Reklama

Dar i tajemnica

Niedziela Ogólnopolska 32/2009, str. 4-5

Bożena Sztajner

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z woli Ojca Świętego Benedykta XVI ogłoszony został Rok Kapłański, trwający od uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa przez cały najbliższy rok, w czasie którego będziemy mogli w szczególniejszy sposób kontemplować dar kapłaństwa oraz modlić się o nowe, liczne i święte powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.
Jako łączący w swojej posłudze te trzy powołania, pragnę podzielić się refleksją na temat sakramentu kapłaństwa i własnej w nim drogi życiowej.

Kapłan reprezentuje Chrystusa

Reklama

Św. Grzegorz z Nazjanzu pisał: „Kapłan jest obrońcą prawdy, znosi się z aniołami, wielbi z archaniołami, składa na ołtarzu dary ofiarne, uczestniczy w Kapłaństwie Chrystusa, odnawia stworzenia, przywraca w nich obraz Boży i przysposabia je do świata wyższego”. Kilka wieków później św. Jan Maria Vianney, proboszcz z Ars, dopowiedział: „Gdyby dobrze zrozumiano, kim jest kapłan na ziemi, można by umrzeć, nie z przerażenia, lecz z miłości. Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego”.
Wszyscy rodzimy się w Kościele dzięki pośrednictwu kapłana. To on w imieniu Boga przyjmuje nas do wspólnoty wierzących, on uczestniczy we wszystkich sakramentach od chrztu św. po sakrament chorych - przez pokutę, Eucharystię, bierzmowanie i sakrament małżeństwa. Przez cały czas obecny jest w naszym życiu, jest świadkiem naszych radości, sukcesów, wszelkich życiowych porażek, udziela nam rad, a jeśli potrzeba, także upomina. We wszystkich momentach naszego życia Chrystus przychodzi do nas za pośrednictwem kapłana. Każdy kapłan reprezentuje Chrystusa, działając „in persona Christi”. To w kapłańskich dłoniach dokonuje się prawdziwy cud, gdy Jezus przemienia chleb w swoje Ciało. Na ołtarzu obecny jest żywy i prawdziwy Chrystus i jako Niewidzialny w widzialnym kapłanie przewodniczy Eucharystii.
Jezus Chrystus, ustanawiając w Wielki Czwartek sakramenty Eucharystii i kapłaństwa, połączył je w sposób nierozerwalny. Eucharystię i inne sakramenty mógł złożyć tylko i wyłącznie w rękach wybranego i ustanowionego przez siebie człowieka - kapłana. Tak zrodził się Kościół Święty i tak Kościół na przestrzeni wieków pojmował i pojmuje związek kapłaństwa z Eucharystią.
Aby „ten człowiek” mógł sprawować sakramenty, najpierw musi być powołany i wybrany. To sam Chrystus wybiera i „wywołuje z tłumu”. Czasami Jego wezwanie jest nagłe i zdecydowane, ale najczęściej powołuje zwyczajnie, krok po kroku, przez splot wielu życiowych doświadczeń, wydarzeń i znaków.
Dla sługi Bożego Jana Pawła II powołanie było „darem i tajemnicą”. „Każde powołanie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z nas, kapłanów, doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. Wobec wielkości tego daru czujemy, jak bardzo do niego nie dorastamy. Powołanie jest tajemnicą Bożego wybrania”.
Zaiste kapłaństwo to tajemnica. Tajemnica wymagająca nie tylko jednorazowego odkrycia, ale nieustannego, ciągłego, głębokiego i „wewnętrznego odkrywania”. Owo odkrywanie jest dla kapłana źródłem siły, dzięki której ciągle na nowo przeżywa własne powołanie. Dzielenie się tajemnicą własnego powołania nie jest łatwe. Trudno objąć to ułomnym człowieczym słowem, trudno o tym mówić i pisać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Moja droga do kapłaństwa

Reklama

W moim przypadku była to decyzja, która dojrzewała od dzieciństwa. Wzrastałem w rodzinie skromnej, wielodzietnej, pobożnej i głęboko katolickiej. Z perspektywy lat mogę z całą mocą podkreślić, że przede wszystkim rodzina i klimat domu rodzinnego kształtują przyszłego kapłana, pozwalają mu otworzyć się na dar powołania. Moi rodzice byli ludźmi prostymi, ale na wskroś szlachetnymi duchowo. Prawdziwie dom rodzinny był moim pierwszym i niezapomnianym seminarium. To rodzice byli moimi pierwszymi i prawdziwymi nauczycielami. Każdego dnia obserwowałem ich życie, które było życiem surowym i twardym, ale zawsze blisko Boga. To w rodzinnym domu codziennie klękaliśmy do wspólnego rodzinnego pacierza, razem przeżywaliśmy wspólny Różaniec, rodzinne śpiewanie kolęd, Litanii loretańskiej na tzw. majówkach. Mimo sporej odległości od kościoła parafialnego regularnie uczestniczyliśmy w Mszach św., i to nie tylko niedzielnych.
Ważną rolę na drodze mojego powołania odegrała posługa w kościele parafialnym, gdzie najpierw byłem ministrantem, później lektorem i kantorem. Dzięki niej byłem blisko Boga i „spraw Kościoła”. To w murach mojego rodzinnego kościoła parafialnego w Wągrowcu rodziła się i krystalizowała decyzja o powołaniu. Spotkałem też wielu dobrych, przykładnych, szlachetnych i gorliwych kapłanów, by wspomnieć choćby ks. inf. Zenona Willę, ks. prał. Heliodora Grabiasa i wielu innych, których nie jestem w stanie tu wymienić z nazwiska, a którzy pomogli mi w wyborze drogi życiowej.
Moje powołanie kapłańskie i zakonne kształtowało się i wzrastało w duchu cysterskim - przez wiele lat jako młodzieniec jeździłem na tzw. rekolekcje powołaniowe do Ojców Cystersów w Krakowie. Choć późniejsze koleje mojego powołania, formacji i studiów seminaryjnych przywiodły mnie do innej wspólnoty zakonnej, a dziś moje życie kapłańskie realizuję w misyjnym Zgromadzeniu Ducha Świętego, nieustannie powracam do owych cysterskich początków. Sam mogłem się przekonać na drodze własnego życia, że „Duch Boży wieje, kędy chce”...

Kapłan wskazuje drogę do Boga

Reklama

Kapłaństwo to wielki dar, dar wyproszony, dar wymodlony. Dar dla samego kapłana, jego rodziców, rodziny, przyjaciół, ale przede wszystkim dar dla całej wspólnoty wierzących. Dar tak często dziś lekceważony i wyśmiewany. Chciałoby się zapytać: Czy kapłani nadal są nam dzisiaj potrzebni? Czy człowiek potrzebuje kapłana? Czasami słyszy się: „W Pana Boga to ja wierzę, ale Kościoła i kapłanów, nie uznaję”. Ciekawa sprawa: Wodę ze Źródła Życia piję, ale studni, skąd czerpię tę wodę, nie akceptuję?
To kapłan przecież prowadzi człowieka od chrztu św. aż po krzyż na mogile, poprzez sakrament pokuty, Eucharystię, namaszczenie chorych, i wskazuje nam drogę do Boga. Każdego kapłana winniśmy wspierać, modlić się za niego. Każdy kapłan w dniu swoich kapłańskich pierwocin, czyli w czasie pierwszej Mszy św., obdarowuje nas specjalnym, okolicznościowym obrazkiem, na którym zwykle wydrukowane są słowa: „Błogosławi i prosi o modlitwę...”. Obrazek taki jest pamiątką i darem dla tych, którzy uczestniczyli we Mszy św. prymicyjnej, ale także zobowiązaniem nas do modlitwy w intencji tego kapłana. Sam Jezus Chrystus mówi: Potrzebuję Ciebie, Twoich ust, Twoich rąk, Twojego serca, Twoich sił i uśmiechu - dla ludzi słabych, skrzywdzonych i cierpiących... A zatem kapłaństwo wymaga ofiary, wysiłku, cierpienia i poświęcenia, bo kapłan to drugi Chrystus. Ks. Jan Twardowski napisał: „umywaj nogi ludziom, nie wyciągaj swoich, aby ci myli...”.

Przeżywanie kapłaństwa

Reklama

Kapłaństwo nie zawsze jest proste i łatwe... i kapłan ma swoje sumienie, czyli swoją „wagę”. Może się zdarzyć, że czasami jego sumienie wymaga naprawy. Podobnie jak lekarz pomaga innym pacjentom nawet gdy sam jest chory, tak i kapłan może naprawić tysiące wag, choćby jego waga była zepsuta. Może nawet tę swoją posługę czynić dobrze, z pochwałami innych, ponieważ nie naprawia według własnego sumienia, ale według Bożych przykazań. Popatrzmy czasami na takiego kapłana jako na człowieka, który podobnie jak my wszyscy zabiega i troszczy się, aby Boże prawo zachować. Nie zawsze to mu się udaje i wówczas idzie sam ze swoim sumieniem, jak z „wagą”, do innego kapłana - powiernika i przyjaciela - i prosi o naprawę. Każdy z ludzi wierzących, życzliwych, trwających we wspólnocie Kościoła i poprawnie odczytujących charyzmat kapłaństwa nie dziwi się i nie gorszy tym, że kapłan upada jak każdy grzeszny człowiek. Gdy ten kapłan jednak napomina w imię Dekalogu, głosi niezmienne Boże prawdy wiary, prowadzi nas nie do siebie, ale wskazuje prawdziwą, dobrą i prostą drogę do Boga. Przychodzimy nie do kapłańskiej miary, lecz do Wzorca - do Bożej Miary, a ta jest zawsze Ideałem. Dlatego Chrystus, mając na uwadze nauczycieli wiary i stróżów Bożego prawa, wyraźnie powiedział: „... zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie (Mt 23, 3). Spotkanie kapłana, który ma swoje sumienie idealne, jest wielkim darem, ale i - jak z każdym stanem idealnym - bardzo rzadkie w życiu. Doświadczeniem trudniejszym jest spotkanie kapłana, który walczyć musi o wierność swoim przyrzeczeniom, który w dążeniu do świętości błądzi, niekiedy upada. Ważna jest walka, jaką toczy on ze swymi słabościami, walka o ocalenie powołania, o powrót do Boga. Najważniejsza jest droga, jaką powraca do Chrystusa. Droga jaką odkrywa innym.
Kapłaństwo, będąc zatem szczególnym darem, jest także szczególnym brzemieniem, którego ciężaru sam człowiek nie jest w stanie udźwignąć. Stąd to poczucie człowieczego lęku, o którym tak przejmująco napisał ks. Twardowski: „własnego kapłaństwa się boję, własnego kapłaństwa się lękam i przed kapłaństwem w proch padam, i przed kapłaństwem klękam”.

Kapłańskie „tak”

Najważniejsze jest zatem owo TAK, wypowiadane przez kapłana własnemu kapłaństwu i Chrystusowi. TAK ponawiane w chwilach bólu, zwątpienia i samotności. TAK, jakie Michel Quoist wypowiedział w „Modlitwie na niedzielny wieczór”: „Panie, gdy wszystko milczy i gdy w moim sercu czuję bolesne kąsanie samotności (...) Gdy ludzie zżerają mi duszę, a ja czuję się niezdolnym do nasycenia ich. Gdy cały świat ciąży mi na barkach swym ciężarem nędzy i grzechu, powtarzam Ci moje TAK, nie w wybuchu pychy i radości, ale wolno, cicho, świadomie i pokornie, samotny Panie przed Tobą - TAK”.
To pełne pokory TAK przemienia kapłana, jest jego zgodą na przyjęcie „wieczystej pieczęci”, o której pisała s. Nulla:

O, namaszczone,
o, tajemnicze kapłańskie ręce.
Ojciec was lepił,
Syn umiłował,
Duch was poświęcił.

Ojciec się z wami łamie jak chlebem swą stwórczą mocą,
Duch was pomazał,
Duch was napełnił i przeistoczył.

Syn was jak owce pilnie odszukał wśród rąk tysięcy,
by złożyć na was swoje przebite skrwawione ręce.

O, tajemnicze,
o, przemienione
kapłańskie dłonie!
Pieczęć wieczystą wypalił na was wieczysty Płomień

Z bojaźni drżeniem odgadnąć pragnę, co się w was chowa.
Czy też wy jeszcze jesteście moje,
czy Chrystusowe?

Zachęcam wszystkich wiernych do modlitwy za kapłanów, a w Roku Kapłańskim w sposób szczególny i gorliwszy. Sam pokornie o nią proszę wszystkich, których Pan Bóg postawił i postawi w przyszłości na drodze mojego Powołania.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prawnuk jednego z bł. Męczenników Podlaskich: mój wybór drogi kapłańskiej jest „zasługą” pradziadka

2026-10-04 08:59

[ TEMATY ]

Męczennicy Podlascy

Vatican Media

Ks. prał. prof. Kazimierz Matwiejuk

Ks. prał. prof. Kazimierz Matwiejuk

Ich przykład jest zachętą i zobowiązaniem, aby nie tylko nie kwestionować Ewangelii, ale Ewangelią przenikać, przesączyć swoją codzienność. To jest zobowiązanie dla wszystkich - powiedział ks. prał. prof. Kazimierz Matwiejuk, pochodzący z parafii Pratulin, prawnuk bł. Konstantego Łukaszuka.

W rozmowie przeprowadzonej w związku ze zbliżającą się 30. rocznicą beatyfikacji Męczenników Podlaskich, ks. Matwiejuk wskazał, że przeżywana rocznica stanowi „zaproszenie, może nawet zobowiązanie, do poznawania duchowego dziedzictwa błogosławionych z Pratulina, którego treści ubogacają ludzkie życie. Błogosławieni są zachętą do duchowego wzrastania, do trwania przy Bogu mocą żywej wiary i do świadczenia o Nim swoim życiem”.
CZYTAJ DALEJ

Kościół Warszawski zabrał głos w sprawie abortomatu. Co napisano w oświadczeniu?

2026-10-02 14:08

[ TEMATY ]

duszpasterstwo rodzin

Archidiecezja Warszawska

doświadczenie

abortomat

Adobe Stock

W związku z informacją o pojawieniu się w Warszawie urządzenia umożliwiającego dostęp do środków służących do farmakologicznego przerwania ciąży, tzw. abortomatu, oświadczenie wydało Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Warszawskiej. Przypomina w nim, że życie każdego człowieka od poczęcia zasługuje na ochronę i wyraża sprzeciw wobec wszelkich działań ułatwiających pozbawianie dzieci życia.

Oświadczenie Referatu Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Warszawskiej
CZYTAJ DALEJ

Abp Guzdek: Wspólnota uczestniczy w liturgii, ale nie może jej dowolnie aranżować

2026-10-04 17:51

[ TEMATY ]

Abp Józef Guzdek

Karol Porwich

„Jeżeli przyjmuję Chrystusa, który oddał za mnie życie, to moje życie również powinno stawać się darem dla innych” - mówił abp Józef Guzdek podczas Archidiecezjalnego Dnia Eucharystii w Sokółce. 4 października metropolita białostocki przewodniczył Mszy św. przy ołtarzu polowym przed kolegiatą św. Antoniego. Zachęcał do pogłębienia wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa, troski o liturgię oraz modlitwy za kapłanów i o nowe powołania.

W homilii abp Guzdek podkreślił, że znajomości gestów i postaw liturgicznych musi towarzyszyć wiara w obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina. Przyjmowanie Komunii św. powinno prowadzić do przebaczenia, służby i miłości, także wobec nieprzyjaciół. „Nie wystarczy przychodzić do kościoła i uczestniczyć w pięknej liturgii oraz przyjmować Komunię Świętą. Eucharystia ma przemienić nasze życie” - zaznaczył. Jej owocem powinno być, jak wyjaśnił, życie podobne do życia Chrystusa, otwarte na innych i wolne od pogardy oraz nienawiści.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję