Uwielbiam Wasz program, nie wyobrażam sobie niedzieli bez „Zacisza Gwiazd”... Pani Magdalena, niezwykle ciepła osoba, tak wspaniale otwiera serca i dusze Gwiazd. Oglądam Państwa program zawsze z uśmiechem na ustach, niech trwa i trwa! Irena Janczara
Dziękuję z całego serca za niedzielne cudowne odwiedziny w naszych domach z WASZYM WSPANIAŁYM PROGRAMEM, Nie mogę doczekać się niedzieli... Teresa Bańkowska-Jendras
Witam pięknie. Z serca dziękuję za Pani program. Jest piękny, wzruszający. Z wielką uwagą i szacunkiem wysłuchuje Pani ludzi. Za to Panią cenię i poważam. Każdy człowiek ma w sobie pokłady dobra - trzeba tylko umieć je odpowiednio wydobyć. Pani to czyni doskonale. Pani programy nie tylko pozwalają poznawać wnętrza mieszkań, ale przede wszystkim głębię ludzkich serc. Wiem, że rodzina to najcudowniejszy w życiu skarb. Bożena Fryc
Gratuluję tak świetnego programu! Wielu mych przyjaciół i członków rodziny bardzo chętnie ogląda „Zacisze Gwiazd”. Formuła daleka od pogoni i sensacji, nachalnej autopromocji, fałszywej skromności pseudogwiazd... Dziękuję za ten program. Aleksandra Kurczewska
Dziękuję za ten interesujący i mądry program. W niedzielny ranek jest on jak aromatyczna kawa. Niebanalna formuła, przyjazny klimat, a wreszcie osobowość p. Magdaleny - to wszystko gwarantuje, że warto otworzyć oczy przed telewizorem. Podoba mi się, że program traktuje swoich gości tak domowo. Bez epatowania sensacją i tabloidową zachłanną pogonią za byle czym. Krzysztof Klementowicz
Opinie wybrano spośród około tysiąca nadesłanych listów i e-maili przez widzów „Zacisza Gwiazd” i czytelników ostatnio wydanej książki Magdaleny Pawlickiej, pokazującej prywatnie niektórych bohaterów swoich autorskich programów telewizyjnych.
Scena rozgrywa się po odrzuceniu Saula i po ciężkiej rozmowie o jego nieposłuszeństwie. Samuel wyrusza do Betlejem, do domu Jessego. Nazwa Betlejem (Bēt Leḥem) znaczy „dom chleba”. Z tego miejsca wychodzi pasterz, który z czasem poprowadzi lud. Tekst wspomina „róg z oliwą”, naczynie na olej. Niesie obraz siły i trwałości. W starożytnym Izraelu namaszczenie oznaczało wybranie do zadania i udzielenie mocy z wysoka. Towarzyszyło mu słowo prorockie. Namaszczenie Dawida dokonuje się poza pałacem. Saul nadal panuje, a wybrany żyje w cieniu. Ten szczegół pokazuje, że Boże prowadzenie bywa ukryte. Samuel ogląda synów Jessego według porządku starszeństwa. Eliab wydaje się kandydatem, bo ma postawę wojownika. Bóg koryguje spojrzenie proroka. Ocenę opartą na wyglądzie odsuwa na bok i kieruje ją ku wnętrzu człowieka. Przechodzi siedmiu synów, a wybór pada na najmłodszego pasterza. Dawid zostaje przywołany z pola. Narrator zauważa jego młodość i urodę, a zaraz potem ukazuje dar większy: „Duch Pana” spoczywa na nim „od tego dnia”. W dalszej opowieści Eliab reaguje gniewem na Dawida przy spotkaniu z Goliatem. Ten epizod ujawnia, że sama postawa wojownika nie wystarcza do królowania. Hebrajskie słowo Mesjasz (mashiaḥ) znaczy „namaszczony”, a greckie christos jest jego odpowiednikiem. Ojcowie Kościoła widzą tu szkołę patrzenia. Jan Chryzostom, komentując życie apostolskie, przywołuje słowa wypowiedziane do Samuela. Pokazuje, że Bóg strzeże pokory obdarowanych i studzi ludzką skłonność do zachwytu nad pozorem.
Kto z uwagą przygląda się Ikonie z San Damiano, ten zauważy, że w dwóch miejscach ikony pojawiają się zastępy aniołów. Jedna grupa towarzyszy scenie Wniebowstąpienia, bowiem nad głową Jezusa, w czerwonym kręgu, symbolizującym tutaj niebo, widzimy Go – tym razem wstępującego do nieba. W lewej ręce niczym berło trzyma On krzyż – znak zwycięstwa. Otoczony jest przez chór aniołów. Kilku z nich wyciąga swoje ręce w stronę Jezusa, niejako w powitalnym geście.
Okrąg, który widzimy dokoła Chrystusa to symbol pełni i doskonałości ofiary Jezusa. Czerwony płaszcz, jaki ma On na swoich ramionach, wskazuje na Jego władzę kapłańską. Oczy Jezusa zwrócone są ku górze, w stronę Ojca, którego dłoń widać na samej górze, w półokręgu. Wyprostowane palce tej dłoni to znak oznaczający wskrzeszenie Jezusa lub błogosławieństwo Boga Ojca na wszystko, co czyni Jezus.
Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.
Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.