Liturgiczne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny obchodzone 15 sierpnia w polskiej tradycji ludowej i narodowej ma jeszcze inne nazwy: święto Matki Bożej Zielnej, święto Cudu nad Wisłą i święto Wojska Polskiego. Wszystkie te nazwy znajdują uzasadnienie w polskiej tradycji religijnej i narodowej. Godzi się jednak przypomnieć Polakom, że można by to święto jeszcze nazwać świętem Polskich Termopil, gdyż wiąże się ściśle z poprzednimi nazwami.
Gdy w 1920 r. Armia Czerwona zamierzała zawładnąć całą Europą, ruszyła na jej podbój w stronę Warszawy. Przywódcom bolszewickim zależało również na zdobyciu Lwowa, gdyż wiązali z tym plany dalszej ekspansji na zachód i południe Europy. Konna armia Budionnego miała wziąć w kleszcze Polskę i zadać jej ostateczny cios pod Warszawą. Budionny ruszył na Lwów. 16 i 17 sierpnia 1920 r. rozegrała się decydująca walka w odległej od Lwowa 33 km miejscowości Zadwórze. Wyniszczona walką z bolszewikami, nieliczna grupa polskich żołnierzy, wsparta ochotnikami ze Lwowa, stanęła do ostatecznej rozprawy z konnicą Budionnego w Zadwórzu. W walkach na szable i bagnety zginęło 318 młodych polskich bohaterów, lecz zmusili Budionnego do odwrotu. Bitwę pod Zadwórzem nazwano Polskimi Termopilami.
W 1927 r. przystąpiono w Zadwórzu do budowy pomnika w formie kurhanu. Przy poświęceniu kamienia węgielnego pod ten pomnik ówczesny dowódca Okręgu Korpusu we Lwowie - gen. dywizji Władysław Sikorski skierował do uczestników uroczystości następujące słowa: „Kiedy w śmiertelnej bitwie nad Wisłą w 1920 r. rozstrzygały się losy polsko-rosyjskiej wojny oraz zmartwychwstałej Rzeczypospolitej, Lwów, wiążąc na swych przedpolach groźną armię Budionnego, spełnił historyczną rolę. Tej pięknej roli najwymowniejszym świadectwem jest mogiła Zadwórza - symbol ofiarnego żołnierza, który odcięty od swego dowódcy - służył wiernie ojczyźnie, aż do ofiary życia włącznie”.
Z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w święto Matki Bożej Zielnej, w święto Wojska Polskiego, godzi się, by Polacy świętowali też Polskie Termopile.
Ojciec Święty mianował abp. Mirosława Adamczyka nuncjuszem apostolskim w Albanii. Polak od 33 lat pełni służbę w dyplomacji watykańskiej. Do tej pory był papieskim przedstawicielem w Argentynie, a wcześniej m.in. w Panamie - informuje Vatican News.
Abp Mirosław Adamczyk ma 63 lata. Pochodzi z Gdańska. Pracę w dyplomacji watykańskiej rozpoczął w 1993 r., pracując kolejno na Madagaskarze, w Indiach, na Węgrzech, w Belgii, RPA i Wenezueli, a także w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Od 2020 r. był nuncjuszem apostolskim w Argentynie, wcześniej – w latach 2017 – 2020 – w Panamie, a jeszcze wcześniej: w Liberii, Gambii i Sierra Leone.
Janusz Radziszewski podczas przyjęcia posługi lektoratu. Obrzędowi przewodniczył bp Rudolf Pierskała
Do posługi diakona stałego w diecezji świdnickiej przygotowuje się Janusz Radziszewski z Jedliny-Zdroju. Przed nim już ostatnia prosta formacji, czas szczególnego skupienia, modlitwy i porządkowania doświadczeń życia, które Pan Bóg przez lata wpisywał w jego drogę powołania.
Ta droga prowadziła przez bardzo różne środowiska i doświadczenia, które dziś układają się w spójną historię służby. 30 czerwca 2025 roku Janusz Radziszewski przyjął posługę lektoratu, choć z Liturgiczną Służbą Ołtarza związany jest nieprzerwanie od 1988 roku, od czasów szóstej klasy szkoły podstawowej. Posługa słowa od lat była więc naturalną przestrzenią jego zaangażowania w Kościele. Obecnie podejmuje on formację dla przyszłych diakonów stałych w Diecezjalnym Ośrodku Formacyjnym w Opolu.
Opowiadanie stoi na progu nowej epoki. Dawid wraca do Siklag, a z pola bitwy przychodzi posłaniec z rozdartą szatą i ziemią na głowie. Tak Biblia opisuje człowieka dotkniętego śmiercią. Przynosi znaki władzy: koronę i naramiennik Saula. Znaki królewskie zmieniają właściciela, a Dawid nie traktuje ich jak łupu. Rozdziera szaty, płacze i pości aż do wieczora. Żałoba obejmuje Saula, Jonatana i poległych Izraela. Potem rozbrzmiewa pieśń żałobna (qînâ). Otwiera ją wołanie o „ozdobie Izraela” zabitej na wyżynach. Hebrańskie (haṣṣəḇî) niesie sens splendoru, czegoś drogiego i kruchego. Refren „Jakże polegli mocarze” oddaje hebrajskie (’êk nāpelû gibbōrîm) i spina pamięć całego narodu. Dawid nie pozwala, aby wieść stała się pieśnią triumfu w miastach Filistynów. W pochwałach dla Saula i Jonatana nie ma pochlebstwa. Jest uznanie prawdy: byli złączeni w życiu i w śmierci, szybsi niż orły i mocniejsi niż lwy. Słowo „mocarze” (gibbōrîm) obejmuje tu odwagę i odpowiedzialność za lud. Dawid pamięta także dobro, które Izrael otrzymał za Saula, szczególnie bezpieczeństwo i dostatek. W końcu głos staje się osobisty. Dawid opłakuje Jonatana jak brata i mówi o miłości „przedziwnej”. Ta przyjaźń wyrasta z przymierza i wierności. Tekst ukazuje królewskość Dawida zanim otrzyma tron. Objawia się w panowaniu nad odwetem i w czci dla pomazańca Pana, także podczas jego prześladowania. Dawid nie buduje swojej przyszłości na upokorzeniu poprzednika. Wypowiedziany żal oczyszcza przestrzeń władzy i uczy, że królowanie zaczyna się od słuchania Boga, a nie od gromadzenia łupów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.