Daleko od Świdnika, aż koło Płocka, leży mała miejscowość o bajkowej nazwie - Łąck. Słynie ona z uroczej stadniny koni oraz pięknego położenia wśród lasów i jezior. Tuż przy stacji kolejowej znajduje się moje magiczne miejsce o urzędowej nazwie: Ośrodek Wypoczynkowy dla Rodzin Kolejarskich w Łącku. Gdy tylko przekroczysz jego bramę, przywita Cię głośnym szczekaniem pupil wszystkich wczasowiczów - pies Kreon. Wkrótce otoczy Cię grupa bardzo dobrze znanych ludzi i gdy zdezorientowany powiesz: „Dzień dobry, proszę pani”, oni zakrzykną: „Tutaj nie mówi się: pan czy pani. Tutaj mówi się: ciociu i wujku, bo przecież jesteśmy jedną wielką kolejarską rodziną”.
Lokujemy się w wagonach kolejowych, mających swój „wiek”, i w tym momencie dla niektórych z nas kończy się przygoda z Łąckiem. Jakże mieszkać w tym „apartamencie”? Wszyscy myślący w ten sposób popełniają wielki błąd, bo gdy zostaną tu chociaż na tydzień, to miejsce ich zaczaruje. Mogą być pewni swego powrotu do Łącka.
Codziennie rano jest wspólne śniadanie poprzedzone poranną modlitwą. Później odbywają się zajęcia w grupach wiekowych. Następnie - obiad i wyjazd na wycieczkę, np. nad jezioro, do Płocka czy pieszo do Łącka. Po powrocie wszyscy są zmęczeni, więc jedzą z apetytem kolację, a potem udają się na Mszę św. sprawowaną przez ks. Rysia. Następnie z radością wysłuchujemy „Dziennika Łąckowego”, a dzień kończy się Apelem Jasnogórskim.
Są także inne wieczorne spotkania: w poezji z Janem Pawłem II, w misterium - w hołdzie wdzięczności kobietom, także tym najmłodszym, w zabawie tanecznej, balu przebierańców, nie wspominając już o Olimpiadzie Łąckowej - wielkim wydarzeniu szlachetnych zmagań o wszelkie możliwe puchary i nagrody. Nikt tak naprawdę nie wie, na czym polega magia Łącka, ale wszyscy są tam szczęśliwi, radośni, dobrzy i szlachetni. Ja osobiście przyjeżdżam do Łącka od lat i w tym roku też na pewno tutaj będę, bo jak mawia ks. Rysio: „Bez Łącka nie ma prawdziwego wakacyjnego wypoczynku”.
Katolickie Stowarzyszenie Kolejarzy Polskich pod przewodnictwem swojego animatora ks. Ryszarda Marciniaka rozpoczyna wakacje w Ośrodku Kolejowym w Łącku k. Płocka. Mottem i myślą przewodnią są słowa: „Wypełniamy nauczanie Ojca Świętego Jana Pawła II”.
Nauczanie Jana Pawła II zawsze było obecne w naszych sercach, rozważaliśmy jego słowa w czasie wakacji kolejarskich w Łącku.
I turnus dwutygodniowy
25 czerwca - 8 lipca 2006 r.
II turnus dwutygodniowy
16-29 lipca 2006 r.
III turnus dwutygodniowy
6-19 sierpnia 2006 r.
Prowadzone będą m.in. zajęcia:
- przygotowanie do życia w rodzinie
- zasady poprawnej komunikacji.
Gwarantujemy regenerację sił duchowych i fizycznych w otoczeniu lasu i czystych jezior.
Mamy wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu wakacji mających wpływ na pogłębienie więzi w życiu rodzinnym, jak również tworzących pozytywne relacje w miejscu pracy i środowisku.
Karol Mossakowski, polski organista tytularny kościoła Saint-Sulpice w Paryżu, znalazł się w zespole odpowiedzialnym za przygotowanie muzyki liturgicznej podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej przez papieża Leona XIV 26 września na paryskim Place de la Concorde i Polach Elizejskich.
Jego udział był jednak znacznie większy, niż wynikało z pierwszych oficjalnych informacji. Szczegóły swojej pracy organista przekazał bezpośrednio redakcji „Muzyka w diecezji”. Cytując informacje przekazane przez Karola Mossakowskiego, prosimy o podanie źródła: Muzyka w diecezji – muzykawdiecezji.pl.
Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.