Reklama

Pionki na szachownicy

Moja polityka to miłość - mówiła św. Urszula. W myśl tej dewizy pracują dzisiaj urszulanki szare

Niedziela Ogólnopolska 21/2009, str. 12-13

W przedszkolu
Artur Stelmasiak

W przedszkolu<br>Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

S. JOLANTA OLECH - wieloletnia przełożona generalna Sióstr Urszulanek
Należymy do zgromadzeń tzw. czynnych, wychowujących i nauczających, nasze życie przypomina zatem życie kobiety pracującej, która modli się, idzie do pracy, wraca do domu, wykonuje potrzebne prace, po czym znów wieczorem się modli. Nie stosujemy też specjalnych praktyk pokutnych, typowych dla starych zakonów. Właściwe przeżycie każdego dnia jest najlepszą ascezą i umartwieniem. Oczywiście, to jest ideał, a potem zostaje długa droga dorastania, aż do śmierci, do tego ideału.
(mk)

S. MAŁGORZATA KRUPECKA - rzeczniczka Sióstr Urszulanek
Siłą wspólnoty - i zgromadzenia w ogóle - jest „zespołowość”. Każda z innymi darami, wykonujemy różne zadania, wpisujące się w misję zgromadzenia. Są siostry bardziej znane z imienia i nazwiska, ale za nimi stoi wiele innych, niezastąpionych, które cicho, bez rozgłosu, ale z podziwu godną miłością i odpowiedzialnością pełnią powierzone im przez wspólnotę zadania.
(mk)

Reklama

Przestronne pomieszczenie. Ściany wyłożone solą, na podłodze chrzęści sól w granulkach. Z odtwarzacza słychać muzykę klasyczną. Tak wygląda grota solno-jodowa w klasztorze sióstr urszulanek w Łodzi. Jest przytulnie, klimat sprzyja relaksowi. I leczy: drogi oddechowe, schorzenia tarczycy, serca, nerwice i alergie.
Jak tego typu działalność ma się do charyzmatu św. Urszuli? - Bardzo prosto - mówi s. Aleksandra. - Św. Urszula szła z duchem czasu i była otwarta na pomoc ludziom. A grota solna służy zdrowiu, także dzieciom, które przychodzą do naszego przedszkola i na siłownię - tłumaczy zakonnica. - Na różne sposoby służymy ludziom, w myśl przesłania naszej Założycielki - mówi s. Małgorzata Krupecka, rzeczniczka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, założonego przez św. Urszulę Ledóchowską. Urszulańskich domów jest w Polsce kilkadziesiąt, ale warszawski jest dość nietypowy, w części bowiem „papieski”. To tutaj mieszkał Karol Wojtyła za każdym razem, gdy przebywał w stolicy. Stąd też w 1978 r. wyjechał na konklawe, na którym został wybrany na papieża. Teraz w pokoju, w którym mieszkał, znajduje się wiele pamiątek papieskich, na domu zaś wisi tablica przypominająca o niezwykłym lokatorze. Ale nie tylko z tego słynie ulica Wiślana, przy której stoi klasztor w stolicy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przedszkole od... poczęcia

Reklama

Dzień rozpoczyna się tu o piątej rano. Pierwsza na furcie pojawia się s. Henrietta, zakonnica z ponad 40-letnim stażem. To ona czuwa u bramy zakonnego domu, a od siódmej wita dzieci, które przychodzą do urszulańskiego przedszkola. W tym czasie pozostałe siostry uczestniczą w medytacji i we Mszy św. w kaplicy. Część z nich nie może dotrwać nawet do wspólnej Jutrzni, gdyż idą do pracy: szkoły, Nuncjatury, do Sekretariatu Episkopatu czy obu warszawskich kurii biskupich. Albo na UKSW - tam pracuje s. Halina, specjalistka od katechezy. Wiele urszulanek ma wykształcenie wyższe i podyplomowe, a nawet doktoraty. Niektóre pracują naukowo, piszą książki, znają po kilka języków obcych, otwarte są na to, co dzieje się w świecie. S. prof. Zofia Zdybicka, której książki zna każdy student filozofii, 2 kwietnia otrzymała medal „Zasłużony dla KUL-u”. W myśl przesłania swej Założycielki siostry niosą ludziom Ewangelię przez swą działalność.
Urszulańskim charyzmatem jest także praca z dziećmi i młodzieżą. Przedszkole przy Wiślanej cieszy się tak wielkim powodzeniem, że dzieci są do niego zapisywane niemal tuż po... poczęciu! A siostry, tak bardzo oddane ludziom i Bogu, niczym „pionki na szachownicy” - jak mawiała m. Urszula Ledóchowska - kochają te dzieci i są z nimi szczęśliwe.
Na Wiślanej spotkać można nie tylko przedszkolaki, ale też studentki. Mieszka ich tutaj spora grupa. Św. Urszula była prekursorką w zakładaniu akademików dla studentek. Siostry kontynuują tę tradycję. Od wielu lat prowadzą akademik KUL-owski w Lublinie na Poczekajce, ale też niemal w każdym domu znajdującym się w mieście akademickim próbują wygospodarować miejsce dla studentek. Tak jest również w Łodzi, Krakowie, Poznaniu, Słupsku i warszawskich Młocinach.
W stołecznym domu jest część, która wygląda jak szpitalik. To miejsce dla starszych sióstr, które całymi latami służyły z miłością, a dzisiaj potrzebują tej miłości od innych. Złożone chorobą, wymagają opieki. Ale służą nadal. To one stanowią modlitewne zaplecze dla sióstr młodszych. Starszymi siostrami zajmują się m.in. s. Grażyna i s. Bertilla. To one wzywają lekarzy, podają lekarstwa, przebierają i karmią. - To ważne, by cierpienie przeżywać razem, by pomóc człowiekowi, uśmiechnąć się, a nawet pocałować - mówi s. Bertilla.
Siostry rozdają też posiłki ludziom głodnym. Kto wchodzi do urszulańskiego domu, na pewno gdzieś w pobliżu furty natknie się na s. Angelinę, zatroskaną o to, żeby nikt ubogi, potrzebujący nie odszedł spod domu bez pomocy. A tym, którzy nie mogą sami dotrzeć do klasztoru, osiemdziesięcioletnia s. Grażyna zanosi w siatce obiad do domu. Robi też ludziom starszym zakupy. - Nie chciałam być zakonnicą, tylko siostrą. Zwykłą, prawdziwą siostrą, która może wchodzić w ludzkie biedy - tłumaczy.

Wizerunek z klasą

Przy Wiślanej mieszka przełożona generalna Urszulanek Szarych matka Franciszka, która wróciła w marcu z kilkutygodniowej podróży po Ameryce Łacińskiej. Odwiedzała wspólnoty urszulańskie w Argentynie, Brazylii i najmłodszą - otwartą w styczniu - w Boliwii. Pod koniec maja jedzie na Filipiny, gdzie również od kilku lat urszulanki mieszkają wśród ubogich, zajmują się duszpasterstwem w więzieniu i adopcją na odległość.
W warszawskim domu mieszka też kobieta o wyjątkowej erudycji - m. Jolanta. Ta była przełożona zgromadzenia, od wielu lat zaangażowana także w prace Konferencji Przełożonych Wyższych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce, przez Watykan traktowana jako ekspert w sprawach zakonnych.
Jest tu także s. Teresa, która przez wiele lat pracowała w Caritas Polska, gdzie prowadziła biuro pośrednictwa pracy. Z kolei s. Elżbieta, lekarz ginekolog, pracuje w szpitalu, a równocześnie prowadzi własny gabinet.
Urszulanki muszą być dyspozycyjne. Do niedawna mieszkała w Warszawie s. Iwona (która wstąpiła do urszulanek jako... technik dentystyczny!), a potem stała się fachowo przygotowaną przedszkolanką i kierowała przedszkolem. Teraz robi to samo w Ożarowie, a jej funkcję na Wiślanej przejęła s. Edyta.
Wreszcie sama rzeczniczka - s. Małgorzata, polonistka z wykształcenia, doświadczona w pracy redakcyjnej, prowadzi Centrum Duchowości św. Urszuli i jest odpowiedzialna za kontakty z mediami oraz stronę internetową zgromadzenia, cały PR, przygotowuje też publikacje książkowe i filmy. Słowem - urszulanki to kobiety z klasą, pełne poświęcenia. - Jeżeli chcemy mieć do czynienia ze współczesnym człowiekiem, musimy szukać języka, którym ten świat się posługuje - mówi s. Małgorzata. - Z komputerów i innych zdobyczy techniki korzystamy już od lat. Jesteśmy też otwarte na wszelkie inicjatywy. Sądzę, że św. Urszula też nie stroniłaby dzisiaj od mediów i internetu, lecz za ich pośrednictwem dawałaby światu świadectwo - podkreśla s. Małgorzata.

SIOSTRY URSZULANKI

Najsłynniejszym chyba urszulańskim miejscem w Polsce są Pniewy, gdzie znajduje się sanktuarium św. Urszuli z jej grobem. Tam również jest nowicjat, gdzie można zobaczyć, jak młode, piękne kobiety przeżywają miłość swego życia: zafascynowane Chrystusem, zakochane po uszy, pełne zapału i ideałów, żegnają się z rodzinnym domem i przyjaciółmi, rezygnują z pięknych strojów, które zamieniają na szary, prosty habit, z macierzyństwa, kariery i pieniędzy, i wbrew logice świata wstępują do klasztoru. Stają się córkami św. Urszuli.
Bardzo znany jest też klasztor urszulański w Sieradzu - odrestaurowana przez siostry własnymi rękoma XIII-wieczna perełka architektury. Wielorakie oddziaływanie sióstr na środowisko przez ponad 80 lat społeczność lokalna doceniła, przyznając klasztorowi tytuł: „Człowiek Sieradza XX wieku” i medale: „Zasłużony dla Ziemi Sieradzkiej” i „Zasłużony dla miasta Sieradza”. Siostry dokonują cudów przedsiębiorczości, aby zdobyć środki na konserwację zabytkowych murów.
Urszulanki istnieją od 1920 r. Dziś zgromadzenie liczy ok. 950 sióstr - 11 narodowości w prawie 100 wspólnotach w Polsce, we Włoszech, we Francji, w Finlandii, w Niemczech, na Ukrainie, na Białorusi, w Kanadzie, w Argentynie, w Brazylii, w Tanzanii i na Filipinach, a od niedawna również w Rosji i w Boliwii.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: podano datę kolejnego konsystorza kardynałów

2026-01-08 22:04

[ TEMATY ]

Watykan

konsystorz

PAP/EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT

Papież Leon XIV zwoła drugi konsystorz kardynałów pod koniec czerwca 2026 r. - powiedział dziennikarzom dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Matteo Bruni. Sprecyzował również, że papież Leon wyraził chęć organizowania corocznego nadzwyczajnego konsystorza kardynałów trwającego trzy-cztery dni.

Po zakończeniu dzisiejszych wystąpień Ojciec Święty zabrał głos. Podziękował kardynałom za ich obecność i udział, za wsparcie, a w szczególności starszym kardynałom „za wysiłek, jaki włożyli, aby przybyć”. „Wasze świadectwo jest naprawdę cenne” - powiedział do nich. Zwracając się natomiast do kardynałów, którzy nie mogli przybyć zapewnił: „Jesteśmy z wami i czujemy waszą bliskość”. Leon XIV ogłosił, że obrady konsystorza „będą kontynuowane zgodnie z ustaleniami poczynionymi podczas spotkań kardynałów przed i po konklawe, a metodologia została wybrana tak, aby pomóc im się spotkać i lepiej poznać”.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

USA/ Trump: Pozyskamy Grenlandię po dobroci lub w inny sposób

2026-01-09 23:05

[ TEMATY ]

Donald Trump

Grenlandia

PAP/EPA/JIM LO SCALZO / POOL

Chcemy porozumienia w sprawie Grenlandii, ale jeśli nie zrobimy tego po dobroci, zrobimy to w trudniejszy sposób - powiedział w piątek prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z szefami firm naftowych. Zaznaczył, że jeśli USA tego nie zrobią, zrobi to Rosja lub Chiny.

- Zrobimy coś z Grenlandią, czy im się to podoba, czy nie, bo jeśli tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą Grenlandię. Jeśli nie zrobimy tego po dobroci, zrobimy to w trudniejszy sposób - powiedział Trump podczas spotkania w Białym Domu na temat przyszłości wenezuelskiego sektora naftowego. Trump dodał, że choć jest „fanem” Danii, to „fakt, że wylądowali tam łodzią 500 lat temu nie znaczy, że posiadają tę ziemię”. Powtórzył też, że nie będzie miał Rosji lub Chin za sąsiada. (PAP)
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję