Reklama

Na Hel po sezonie

Kto przyjechał tu raz, ponoć wciąż będzie wracał. Zachwycają widoki, przyroda, mikroklimat i atmosfera rybackich miasteczek z niskimi dachami. Ciepła i czysta na ogół woda, i w zatoce, i na otwartym morzu

Niedziela Ogólnopolska 35/2008, str. 16-17

Jastarnia
Wojciech d. Dudkiewicz

Jastarnia<br>Wojciech d. Dudkiewicz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niestety, zbyt wielu wciąż chce tu wracać. Uroki Mierzei Helskiej letnicy odkryli w okresie międzywojennym, a moda na nią, która wtedy się zaczęła, trwa do dziś. Jak obliczono, podczas każdego letniego weekendu na Mierzeję Helską wjeżdża kilkanaście tysięcy samochodów. Gdy doliczyć do tego pasażerów wjeżdżających tu pociągów, wpływających statków, a także coraz liczniejszych rowerzystów... I gdy zważyć, że wszyscy rozchodzą się we wszystkie możliwe kierunki mierzei!... W ten sposób - ostrzegają ekolodzy - jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Polski powoli może zniknąć. Jedynym ratunkiem dla rozjeżdżanego półwyspu mogłoby być ograniczenie wjazdów przynajmniej latem. O tym jednak poważnie nie myśli tutaj nikt. Chyba tylko ekolodzy. W każdym razie nie ci, którzy zarabiają krocie na turystach.

Najdłuższy w Polsce

Reklama

Krajobraz Kaszub Północnych, w których skład wchodzi mierzeja, tworzą plaże, wspaniałe klify, malownicze wioski, łąki i nadmorskie lasy z rozległą Puszczą Darżlubską. Warto przejść (lub przejechać rowerem, co się zdarza) plażą od Władysławowa, leżącego u nasady mierzei, aż po Hel. Trzeba mieć jednak sporo samozaparcia albo podzielić wędrówkę na odcinki. Wszak Mierzeja Helska to najdłuższy polski półwysep.
Długie, prawie 35-kilometrowe, wąskie (200-3000 m) pasmo lądu powstało z kilku wysepek w wyniku działalności prądów morskich. Fale oraz kry lodowe spowodowały, że od południowej strony, czyli od Zatoki Puckiej, linia brzegowa jest pofałdowana. Natomiast od północy morski brzeg jest wyrównany, znajduje się tam wał z wydmami i przepiękne, szerokie plaże. Najwyższe wydmy to Góra Szwedów (19 m n.p.m.) i Bocianie Gniazdo (15 m n.p.m.), w pobliżu Helu.
Interesujący jest mikroklimat mierzei: małe różnice temperatur, niskie opady, największa w Polsce liczba dni słonecznych przy jednoczesnym wietrze. To idealne miejsce do uprawiania windsurfingu i żeglarstwa. Jak twierdzą specjaliści, klimat półwyspu działa leczniczo na wiele schorzeń. Najlepszym tego świadectwem, według miejscowych przewodników, ma być istniejący już od lat międzywojennych Dom Zdrojowy w Jastarni.
Niezwykły kształt mierzei zawsze pobudzał ludową wyobraźnię. Znalazło to odbicie w miejscowym nazewnictwie. Mierzeję nazywano Krowim Językiem lub Ogonem, Gęsią Szyją i Kosą. Także Międzymorzem, bo oddziela ona od siebie dwa morza - pełne, otwarte, które rybacy nazywają Wielkim - od osłoniętych wód Zatoki Puckiej, która jest Morzem Małym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kaszëbszczi bôtë pod żôglama

Pierwszą mijaną miejscowością na mierzei są Chałupy. To dawna czysto kaszubska wieś. Może poszczycić się żywą jeszcze, choć powoli odchodzącą kulturą ludową i pielęgnowaniem rybackich tradycji.
Dzięki bezpiecznej, płytkiej Zatoce Puckiej, na której zawsze wieją wiatry, Chałupy stały się centrum windsurfingu. Jak się uważa, jednym z najlepszych miejsc do uprawiania tego sportu nie tylko w Polsce, ale w Europie. Wieś słynie także z szerokiej, piaszczystej plaży od strony Morza Bałtyckiego, ciągnącej się wzdłuż całej miejscowości, oraz ze starego przeboju Zbigniewa Wodeckiego „Chałupy welcome to”.
Wcześniej miejscowość nazywała się m.in. Budziszewo oraz Ceynowa - od najczęściej powtarzających się nazwisk mieszkańców. Nazwa Chałupy pojawiła się pierwszy raz w 1920 r. Natomiast w 1922 r. poprowadzono przez Chałupy linię kolejową, łączącą Hel z Władysławowem, i właśnie od tamtego czasu wieś zaczęła przekształcać się z osady rybackiej w popularny kurort wypoczynkowy.
W 1991 r. w Chałupach wzniesiono kościół pw. św. Anny, w 1997 r. od strony Zatoki Puckiej wybudowano port. Od lat odbywają się tu regaty starych łodzi rybackich, tzw. pomeranek, Kaszubskie Łodzie pod Żaglami (po kaszubsku: Kaszëbszczi bôtë pod żôglama).

W kształcie łodzi

Reklama

Mniej więcej w połowie długości mierzei leży Jastarnia - jedno z najpopularniejszych letnisk nad polskim Bałtykiem. W centrum miasteczka stoi neobarokowy kościół, w którego wystroju zwracają uwagę elementy marynistyczne, w tym ambona w kształcie łodzi. Obok kościoła można odnaleźć urokliwe zaułki ze starymi chatami rybackimi. Inną atrakcją jest duży port rybacki leżący nad zatoką. Port jest doskonałą bazą dla amatorów sportów wodnych. Sama miejscowość już w okresie międzywojennym była znanym ośrodkiem szkoleniowym żeglarzy.
W granicach administracyjnych Jastarni leży Jurata, która już przed wojną przyciągała prawdziwą śmietankę towarzyską, głównie warszawską. Tu należało bywać, więc bywano. Bywał Eugeniusz Bodo, Jan Kiepura, Władysław Sikorski i familia Kossaków. Dziś Jurata znów stała się modna (kto wie, czy nie jeszcze bardziej niż 70 lat temu), co plażowych łazików zachęca do omijania miejscowości szerokim łukiem.
Nietrudno na mierzei spotkać, szczególnie poza sezonem, i z dala od Jastarni i Juraty, dzikie zwierzę. Sporo jest tu kormoranów, perkozów, biegusów, są czajki, mewy, rybitwy, ale także sarny, zające, dziki i wszędobylskie lisy.
W wodach otaczających półwysep żyje sporo różnych, o czym doskonale wiedzą wędkarze, ryb morskich, m.in. flądry, śledzie, szproty, dorsze, łososie, trocie oraz słodkowodne - szczupaki, płocie, okonie. Ale do zatoki zaglądają też foki szare, delfiny białonose i morświny. Wypatrywanie ich jest jednym z najpopularniejszych na tutejszych plażach sportów.
Stwierdzono tu występowanie stu kilkudziesięciu gatunków ptaków, m.in. myszołowów, krogulców, batalionów i cyranek. Szczególnie masowe i malownicze są wiosenne i jesienne przeloty ptaków wzdłuż Mierzei Helskiej, która leży na trasie południowobałtyckiego szlaku wędrówek ptaków. Na wodach Zatoki Puckiej przez cały rok przebywa wiele gatunków ptaków wodnych i błotnych. Jesienią zlatują się gromadnie m.in. łabędzie i dzikie kaczki, które chcą tu spędzić zimę.

Wypatrując korsarzy

Jeszcze trudniej wypatrzyć tutaj korsarza, choć kiedyś było inaczej. Zajmujący kraniec mierzei Hel to miejscowość o długiej i bogatej historii, sięgającej wczesnego średniowiecza. Na wyobraźnię działa to, że podobno w zamierzchłych czasach jej mieszkańcy zajmowali się korsarstwem. W okresie międzywojennym Hel stał się największą polską bazą rybołówstwa, działał tu także pierwszy polski instytut zajmujący się badaniami biologicznymi morza. I spora baza wojskowa.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i słynnych zaślubinach gen. Hallera z morzem w Pucku w lutym 1920 r., rozpoczęto tworzenie na Helu silnej bazy lądowej obrony Wybrzeża. Jednocześnie militaryzowano końcowy odcinek mierzei - od granic Juraty aż do końca cypla. Administracyjnie zahamowano rozwój turystyki w tym rejonie, wprowadzając wojskowy zakaz wznoszenia jakichkolwiek budowli cywilnych bez zgody władz wojskowych i ograniczając swobodę ruchu turystycznego.
Ograniczenia obowiązywały także w czasach PRL. Jeszcze na początku lat 90., wjeżdżając do dawnego Rejonu Umocnionego Hel, trzeba było okazać dowód osobisty. W Rejonie zbudowano różnego typu stanowiska artyleryjskie. Utwardzona droga wiodąca z Władysławowa specjalnie dla utrudnienia ostrzału z samolotów wytyczona została z licznymi zakrętami w terenie leśnym.
Przy głównej ulicy Helu (Wiejskiej) zachowała się przedwojenna - na ogół - zabudowa. Ale najstarsze budynki pochodzą z pierwszej połowy XIX wieku. Stoją tu niskie bielone domki rybackie, w których działają sklepy i tawerny. Niestety, coś za coś: poza sezonem wiele z nich jest zamkniętych.
Godna polecenia (ale tylko poza sezonem, albo latem, ale tylko wcześnie rano!) jest helska Duża Plaża. Należy do najbardziej malowniczych nad Bałtykiem, o czym stanowi rozległy widok na morze. Nie stracimy zresztą wiele, przenosząc się po plaży nieco bardziej ku Małemu Morzu. Tu będziemy mieli widok na miejscowości po jego drugiej stronie, a przede wszystkim na statki wpływające do portów w Trójmieście.

Uczta dla oczu

Jadąc na mierzeję, trzeba przejechać przez leżące u nasady półwyspu Władysławowo. W XVII wieku król Władysław IV ulokował u nasady mierzei warownię Władysławowo, która miała bronić polskie wybrzeże przed Szwedami. Temu samemu celowi miała służyć zbudowana kilka kilometrów dalej warownia Kazimierzowo. Twierdze jednak szybko przestały istnieć, przetrwały jedynie w nazwach i ludowej tradycji.
Miasto powstało z połączenia wioski rybackiej Wielka Wieś i kąpieliska Hallerowo, ale Władysławowem nazywano początkowo jedynie port rybacki otwarty w 1938 r. Powstanie letniska wiąże się z postacią gen. Józefa Hallera, który w 1920 r., wraz z innymi osobami, kupił tu 20 hektarów ziemi, na której wzniesiono hotele i pensjonaty. Warto zobaczyć willę Hallerówka, jak również Muzeum Przyrodnicze Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.
Warto wyprawić się również do Pucka, miasteczka o bogatej historii, znanego ośrodka żeglarskiego. Wokół prostokątnego rynku stoją urocze kamienice o ozdobnych szczytach, a wśród nich wiktoriański ratusz, ozdobiony fryzem i kartuszem herbowym. Nad miastem góruje gotycki kościół Świętych Piotra i Pawła. Budowano go etapami między XIII a XV wiekiem, na skraju wzniesienia, co sprawia, że najbardziej okazale prezentuje się od strony zatoki.
Wewnątrz, na jednym ze sklepień, zachowały się XIX-wieczne malowidła ukazujące Matkę Bożą i Świętych Piotra i Pawła. Warto zwrócić uwagę na klasycystyczny ołtarz główny, barokowe obrazy i rzeźby, piękną chrzcielnicę parawanową z końca XVII wieku oraz rokokowe konfesjonały. To prawdziwa uczta dla oka.
Trudno zachęcać do odwiedzenia mierzei w sezonie, gdy tłok tu straszny, a do tego jest upał albo siąpi deszcz, a wytchnienia w helskich miasteczkach nie dają nawet ranki i wieczory. Zbyt wielu jest chętnych do oglądania wspaniałych tutaj zachodów słońca. Do tego czarownego zakątka warto przyjechać przed, albo już po sezonie.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

775-lecie szkaplerza karmelitańskiego

2026-07-13 06:59

[ TEMATY ]

szkaplerz

Matka Boża Szkaplerzna

Karol Porwich/Niedziela

Nabożeństwo szkaplerzne jest jedną z najpopularniejszych form kultu Matki Bożej w Kościele katolickim obok różańca. W tym roku przypada 775. rocznica, kiedy generał karmelitów św. Szymon Stock w Aylesford w Anglii podczas objawień otrzymał od Maryi szkaplerz.

Święto Matki Bożej z Góry Karmel karmelici obchodzą od XIV wieku. Dla całego Kościoła zatwierdził je w 1726 r. papież Benedykt XIII. W Polsce znane jest pod nazwą Matki Bożej Szkaplerznej i obchodzone jest 16 lipca, na pamiątkę zjawienia się Maryi w 1251 r. ówczesnemu generałowi karmelitów o. Szymonowi Stockowi, który modlił się o pomoc dla zakonu. Dekret soboru laterańskiego IV (1215 r.) zabraniał zakładania nowych zakonów i nie uznawał istnienia tych, które nie były oparte na regule zaaprobowanej przez Kościół, a do takich należał wówczas m.in. zakon karmelitów.
CZYTAJ DALEJ

Na trasie pielgrzymki doszło do niebezpiecznego zdarzenia drogowego

2026-07-12 16:40

[ TEMATY ]

Częstochowa

pielgrzymka

Zielona Góra

Karolina Krasowska

43. Piesza Pielgrzymka Duszpasterstwa Rolników

43. Piesza Pielgrzymka Duszpasterstwa Rolników

W ostatni dzień 43. Pieszej Pielgrzymki Rolników Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej na Jasną Górę doszło do przykrego zdarzenia.

Podziel się cytatem – wyjaśnia kierownik pielgrzymki i duszpasterz rolników w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej ks. Paweł Mydłowski. Według relacji świadków, kobieta upadła na jezdnię i doznała jakiegoś uszczerbku, na pewno potłuczenia. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Poszkodowanej pierwszej pomocy udzieliły pielęgniarki zabezpieczające pielgrzymkę, a następnie została ona przekazana zespołowi ratownictwa medycznego i przewieziona do szpitala, a następnie poddana odpowiednim badaniom. Tego samego dnia poszkodowana została wypisana ze szpitala i uczestniczyła we Mszy św. wieńczącej pielgrzymkę na Jasnej Górze. Groźnie wyglądające zdarzenie dzięki opiece Matki Bożej zakończyło się bez przykrych konsekwencji.
CZYTAJ DALEJ

Szefowa MEN zapowiada ominięcie weta prezydenta Nawrockiego

2026-07-14 07:41

[ TEMATY ]

Barbara Nowacka

Karol Nawrocki

Marta Książek

Minister edukacji Barbara Nowacka

Minister edukacji Barbara Nowacka

Szefowa MEN Barbara Nowacka zapowiedziała w poniedziałek ominięcie weta prezydenta Karola Nawrockiego i powołanie Rzecznika Praw Ucznia procedurami resortu. Dodała, że komponent seksualny przedmiotu edukacja zdrowotna będzie nieobowiązkowy, by uniknąć „szkolnych awantur”.

Wypowiedź szefowej resortu edukacji w Radiu Gdańsk to odpowiedź na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który na początku lipca zawetował ustawę o prawach i obowiązkach ucznia. Przepisy te miały skatalogować prawa uczniów i powołać system rzeczników ich ochrony. Barbara Nowacka zapowiedziała, że resort nie złoży nowego projektu, a zamiast tego wdroży administracyjny „plan B” przed 1 września.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję