Reklama

Pro i contra

Niedziela Ogólnopolska 22/2006, str. 24


Graziako

<br>Graziako
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Bp Stanisław Wielgus o wierze i rozumie

Nasz Dziennik z 6-7 maja zamieścił rozmowę Sławomira Jagodzińskiego z bp. Stanisławem Wielgusem pt. Wiara i rozum idą razem. Ksiądz Biskup powiedział w niej m.in.: „Wielka wiedza zbliża do Boga, mała oddala (...). Uczestniczyłem kiedyś w spotkaniu stypendystów Fundacji im. A. Humboldta pochodzących z całego świata, na którym przemawiał Werner Heisenberg, jeden z najwybitniejszych fizyków XX wieku (...). W czasie spotkania ktoś zapytał go: «Czy pan profesor, taki wybitny, znany na całym świecie fizyk, wierzy w Boga?». Odpowiedział w sposób zaskakujący: «Pierwszy łyk z pucharu nauki może uczynić ateistą, ale na dnie tego pucharu czeka Bóg». To są piękne słowa i warte przypomnienia w tych sytuacjach, gdy jakiś niedouczony człowiek wymądrza się w takiej czy innej formie w sprawach religii”.

Bp Stanisław Napierała w obronie Radia Maryja

Reklama

Nasz Dziennik z 6-7 maja zamieścił tekst homilii wygłoszonej przez bp. Stanisława Napierałę w Kaliszu. Tekst nosił tytuł: Radio Maryja nie może służyć tzw. poprawności politycznej, lecz prawdzie. Jak akcentował bp Stanisław Napierała, „Radio Maryja jest rozgłośnią katolicką i jako taka nie może służyć tzw. poprawności politycznej, lecz prawdzie. Poprawność polityczna często rozmija się z prawdą. Radio Maryja winno zawsze służyć prawdzie. Ataki na Radio Maryja, prowadzone w przeszłości niemal nieustannie (tyle żeście wytrzymali...), a ostatnio z niezwykłą zaciekłością i w formie zorganizowanej przez ośrodki w kraju i za granicą, mają źródło głównie w tym, że w świetle prawdy zostają niekiedy odsłaniane manipulacje, kłamstwa, afery, wszystko inteligentnie przedstawione i ukrywane pod osłoną poprawności politycznej”. Słowa bp. Napierały w obronie Radia Maryja spotkały się z gwałtownym atakiem Katarzyny Wiśniewskiej na łamach Gazety Wyborczej z 8 maja pt. Cud dla Radia Maryja.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Radio Maryja jako dzisiejsza „Wolna Europa”

Reklama

Na tle ogromnie zajadłej nagonki na Radio Maryja w przeważającej części wpływowych mediów elektronicznych i prasowych warto przytoczyć parę głosów wyraźnie dystansujących się od tej nagonki. Jednym z nich jest tekst głośnego publicysty Macieja Rybińskiego: Wolna Europa Trzeciej RP na łamach Faktu z 5 maja. Autor pisał m.in.: „Radiu Maryja przypadła zaszczytna rola, jaką w PRL odgrywała sekcja polska Radia Wolna Europa. Toruńskie radio, jak wtedy monachijskie, jest głównym wrogiem jedności moralno-politycznej narodu. Podżega, podkopuje, szerzy i sieje zamęt. Uprawia dywersję i hamuje postęp. Nie jest nawet przeciwnikiem. Jest wrogiem (...). Doświadczenie historyczne musi nas w końcu doprowadzić do jedynego skutecznego rozwiązania tego palącego problemu politycznego. Do przywrócenia zagłuszania niesłusznej rozgłośni, torpedującej wysiłki na rzecz lepszego jutra”.
Konkludując te ironiczne uwagi, Rybiński pisał: „Mimo istnienia Radia Maryja Polska jest normalnym krajem. Dopóty, dopóki słuchanie Rydzyka nie jest obowiązkowe, albo nie zostanie zakazane”.
Z krytyką skrajnej nagonki na Radio Maryja wystąpił również publicysta Paweł Lisicki na łamach Wprost z 14 maja w tekście Radio Wolna Maryja. Opowiadając się za prawem głosu dla o. Tadeusza Rydzyka, Lisicki pisał: „W sytuacji rosnącego nacisku na wyeliminowanie z przestrzeni publicznej Radia Maryja wody w usta nabrali zwykle tak aktywni obrońcy swobód obywatelskich. Dlaczego żaden ważny działacz tego typu organizacji nie odważył się powiedzieć: «Chociaż nie zgadzam się z o. Rydzykiem i jego publicystami, będę walczył o ich prawo do istnienia i wypowiadania się»? (...). Czyż nie byłaby to wspaniała demonstracja przywiązania do wolności wypowiedzi? Ciekawe, że taki pomysł nie przyszedł nikomu do głowy. Ciekawe, że w tym wypadku liberalne media nie tylko nie bronią prawa o. Rydzyka do wypowiedzi, ale można odnieść wrażenie, że wręcz przyklasnęłyby usunięciu kaznodziei (...). Pisząc o wolności słowa w Ameryce, Alexis de Tocqueville zauważył, że jest ona niepodzielna (...)”.

Tendencyjni dziennikarze

Atmosferę w polskich mediach dobrze ilustrują dane z sondażu na temat poglądów dziennikarzy opublikowane we Wprost z 14 maja. Wynika z nich, że aż 77% dziennikarzy głosowało na Donalda Tuska w drugiej turze wyborów prezydenckich. Z kolei aż 87% dziennikarzy ocenia pozytywnie Donalda Tuska, podczas gdy 83% ocenia negatywnie Jarosława Kaczyńskiego, a 73% Lecha Kaczyńskiego.

Wildstein o zmianach w mediach

W Newsweeku z 21 maja - ciekawy wywiad Amelii Łukasiak z Bronisławem Wildsteinem pt. Jestem grzecznym człowiekiem. Oto wymowny fragment rozmowy: - A. Łukasiak: „W jednym z wywiadów na pytanie, czy po pana przejściu do TVP zostanie tam tylko portier, odpowiedział pan: «A kto dał gwarancję portierowi?»”.
- B. Wildstein: „To był żart. Ważne jest to, czy ktoś uczciwie pracuje i czy ma coś w ogóle do roboty. Pierwsza rzecz, która jest do zrobienia, to reorganizacja struktur w dziedzinie programów informacyjnych. Gdyby ogłosić konkurs na wymyślenie najgorzej funkcjonującej struktury, to TVP wygrałaby go”.

Prof. Krasnodębski przeciw pozorowanym zmianom

Reklama

W Polityce z 29 kwietnia - bardzo interesujący wywiad Jacka Żakowskiego z prof. Zdzisławem Krasnodębskim pt. Grzęznąca rewolucja. Krasnodębski ostro krytykuje dużą część elit i mediów, które wciąż bezpardonowo atakują Kaczyńskich. Jego zdaniem, atakujący chcą tylko „kosmetycznych zmian”, tak aby „zostało po staremu”. Według Krasnodębskiego: „W Polsce dominuje specyficzna wersja liberalizmu, która uważa państwo za źródło wszelkiego zła (...) nie bardzo rozumiem, jakim cudem miałoby sprawnie działać państwo, którego obywatele wierzą, że im go mniej, tym lepiej”. Komentując falę ataków na powołanie Leppera do rządu, prof. Krasnodębski zapytuje: „Jakim problemem jest wicepremier Lepper, skoro mieliśmy premiera Oleksego?”. Prof. Krasnodębski krytykuje też brak autentycznych debat o problemach gospodarczych, fakt, że w tej sferze przez lata dominował „ten sam zestaw osób, które nawzajem się adorowały”. W efekcie zabrakło np. krytycznych prac o polskiej prywatyzacji. Zdaniem prof. Krasnodębskiego, „choroba polskiej demokracji bierze się także z braku konkurencji intelektualnej”. Według niego, ostatnie wybory „to w dużej mierze był bunt prowincji przeciwko Warszawie albo peryferii (także intelektualnych) przeciwko establishmentowi, który obsadził i «zawłaszczył» centrum”.
Ciekawe konkluzje zawiera inny tekst prof. Krasnodębskiego pt. Wysoka cena obowiązku w Rzeczpospolitej z 5 maja. Autor stwierdził: „Najgorszą dla przeciwników idei IV RP - a najbardziej optymistyczną dla Polski - jest niedająca się wykluczyć możliwość, że koalicja nie tylko przetrwa całą kadencję, ale że rzeczywiście PiS uda się przeprowadzić główne swe projekty ustaw i dokonać demontażu postkomunistycznych oligarchicznych struktur powstałych w III RP (...). Nie jest to niemożliwe, choć niezmiernie trudne, a nawet, wziąwszy pod uwagę zarówno opór polityczny i społeczny tych struktur, jak i widoczne słabości PiS, mało prawdopodobne. Ale niepodjęcie takiej próby - nawet za cenę zawarcia koalicji z Samoobroną i LPR - oznaczałoby sprzeniewierzenie się politycznemu obowiązkowi i rezygnację z działania na rzecz dobra Rzeczypospolitej”.

Agenturalne działania Szczypiorskiego

W latach 90. wielokrotnie lansowano Andrzeja Szczypiorskiego jako rzekomy autorytet, szczególnie wykorzystywany dla ataków na patriotyzm i wartości chrześcijańskie. Od kilku lat coraz bardziej odsłaniane są ciemne karty agenturalnej przeszłości tego pisarza - propagandysty. Z kolejnymi informacjami na ten temat wystąpił Krzysztof Tarka w tekście Tajemnica Szczypiorskiego na łamach Newsweeka z 14 maja. Według autora, Andrzej Szczypiorski „w latach 50. na zlecenie bezpieki pomagał zwabić do Polski swego ojca, działacza emigracyjnego PPS”.

Agenturalność Jaruzelskiego

W Rzeczpospolitej z 2 maja - tekst Jana Ordyńskiego: Czy generał był agentem. Według tekstu: „W. Jaruzelski współpracował z Informacją Wojskową. Dowodem jest dokument znaleziony w archiwum IPN. Według prezesa IPN Janusza Kurtyki, nowe dokumenty jednoznacznie potwierdzają, że gen. Jaruzelski był agentem. Stwierdzono, że wpisy dotyczące Jaruzelskiego starano się wymazać z książki ewidencyjnej”.

Przeciw fałszowaniu prawdy o zbrodniach stalinowskich

W Naszej Polsce z 2 maja - bardzo ważny tekst b. majora KGB Olega Zakirowa pt. Pułkownik KGB i Katyń. Zakirow odegrał niegdyś dużą rolę w działaniach na rzecz ujawnienia odpowiedzialności sowieckich komunistów za zbrodnię w Katyniu i był za to szykanowany. Od paru lat jest obywatelem Polski. W tekście swym ostro przeciwstawia się tuszowaniu prawdy o ludobójczych zbrodniach stalinizmu w odniesieniu do Polski.

O patologiach systemu sprawiedliwości

W Newsweeku z 14 maja - wywiad Michała Karnowskiego i Piotra Zaremby z Jarosławem Kaczyńskim pt.: Nie, nie jestem zmęczony. Kaczyński podejmuje m.in. problem, dlaczego śledztwa w sprawie różnych afer trwają tak długo, mówiąc: „To państwo nigdy normalnie nie działało. Na Śląsku tamtejsza placówka II Departamentu ABW - odpowiedzialnego za walkę z korupcją - zajęła się kilkoma podejrzanymi firmami. W rok później szef tej placówki był już pracownikiem jednej z tych firm. Mija kolejny rok i następca tego szefa też podejmuje pracę w tej firmie. A trzeci zostaje tam szefem ochrony”.

2006-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. kard. Karol Boromeusz - wzór pasterza

Niedziela łowicka 44/2005

[ TEMATY ]

św. Karol Boromeusz

pl.wikipedia.org

„Wszystko, co czynicie, niech się dokonuje w miłości” - mawiał św. Karol Boromeusz. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że w tym zdaniu wyraża się cała Ewangelia Chrystusowa. Jednocześnie stanowi ono motto życia i działalności św. Karola Boromeusza, którego Kościół liturgicznie wspomina 4 listopada.

Przyszło mu żyć w trudnych dla Kościoła czasach: zepsucia moralnego pośród duchowieństwa oraz reakcji na to zjawisko - reformacji i walki z nią. Karol Boromeusz urodził się w 1538 r. na zamku Arona w Longobardii. Ukończył studia prawnicze. Był znawcą sztuki. W wieku 23 lat, z woli swego wuja - papieża Piusa IV, na drodze nepotyzmu został kardynałem i arcybiskupem Mediolanu, lecz święcenia biskupie przyjął 2 lata później. Ta nominacja, jak się później okazało, była „błogosławioną”. Kiedy młody Karol Boromeusz zostawał kardynałem i przyjmował sakrę biskupią, w ostateczną fazę obrad wchodził Sobór Trydencki (1545-63). Wyznaczył on zdecydowany zwrot w historii świata chrześcijańskiego. Sprecyzowano wówczas liczne punkty nauki i dyscypliny, m.in. zreformowano biskupstwo, określono warunki, jakie trzeba spełnić, aby móc przyjąć święcenia, zajęto się (głównie przez polecenie tworzenia seminariów) lekceważoną często formacją kapłańską, zredagowano katechizm dla nauczania ludu Bożego, który nie był systematycznie pouczany. Sobór ten miał liczne dobroczynne skutki. Pozwolił m.in. zacieśnić więzy, jakie powinny łączyć papieża ze wszystkimi członkami Kościoła. Jednak, aby decyzje były skuteczne, trzeba je umieć wcielić w życie. Temu głównie zadaniu poświęcił życie młody kard. Boromeusz. Od momentu objęcia diecezji jego dewiza zawarła się w dwóch słowach: modlitwa i umartwienie. Mimo młodego wieku, nie brakowało mu godności. W 23. roku życia nie uległ pokusie władzy i pieniądza, żył ubogo jak mnich. Kard. Boromeusz był przykładem biskupa reformatora - takiego, jakiego pragnął Sobór. Aby uświadomić sobie ogrom zadań, jakie musiał podjąć Karol Boromeusz, trzeba wspomnieć, że jego diecezja liczyła 53 parafie, 45 kolegiat, ponad 100 klasztorów - w sumie 3352 kapłanów diecezjalnych i 2114 zakonników oraz ok. 560 tys. wiernych. Na jej terenie obsługiwano 740 szkół i 16 przytułków. Kardynał przeżył liczne konflikty z władzami świeckimi, jak i z kapłanami i zakonnikami. Jeden z mnichów chciał go nawet zabić, gdy ten modlił się w prywatnym oratorium. Kard. Boromeusz był prawdziwym pasterzem owczarni Pana, dlatego poznawał ją bardzo dokładnie. Ze skromną eskortą odbywał liczne podróże duszpasterskie. W parafiach szukał kontaktu z ludnością, godzinami sam spowiadał, głosił Słowo Boże, odprawiał Mszę św. Jego prostota i świętość pozwoliły mu zdobywać kolejne dusze.
CZYTAJ DALEJ

Policz wszystko i oddaj wszystko

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem”. To zdanie, wyrwane z kontekstu, straszyło pokolenia, a w kontekście jest czułe. Paweł chwali posłuszeństwo Filipian i zaraz dodaje rację, która bojaźni odbiera lęk: „albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą”. Dwa zdania trzymane razem są całą teologią współpracy z łaską. Zabiegajcie, bo Bóg działa. Bóg działa, więc zabiegajcie. Kto rozdzieli te zdania, wpadnie albo w pelagiańską zadyszkę, albo w kwietystyczny fotel. Paweł trzyma oba naraz, bo łaska nie konkuruje z wolnością, lecz ją stwarza. „Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie”. Szemranie, gongysmos, to słowo z pustyni Wyjścia, grzech Izraela w drodze. Wspólnota bez szemrania jest nowym Izraelem, który drogę przez pustynię świata odbywa inaczej. Phōstēres, źródła światła, luminarze, tak Septuaginta nazywa słońce i gwiazdy z Rdz 1. Kościół pośród „pokolenia przewrotnego” ma świecić jak ciała niebieskie, światłem odbitym. Wystarczy trzymać się orbity. Finał jest liturgiczny i osobisty zarazem: „a jeśli nawet krew moja ma być wylana przy ofiarniczej posłudze około waszej wiary, cieszę się i dzielę radość z wami wszystkimi”. Paweł widzi swoje możliwe męczeństwo jako libację, płyn wylewany na ofiarę. Ofiarą jest wiara Filipian, jego krew byłaby tylko dolewką. Trudno o pokorniejszy obraz własnej śmierci. Dzisiejszy patron, Karol Boromeusz, arcybiskup Mediolanu i wielki wykonawca reformy trydenckiej, twórca seminariów i wizytator niestrudzony, zostawił ten sam testament w innej scenerii. Podczas zarazy 1576 roku, gdy namiestnicy uciekli z miasta, on został, organizował pomoc, chodził boso w procesjach pokutnych z powrozem na szyi. Zbawienie „z bojaźnią i drżeniem” wygląda właśnie tak, jak drżenie o powierzonych.
CZYTAJ DALEJ

24 miliony dyżurów - cicha, wierna obecność u boku każdego cierpiącego człowieka

2026-11-04 20:28

ks. Łukasz Romańczuk

Siostry Boromeuszki i zaproszeni goście podczas wykładu

Siostry Boromeuszki i zaproszeni goście podczas wykładu

Gdy popatrzymy na historię klasztoru w Trzebnicy swoje początki ma on pośród posługi sióstr cysterek i ściśle zakorzeniony jest w osobie św. Jadwigi Śląskiej. Od XIX wieku swoją posługę pełnią tam siostry Boromeuszki. Świętowanie było dobrą okazją do dziękowania za 165 lat obecności. 

Podczas jubileuszowego wykładu Krystyna Klamińska i Liliana Sicińska zaprezentowały świeckie spojrzenie na 165 lat obecności Sióstr Boromeuszek w Trzebnicy. Swoją opowieść panie rozpoczęły od początków XIII wieku, a dokładniej roku 1202. - To wtedy książę Henryk Brodaty, z inspiracji swojej małżonki, przyszłej świętej Jadwigi, powołał do życia fundację mającą na celu oddanie czci Bogu oraz zbawienie dynastii. Miejsce to stało się nie tylko ośrodkiem modlitwy, ale też bezpieczną przystanią dla kobiet z rodów książęcych i szlacheckich, które mogły realizować powołanie zakonne, nie tracąc swojego statusu społecznego - zaznaczyła Liliana Sicińska, dodając. - W 1218 roku opactwo formalnie włączono do zakonu cysterskiego. Pierwszą przełożoną została Petrissa z Kitzingen, dawna wychowawczyni św. Jadwigi. Prawdziwy rozkwit gospodarczy i architektoniczny nastąpił jednak za rządów opatki Gertrudy (wstąpiła do klasztoru w 1212 roku). To z jej inicjatywy wzniesiono pierwszą w Polsce gotycką kaplicę św. Jadwigi, która do dziś budzi podziw historyków sztuki i architektów. Klasztor dysponował potężnym uposażeniem ziemskim obejmującym dziesiątki wsi, a jego wpływ sięgał daleko poza Śląsk - podkreśliła mówczyni, wskazując na wielowiekową działalność sióstr cysterek, którą przerwała sekularyzacja z 1810 roku. - Cysterki musiały opuścić mury opactwa, a bezcenne archiwalia, rękopisy i wyposażenie przepadły. Opuszczone budynki zamieniono m.in. na lazaret, a później na przędzalnię i fabrykę sukna. Działalność fabrykantów doprowadziła do gigantycznych zniszczeń wnętrz, sklepień i rozbiórki barokowej kaplicy św. Jadwigi - podkreśliła ze smutkiem Krystyna Klamińska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję