Reklama

Refleksje o Światowym Dniu Młodzieży w Kolonii 2005

Przybyliśmy oddać Mu pokłon... (Mt 2, 2)

Niedziela Ogólnopolska 37/2005

Podobnie jak Chrystus z łodzi, Benedykt XVI z pokładu statku płynącego po Renie naucza młodych z całego świata, zgromadzonych w Kolonii
Fot: Eastnews

Podobnie jak Chrystus z łodzi, Benedykt XVI z pokładu statku płynącego po Renie naucza młodych z całego świata, zgromadzonych w Kolonii<br>Fot: Eastnews

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z abp. Stanisławem Ryłką - przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Świeckich - rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: - Światowe Dni Młodzieży to idea Jana Pawła II, kapłana, który przez lata zajmował się duszpasterstwem młodzieży, który z młodymi spędzał wakacje, który przygotowywał ich do małżeństwa. Natomiast kontakty obecnego Papieża ze środowiskiem młodzieżowym ograniczały się w przeszłości do spotkań w aulach uniwersytetów, w których wykładał prof. Ratzinger. Dlatego wielu ludzi obawiało się, że masowe zloty młodzieży nie pasują do „temperamentu” Benedykta XVI. Czy obawy te były uzasadnione?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Abp Stanisław Ryłko: - Dwudziesta edycja Światowego Dnia Młodzieży - podobnie jak poprzednie - obfitowała w niespodzianki. Przede wszystkim znowu zaskoczyła nas wszystkich młodzież, która tak licznie odpowiedziała na zaproszenie - tym razem - dwóch Papieży: Jana Pawła II i Benedykta XVI. W pamięci uczestników na długo pozostanie widok Marienfeld, z milionem młodych z całego świata, zatopionych w Adoracji Eucharystii, pełnych radości i entuzjazmu wiary. „Zmęczone chrześcijaństwo” Europy Zachodniej - o którym często mówi Papież Benedykt XVI, bardzo potrzebowało takiego właśnie świadectwa. Ale tym razem zaskoczył nas wszystkich również Benedykt XVI, który wbrew opiniom - właśnie takim, jakie Pan przytoczył - doskonale sprostał temu wielkiemu zadaniu, wobec którego stanął. Oczywiście, jego styl dialogu z młodymi był inny niż Jana Pawła II. Serce Następcy św. Piotra było jednak tak samo otwarte dla młodych i oni to natychmiast wyczuli. Stąd ten wielki entuzjazm, jaki od początku do końca towarzyszył Ojcu Świętemu w Kolonii.

- Ksiądz Arcybiskup jako jeden z głównych organizatorów Dnia Młodzieży w Kolonii prawie przez cały czas był blisko Benedykta XVI. Jak Papież przeżył to swoje pierwsze spotkanie z młodymi, którzy nazywani są pokoleniem Jana Pawła II?

- Ojciec Święty - jak to wszyscy widzieliśmy - nie ukrywał swojej radości ze spotkania z młodymi. Wyraźnie czuł się pośród nich dobrze i reagował spontanicznie na wszystkie sygnały, jakie z ich strony do niego docierały. Wystarczyło spojrzeć na jego uśmiechniętą twarz. Od pierwszej chwili umiał nawiązać z młodymi dobry kontakt. Bardzo szybko znalazł właściwy klucz do serc uczestników Światowego Dnia Młodzieży. Równocześnie Papież Benedykt XVI był świadom wielu niezwykłych okoliczności, jakie przygotowały to spotkanie młodych. Wielokrotnie zwracał uwagę, iż to Jan Paweł II wybrał Kolonię na miejsce obchodów Dnia Młodzieży, a tym samym poniekąd wyznaczył cel pierwszej podróży zagranicznej swojego następcy. „To nie ja zadecydowałem!” - powtarzał wielokrotnie... Zaiste, niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności!

Reklama

- XX Światowy Dzień Młodzieży nazwano Dniem Dwóch Papieży: Jana Pawła II i Benedykta XVI. Może właśnie z tego powodu wielu dziennikarzy próbowało porównywać ich „styl duszpasterski”. Wielu z nich stwierdziło - uczynił to również Joaquin Navarro-Valls, dyrektor watykańskiego Biura Prasowego - że Jan Paweł II był „Papieżem gestu”, a Benedykt XVI jest „Papieżem słowa”. Czy to syntetyczne stwierdzenie jest trafne?

- Wobec tak bogatych osobowości, jakimi są Jan Paweł II i Benedykt XVI, każda próba zamknięcia ich w jakimś sztywnym gorsecie typologii jest przedsięwzięciem niezmiernie ryzykownym, gdyż zbyt wiele upraszcza. Myślę, iż mówienie o „Papieżu gestu” i „Papieżu słowa” jest właśnie takim uproszczeniem. Dla wszystkich bowiem jest oczywiste, iż tak jak za „gestami” Jana Pawła II szło słowo, i to słowo niezwykle mocne, z wielkim ładunkiem profetycznym, tak za „słowami” Benedykta XVI szły również gesty, które są wyrazem jego osobowości. Zwróćmy uwagę na swoiste brzmienie głosu Ojca Świętego, na jego delikatny i ujmujący uśmiech, na jego ramiona otwierające się po ojcowsku na młodych - to były jego gesty, które młodzi w lot uchwycili i dali na nie entuzjastyczną odpowiedź. Słowem - czuli się kochani również przez tego Papieża! Mówiąc o „gestach”, nie sposób nie wspomnieć również wizyty w kolońskiej synagodze, a także spotkania ekumenicznego czy spotkania ze wspólnotą muzułmanów...

- Jakie było najważniejsze przesłanie Benedykta XVI do młodych zgromadzonych w Kolonii?

Reklama

- Przemówienia Ojca Świętego skierowane do młodych w Kolonii to prawdziwa kopalnia treści, nad którymi muszą się uważnie pochylić zarówno młodzi, jak i duszpasterze. Ojciec Święty Benedykt XVI dał nam wyraźne zręby programu duszpasterstwa młodzieży, które ma za punkt wyjścia trud poszukiwania „Drogi, Prawdy i Życia”, czyli Chrystusa (postaci Mędrców ze Wschodu są tego doskonałym przykładem!), a za punkt kulminacyjny - Adorację i Eucharystię. Jest to program, który stawia wysokie wymagania zarówno młodym, jak i duszpasterzom i domaga się od nich pójścia „pod prąd” zarówno tendencjom kultury laickiej, jak i pewnym tendencjom duszpasterskim (zwłaszcza na Zachodzie Europy!), które powodowane fałszywym lękiem, by nie utracić młodzieży, boją się stawiać wymagań, boją się mówić o powołaniu do świętości, o modlitwie. A młodzież dzisiejsza, wbrew pozorom, właśnie tego od duszpasterzy oczekuje. W Kolonii czuło się to wyraźnie!

- Czy możemy już dziś mówić o konkretnych owocach spotkania młodych w Niemczech?

Reklama

- Światowe Dni Młodzieży to wielki dar dla młodych, dzisiaj często bardzo zagubionych, ale również dar dla Kościoła, który potrzebuje tych momentów „epifanii” swojej młodości, którą czerpie z Chrystusa i Jego Ewangelii. To opatrznościowe narzędzie ewangelizacji młodzieży, jakie zostawił nam sługa Boży Jan Paweł II. Pyta Pan o owoce Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii - będą one z pewnością podobne do tych, które znamy z poprzednich jego edycji: a więc przede wszystkim rozbudzenie w młodych entuzjazmu wiary w jej wymiarze społecznym, pogłębienie ich poczucia przynależności do Kościoła, m.in. przez przywiązanie i miłość do Następcy św. Piotra, a przede wszystkim liczne i autentyczne nawrócenia, powroty do Chrystusa i do Kościoła po latach błądzenia po manowcach i odkrycie roli sakramentu pokuty. Kościół oczekuje od młodych również odważnych i przemyślanych decyzji dotyczących wyboru powołania, zwłaszcza zaś powołania kapłańskiego lub zakonnego. Ten ostatni wymiar jest dzisiaj niezwykle cenny! Na nowe impulsy czeka też duszpasterstwo młodzieży. W tym roku do Kolonii przybyło 750 biskupów oraz ok. 10 tys. kapłanów. Była to dla nich ważna szkoła duszpasterstwa młodych. Każdy Światowy Dzień Młodzieży jest więc wielkim darem dla całego Kościoła, ale równocześnie zadaniem, które wciąż na nowo wszyscy - młodzież i duszpasterze - musimy podejmować. Ziarno zasiane w duszach młodych w czasie tych dni wymaga pielęgnacji i o tym zapominać nie wolno!

- Czy po 20 latach formuła Światowych Dni Młodzieży jest ciągle aktualna, czy raczej należy ją zmienić?

- Formuła Światowych Dni Młodzieży odznacza się tym, iż jest bardzo pojemna i elastyczna. Światowe spotkania młodych z Następcą św. Piotra są do siebie podobne, zachowując zawsze swoją własną fizjonomię i strukturę (czuwa nad tym właśnie Papieska Rada ds. Świeckich, której jestem przewodniczącym), a równocześnie każde z nich jest inne, ma swoją własną specyfikę, określoną m.in. przez okoliczności czasu i miejsca, gdzie się odbywa oraz przez tematykę, jaką Ojciec Święty wybiera. Tak jest za każdym razem. Dlatego każda edycja Światowego Dnia Młodzieży niesie w sobie spory element zaskoczenia i niespodzianki, również i dla nas, organizatorów. Każda edycja jawi się jako dar, który nas przerasta. Efekt końcowy jest bowiem zawsze o wiele większy od wkładu ludzkich sił i pomysłów organizacyjnych. Dlatego naszą podstawową troską dzisiaj jest nie tyle zmiana formuły, co wierność wobec daru, jaki Kościół przez Jana Pawła II otrzymał.

- Każdy z dotychczasowych Dni Młodzieży pozostawił po sobie jakiś symbol. Jaka scena, jaki gest papieski urasta do rangi symbolu XX ŚDM?

- W tym momencie przychodzą mi na myśl przede wszystkim dwa niezmiernie sugestywne obrazy. Najpierw powitanie Ojca Świętego na Renie, które do złudzenia przypominało ewangeliczną scenę, gdy Chrystus z łodzi nauczał rzesze nad brzegiem jeziora Genezaret. Wielu młodych tak to właśnie odebrało. To nie był zręcznie wyreżyserowany spektakl - to był znak i przesłanie, które młodzi doskonale zrozumieli. A drugi obraz - to Adoracja Eucharystyczna na zakończenie modlitewnej wigilii. Milion młodych z całego świata na klęczkach przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Swoista Statio Orbis obecnego Roku Eucharystii! To także był znak o niezwykłej mocy, który dawał i daje wiele do myślenia. Ale to było także wyzwanie skierowane do młodych: nie bać się zginać kolana, nie bać się modlitwy. Zarazem było to wyzwanie skierowane do duszpasterzy: nie bać się proponować młodym modlitwy i nie bać się stwarzać młodym okazji do modlitwy. Ojciec Święty Benedykt XVI przypomina nam niestrudzenie, iż w modlitwie adoracji wobec Stwórcy człowiek najpełniej wyraża prawdę o sobie, o swojej godności i o swojej wielkości. Myślę, iż XX Światowy Dzień Młodzieży w Kolonii pozostanie w pamięci uczestników przez te dwa wymowne znaki. Wielka przygoda duchowa Światowych Dni Młodzieży trwa nadal. Żegnając Kolonię, młodzi mówili sobie: do zobaczenia w Sydney w roku 2008, w czasie następnego spotkania młodych z Następcą św. Piotra. Przygotowania już się rozpoczęły...

- Dziękuję za rozmowę.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Teraz jest w świecie, co wiecznie trwa

Niedziela Ogólnopolska 11/2009, str. 12-13

[ TEMATY ]

Anna Jantar

E. Smoliński

Mija kolejna rocznica tragicznej śmierci Anny Jantar, która zginęła 14 marca 1980 r. w katastrofie lotniczej, gdy miała zaledwie 29 lat i była u szczytu sławy jako wybitna polska wokalistka. Odeszła nagle, ściskając różaniec w dłoni. Nie mogła spotkać się przed śmiercią z księdzem, ale kapłan doprowadził do niezwykłego spotkania z nią po latach. Napisał wyjątkową książkę, będącą pośmiertnym wywiadem rzeką z Anną Jantar. I sprawił, że czas jakby się zatrzymał. W czym tkwi sekret nieprzerwanej popularności Anny Jantar? Jakim była człowiekiem? Na te pytania próbuje odpowiedzieć ks. prof. Andrzej Witko na kartach książki pt. „Anna Jantar”, będącej zapisem niezwykłej rozmowy niezwykłych ludzi.

Lidia Dudkiewicz: - „Twoich śladów szukam wciąż” - to wyznanie Natalii Kukulskiej, wyśpiewane w piosence, którą napisała dla swojej Mamy - śp. Anny Jantar. I oto ks. prof. Andrzej Witko - po upływie ponad ćwierćwiecza od tragicznej śmierci tej wybitnej Wokalistki lat siedemdziesiątych XX wieku - wydaje niezwykłą książkę, będącą zapisem pośmiertnej rozmowy z Anną Jantar. To z pewnością wyjątkowy dar, przede wszystkim dla jej ukochanej córki Natalii, męża Jarosława Kukulskiego, matki Haliny Szmeterling, brata Romana i całej rodziny oraz przyjaciół, ale również dla nas - możemy bowiem znaleźć się blisko tej wyjątkowej Artystki. Księże Andrzeju, w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na książkę „Anna Jantar”, która niedawno ukazała się w krakowskim Wydawnictwie PETRUS? Kiedy powstała myśl o napisaniu tej książki?
CZYTAJ DALEJ

Watykan potwierdza: dziś Leon XIV przeprowadza się do Pałacu Apostolskiego

2026-03-14 17:21

[ TEMATY ]

Watykan

Vatican Media

Dzisiejszego popołudnia papież Leon XIV wprowadza się do apartamentu w Pałacu Apostolskim, przenosząc się wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami do pomieszczeń, z których korzystali jego poprzednicy - informuje Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Ostatnim papieżem, który mieszkał w tym apartamencie, był Benedykt XVI do czasu swej rezygnacji w lutym 2013 roku. Papież Franciszek wolał zamieszkać w watykańskim Domu Świętej Marty, tym samym naznaczony historyczną obecnością wielu papieży apartament w Pałacu Apostolskim opustoszał i niezamieszkany zaczął powoli niszczeć. „Il Messaggero” informuje, że gdy Leon XIV udał się tam po swym wyborze, zobaczył pleśń i zacieki na ścianach. Remontu wymagała instalacja wodno-kanalizacyjna, a instalację elektryczną trzeba było całkowicie przerobić, dostosowując do nowych norm. Ostatni remont papieski apartament przeszedł po wyborze Jana Pawła II, Benedykt XVI poprosił jedynie o odświeżenie niektórych pomieszczeń.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję