Reklama

Sięgnijcie do „Zemsty”

Wypowiedzi Jadwigi Tomaszewskiej z ZNP na temat konieczności zweryfikowania listy szkolnych lektur pod kątem treści antysemickich są porażające w swej głupocie i groźne w wymowie, ponieważ dotyczą klasyki literatury polskiej

Niedziela Ogólnopolska 7/2008, str. 40

Trzeba nie rozumieć „Lalki” Prusa, by posądzać tego pisarza o sianie antysemityzmu
Dominik Różański

Trzeba nie rozumieć „Lalki” Prusa, by posądzać tego pisarza o sianie antysemityzmu<br>Dominik Różański

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Prus i Reymont do lustracji! Z takim hasłem na sztandarze powinna maszerować pod Ministerstwo Edukacji Narodowej podczas niedawnej manifestacji Związku Nauczycielstwa Polskiego Jadwiga Tomaszewska, wiceprezes łódzkiego Oddziału. Tymczasem pojawiła się z żądaniem podwyżek płac. Nie wiem, jakiego przedmiotu uczy Tomaszewska, jeśli jednak jest polonistką, to kwalifikuje się do nauczania innego przedmiotu. Może wychowania fizycznego? Przy czym nie chciałabym obrażać tym stwierdzeniem nauczycieli WF-u. Jeśli nie uczy, tylko jest funkcyjną działaczką ZNP, opłacaną ze związkowych pieniędzy, też chluby temu związkowi nie przynosi. Raczej kompromituje związek bądź co bądź o pięknych, przedwojennych tradycjach. Jej wypowiedzi na temat konieczności zweryfikowania listy szkolnych lektur pod kątem treści antysemickich są porażające w swej głupocie i groźne w wymowie, ponieważ dotyczą klasyki literatury polskiej. Dzieł, z których jesteśmy szczególnie dumni, na których wychowały się całe pokolenia Polaków i które nikomu dotąd z antysemityzmem się nie kojarzyły. Kompletnie.

Nic bardziej mylnego

„Lalka” Bolesława Prusa, „Chłopi” Władysława Reymonta, za którą to powieść pisarz dostał Nobla, dzieła Zygmunta Krasińskiego (zapewne „Nie-Boska komedia”) - to pozycje literackie, które Tomaszewska za radą „niektórych nauczycieli” uznała, iż powinno się przesunąć do lektur uzupełniających, bo mogą obrażać Żydów. Co to za nauczyciele? Włos się jeży na głowie, bo szczerze mówiąc, do nauczania literatury polskiej się nie nadają. Są wręcz niebezpieczni, bo mogą młodzieży zrobić w głowie groch z kapustą. Nie dałabym im ani grosza podwyżki, bo uczyć historii literatury polskiej po prostu nie umieją. Wysłałabym ich na uniwersytety do przestudiowania, czym był np. w literaturze polskiej pozytywizm i realizm krytyczny, jak wybitni polscy pisarze realizowali jedno z podstawowych wówczas haseł asymilacji Żydów. Warto, by przestudiowali wydaną w Wilnie w 1882 r. książkę Elizy Orzeszkowej „O Żydach i kwestii żydowskiej” oraz „Meira Ezofowicza” i książkę Marii Konopnickiej „Mendel Gdański”.
- Nie mam wątpliwości, że najwyższy czas ukazać ten skrzętnie ukrywany problem. Antysemickie poglądy w polskiej literaturze są faktem. Inwektywy przedzierają się do świadomości uczniów pod szyldem arcydzieła. No, a potem dziwimy się, że na murach kwitną antysemickie napisy - stwierdziła Tomaszewska. Ona nie ma też wątpliwości, że teksty, w których znajdują się fragmenty mogące obrażać Żydów, powinno się przesunąć do kanonu lektur uzupełniających. Do weryfikacji powinna trafić m.in. „Lalka” Prusa za sformułowania typu: „Jak te kanalie, Żydy, cisną się” czy „Żydzi chwytają chrześcijańskie dzieci i zabijają na macę”. Podobny problem jest z „Chłopami” Reymonta („psiakrew, Żydzie, bo cię zakatrupię”) i dziełami jednego z czołowych polskich romantyków - Krasińskiego („A my ich potem zabijem, powiesim”). Wyrwane z kontekstu zdania mogą rzeczywiście przekonywać, że dzieła są antysemickie. Nic bardziej mylnego. Prus w „Lalce”, będącej najbardziej dojrzałym polskim dziełem realizmu krytycznego, ukazuje krytyczny obraz społeczeństwa polskiego XIX wieku. Nie pozostawia suchej nitki na próżniaczej, żyjącej w pasożytniczy sposób arystokracji, poddaje krytycznej analizie różne środowiska społeczne i postawy - od pozbawionego aspiracji, energii, wiary we własne siły mieszczaństwa po lud miejski żyjący w straszliwej nędzy, socjalistów, studentów, przedstawiciel i innych środowisk, w tym także handlarzy żydowskich. Są wśród nich postaci wyznania mojżeszowego, jak doktor Szuman i stary Szlangbaum, których Prus opisuje z dużą sympatią i w wielu sytuacjach broni. Dowiedli ofiarnego patriotyzmu, biorąc udział w powstaniu styczniowym, a Szuman przebywał wraz z Wokulskim na Syberii. Prus pokazuje też, że polskie społeczeństwo odtrąca Żydów. Ale i oni nie są aniołami. Niektórzy z nich mają tego świadomość. Gdy Rzecki dowiaduje się, że Wokulski sprzedał sklep, który był całym światem starego subiekta, mówi m.in.: „Słyszałem, że Stach sklep sprzedaje Żydom… No, a ja już do nich w służbę nie pójdę.
- Cóż to, czy i pana ogarnia antysemityzm? - pyta Szuman.
- Nie, ale co innego nie być antysemitą, a co innego służyć Żydom - odpowiada Rzecki. Na to Szuman: - Któż więc im będzie służył?... Bo ja, choć jestem Żyd, także nie wdzieję liberii tych parchów”.
Rzecki nie ma za co kupić sklepu Wokulskiego, ale gdy próbuje nadal pracować w sposób oddany dla nowego właściciela, jest szpiegowany i podejrzewany o kradzież. To go upokarza. „- Ach wy, kundle! - zawołał Rzecki w najwyższej pasji. - To wy mnie uważacie za złodzieja?... I za to, że wam darmo pracuję?
- Przepraszam pana, panie Rzecki - wtrącił z pokorą Gutmorgen - ale… po co pan za darmo pracuje?”.

„Żyd - jaśnie panie”

Inne postawy, inne wartości. Idealistyczny świat romantyczny, który odchodzi, i świat drapieżnego kapitalizmu ścierają się w „Lalce” jak dwa fronty atmosferyczne. Stąd naturalne iskrzenie. Trzeba nie rozumieć „Lalki” Prusa, by posądzać tego pisarza o sianie antysemityzmu. A z „Chłopów” nie wolno wyrywać z kontekstu zdań, które nie tłumaczą sytuacji. Przecież gniewna reakcja Kuby wobec Jankiela w karczmie wynikła z tego, że karczmarz namawiał go, by podkradał owies Borynie.
Zarówno „Lalka”, jak i „Chłopi” ukazują społeczeństwo polskie podczas gwałtowanych przemian. Jedne środowiska radzą sobie w tym czasie lepiej, inne gorzej. „Zginął przywalony resztkami feudalizmu” - powie o Wokulskim doktor Szuman. W XIX-wiecznej panoramie społeczeństwa są też pokazani Żydzi i relacje Żydów z Polakami. To już kontekst historyczny i zapis w obu powieściach dotyczy czasu minionego, czyli historii. Trzeba być ślepym, by nie dostrzec, że nie są to dzieła antysemickie. Jak to wytłumaczyć pani wiceprezes Tomaszewskiej, która mówi: - Od nauczycieli słyszę, że młodzież nie rozumie oburzenia niektórych książką „Strach”. Uczniowie pytają, dlaczego niby Jan Tomasz Gross swoją publikacją obraża Polaków, skoro takie autorytety, jak Prus czy Szekspir nie przebierały w słowach w stosunku do Żydów.
To i Szekspir znalazłby się na indeksie? Proponuję wiceprezes Tomaszewskiej i jej „nauczycielom” wciągnąć koniecznie do spisu „Zemstę” Fredry. Weryfikatorzy zapomnieli przecież o liście Cześnika do Rejenta. Otóż Dyndalski, pisząc list w imieniu swojego pana, nabrał na pióro za dużo atramentu i zrobił kleks. „- Co to jest? - pyta Cześnik, pokazując palcem.
- Żyd - jaśnie panie, lecz w literę go przerobię”.
Tak jeszcze przed wojną nazywano kleksy. A orzeszki ziemne zwano fistaszkami albo żydkami. Podobnie jak jeszcze dzisiaj nazywa się ciemne ciasto z dodatkiem kakao - murzynkiem. Czy to antysemityzm i rasizm? Jeśli tak, to chyba zwariowaliśmy. Swoją drogą dziwi fakt, że poloniści ze Związku Nauczycielstwa Polskiego nie zareagowali na kompromitujące wywody pani wiceprezes. Reprezentuje ona bądź co bądź również ich środowisko.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent odznaczył zasłużonych dla stosunków polsko-filipińskich. Wśród uhonorowanych siostra ze Zgromadzenia Sióstr Marii Niepokalanej

2026-10-08 07:58

[ TEMATY ]

Filipiny

Karol Nawrocki

Mikołaj Bujak KPRP

Prezydent Karol Nawrocki odznaczył w środę sześć osób zasłużonych dla stosunków polsko-filipińskich – zarówno w ramach działalności gospodarczej, społecznej, jak i działalności charytatywnej na Filipinach.

Nawrocki podkreślał, że na Filipinach mieszka 300 Polaków. Jednak, jak zaznaczył, „nie o liczby tu chodzi”, bo tak wiele zrobili oni dla relacji polsko-filipińskich. Zaznaczył, że wielu spośród odznaczonych, w tym Józef Sarach, siostra Agata Sobczyk i Weronika Stącel pokazują „twarz Polski gotowej do pomocy, która jest pełna empatii i zrozumienia dla drugiego człowieka”. Mówił o ich wielkiej wrażliwości i gotowości do służenia ludziom.
CZYTAJ DALEJ

Tragedie w polskich szkołach to sygnał alarmowy. Jaka jest cena odejścia od wartości?

2026-10-08 21:09

[ TEMATY ]

szkoła

ataki w szkołach

Adobe Stock

W ciągu zaledwie dwóch ostatnich dni Polską wstrząsnęła seria brutalnych wydarzeń. Zaplanowane ataki nastolatków na rówieśników i nauczycieli na terenie placówek oświatowych to coś więcej niż incydenty. To dramatyczny obraz głębokiego kryzysu wychowawczego. Kiedy w przestrzeni szkolnej krew zastępuje atrament, musimy zadać sobie trudne pytanie: gdzie jako społeczeństwo popełniliśmy błąd? Na to pytanie, w świetle najnowszych wydarzeń, odpowiada ekspert oświatowy Andrzej Sosnowski.

Fala przemocy, z którą mamy dziś do czynienia, nie wzięła się znikąd. Choć media nagłaśniają obecnie te najbardziej drastyczne przypadki, eksperci od dawna alarmowali, że w polskich szkołach systematycznie rośnie agresja, a uczniowie potrafią wnosić na teren placówek niebezpieczne narzędzia. Jak diagnozuje Andrzej Sosnowski, obecna czarna seria to tragiczny finał długofalowego procesu erozji systemu polskiej szkoły.
CZYTAJ DALEJ

"Jestem katolikiem i nie boję się świadczyć". Portugalski minister pielgrzymował do Fatimy

2026-10-09 09:17

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Fatima

pl.wikipedia.org/Joanna Popławska

Minister Miguel Pinto Luz, odpowiedzialny w portugalskim rządzie za resort infrastruktury i mieszkalnictwa pokonał liczący ponad 130 km szlak pielgrzymkowy z Lizbony do Fatimy. Jak przekazał po dotarciu do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej minister Pinto Luz, podróż trwała cztery dni, a jednym z największych bohaterów tej wymagającej pielgrzymki był jego pięcioletni syn António.

Na zakończenie podróży minister Pinto Luz zamieścił kilka wpisów w mediach społecznościowych precyzując, że na trasie były zarówno momenty przyjemne, jak i dużo zmęczenia. „To trudne doświadczenie do wyjaśnienia tym, którzy tego nie przeżyli" - napisał portugalski polityk, precyzując, że we współczesnym świecie ważne jest dzielenie się świadectwem wiary, „a tolerancja nie oznacza ukrywania się ze swoimi przekonaniami” religijnymi. „Nie musimy eliminować naszej tożsamości, aby szanować tożsamość innych. Jestem katolikiem. Żyję moją wiarą w sposób naturalny, bez narzucania jej innym osobom i bez obawy, aby ją świadczyć" - przekazał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję