Reklama

Caritas Polska w Mongolii

10 groszy na stepie

W Mongolii środek wiosny, a z nieba zaczyna sypać śnieg, wieje niemiłosierny wiatr. Od celu podróży dzieli nas jeszcze pół dnia jazdy bezdrożami stepów. Zatrzymujemy samochody, chronimy się w najbliżej położonych jurtach. Kobieta w tradycyjnym płaszczu „del” częstuje nas gorącą herbatą z kozim mlekiem i solą. - Polska, Caritas Polska? A tak! Słyszeliśmy. Studnie, dormitoria, komputery w szkołach...

Niedziela Ogólnopolska 40/2003

Bursa w Sant Sum

Bursa w Sant Sum

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Mongolii

- Tamtego lata wyrosło mało trawy. Nie była na tyle wysoka, by wyżywić wszystkie zwierzęta. Zimą spadło bardzo dużo śniegu, doszły do tego niezwykle silne wiatry. O tej porze roku bywa -20ºC, wtedy było -40. Czasem jest nawet -50ºC, ale wtedy nie ma takich wiatrów! Najstarsi nie pamiętali takiej zimy! - wspomina Diw Sil, mieszkaniec wioski leżącej na stepach centralnej Mongolii. - Zwierzęta nie mogły wygrzebać pożywienia spod lodu, nie były w stanie iść pod wiatr. W naszej okolicy padło wtedy 40 tys. sztuk, tj. 60 proc. całego pogłowia. Zwierzęta są naszym jedynym źródłem utrzymania. Gdy padły, zaczęliśmy głodować.
- Ta rodzina miała około 2 tys. owiec. Zwierzęta były na stepie. Ojciec rodziny wyszedł ich szukać. W śnieżnej zamieci zgubił drogę. Gdy długo nie wracał, poszedł za nim syn. Obaj zamarzli na stepie... - tłumaczy opowieść innego mieszkańca o. Gilbert Sales z Caritas Mongolia.

Reklama

Zima przełomu tysiącleci była dla Mongolii czasem katastrofy ekologicznej. Z powodu silnych mrozów i dużych opadów śniegu padło około 2 mln zwierząt hodowlanych. Do wiosny w wyniku osłabienia i głodu zginęło drugie tyle koni, krów, owiec, kóz i wielbłądów.
Pasterstwo jest podstawą życia w Mongolii, zwierzęta są nie tylko źródłem pożywienia, ale i wszelkiego dochodu. „Zud disaster” (bo tak nazwano ową klęskę żywiołową) sprawił, że wielu nomadom z powodu głodu śmierć zajrzała w oczy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mieć życie

- Konieczna była pomoc międzynarodowa. Zaapelował o nią rząd mongolski, a także ambasador Mongolii w Polsce. Zwrócił się do Caritas Polskiej o pomoc, my skontaktowaliśmy się z Caritas Internationalis. W ten sposób powstał projekt międzynarodowej pomocy przygotowany i realizowany przez Caritas Polską - tłumaczy dyrektor polskiej Caritas, ks. dr Wojciech Łazewski.
Mijają właśnie dwa lata, odkąd Caritas zorganizowała pierwszą pomoc dla liczącej prawie 63 tys. km2, w połowie pustynnej, prowincji Oworchangaj, w której „Zud disaster” pochłonął 540 tys. zwierząt. W pierwszej kolejności zadbano o najpilniejsze potrzeby. Do najbardziej poszkodowanych rodzin dotarło 27 ton żywności, ciepłych ubrań, kocy i podstawowych lekarstw. Odrębny transport leków i sprzętu medycznego trafił do szpitala w Arwajcher - stolicy prowincji.
- Mamy 60 lekarzy, 200 łóżek w szpitalu. Obejmujemy opieką 100 tys. osób - mówi dyrektor szpitala, dr. Dulamsuren, oprowadzając nas po szpitalnych korytarzach. - Dzięki Caritas możemy wciąż poszerzać naszą opiekę. Lekarstwa, które dostaliśmy od was, już się skończyły, ale ze sprzętu medycznego będziemy korzystać jeszcze długo.

Reklama

Długofalowym projektem, podobnie jak wyposażenie szpitala, jest też odbudowa 15 studni na pustynnych terenach prowincji Oworchangaj. Jedną z przyczyn „Zud disaster” prócz srogiej zimy było suche lato, które dało nikłe zbiory i karłowatą trawę. Bez wody nie ma na stepie życia - ani dla ludzi, ani dla zwierząt.
- W latach 60. przy pomocy Rosjan wybudowano tu studnie, ale niestety wiele z nich uległo z czasem zniszczeniu lub zostało zdewastowanych na skutek nieprawidłowego używania - tłumaczy ks. Łazewski.
Działający na miejscu mongolski zespół Caritas sprowadził brakujące części, do pracy zatrudniono miejscowych robotników. Tym razem każda studnia ma swego opiekuna, którego zadaniem jest troska o jej prawidłowe używanie. Po kilkudziesięciu latach komunizmu trudno w inny sposób przyzwyczaić się do dbania o coś, co jest wspólne.

Mieć szkołę

Po zimie w fatalnym stanie były także szkolne bursy. Są one jedyną szansą na naukę dla dzieci, których rodziny mieszkają w jurtach rozrzuconych po stepie, z dala od centrów administracyjnych.
- Ten budynek był bardzo zniszczony, szpary w oknach, zimne kaloryfery. Gdy przyjechaliśmy tu w kwietniu, dzieci siedziały w klasach ubrane we wszystko, co tylko było możliwe - wspomina ks. Łazewski.
- Dzięki Caritas wymieniliśmy system ogrzewania i kanalizację. Wyremontowaliśmy cały budynek dormitorium i studnię motorową. Dostaliśmy też żywność - zdaje relację odświętnie ubrany mer wioski Sant Sum, położonej na pustkowiach stepu przechodzącego już w pustynię Gobi. W dormitorium Sant Sum przebywa dziś 120 dzieci w wieku od 7 do 18 lat.
- Dla czwórki moich dzieci to drugi dom. Mieszkamy 22 km stąd, gdyby nie to dormitorium, dzieci nie mogłyby się uczyć. Moja najstarsza córka, która chodziła do tej szkoły, studiuje teraz rolnictwo na Uniwersytecie w Ułan Bator. Została jeszcze czwórka, wszyscy śpią w jednym pokoju - jak w rodzinie. Szkoła to ich wielka szansa, wszystkie uczą się bardzo dobrze - mówi dumny ojciec, tuląc najmłodszego syna.

Reklama

Prócz Sant Sum Caritas wyremontowała także bursę w stolicy prowincji i świetlicę będącą jedyną rozrywką młodzieży w ubogiej wiosce Ulziit Soum, wyposażając każdą z nich w komputery, telewizory, odtwarzacze wideo i magnetofony. Ostatnią fazą projektu była odbudowa bezpłatnego przedszkola dla dzieci z ubogich rodzin w Arwajcher.
- Budynek przedszkola był tak zniszczony, że przez ostatnie 10 lat stał nieużywany. Zawalił się dach, wybito okna, w środku gnieździły się ptaki, było mnóstwo insektów. Nie mieliśmy pieniędzy na remont, na szczęście znalazła się Caritas, która chciała z nami współpracować przy odbudowie - mówi gubernator prowincji Oworchangaj. - Dzieci, które przebywają w tym przedszkolu, uczą się, tańczą, śpiewają, zdobywają nagrody w licznych konkursach... Wcześniej nie miały gdzie pójść. Całe dnie spędzały na ulicy.

Mieć za co pomagać

Dzieci, którym pomaga Caritas, nie pochodzą z rodzin chrześcijańskich. W tym kraju, liczącym 2,5 mln ludzi, pięciokrotnie większym od Polski, jest jedynie 177 katolików. 96 proc. mieszkańców przyznaje się do tradycji buddyzmu lamajskiego, chociaż po długim okresie komunizmu większość Mongołów nie praktykuje żadnej wiary. Udzielając pomocy, nikt jednak nie pyta o wyznanie, lecz o rzeczywiste potrzeby.

Do pomocy Mongolii przyłączyło się wiele oddziałów Caritas: z Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Australii, Japonii, Korei Południowej i Hongkongu. Ponad 50 proc. środków pochodziło jednak z Polski. W odbudowie szkolnych burs, studni, w zakupie sprzętu dla szpitala i żywności miał udział każdy, kto kupił „wigilijną świecę Caritas”.
- Świeca, którą nabywamy przed Bożym Narodzeniem, jest formą pomocy nie tylko dla dzieci w Polsce, ale i dla całego świata. 10 groszy z każdej świecy przeznaczamy na projekty pomocy międzynarodowej w takich krajach, jak Mongolia, Rwanda, Kongo czy Białoruś, Ukraina i Rosja - wylicza ks. Łazewski. - To nic, że dzielą nas setki kilometrów, że mówimy różnymi językami. Ta świeca zapalana na wigilijnym stole 24 grudnia wieczorem pojawia się w zupełnie innym wymiarze tutaj, gdzieś hen, daleko na mongolskim stepie.

* * *

Na ścianie szkoły w Arwajcher znajduje się wielkie malowidło przedstawiające legendę pochodzącą z czasów Czyngis-chana. Królowa miała dwóch synów bliźniaków. Chciała, by zrozumieli, czym jest wartość wspólnoty. Dała każdemu do ręki łuki, które z łatwością złamali. Potem dała im wiązkę patyków powiązanych mocno rzemieniem. Próbowali ją przełamać, ale nie dali rady. Na wspólnym działaniu - według legendy - polegała siła Czyngis-chana i jego armii. Na wspólnym działaniu polega też siła pomocy, jakiej udziela Caritas.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

ZUS już wypłaca zasiłki parom jednopłciowym. Władza przemyca ideologiczne zmiany tylnymi drzwiami?

2026-09-21 20:48

[ TEMATY ]

homoseksualizm

homozwiązki

Adobe Stock

To, co jeszcze do niedawna wydawało się niewyobrażalne w polskim systemie prawnym i sprzeczne z fundamentalną definicją rodziny, staje się rzeczywistością za sprawą obecnego kierunku ministerstwa. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała z dumą, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych zaczął wypłacać pierwsze zasiłki opiekuńcze dla tzw. „małżeństw” jednopłciowych.

Wszystko to jest efektem rozporządzenia, które weszło w życie 23 sierpnia i pozwala na transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci do polskiego systemu. W ten sposób instytucje państwowe przyznają przywileje zarezerwowane w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wyłącznie dla związku kobiety i mężczyzny.
CZYTAJ DALEJ

Oświęcim: koronacja obrazu MB Wspomożenia Wiernych po 60 latach od pierwszych starań

2026-09-22 16:26

[ TEMATY ]

Oświęcim

koronacja obrazu

Matka Boska

diecezja.bielsko.pl

Koronacja cudownego obrazu Matki Bożej Wspomożenia Wiernych odbędzie się w sobotę 26 września w sanktuarium salezjańskim w Oświęcimiu. Uroczystej Mszy św. z obrzędem koronacji przewodniczyć będzie bp Roman Pindel. Wydarzenie będzie zwieńczeniem starań o ukoronowanie wizerunku, które rozpoczęły się 60 lat temu, przy okazji obchodów Millenium Chrztu Polski. Zaplanowana wówczas uroczystość ostatecznie nie doszła do skutku.

Obraz Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, czczony w Oświęcimiu od początku XX wieku, zostanie ozdobiony koronami biskupimi po roku intensywnych przygotowań wspólnoty parafialnej i Rodziny Salezjańskiej. Bezpośrednie przygotowania rozpoczęły się 21 września 2025 r. Mszą św. pod przewodnictwem bp. Romana Pindla.
CZYTAJ DALEJ

Świdnica. Pożegnano Ewę Urszulę Dziedzic. Żyła dla rodziny, Kościoła i drugiego człowieka

2026-09-22 15:26

[ TEMATY ]

pogrzeb

Świdnica

ks. Rafał Kozłowski

Archiwum prywatne

Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic

Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic

Była żoną, matką i babcią, osobą głębokiej wiary, zaangażowaną w życie Kościoła, szkoły oraz lokalnej społeczności. Ewę Urszulę Dziedzic, która zmarła 16 września w wieku 60 lat, pożegnała rodzina, przyjaciele, duchowni i liczne grono osób wdzięcznych za dobro, które pozostawiła.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 22 września w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świdnicy. Mszy św. przewodniczył ks. prał. Rafał Kozłowski. W koncelebrze uczestniczyli ks. kan. Mirosław Rakoczy, ks. Jan Rudnicki i ks. Paweł Baczmański.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję