Reklama

Porządkowanie pojęć

Do tańca i do różańca

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tak mogłaby brzmieć najkrótsza charakterystyka bohaterek najnowszej adaptacji filmowej powieści Jane Austen Duma i uprzedzenie (reż. Joe Wright). Nietknięty rygorami politycznej poprawności angielski obraz przynosi wizerunek kobiet i mężczyzn, jakiego w kulturze europejskiej ostatnio bardzo brak. Kobiety (Keira Knightley i Rosamunde Pike jako Elisabeth i Jane Bennett) są bardzo kobiece, mężczyźni (Matthew Macfadyen i Simon Woods jako pan Bingley i pan Darcy) - męscy. W czasach, gdy sprawy płci zostały poddane przez kulturę totalnej - i totalnie żałosnej - wiwisekcji, gdy próbuje się „zdemistyfikować” tajemnicę kobiety i mężczyzny i udowodnić, że - jak w starym dowcipie - to „tylko atomy”, żadnej tajemnicy nie ma, wszystko można dowolnie pozamieniać, lansując „kobiecych mężczyzn” i „męskie kobiety”, ukazanie w kinie piękna człowieka - kobiety i człowieka - mężczyzny jest niebywałym wręcz aktem niesubordynacji wobec ideologii feministycznej i wizji świata lansowanej przez wpływowe w kulturze środowiska homoseksualne. Toteż odpowiednie instancje zareagowały bezzwłocznie: film, mimo doskonałych opinii widzów, nie został wyróżniony prestiżowymi nagrodami. Przejdzie do historii kina jako jedno z arcydzieł, którym wzgardziła krytyka. W laboratoriach światowych wyroczni w sprawach kina fermentują tymczasem związki sztuki i polityki. Poddawane wielostopniowej destylacji plakatowe produkcje sławiące „miłość homoseksualną jako najwyższy rodzaj relacji międzyludzkich” zamieniają się nieuchronnie w „Dzieła Sztuki”.
W Dumie i uprzedzeniu obcujemy z normalnymi relacjami między kobietami a mężczyznami. Punktem odniesienia jest rodzina, małżeństwo. A także coś tak fundamentalnego jak poczucie godności - nie mylić z fałszywą dumą, czyli z pychą - młodych kandydatów do małżeństwa, którego siła przez jedną, niepokojącą chwilę stawia pod znakiem zapytania przyszłość związku, opartego na niezwykle mocnym, czystym uczuciu. Zdumiewający obraz. Dla jednych muzealnie anachroniczny, dla innych - wstrząsająco świeży. „Po prostu prawie wszyscy tam wiedzą, co wypada, a co nie, i zazwyczaj starają się do tych zasad stosować” - pisze recenzent Głosu Franciszek S. Sikorski, jeden z nielicznych komentatorów, którzy odczytali Dumę i uprzedzenie jako film bardzo współczesny, choć kostiumowy. I choć całość jest stylowa w każdym calu, „koronki są z koronek, kaszmir z wełny, a świnie taplają się w błocie” - rzecz dzieje się bowiem na angielskiej prowincji - liczy się przede wszystkim odczytanie, niczym starego epitafium wyrytego na omszałym kamieniu, uniwersalnej prawdy, że człowieka nobilituje jego stosunek do bliźniego: zdolność do ofiary, pełne delikatności oddanie, dyskretna pomoc, gdy czyjeś serce jest zranione. Temu służą - ale nie zastępują tego - formy wyrażające szacunek dla człowieczeństwa, które ma kształt dwojaki: kobiecości i męskości. Wiedza o tym, jak się zachować, by nie uchybiać formom, nieraz pozornie komplikuje wzajemne stosunki kobiet i mężczyzn, ale zarazem gwarantuje, że nie podporządkują ich sobie całkowicie namiętności. Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est mówi o zagrożeniu, jakim jest dla prawdziwej miłości pojmowanie jej jedynie jako gry spontaniczności. Jeżeli odmawia się miłości prawa, by była oparta na długofalowym nastawieniu i miała gwarancje w uporządkowaniu instytucjonalnym, to znaczy - nie bierze się jej na serio.
Dopóki kobiecość i męskość nie zostały zakwestionowane przez wojujących artystów z bielmem, w kształcie sierpu i młota, na oczach, można było dyskutować o sztuce, która opowiada o miłości. Dziś sztukę zastąpiły politagitki - jak wychwalana pod niebiosa przez krytykę „historia miłości dwóch kowbojów” - które dyskusji w ogóle nie podlegają. Ale w czasach, o których pisze Jane Austen, te problemy nie zaśmiecały wyobraźni artystów ani młodych ludzi szykujących się do najważniejszych ról życiowych: małżonków i rodziców. Toteż bohaterowie powieści - i filmu - są naturalni, prości, ale zarazem uważni, pełni refleksji, niezwykle delikatni.
Świat form, środowiskowych konwenansów nie pętał - jak twierdzą kontestatorzy wszystkich epok - porywów serca, ale pozwalał im dojrzewać, krzepnąć, rozwijać się. Film Wrighta to jedna z najpiękniejszych w kinie pochwał kultury. Wysokiej kultury, która jest zawsze sprzymierzeńcem człowieczeństwa najwyższej próby.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Ludwikowice Kłodzkie. Pożegnali człowieka, który był blisko ludzi i Kościoła

2026-09-24 13:06

[ TEMATY ]

pogrzeb

bp Ignacy Dec

Ludwikowice Kłodzkie

Henryk Morel

ks. Andrzej Adamiak

Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

Przez lata pracował pod ziemią, a po pracy znajdował czas dla rodziny, sąsiadów i parafii. Śp. Henryka Morela pożegnano 22 września w kościele pw. św. Michała Archanioła. Mszy pogrzebowej przewodniczył bp senior Ignacy Dec, przy ołtarzu stanął także proboszcz miejscowej wspólnoty ks. Rafał Śliwiński.

– Życie nasze się zmienia, ale się nie kończy – przypomniał biskup na początku Eucharystii. Wyrazy współczucia skierował do Marianny, żony zmarłego, oraz ich synów: Krzysztofa, Dariusza i Pawła, a także do całej rodziny. Zapowiedział, że modlitwie będą towarzyszyć dwie intencje: dziękczynienie Bogu za życie Henryka i dobro, które uczynił, oraz prośba o miłosierdzie i życie wieczne dla niego.
CZYTAJ DALEJ

Poświęcenie kaplicy szkół NURT

2026-09-26 09:28

Magdalena Lewandowska

Abp Józef Kupny konsekrował Kaplicę Świętej Rodziny szkół Stowarzyszenia Nurt.

Abp Józef Kupny konsekrował Kaplicę Świętej Rodziny szkół Stowarzyszenia Nurt.

– Ta kaplica jest wielkim darem dla całej wspólnoty szkolnej – podkreśla abp Kupny.

Abp Józef Kupny dokonał uroczystej konsekracji kaplicy szkolnej i pobłogosławił nowy budynek szkoły Stowarzyszenia NURT. Przy ul. Pautscha 9 we Wrocławiu działają cztery placówki: Przedszkole ZDRÓJ, Szkoła Podstawowa ZDRÓJ (dla dziewcząt) i Szkoła Podstawowa ISKRY (dla chłopców) oraz Akademickie Liceum Ogólnokształcące NURT.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję