Reklama

Geniusz i proroctwo

Niedziela Ogólnopolska 10/2007, str. 28

Czesław Ryszka
Pisarz i polityk -z od 15 lat związany z „Niedzielą”, poseł AWS w latach 1997-2001, obecnie senator PiS

Czesław Ryszka<br>Pisarz i polityk -z od 15 lat związany z „Niedzielą”, poseł AWS w latach 1997-2001, obecnie senator PiS

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podczas ostatniego posiedzenia Senatu (22-23 lutego) odbyła się debata na temat sytuacji kobiet w Polsce. Padło kilka ważnych wniosków dotyczących polityki prorodzinnej państwa, której nie mamy od lat, a może nawet od zawsze. Niedobrym skutkiem tego jest m.in. zapaść demograficzna (obecny spadek dzietności rodzin nie zapewnia zastępowalności pokoleń, a to może dramatycznie odbić się w przyszłości). Oczywiście, to jest pewien proces cywilizacyjny, ogólnoświatowy, niemniej jednak musimy - myśląc o naszych paniach - pamiętać, że to są potencjalne matki, dlatego należałoby je na wszelkie sposoby wspierać i chronić.
O jaką pomoc chodzi? Nie odkryję niczego nowego, pisząc, że kobiety są dyskryminowane na rynku pracy: nawet jeśli są lepiej wykształcone od mężczyzn, mają niższą płacę i trudniej im awansować. Ponadto w wielu firmach, zwłaszcza prywatnych, kobiety są zmuszane do podpisania deklaracji, że nie są w ciąży i nie planują jej w najbliższym czasie. Dyskryminacja dotyczy również wieku zatrudniania kobiet: tu dokonuje się swoistej selekcji: najczęściej zatrudnia się tylko młode kobiety, które nie przekroczyły 35. roku życia. To są główne powody, że kobiety w Polsce mają niższy wskaźnik zatrudnienia niż np. kobiety w krajach Unii Europejskiej.
Najważniejszą jednak przyczyną niezadowolenia i pewnej bierności zawodowej kobiet są obowiązki domowe (nie traktuję tego jako zarzutu, a jedynie stwierdzam fakt). Kobiety prowadzące dom i wychowujące dzieci są w dużym stopniu za to karane - już samo nazwanie ich osobami niepracującymi jest dyskryminujące. Ale co najważniejsze - te kobiety matki, mimo że wykonują ważną społecznie pracę, nie mogą do tej pory liczyć na żadną systemową ochronę ze strony państwa. Tymczasem ekonomiści szacują, że wartość nieodpłatnej pracy kobiet w domu stanowi ok. 30 proc. dochodu narodowego brutto. To znaczący wkład w rozwój gospodarki. Niestety, kobiety, które wypracowują tak znaczny dochód, pozostają jakby na marginesie życia społecznego. Nie mają dostępu do rynku pracy lub dostęp ten jest dyskryminujący. Mają także uniemożliwiony lub utrudniony dostęp do wielu usług, m.in. nie mają możliwości samodzielnego założenia konta, jako osoby bez stałych dochodów; nie pobierają zasiłku chorobowego; nie nabywają prawa do urlopu; nie korzystają też z innych przywilejów osób pracujących, w tym prawa do emerytury lub renty. Trudno nie wspomnieć również o niskim prestiżu społecznym kobiet prowadzących dom. Kultura masowa ukazuje przede wszystkim kobiety spełnione zawodowo, odnoszące sukcesy. Natomiast kobiety matki wychowujące dzieci nazywa się potocznie kurami domowymi. Już samo to określenie mówi o braku szacunku dla pracy w domu.
W Sejmie pojawiły się już próby rozwiązań systemowych, czyli to, co powinno składać się na program polityki prorodzinnej państwa. Napiszę o tym innym razem, jedno jest wszak pewne: najwyższy czas, aby uchwalić korzystne ustawy dla rodzin i dla matek. Nie chodzi o to, aby dać pomocy społecznej dodatkowe pieniądze dla matek w rodzinach wielodzietnych. Chodzi głównie o to, aby takim matkom godziwie zapłacić, a przede wszystkim musi powstać system aktywizacji zawodowej kobiet i matek, należy zbudować ustawową sieć wsparcia dla rodzin z trójką i więcej dzieci.
Chciałbym przypomnieć słowa Jana Pawła II, który w „Liście do Kobiet” w 1994 r. napisał m.in., że „Kościół pragnie, aby w sposób wszechstronny ukazywać geniusz kobiety, i to nie tylko na przykładzie wielkich i znanych kobiet z przeszłości lub nam współczesnych, ale także tych zwyczajnych, prostych, które wykorzystują swe kobiece talenty dla dobra innych w życiu codziennym. Kobieta bowiem właśnie poprzez poświęcenie się dla innych każdego dnia wyraża głębokie powołanie swego życia” (nr 12).
W innym dokumencie: „Kobieta - nowa ewangelizacja - humanizacja życia” (grudzień 1994) Jan Paweł II powiedział, że dzisiejszy świat potrzebuje proroctwa kobiet. Wskazał dalej, że wobec wyzwań naszych czasów, w których tak mało jest delikatności, a tak wiele napięć, pilne staje się jak nigdy dotąd obudzenie się geniuszu i proroctwa kobiety, a to powinno zaowocować nową kulturą etyczną i gospodarczą.
Mówiąc o geniuszu i proroctwie kobiety, Papież nie chciał prawić kobietom komplementów, a jedynie wskazywał, że: kryzys moralności dzisiaj jest związany z zamieszaniem wokół powołania kobiety i matki. Przez naszą cywilizację - jak mówił - przebiegają „fatalne pęknięcia”, mianowicie sferę ludzkiej integralności, takiej jak płeć, wciąga się w zaprzęg konsumpcji, produkcji, zaś pojęcia takie, jak mężczyzna i kobieta, uważa się zgoła za rasistowskie.
Jak sądzę, wszyscy doskonale rozumiemy głębię papieskich słów, ale nie zawsze potrafimy z odwagą przyznać się do tego. Tyle w tej materii panuje przekłamań. Światowe ruchy na rzecz wyzwolenia kobiet, tak myślę, są winne zamieszania w sprawie równouprawnienia. Szermując hasłami o dyskryminacji, celowo dążą do zatarcia istotnych różnic między kobietą a mężczyzną. Być może dopiero wówczas, kiedy dzieci zaczną rodzić się w laboratoriach, w sztucznych „łonach”, świat odczuje tragizm utraty matki.
Nie chodzi o to, oczywiście, by kobiety pozbawić pracy zawodowej. Przeciwnie, są prace i zawody, które wymagają wrażliwości i - mówiąc słowami Jana Pawła II - geniuszu kobiety. Jednak w tym ogromnym zamieszaniu, jakie powstało wokół powołania kobiety, wokół wartości, miejmy nadzieję, że pierwsza opamięta się kobieta. Matka człowieka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katecheta musi żyć tym, co głosi

2026-09-30 17:16

[ TEMATY ]

katecheza

Karol Porwich/Niedziela

Czy współczesna katecheza potrafi odpowiedzieć na pytania i potrzeby młodego pokolenia? Skąd bierze się dystans młodych wobec wiary i co możemy zrobić, aby go przełamać?

Podziel się cytatem Rozmawiamy również o konsekwencjach rezygnacji z nauczania religii w szkołach i o tym, co taka zmiana może oznaczać dla wychowania oraz formacji młodego człowieka. Pojawia się także pytanie o to, kim powinien być współczesny katecheta i dlaczego sama wiedza nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej autentyczne świadectwo życia.
CZYTAJ DALEJ

Odrzucona Ewangelia nie przestaje być Ewangelią

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: rozpoczęły się rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej

2026-10-01 16:02

[ TEMATY ]

rekolekcje

Jasna Góra

Jasnogórska Rodzina Różańcowa

BPJG

Jasnogórska Rodzina Różańcowa

Jasnogórska Rodzina Różańcowa

- Różaniec to wypowiedzenie zawierzenia Maryi, medytacja i wyciszenie, by Bóg do nas przemawiał - powiedział o. Marian Waligóra, opiekun Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. 1 października na Jasnej Górze rozpoczęły się czterodniowe rekolekcje wspólnoty. Uczestnicy z całej Polski modlą się m.in. o pokój na świecie oraz za małżeństwa i rodziny przeżywające kryzys.

Rekolekcje rozpoczęła Msza św. sprawowana o godz. 9.00 w Bazylice Jasnogórskiej. Liturgii przewodniczył o. Kazimierz Maniecki, paulin związany z Jasnogórską Rodziną Różańcową.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję