Wostatnich latach bardzo wiele słyszymy o ocieplaniu się klimatu na naszym globie. Z tą tematyką związane jest zagadnienie tzw. efektu cieplarnianego, wokół którego urosło wiele mitów, przekłamań i nieporozumień. Czymże on zatem jest?
Otóż z jednej strony nasza ziemska atmosfera przepuszcza znaczną część kosmicznego promieniowania, gdzie prym wiedzie słoneczne oddziaływanie najbliższej nam gwiazdy (m.in. promieniowanie cieplne). Z drugiej zaś strony nasza atmosfera zatrzymuje nasze oddziaływanie na kosmos, zatrzymując m.in. ziemskie cieplne promieniowanie (oczywiście jest ono znikome w niewyobrażalnej skali znanego nam wszechświata).
W każdym razie można śmiało skonstatować, że bez istnienia efektu cieplarnianego po prostu by nas nie było, bo Ziemia stałaby się lodową pustynią, na której mogłoby w ogóle nie dojść do rozwinięcia się jakiejkolwiek inteligentnej formy życia. Jej temperatura bowiem wynosiłaby ok. - 17°C, podczas gdy obecnie średnia temperatura waha się w okolicach +15°C. Jest więc to proces naturalny, dzięki któremu środowisko Niebieskiej Planety jest tak przyjazne życiu.
W ostatnich dekadach obserwujemy niepokojące zmiany w natężeniu owego efektu cieplarnianego. Wydaje się za to odpowiadać nasza gospodarcza działalność, której skutkiem jest nadmierne emitowanie do atmosfery przede wszystkim dwutlenku węgla. Dlatego też, zgodnie z przewidywaniami klimatologów, do końca tego stulecia temperatura na Ziemi może wzrosnąć aż o 4°C, co z pewnością doprowadziłoby do kolosalnych zmian klimatycznych, które mogłyby spowodować wymarcie wielu gatunków roślin i zwierząt. Ponadto czekałyby nas gwałtowne załamania pogodowe, jak np.: wielkie śnieżyce, huragany, powodzie itp.
Nasz glob w trakcie swojej historii niejednokrotnie przeżywał nasilenie się efektu cieplarnianego (np. na skutek erupcji wulkanów), co kończyło się katastrofalnie dla istniejących wtedy żywych organizmów. Część z nich ginęła. Te zaś, które przetrwały, musiały jak najszybciej przystosować się do zaistniałych zmian.
Obecnie przemysłowa działalność człowieka wydaje się odpowiadać za nasilenie się efektu cieplarnianego. Dlatego też międzynarodowe organizacje (np. ONZ) podejmują wysiłki, aby ograniczyć ilość emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. W ten sposób możemy wpłynąć niejako na los naszej planety i zachować ją w jak najlepszym stanie dla następnych pokoleń.
Janusz Radziszewski podczas przyjęcia posługi lektoratu. Obrzędowi przewodniczył bp Rudolf Pierskała
Do posługi diakona stałego w diecezji świdnickiej przygotowuje się Janusz Radziszewski z Jedliny-Zdroju. Przed nim już ostatnia prosta formacji, czas szczególnego skupienia, modlitwy i porządkowania doświadczeń życia, które Pan Bóg przez lata wpisywał w jego drogę powołania.
Ta droga prowadziła przez bardzo różne środowiska i doświadczenia, które dziś układają się w spójną historię służby. 30 czerwca 2025 roku Janusz Radziszewski przyjął posługę lektoratu, choć z Liturgiczną Służbą Ołtarza związany jest nieprzerwanie od 1988 roku, od czasów szóstej klasy szkoły podstawowej. Posługa słowa od lat była więc naturalną przestrzenią jego zaangażowania w Kościele. Obecnie podejmuje on formację dla przyszłych diakonów stałych w Diecezjalnym Ośrodku Formacyjnym w Opolu.
„Boże Miłosierdzie spowodowało, że z bycia świeckim, światowym Amerykaninem, który dbał tylko o swoją dziewczynę i biznes, stałem się katolickim księdzem” – mówi ks. Chris Alar.
Dzienniczek św. Siostry Faustyny oraz orędzie Jezusa przekazane polskiej zakonnicy zainspirowały jego drogę do kapłaństwa. 10 listopada 2025 r. na instagramie Parousia Media marianin opublikował historię cudu eucharystycznego, którego był świadkiem w Kanadzie.
Arka Przymierza jest w Biblii znakiem obecności Pana pośród ludu. Hebrajskie (’ārôn) oznacza skrzynię, a jej wnętrze niesie tablice przymierza. Nad Arką znajduje się przebłagalnia (kappōret) i cheruby, więc Arka bywa kojarzona z tronem Boga. Dawid przenosi Arkę do Miasta Dawidowego, czyli do Jerozolimy zdobytej niedawno i uczynionej stolicą. Wniesienie Arki scala plemiona wokół Boga, a nie wokół samej polityki. W pamięci opowiadania stoi wcześniejsza próba zakończona śmiercią Uzzego. Świętość Boga okazuje się nie do oswojenia. Procesja idzie z ofiarą. Składanie wołu i tuczonego cielca podkreśla, że wędrówka ma charakter starotestamentalnej liturgii. Dawid tańczy z całej siły przed Panem, przepasany lnianym efodem (’ēfōd). To strój związany z posługą przy ołtarzu. Król przyjmuje postawę sługi. Tekst wspomina okrzyki i dźwięk rogu (šōfār), a ten dźwięk przypomina Synaj i ogłaszanie panowania Pana. Arka zostaje umieszczona w namiocie. Świątynia Salomona jeszcze nie istnieje, a jednak obecność Pana ma swoje miejsce w sercu miasta. Dawid składa całopalenia i ofiary biesiadne, a potem błogosławi lud w imię Pana Zastępów. Błogosławieństwo przechodzi w chleb. Każdy otrzymuje porcję pożywienia, mężczyzna i kobieta, po bochenku chleba, kawałku mięsa i placku z rodzynkami. Kult nie zostaje zamknięty w murach przybytku. Dotyka stołu i codziennej sytości. W centrum pozostaje przymierze. Arka niesie pamięć Słowa, a procesja uczy, że obecność Boga idzie pośród ludzi i porządkuje ich świętowanie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.