Gdy używamy okularów do czytania, pamiętajmy o tym, aby nie bawić się nimi, gdy je zdejmiemy (szczególnie nie trzymajmy ich w zębach, bo jest to w bardzo złym guście) i nigdy nie patrzmy sponad nich na inne osoby, bo to jest niegrzeczne, obraźliwe i w złym tonie.
Ciemne okulary zakładamy tylko tam, gdzie jest to uzasadnione (na plaży i w górach, np. na śnieżnych stokach) lub wtedy, gdy mamy kłopoty ze wzrokiem. Pamiętajmy, by zdejmować je zawsze wtedy, gdy mówimy do kogoś, a także gdy ktoś do nas mówi, w zamkniętych pomieszczeniach i gdy jesteśmy w kawiarni czy restauracji, nawet, gdy są usytuowane na świeżym powietrzu i w słońcu. Gdy mamy kłopoty ze wzrokiem i nawiązujemy z kimś rozmowę, będąc w ciemnych okularach, poinformujmy go o tym, dlaczego ich nie zdejmujemy.
Zasady mówiące o noszeniu okularów przeciwsłonecznych nie dotyczą kobiet, których okulary w sposób wyraźny stanowią jedną z ich istotnych ozdób. Musi być jednak wyraźnie widać, że okulary są elementem przemyślanej kompozycji obejmującej cały strój i dodatki lub okulary te muszą być swoistym dziełem sztuki, czymś pięknym wyjątkowym.
Kiedyś na czas żałoby kobiety zakładały woalki, by zasłonić zapuchnięte od płaczu oczy i przydać sobie żałobnej „aury”. Dziś woalkę zastępują okulary słoneczne. Mogą je zakładać na pogrzeby również mężczyźni. Trzeba tylko pamiętać, aby nie były one tak ciemne, że w ogóle nie widać przez nie oczu noszącej je osoby.
Okulary codzienne (dla krótkowidzów) w przypadku mężczyzn nie są wielkim problemem. Wystarczy, żeby były klasyczne w kształcie, proporcjonalne do twarzy, spokojne w kolorze (najlepiej metalowe - srebrne lub rogowe).
W przypadku kobiet powinny one komponować się, przynajmniej kolorystycznie, z resztą stroju. Gdy więc kobieta ubierze się na biało i będzie miała białe dodatki, nie powinna mieć okularów czerwonych lub zielonych. Gdy nie stać nas na kilka par okularów, dobierajmy oprawki metalowe, srebrne, które będą pasować do wszystkiego.
Matka Boża Rzeszowska. Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem
Zostawiamy za sobą nadsańskie wzgórza Przemyśla, by wjechać do tętniącego życiem Rzeszowa. W samym centrum tego nowoczesnego miasta bije jednak serce pełne dawnej wiary – Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej. To tutaj, w cieniu klasztornych murów Ojców Bernardynów, od wieków króluje Maryja w swej cudownej figurze, niosąc pokój i nadzieję pokoleniom rzeszowian.
Nasze kroki kierujemy ku ołtarzowi, gdzie w centralnym miejscu jaśnieje późnogotycka figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Jej historia jest niezwykła – według tradycji, w 1513 roku, w ogrodzie mieszczanina Jakuba Ado, na kwitnącej gruszy ukazała się jasność, a w niej postać Maryi. To cudowne wydarzenie dało początek kultowi, który przetrwał wieki. Maryja na rzeszowskiej figurze trzyma małego Jezusa, a oboje patrzą na nas z nieskończoną dobrocią, jakby chcieli powiedzieć, że w każdym „ogrodzie” naszego życia, nawet tym najbardziej zachwaszczonym trudnościami, może zakwitnąć Boża obecność.
Maj w Polsce od lat pachnie bzem, świeżo skoszoną trawą i… Pierwszą Komunią Świętą . Przed kościołami ustawiają się chłopcy w garniturkach i dziewczynki w sukniach, które coraz częściej przypominają kreacje z katalogów ślubnych. Rodzice poprawiają fryzury, fotografowie ustawiają statywy, a gdzieś w tym wszystkim – często nieco ciszej – czeka On. Chrystus.
Pierwsza Komunia Święta była kiedyś wydarzeniem przede wszystkim domowym i duchowym. Przyjęcie odbywało się w mieszkaniu, przy stole przykrytym białym obrusem, z rosołem, ciastem drożdżowym i może jedną fotografią na pamiątkę. Prezenty też były inne. Zegarek – pierwszy w życiu, trochę za duży na rękę, ale noszony z dumą. Rower – niekoniecznie nowy, ale „na zawsze”, przynajmniej w dziecięcym wyobrażeniu. Te rzeczy miały swoją wagę. Były znakiem wejścia w świat odpowiedzialności.
Czy można jednego dnia straszyć atakiem Rosji na Polskę w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”, żeby tydzień później z uśmiechem na twarzy odrzucić koncepcję zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy w naszym kraju? Jak się jest premierem Donaldem Tuskiem, to jak widać można. Na naszych oczach realizuje się najgorszy scenariusz, jaki rząd w Warszawie mógł wybrać po tym jak pół roku temu opublikowana została nowa Strategia bezpieczeństwa narodowego USA.
Gdy pod koniec kwietnia premier Tuska w rozmowie z „Financial Times” stwierdził, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)” – wielu z obserwatorów życia publicznego słusznie zwracało uwagę na to jak szkodliwe i de facto na korzyść Kremla jest podważanie lojalności naszego największego sojusznika. Całkowicie bezpodstawne dodajmy. W tym samym wywiadzie szef rządu ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Potem wykręcał się dość nieskładnie, mówiąc, że to nieznający angielskiego politycy Prawa i Sprawiedliwości go źle zrozumieli, ale słowa poszły w świat.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.