Ponad miesiąc w Kościele katolickim trwa Rok Kapłański. Również świeckie publikatory poświęcają mu wiele miejsca. Niestety, zazwyczaj zajmują się dosyć jednostronnie zagadnieniami, które raczej nazwałbym sensacyjnymi niż rzeczywiście poruszającymi złożoną problematykę kapłańską. Celem tych mediów jest przede wszystkim krytyka księży i ich postępowania, a nie poszukiwanie, w duchu chrześcijańskim, konkretnych rozwiązań wyjścia z niekiedy autentycznie przytrafiających się naszym kapłanom problemów.
Zazwyczaj w takich materiałach medialnych wywleka się na światło dzienne pojedyncze przypadki niewłaściwego postępowania, które usiłuje się „obiektywnie” przedstawić, a nasuwające się wnioski uogólnić, przenosząc na wszystkie osoby duchowne. W ten sposób buduje się przeświadczenie, że skoro jakiemuś księdzu przydarzyło się to czy tamto, z pewnością inni robią dokładnie to samo.
Zbyt często mówi się o księżach bezosobowo, a przecież każdy z parafialnych duszpasterzy ma imię i nazwisko. Każdy też, podobnie jak i ludzie świeccy, boryka się z różnorakimi kłopotami i problemami. Każdy potrzebuje również wsparcia. Nie chodzi nawet o to, by ksiądz dzielił się tym wszystkim, co nosi w sercu, np. ze swoimi parafianami. Chodzi o to, by powierzeni mu ludzie, szczególnie w Roku Kapłańskim, otoczyli go wyjątkową troską. W czym owa troska miałaby się przejawiać? Przede wszystkim w modlitwie.
Może zatem warto, właśnie z racji Roku Kapłańskiego, podjąć trud systematycznej modlitwy w intencji konkretnego księdza. Oczywiście, niekoniecznie musi to być ktoś w jakiś sposób znajdujący się „na ludzkich językach”.
Otoczmy naszą modlitewną troską przede wszystkim tych kapłanów, których znamy, z którymi spotykamy się na co dzień i od święta. Szczególnie polecajmy Bogu w naszych modlitwach młodych księży. Oni dopiero nabywają kapłańskiego i życiowego doświadczenia. Oni też są najbardziej narażeni na popełnianie błędów, które środowiska wrogie chrześcijaństwu i Kościołowi katolickiemu bezlitośnie wykorzystują do swoich najczęściej ateistycznych celów.
John Bridges, "Uzdrowienie teściowej Piotra"/pl.wikipedia.org
Opowiadanie o powołaniu Samuela zaczyna się od zdania o rzadkim słowie Pana. To czas, w którym objawienie jakby przygasa. Widzenia nie są częste. Akcja toczy się w Szilo, w przybytku, gdzie znajduje się Arka. Samuel śpi blisko miejsca świętego, a obok stoi lampa Boża, jeszcze nie zgasła. Ten szczegół niesie nadzieję. Obecność Pana trwa mimo zmęczenia i zamętu. Heli jest stary, jego oczy przygasają.
W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie doszło do serii zdarzeń, które poruszyły lokalną wspólnotę wierzących. Uczniowie, pragnący obecności krzyża w swojej sali lekcyjnej, napotkali na zdecydowany opór ze strony jednej z nauczycielek. Historia ta, choć bolesna, staje się pytaniem o granice szacunku dla sacrum w przestrzeni publicznej.
Z relacji rodziców wynika, że obecność krzyża w sali lekcyjnej klasy 7a była dla uczniów sprawą fundamentalną. Już na początku września dzieci zauważyły, że tradycyjny, drewniany krzyż, który wisiał obok godła państwowego, zniknął. Uczniowie nie pozostali bierni – dzięki uprzejmości szkolnej woźnej pozyskali inny poświęcony krzyż i przywrócili go na należne mu miejsce.
Opowiadanie stoi na progu nowej epoki. Dawid wraca do Siklag, a z pola bitwy przychodzi posłaniec z rozdartą szatą i ziemią na głowie. Tak Biblia opisuje człowieka dotkniętego śmiercią. Przynosi znaki władzy: koronę i naramiennik Saula. Znaki królewskie zmieniają właściciela, a Dawid nie traktuje ich jak łupu. Rozdziera szaty, płacze i pości aż do wieczora. Żałoba obejmuje Saula, Jonatana i poległych Izraela. Potem rozbrzmiewa pieśń żałobna (qînâ). Otwiera ją wołanie o „ozdobie Izraela” zabitej na wyżynach. Hebrańskie (haṣṣəḇî) niesie sens splendoru, czegoś drogiego i kruchego. Refren „Jakże polegli mocarze” oddaje hebrajskie (’êk nāpelû gibbōrîm) i spina pamięć całego narodu. Dawid nie pozwala, aby wieść stała się pieśnią triumfu w miastach Filistynów. W pochwałach dla Saula i Jonatana nie ma pochlebstwa. Jest uznanie prawdy: byli złączeni w życiu i w śmierci, szybsi niż orły i mocniejsi niż lwy. Słowo „mocarze” (gibbōrîm) obejmuje tu odwagę i odpowiedzialność za lud. Dawid pamięta także dobro, które Izrael otrzymał za Saula, szczególnie bezpieczeństwo i dostatek. W końcu głos staje się osobisty. Dawid opłakuje Jonatana jak brata i mówi o miłości „przedziwnej”. Ta przyjaźń wyrasta z przymierza i wierności. Tekst ukazuje królewskość Dawida zanim otrzyma tron. Objawia się w panowaniu nad odwetem i w czci dla pomazańca Pana, także podczas jego prześladowania. Dawid nie buduje swojej przyszłości na upokorzeniu poprzednika. Wypowiedziany żal oczyszcza przestrzeń władzy i uczy, że królowanie zaczyna się od słuchania Boga, a nie od gromadzenia łupów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.