Podobnie każdy chrześcijanin powinien pamiętać o tym, że pracując spełnia nakaz Boży: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" i przygotowuje się do życia wiecznego.
CZYTAJ DALEJ

Ordo Iuris: czy chłopcy będą musieli opuścić DPS w Broniszewicach?

2026-05-21 13:49

[ TEMATY ]

Ordo Iuris

Broniszewice

Dom Chłopaków

Archiwum Domu Chłopaków

Dom Chłopaków w Broniszewicach to DPS prowadzony przez siostry dominikanki. Na zdjęciu s. Tymoteusza z jednym z 67 niepełnosprawnych podopiecznych

Dom Chłopaków w Broniszewicach to DPS prowadzony przez siostry dominikanki. Na zdjęciu s. Tymoteusza z jednym z 67 niepełnosprawnych podopiecznych

W ostatnim czasie toczą się dyskusje na temat przyszłości dzieci przebywających w domach pomocy społecznej, a to za sprawą projektu nowelizującego ustawę o pomocy społecznej, w którym przewidziano istotne zmiany w funkcjonowaniu DPS-ów. W przypadku uchwalenia projektowanych przepisów, zmiany te szczególnie odczują placówki, w których przebywają dzieci, takie jak DPS Dom Chłopaków w Broniszewicach, prowadzony przez siostry dominikanki. Instytut Ordo Iuris przygotował analizę projektowanych zmian dotyczących małoletnich podopiecznych DPS-ów, w której wskazał na potrzebę modyfikacji proponowanego modelu deinstytucjonalizacji opieki społecznej.

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano 26 marca projekt ustawy o zmianie ustawy pomocy społecznej oraz niektórych innych ustaw autorstwa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPPS). Projekt wzbudził niemałe kontrowersje, a wśród krytykujących przyjęte w nim rozwiązania znaleźli się przedstawiciele środowiska domów pomocy społecznej, w tym siostry dominikanki prowadzące DPS o nazwie „Dom Chłopaków w Broniszewicach”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję