Reklama

Po śmierci S. Łucji

„Godzina Fatimy”

W tekście Czesława Ryszki „Fatima przed finałem”, zamieszczonym w „Niedzieli” nr 9 z 27 lutego br., była mowa o s. Łucji, która zmarła 13 lutego 2005 r. w klasztorze karmelitańskim w Coimbrze w Portugalii. Znawcy orędzia fatimskiego twierdzą, że s. Łucja, ostatnia z trójki fatimskich dzieci widzących w 1917 r. Matkę Bożą, na wieść o nagłym przewiezieniu Jana Pawła II do kliniki Gemelli, 1 lutego br., ofiarowała swoje życie, aby Papież mógł wypełnić do końca misję, o której jest mowa w orędziu fatimskim. Jaką misję? Mówi o tym najnowsza książka naszego redakcyjnego kolegi, zatytułowana „Godzina Fatimy”.

Niedziela Ogólnopolska 11/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Czesławem Ryszką - autorem książki „Godzina Fatimy” - rozmawia Lidia Dudkiewicz

Lidia Dudkiewicz: - Pisałeś w licznych swoich książkach, że Jan Paweł II jest Papieżem Fatimy, to znaczy, że jemu Boża Opatrzność zleciła wypełnienie poleceń orędzia fatimskiego...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Czesław Ryszka: - Najświętsza Panna w Fatimie, objawiając się trójce dzieci: Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji, przekazała - oprócz przypomnienia najistotniejszych elementów duchowości chrześcijańskiej - pewien scenariusz najważniejszych wydarzeń XX wieku, m.in. wybuch rewolucji październikowej w Rosji, rozszerzenie się błędów ateizmu komunistycznego na cały świat, a następnie zapowiedź upadku komunizmu, dzięki zawierzeniu Rosji Matce Bożej przez Papieża, który miał w tej intencji cierpieć w wyniku zamachu na jego życie. Tych wszystkich wydarzeń staliśmy się świadkami - m.in. po akcie zawierzenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi przez Jana Pawła II 25 marca 1984 r. - doszło do rozpadu Związku Radzieckiego i w konsekwencji ustąpienia „błędów Rosji”. Ale przecież to nie koniec fatimskiego scenariusza, skoro Ojciec Święty mówi, że orędzie fatimskie jest dzisiaj jeszcze bardziej naglące. W moim przekonaniu, zbliża się nawet do finału. Świadczy o tym bodaj kilka faktów: ujawnienie przez Kościół trzeciej tajemnicy fatimskiej, kolejne zawierzenia świata i Kościoła Matce Bożej, wyniesienie na ołtarze dwójki pastuszków widzących Matkę Bożą: Franciszka i Hiacynty i wreszcie śmierć s. Łucji, która miała pozostawać na świecie tak długo, aż Maryja będzie „lepiej znana i kochana”, czyli aż przybliży się triumf Jej Niepokalanego Serca - to także słowa Maryi do Łucji.

- Widząc różne przejawy walki z Kościołem, m.in. uchwalanie bezbożnych ustaw, można sądzić, że ta niezwykła, wręcz prorocza misja s. Łucji powinna trwać nadal. Czy Maryja faktycznie jest już tak „znana i miłowana”, by s. Łucja mogła „odejść”?

- Na to pytanie odpowiada najpełniej swoim życiem Jan Paweł II - „Totus Tuus, Maryjo”. Zrozumiał on najlepiej, że dzięki poznaniu i pokochaniu Matki Bożej można zmienić bieg dziejów świata i życia ludzi. Temu służą wszystkie jego akty zawierzeń ludzi i narodów Matce Bożej w sanktuariach świata. Pośrednio poznaniu Matki Bożej przysłużył się także zamach na życie Ojca Świętego. Poznaliśmy wszyscy Matczyną rękę, która pokierowała lotem kuli, aby życie Papieża zatrzymało się na progu śmierci. To słowa Jana Pawła II, który jako „dłużnik Najświętszej Maryi Panny” otworzył świat na nieskończone skarbnice łask Matki Bożej.

- Orędzie fatimskie nazywa się niezwykłym światłem, rozjaśniającym zagadkę ludzkiej przyszłości. Na końcu czeka nas zwycięstwo Matki Bożej - tak kończy się najważniejsza obietnica orędzia fatimskiego. Ale skądinąd wiemy o „warunkowym” wypełnieniu się zapowiedzianych obietnic. Co to znaczy: „warunkowym”?

Reklama

- Od nas zależy ów „dalszy ciąg” zapowiedzianych wydarzeń, a głównie oczekiwanego zwycięstwa Maryi. Przypomnę, że w orędziu fatimskim Matka Boża mówiła m.in.: „Jeśli ludzie będą pokutować…”; „jeśli będą odmawiać Różaniec…”; „jeśli Papież zawierzy mi Rosję i świat, ustąpią błędy Rosji…!”.
Słowo „jeśli” jest owym kluczem do Bożego miłosierdzia, obszarem dla decyzji wolnej woli człowieka, który pragnie walczyć ze złem.
Jako ciekawostkę można dodać, że s. Łucja miała skomentować zawierzenie Rosji przez Jana Pawła II słowami: „Teraz Rosja została poświęcona. Bóg spełni obietnicę”. A obietnicą był nie tylko upadek Związku Radzieckiego, ale także wybłaganie pokoju na świecie. Nieoficjalnie wiadomo, m.in. wynika to z raportów płk. Ryszarda Kuklińskiego, że Sowieci planowali w 1985 r. zaatakować zachodnią Europę i USA. Przywódcy ZSRR uważali wówczas, że mają przewagę militarną nad USA i że jest to najbardziej dogodny moment do ataku. Papieski akt zawierzenia Rosji Matce Bożej warunkowo oddalił więc wybuch straszliwej wojny.

- Jan Paweł II ocalał w zamachu, aby zawierzyć Rosję Matce Bożej, teraz - jak powiedziałeś - ocaliła go s. Łucja, aby mógł wypełnić do końca orędzie fatimskie. Czy wiemy, co ma uczynić?

Reklama

- Zawierzenie Rosji zapoczątkowało drogę nawrócenia tego kraju, ale dopiero rozciągnięcie na cały Kościół nabożeństwa pierwszych sobót do Niepokalanego Serca Maryi sprawi, że Matka Boża będzie „znana i kochana” wszędzie, a to doprowadzi do nawrócenia Rosji i w konsekwencji do zwycięstwa Matki Bożej. Jedno należy jeszcze dopowiedzieć: Rosja nie jest w orędziu fatimskim ukazana jedynie jako obszar geograficzny, jako kraj na wschód od Polski. Rosja i świat to jedno, ponieważ wspomniane błędy Rosji zdążyły się już wszędzie rozprzestrzenić. O takim rozumieniu terminu „Rosja” świadczy troska Jana Pawła II o los Europy i świata.
Ponadto należy przypomnieć, że w Fatimie Maryja ukazała dzieciom te prawdy wiary, które są najbardziej atakowane dzisiaj nie tylko w samej Rosji, ale na całym świecie: Eucharystia, aniołowie, świętość życia i powołanie rodziny, rzeczywistość grzechu, istnienie piekła, czyśćca, pokuta... Życzeniem Maryi było, abyśmy właśnie te wartości ocalili. Mówił o tym ks. Luciano Guerra, rektor sanktuarium maryjnego w Fatimie, podczas rekolekcji w Zakopanem na Krzeptówkach w 2003 r. Podkreślił, że zwycięstwo Maryi może się oddalić, a dla Kościoła może przyjść okres próby, a nawet czas prześladowań i katakumb, jeśli nie pojawi się pokolenie ludzi oddanych Niepokalanemu Sercu Maryi. Podobnie uważała s. Łucja, pisząc w Apelach orędzia fatimskiego, że Bóg chce dać światu czas pokoju, ale nie stanie się to za sprawą bezpośredniej interwencji z nieba. Pan chce to uczynić naszymi rękami. A jednym z warunków ma być dopełnienie papieskiej misji przez ustanowienie na świecie nabożeństwa pierwszych pięciu sobót do Niepokalanego Serca Maryi.

- Dlaczego to nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca do Niepokalanego Serca Maryi jest tak ważne?

- Odpowiedzią jest poniekąd cel tego nabożeństwa, o czym sam Jezus powiedział s. Łucji: „Córko moja, chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi: 1) obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu; 2) przeciw Jej Dziewictwu; 3) przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu; 4) obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki; 5) bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach.
Te pięć zniewag, pięć bardzo poważnych grzechów, pośrednio dowodzi, jak chrześcijanie zeszli z dróg Bożych. Faktycznie, na temat orędzia fatimskiego chętniej szuka się sensacji, zamiast iść w głąb, w ich duchowość. W mojej najnowszej książce postanowiłem ukazać ów profetyczny i charyzmatyczny charakter Fatimy w naszej godzinie życia. Musimy bowiem pamiętać o tym, że orędzie to zostało skierowane do Kościoła, na którego czele stoi Jan Paweł II, który otrzymał 13 maja 1981 r. łaskę ocalenia, a obecnie także - bardzo na to liczymy - łaskę zdrowia.

Reklama

- Dziękuję za rozmowę, a naszym Czytelnikom polecam książkę Czesława Ryszki „Godzina Fatimy”, wydaną przez Oficynę Wydawniczą 4K w Bytomiu: plac Wolskiego 4, 41-902 Bytom, tel. (0-32) 281-97-84; http://www.oficyna4k.iq.pl

I i II część tajemnicy fatimskiej wg s. Łucji

Reklama

(...) Tajemnica składa się z trzech odmiennych części. Z tych dwie teraz wyjawię.
Pierwsza (...) była wizja piekła.
Pani Nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi; widzieliśmy zanurzone w tym morzu demony i dusze niczym przezroczyste, płonące węgle, czarne lub brunatne, mające ludzką postać, pływające w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu, padając na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, pozbawione ciężaru i równowagi, wśród bolesnego wycia i jęków rozpaczy, tak że byliśmy przerażeni i drżeliśmy ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą naszej dobrej Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.
Następnie podnieśliśmy oczy ku Naszej Pani, która nam powiedziała z dobrocią i ze smutkiem: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju”.

Fragmenty I i II części tajemnicy fatimskiej publikujemy w wersji przedstawionej przez s. Łucję w trzecim wspomnieniu z 31 sierpnia 1941 r., przeznaczonym dla biskupa Leirii-Fatimy. Część III tajemnicy podajemy wg tekstu ogłoszonego 26 czerwca 2000 r. przez Kongregację Doktryny Wiary.

III część tajemnicy fatimskiej wg s. Łucji

Trzecia część tajemnicy objawionej 13 lipca 1917 r. w Cova da Iria - Fatima.
Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją, i moją Najświętszą Matkę.
Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, ujrzeliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku. Anioł, wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, pokuta, pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg, „coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim”: Biskupa odzianego w biel - „mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty”; wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic, wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek, jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą. Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze. Kiedy doszedł do szczytu góry, i ukląkł u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku. W ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża byli dwaj aniołowie, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Nabożeństwo pierwszych sobót

Zawierzenie Rosji zapoczątkowało drogę nawrócenia tego kraju, ale dopiero rozciągnięcie na cały Kościół nabożeństwa pierwszych sobót do Niepokalanego Serca Maryi sprawi, że Matka Boża będzie „znana i kochana” wszędzie, a to doprowadzi do nawrócenia Rosji i w konsekwencji do zwycięstwa Matki Bożej.

Warunki do spełnienia przez pięć miesięcy w pierwsze soboty:

1. Spowiedź
2. Komunia św.
3. Różaniec wynagradzający
4. Pietnastominutowe rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi

2005-12-31 00:00

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sens ludzkiej pracy

1 maja każdego roku Kościół specjalnie czci św. Józefa jako wzór wszystkich pracujących. Św. Józef jest wzorem i patronem ludzi, którzy własną, ciężką pracą zdobywają środki do życia i utrzymania rodziny. Pracę zawodową łączył on z troską o Świętą Rodzinę, którą Bóg powierzył jego opiece. O pracy poucza nas Katechizm Kościoła Katolickiego: " Jak Bóg odpoczął dnia siódmego po całym trudzie, jaki podjął (Rdz 2, 2), tak również życie ludzkie składa się z pracy i odpoczynku" . Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus pisze: " Pierwszym źródłem wszystkiego, co dobre, jest sam akt Boga, który stworzył ziemię i człowieka, człowiekowi zaś dał ziemię, aby swoją pracą czynił ją sobie poddaną i cieszył się jej owocami. W naszych czasach wzrasta rola pracy ludzkiej jako czynnika wytwarzającego dobra niematerialne i materialne; coraz wyraźniej widzimy, jak praca jednego człowieka splata się w sposób naturalny z pracą innych ludzi. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek pracować znaczy pracować z innymi; znaczy robić coś dla kogoś. Praca jest tym bardziej owocna i wydajna, im lepiej człowiek potrafi poznawać możliwości wytwórcze ziemi i głębiej odczytywać drugiego człowieka, dla którego praca jest wykonywana" . Praca ludzka jest działaniem osób, które Bóg stworzył na Swój obraz i podobieństwo i powołał do przedłużenia dzieła stworzenia, czyniąc sobie ziemię poddaną. Zatem praca jest obowiązkiem każdego człowieka. Święty Paweł w drugim liście do Tesaloniczan pisze: "Kto nie chce pracować, niech też nie je" (2 Tes 3, 10). Sam Pan Bóg mówi do pierwszych rodziców, że w pocie czoła będą zdobywać pożywienie z płodów ziemi. Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens pisze: " Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzkości związany jest nieodzownie z pracą, dają chrześcijaninowi i każdemu człowiekowi, który jest wezwany do naśladowania Chrystusa, możliwość uczestniczenia z miłością w dziele, które Chrystus przyszedł wypełnić. W pracy ludzkiej chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój Krzyż". Człowiek szanuje dary Stwórcy i otrzymane talenty. Praca może mieć też wymiar odkupieńczy. Znosząc trud pracy w łączności z Jezusem Ukrzyżowanym człowiek współpracuje w pewnym stopniu z Synem Bożym w Jego dziele Odkupienia. Każdy pracujący człowiek potwierdza, że jest uczniem Chrystusa, niosąc krzyż każdego dnia w działalności, do której został powołany i którą wypełnia z miłością. Każda praca, nawet najmniejsza, może być środkiem uświęcenia i ożywiania rzeczywistości ziemskich. Święty Ignacy Loyola bardzo pięknie kiedyś powiedział: "Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracujcie tak, jakby wszystko zależało od was". Matka Teresa z Kalkuty także mówiła o pracy: "Musimy pracować z ogromną wiarą, nieustannie, skutecznie, a nade wszystko z wielką miłością i pogodą; bez tego nasza praca będzie tylko pracą niewolników służących surowemu panu. Musimy się nauczyć, by praca nasza stawała się modlitwą. Ma to miejsce wtedy, gdy wszystko czynić będziemy dla Jezusa, dla chwały Jego imienia i dla zbawienia ludzi! Nasza praca, to nasza miłość do Boga wyrażona działaniem". Za naszą pracę otrzymujemy pożywienie jako dar od naszego najlepszego Ojca. Jest dobrą rzeczą prosić Go o nie i składać Mu za nie jednocześnie dziękczynienie. Konstytucja II Soboru Watykańskiego Gaudium et spes poucza: "Praca ludzka, która polega na tworzeniu i wymianie nowych dóbr lub na świadczeniu usług gospodarczych, góruje nad innymi elementami życia gospodarczego, ponieważ te mają jedynie charakter narzędzi". Chciejmy zawsze prosić Pana o to, by błogosławił naszej pracy. Słowa pieśni niech będą naszą modlitwą prośby: "Błogosław, Panie, nas na pracę i znojny trud. Wszak Tyś sam wybrał nas, by Cię poznał i wielbił świat, alleluja". Święty cieśla z Nazaretu, człowiek ciężkiej, fizycznej pracy, został wyniesiony do niewysłowionej godności oraz stał się symbolem i uosobieniem dążenia wielu ludzi. Na jego przykładzie Kościół ukazuje sens pracy ludzkiej i jej nieprzemijające, ogromne wartości. Pewnych informacji o świętym Józefie dostarcza nam tylko Ewangelia. Hebrajskie słowo Józef oznacza tyle, co "Bóg przydał". Święty Józef pochodził z rodu króla Dawida. Mieszkał on zapewne w Nazarecie. Hebrajski wyraz "charasz" oznacza rzemieślnika, wykonującego prace w drewnie, w metalu, w kamieniu. Praca świętego Józefa polegała być może na wykonywaniu narzędzi codziennego użytku, koniecznych także w gospodarce rolnej. Mógł być również cieślą. Według dawnych świadectw św. Józef zmarł w domku w Nazarecie w obecności Najświętszej Maryi Panny i Pana Jezusa. O św. Józefie, który jest patronem wszystkich ludzi pracy, liturgia mówi: "Jako męża sprawiedliwego dałeś go Bogurodzicy Dziewicy za Oblubieńca, a jako wiernego i roztropnego sługę postawiłeś nad swoją Rodziną, aby rozciągnął ojcowską opiekę nad poczętym z Ducha Świętego Jednorodzonym Synem Twoim Jezusem Chrystusem". W 1919 r. papież Benedykt XV do Mszy św., w której się wspomina św. Józefa, dołączył osobną o nim prefację. Papież Leon XIII wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie. Św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa do publicznego odmawiania. Uroczyste wspomnienie św. Józefa rzemieślnika ustanowił w 1955 r. Pius XII. Św. Józef uczy życia z Chrystusem i dla Jego chwały, uczy delikatności względem kobiet i wzorowego życia rodzinnego, opartego na wzajemnej miłości, życzliwości, szacunku i dobroci. Św. Józef jest wzorem chrześcijanina w spełnianiu czynności domowych i zawodowych. Pracował w stałej zażyłości z Najświętszą Maryją Panną i Jezusem Chrystusem. Podobnie każdy chrześcijanin powinien pamiętać o tym, że pracując spełnia nakaz Boży: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" i przygotowuje się do życia wiecznego.
CZYTAJ DALEJ

„100% Jezus” - „niewidzialna” opaska Neymara

2026-05-20 14:19

[ TEMATY ]

świadectwo

Neymar

By Fernando Frazão/Agência Brasil/commons.wikimedia.org

Neymar da Silva Santos Júnior

Neymar da Silva Santos Júnior

Neymar da Silva Santos Júnior jest bez wątpienia jednym z najbardziej znanych piłkarzy w historii sportu. Wczoraj ta brazylijska supergwiazda została oficjalnie powołana do kadry na nadchodzące mistrzostwa świata i ponownie będzie reprezentować drużynę swojego kraju na największej scenie światowej piłki nożnej. Jednak poza sportowymi osiągnięciami, kontraktami i światową sławą istnieje głęboko zakorzeniona, duchowa strona napastnika, która ukształtowała się na długo przed jego karierą zawodową. Dla Neymara droga życia to coś znacznie więcej niż tylko uznanie na sportowej arenie.

Korzenie jego głębokiej wiary sięgają dzieciństwa. W wieku jedenastu lat młody Neymar otrzymał od matki prostą, białą opaskę z napisem „100% Jesus”. Dla wierzącego chłopca ten element garderoby stał się wyrazem głębokiego przekonania: odtąd nosił ją na każdym meczu, aby w widoczny sposób pokazać na boisku swoje oddanie Chrystusowi.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Miedniewice - Cud w stodole i Święta Rodzina przy stole

2026-05-20 20:58

[ TEMATY ]

Święta Rodzina

Majowe podróże z Maryją

Miedniewice

diecezja.lowicz.pl

Sanktuarium w Miedniewicach

Sanktuarium w Miedniewicach

Nasza jubileuszowa droga prowadzi nas do Miedniewic – miejsca, które udowadnia, że Bóg wybiera to, co pokorne, by objawić swoją wielkość. Choć dziś wznosi się tu monumentalna świątynia, wszystko zaczęło się w 1674 roku w zwykłej, chłopskiej stodole. To właśnie tam pobożny gospodarz, Jakub Trojańczyk, umieścił zakupiony na odpuście w Studziannie mały drzeworyt przedstawiający Świętą Rodzinę.

Miedniewicka historia jest niezwykła: Jakub powiesił odpustowy obrazek na dębowym słupie wspierającym dach stodoły i tam każdego dnia żarliwie się modlił. Wkrótce mieszkańcy zaczęli dostrzegać nad stodołą dziwny blask, który brano za pożar. Gdy okazało się, że to nadprzyrodzone zjawisko, do Miedniewic zaczęły płynąć rzesze pielgrzymów. Sam wizerunek – choć wykonany na skromnym papierze – przedstawia Jezusa, Maryję i Józefa siedzących przy wspólnym stole, co czyni go wyjątkowym znakiem bliskości Boga w codzienności domowego życia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję