Reklama

To przemijanie ma sens

Bardzo lubię te dni. Choć smutek przeplata się w nich z wiecznością, a żal z nadzieją

Niedziela Ogólnopolska 43/2008, str. 12-13

Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ojciec Święty Jan Paweł II tak pisał w „Tryptyku rzymskim”: „I tak przechodzą pokolenia. Nadzy przychodzą na świat i nadzy wracają do ziemi, z której zostali wzięci”. Papież dodawał: „Zatrzymaj się, to przemijanie ma sens, ma sens... ma sens... ma sens!”.
Ten sens najdobitniej chyba ukazują pierwsze dni listopada, kiedy obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Dlatego tak bardzo je lubię, mimo że zazwyczaj jest zimno i pada deszcz, a wokoło widać poważne i zadumane twarze ludzi spacerujących po cmentarzach i uświadamiających sobie kruchość istnienia, cierpiących z powodu rozstania z bliskimi. I choć te uczucia są bardzo ludzkie, z punktu widzenia wiary tak bardzo nielogiczne. Bo Bóg nie po to przecież stworzył człowieka, by zabrać mu życie, ale po to, by mu je dać. Jak największy prezent. Na zawsze.
Te dni umacniają moją wiarę. Bo gdy odwiedzam groby najbliższych, których zresztą coraz więcej jest po tamtej stronie, uświadamiam sobie, że oni cały czas są ze mną, może nawet bardziej niż wtedy, gdy żyli na ziemi. Ufam, że kiedyś się z nimi spotkam. I że tak naprawdę jest jeden świat, tylko my, ograniczeni ziemskim horyzontem, nie dostrzegamy tego, co widać z perspektywy nieba.

Oczyszczenie gór

Reklama

Pierwsze dni listopada, rok w rok, pomagają mi również odzyskiwać właściwą hierarchię wartości i ustawiać wszystko w należnej perspektywie. Bo nakierowanie na to, co wieczne, pokazuje, co tak naprawdę ma w życiu sens i co jest ważne. Wyraźnie widać wtedy, że śmierć należy po prostu do życia i jest jego częścią. A przemijamy tylko po to, by przetrwać.
Wreszcie, te dni uczą mnie modlitwy za tych, co odeszli. Choć wciąż mam wątpliwości, czy modlić się za moich zmarłych, czy do nich, mam bowiem nadzieję, że są oni już w niebie i że mogę prosić ich o pomoc i wstawiennictwo, żadna modlitwa zresztą się „nie zmarnuje” i zostanie najwyżej ofiarowana za jakąś duszę w czyśćcu, która jej potrzebuje.
Wierzę, że ta modlitwa jest dwukierunkowa. Zmarli bowiem mogą też modlić się za żywych. Ciekawie ujął to Dante w XI pieśni „Boskiej komedii” pt. „Oczyszczenie gór”: dusze czyśćcowe wyciągają ręce ku Bogu i odmawiają „Ojcze nasz”, modląc się za tych, którzy pozostali na ziemi. Same nie mogą sobie pomóc, minął już dla nich czas wybierania między dobrem a złem, ale modlą się za żyjących. My natomiast możemy pomóc im naszą modlitwą, Mszą św. i Komunią. I właśnie modlitwa za dusze zmarłych w tych dniach jest najważniejsza. Wbrew pozorom, ważniejsza niż odwiedzenie cmentarza. Może stanowić wyraz miłości, wdzięczności, zadośćuczynienia. Dlatego zresztą tak popularne są w Kościele wypominki, odpusty za zmarłych i Msze św. gregoriańskie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Śmierć - siostra nasza

Reklama

Lubię też powracać w tych dniach do tekstów Jana Pawła II na temat śmierci. Począwszy od początku pontyfikatu, kiedy Papież wygłosił homilię na pogrzebie jednego z najbardziej znanych kardynałów - Franciszka Sepera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Mówił wtedy: „Śmierć, której człowiek wierzący doświadcza jako członek mistycznego Ciała, otwiera drogę prowadzącą do Ojca”. I przywoływał znane słowa św. Franciszka z Asyżu: „Bądź pochwalony, mój Panie, za śmierć, siostrę naszego ciała”.
Ucztą duchową jest dla mnie również lektura innych homilii papieskich na ten temat. Wśród nich ta skierowana do młodych podczas Światowych Dni Młodzieży w Denver w 1993 r., kiedy Ojciec Święty mówił o prawdziwym sensie życia właśnie w odniesieniu do śmierci. „W naszym ludzkim doświadczeniu śmierć jest wrogiem życia. Wbrew wszelkim mocom śmierci i wszystkim fałszywym nauczycielom Chrystus wciąż ofiarowuje ludzkości jedyną, prawdziwą i realną nadzieję. Dzięki temu, że przyjął naszą ludzką kondycję, Jezus Chrystus może przekazać wszystkim Życie, które ma w sobie”.
Najchętniej jednak sięgam do jednej z moich ulubionych książek Jana Pawła II pt. „Przekroczyć próg nadziei”. Odpowiadając na pytania Vittorio Messoriego, Papież podkreśla w niej, że świat doczesny nie jest w stanie do końca uszczęśliwić człowieka, gdyż nie może wyzwolić go od cierpienia i śmierci. „Nieśmiertelność nie należy do tego świata. Ona może tylko przyjść do człowieka od Boga. Nie lękajcie się! (...) istnieje Ktoś, kto dzierży losy tego przemijającego świata, Ktoś, kto ma klucze śmierci i otchłani”.
Wreszcie, ostatnie dni życia i cierpienia Jana Pawła II były dla mnie wielką katechezą o umieraniu. Papież wyraził w niej po raz ostatni, ale jakże dobitnie, prawdę o śmierci. Śmierci - która jest bramą, przejściem, początkiem nowego życia. Ostatnie jego słowa: „Pozwólcie mi odejść do Pana” tę prawdę potwierdzają.

Kto po nas wyjdzie

„A teraz? Po tamtej stronie, kto mu towarzyszy?...” - takie pytanie postawił kard. Stanisław Dziwisz w odniesieniu do Jana Pawła II, w znanej na całym świecie książce „Świadectwo”.
No właśnie, kto towarzyszy naszym bliskim, gdy odchodzą? Kto będzie towarzyszył nam w chwili śmierci?
Podobno wtedy człowiek zawsze jest sam. Mówią tak ci, którzy przeżyli na przykład śmierć kliniczną. Każdy, kto ma takie doświadczenie za sobą, podkreśla, że w chwili przejścia do innego świata był sam. Nawet, gdy przy łóżku szpitalnym stała rodzina. Nawet, gdy ktoś bliski trzymał umierającego za rękę, to w chwili śmierci człowiek zostaje sam.
Ks. Jan Twardowski powiedział mi kiedyś, że wierzy, iż na tamtym świecie, po przejściu na „drugi brzeg”, wychodzi po człowieka Pan Jezus. A zaraz potem zjawiają się bliscy, którzy kochali nas tutaj, na ziemi. I że na pewno tej chwili nie należy się lękać. Bo śmierć zawsze jest sprawą Bożą. Stwórca tak zaplanował świat, że w jego sens wpisał śmierć, czyli początek nowego życia. Gdyby nie było śmierci, życie ludzkie pozbawione byłoby sensu, zostałaby wielka pustka.

Święto modlitwy

Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to pozytywne święta. Ich przesłanie jest jasne: człowiek nie umiera, ale nadal żyje, by przejść do zmartwychwstania.
Te dni są ze sobą ściśle związane. W tym czasie objawia się pełny wymiar Kościoła, który obejmuje zbawionych w niebie, przebywających w czyśćcu i pielgrzymujących na ziemi.
1 listopada czcimy wszystkich, którzy są święci, a więc zbawieni. 2 listopada zaś jest czasem modlitwy za tych, którzy znajdują się w czyśćcu i uwalniają się od win. Te modlitwy mogą skrócić trud oczyszczenia tych, którzy nie doszli jeszcze do nieba. Jak bowiem uczy Kościół - po śmierci człowiek idzie albo na potępienie, albo zostaje zbawiony. Zbawiony - to znaczy, że trafia od razu do nieba lub najpierw do czyśćca, gdzie cierpi, gdyż musi odpokutować swe winy.
Nie możemy ludzkimi, ziemskimi miarami mierzyć długości tego cierpienia, trudno określić, czy będzie ono trwać dwieście czy tysiąc lat. Posługując się kategoriami ziemskimi, możemy jednak powiedzieć, że nasze modlitwy mają moc skrócenia czyjegoś cierpienia w czyśćcu. Sam zmarły bowiem po śmierci nie może już nic dla siebie uczynić. Jego czas zasługiwania na niebo skończył się na ziemi. Mówił już o tym w IV wieku św. Augustyn: „Nie można zaprzeczyć, że dusze zmarłych doznają ulgi dzięki pobożności swoich żyjących bliskich”. Ciekawe jest, że Augustyn przez całe życie widział świętość swojej matki, jej dobroć, pobożność, a gdy umarła - dostrzegał potrzebę modlitwy za nią. Każdy człowiek bowiem ma jakieś niedoskonałości i nawet jeżeli umiera pojednany z Bogiem, bez grzechu ciężkiego, też potrzebuje oczyszczenia i modlitwy. O modlitwę prosił również Jan Paweł II - za życia i po śmierci.
Pierwsze dni listopada zatem, jak żadne inne, przypominają wciąż na nowo o tajemnicy świętych obcowania. I o tym, że nie samo odwiedzanie cmentarzy jest najważniejsze, ale Msza św. i modlitwa za zmarłych.
W przeciwnym razie obchody tych świąt są wielką pomyłką i nic naszym bliskim zmarłym nie dają. A przecież wciąż kochamy tych, którzy odeszli, i pragniemy im pomóc.
Bez wątpienia są to też święta zadumy nad życiem i śmiercią, nad losem człowieka oraz wiecznością. Jaka ona będzie? Trafnie ujął to znany teolog Hans Urs von Balthasar, mówiąc, że rzeczy ostateczne są dla naszego myślenia „nieobrazowe”. Nie możemy sobie wyobrazić, jak wygląda życie po życiu. Także Pan Jezus nie zaspokaja ciekawskiej natury człowieka, który nie pojmie nigdy tego, co znajduje się poza czasem i poza przestrzenią. Nie sposób bowiem przekazać tego, co jest po drugiej stronie.

2008-12-31 00:00

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Policja: po atakach w szkołach 50 tys. skontrolowanych placówek, 76 osób zatrzymanych

2026-10-10 09:53

[ TEMATY ]

policja

ataki w szkołach

Adobe Stock

W związku z aktami przemocy, do których doszło na terenie szkół, skontrolowanych zostało blisko 50 tys. placówek, zatrzymano 76 osób - poinformowała w sobotę policja.

W ostatnich dniach na Mazowszu doszło do dwóch aktów przemocy w szkołach. Z tego powodu w piątek mazowieckie szkoły i przedszkola zostały objęte dodatkowym monitoringiem przez policję wspieraną przez straże miejskie.
CZYTAJ DALEJ

Bóg za bardzo kocha człowieka, by się obrażać

2026-10-08 07:49

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Bóg za bardzo kocha człowieka, by się obrażać. Jest Bogiem, który nie przestaje próbować przyciągnąć do Siebie człowieka, bo tylko u Niego może znaleźć prawdziwe szczęście, autentyczną radość, pełnię życia.

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Wykryto guzek w płucach, udam się na operację

2026-10-11 12:24

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Papież poinformował wiernych po modlitwie Anioł Pański, iż wykryto u niego w płucach guzek. Wobec tego uda się w najbliższych dniach na operację.

„Najdrożsi, niedawno, podczas badań kontrolnych, lekarze wykryli u mnie niewielki, ograniczony guzek w płucu. Został on wykryty na bardzo wczesnym etapie i jest dobrze zlokalizowany. Lekarze uznali, że wskazana jest interwencja chirurgiczna. Dlatego, zgodnie z ich zaleceniami, zdecydowałem się na operację, aby go usunąć. Zabieg jest już zaplanowany na najbliższe dni. Dziękuję Wam za duchową bliskość i powierzam się Waszej modlitwie” – powiedział Leon XIV.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję