Do popularnych regionów Polski należą Warmia i Mazury. Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pobytu w Olsztynie w 1991 r. przypomniał, że Warmia była zawsze wierna Bogu i Kościołowi katolickiemu, zasługując na szczytne miano Świętej Warmii. Jednym z miejsc licznie odwiedzanych przez pielgrzymów, obok Gietrzwałdu i Świętej Lipki, jest Głotowo - niewielka, licząca zaledwie 450 mieszkańców wioska na trasie Dobre Miasto - Ostróda, ok. 30 km na północ od Olsztyna w woj. warmińsko-mazurskim. Perłą tej miejscowości jest znane od XIV wieku sanktuarium Najświętszego Sakramentu oraz wybudowana w latach 1878-94 Kalwaria Warmińska, ukazująca naturalistycznie mękę Chrystusa. Jej długość, ukształtowanie terenu do złudzenia przypominają jerozolimską Drogę Krzyżową. Ta tzw. Warmińska Jerozolima zaliczana jest do najciekawszych, chociaż mało znanych miejsc w Polsce.
Historia powstania sanktuarium sięga XIV wieku kiedy to, według przekazów, mieszkańcy Głotowa w obawie przed najazdem pogan opuścili swoje domostwa, chroniąc Najświętszy Sakrament przed profanacją przez zakopanie w ziemi. Wieś została doszczętnie zniszczona, ludzie ulegli rozproszeniu, a zapomniana Hostia z puszką przetrwała aż do dnia, kiedy to rolnik wyorał Ją z ziemi, doskonale zachowaną. Jak głosi pobożna legenda, woły pierwsze oddały Panu hołd, klękając, a w tym miejscu wybudowano kościół, do którego dzięki licznym łaskom masowo zaczęli napływać pielgrzymi. Obecna świątynia - pw. Najświętszego Zbawiciela pochodzi z lat 1722-26. W 1895 r. papież Leon XIII udzielił przywileju uzyskiwania odpustu zupełnego każdemu wiernemu, który odprawi tutaj Drogę Krzyżową, spełniając określone warunki. Proboszcz, jednocześnie kustosz sanktuarium - ks. Marek Proszek gorąco zachęca do odwiedzenia tego świętego miejsca, oferując po uprzednim zgłoszeniu zakwaterowanie i wyżywienie w Domu Pielgrzyma, atmosferę pełnego wyciszenia i modlitwy, a także fachową obsługę przewodnicką. Więcej informacji na stronie internetowej: www.glotowo.freehost.pl.
Wszystko, co piękne i godne zachowania dla potomnych, wymaga konserwacji i wielu kosztownych przedsięwzięć. W tym celu powstało w Głotowie Stowarzyszenie „Glotovia” - organizacja pożytku publicznego, na którą można przekazać 1% podatku PIT, wpisując nr KRS 0000 167 390.
W pytaniu tym chodzi zapewne o sytuację, w której rodzice nie chcą ochrzcić swojego dziecka, natomiast chcą tego dziadkowie. To trudna sytuacja. Zmiany, które obecnie zachodzą w społeczeństwie będą prowadziły do tego, że takie sytuacje mogą zdarzać się coraz częściej. Chodzi tu o konflikt między bardzo ważnymi wartościami dotyczącymi wiary. Z jednej strony mamy troskę dziadków o zbawienia dziecka, o przekazanie wiary kolejnemu pokoleniu, natomiast z drugiej - prawo rodziców do wychowania swojego potomstwa według takich wartości, jakie dla nich są istotne.
Wiemy, że choć troska o zbawienie wszystkich ludzi spoczywa na każdym wiernym, szczególnie na członkach rodziny (więc również na babci i dziadku), to jednak w tym przypadku prawo Kościoła staje po stronie prawa rodziców. Kodeks Prawa Kanonicznego reguluje tę sprawę następująco: „do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się, aby zgodę na chrzest wyrazili rodzice lub przynajmniej jedno z nich albo ten, kto ich zgodnie z prawem zastępuje” (kan. 868, § 1). Nie ma więc tu miejsca dla innych osób, nawet tak blisko spokrewnionych jak dziadkowie.
Ależ skąd! Oczywiście, że lubię! Kocham przecież wszystkich ludzi. Rozumiem jednak, dlaczego padło takie pytanie. „Usprawiedliwię się” za chwilę. Wpierw powiem parę zdań o sobie.
Moje staroniemieckie imię oznacza osobę, która dokonuje wielkich i widocznych czynów gdzieś na północy (nord, czyli „północ” i beraht, czyli „błyszczący”, „jaśniejący”). W pewnym sensie byłem taką osobą. Żyłem na przełomie XI i XII wieku. Urodziłem się w Niemczech w bogatej i wpływowej rodzinie. Dzięki temu od dziecięcych lat obracałem się wśród elit (przebywałem m.in. na dworze cesarza Henryka V). Można powiedzieć, że zrobiłem kościelną karierę - byłem przecież arcybiskupem Moguncji.
Wcześniej, mając 35 lat, cudem uniknąłem śmierci od rażenia piorunem. Wydarzenie to zmieniło moje życie. Przemierzałem Europę, ewangelizując i wzywając do poprawy postępowania. Będąc człowiekiem wykształconym i jednocześnie mającym dar popularyzacji posiadanej wiedzy, potrafiłem szybko zgromadzić wokół siebie grono naśladowców. Umiałem zjednywać sobie ludzi dzięki wrodzonej inteligencji, kulturze osobistej oraz ujmującej osobowości. Wraz z moimi uczniami stworzyliśmy nowy zakon (norbertanie). Poświęciliśmy się bez reszty pracy apostolskiej nad poprawą obyczajów wśród kleru i świeckich.
Powrócę do pytania. Zapewne wielu tak właśnie myśli o mnie. Dzieje się tak, ponieważ jako arcybiskup sąsiadującej z wami metropolii rościłem sobie prawo do sprawowania władzy nad diecezjami w Polsce, które podlegały metropolii w Gnieźnie. Przyznaję, że nie było to zbyt mądre. Jako usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że kierowała mną troska o dobro Kościoła powszechnego. Wtedy na Waszych ziemiach chrześcijaństwo jeszcze dobrze nie okrzepło. Bóg jednak wezwał mnie rychło do siebie, a Stolica Apostolska przywróciła bardzo szybko arcybiskupom gnieźnieńskim przysługujące im prawa. Wszystko więc dobrze się skończyło.
W sztuce przedstawia się mnie zwykle w stroju biskupim z krzyżem w dłoni. Moimi atrybutami są najczęściej anioł z mitrą i monstrancja.
Mógłbym jeszcze sporo o sobie powiedzieć, gdyż moje życie obfitowało w wiele wydarzeń. Patrząc jednak na nie z perspektywy tylu stuleci, chcę na koniec gorąco zachęcić wszystkich do realizowania Bożych zamysłów w swoim życiu. Proszę mi uwierzyć, że nawet najgorsze rzeczy Bóg jest w stanie przemienić w dobro. One też mają sens, choć my jeszcze tego nie widzimy z niskiego poziomu naszej ludzkiej egzystencji.
Rozpoczęciu podróży Papieża Leona XIV do Hiszpanii towarzyszył wzruszający gest małych pacjentów Szpitala Pediatrycznego Dzieciątka Jezus („Bambino Gesù) w Rzymie. Dzieci przygotowały dla Ojca Świętego własnoręcznie wykonany rysunek, który został mu wręczony na pokładzie samolotu lecącego do Hiszpanii.
Na pracy znalazł się napis po włosku: „Szczęśliwej podróży, Papieżu Leonie!” oraz „Dzieci ze Szpitala Bambino Gesù”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.