Tegoroczna WAPM wyruszy z kościoła akademickiego św. Anny w Warszawie 5 sierpnia, po Mszy św. o godz. 5.30, a na Jasnogórski Szczyt dotrze 14 sierpnia. Podobnie jak w latach poprzednich, osoby, które nie będę mogły wyruszyć fizycznie w drogę, będą mogły zapisać się również na pielgrzymkę duchową. Uczestnicy, w łączności z pątnikami na szlaku jasnogórskim, zrealizują program rekolekcji we własnych domach.
Hasłem 43. WAPM będą słowa „Pan mój i Bóg mój!”, zaczerpnięte z Ewangelii wg św. Jana, które Tomasz wypowiedział po spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem.
- Często w naszym sercu jest dużo niepokoju, często nosimy w sobie jakieś rany - podobnie, jak uczniowie, jak Tomasz, którego zabrakło przy pierwszym spotkaniu. Dlatego Jezus przychodzi po raz kolejny, aby pokazać się Tomaszowi, mówiąc: zobacz moje rany, nie patrz na swoje życie, nie patrz na swoje rany, nie patrz na swoje strapienia, ale popatrz na mnie, na moje rany, które są źródłem życia - podkreśla ks. Mateusz Gawarski, rektor kościoła akademickiego św. Anny i kierownik WAPM.
Zapisy na pielgrzymkę odbywają się poprzez stronę www.wapm.waw.pl.
Matka Boża bierze nas za rękę, czasem może niepokornych i nieposłusznych,
ale Ona nie rezygnuje – mówi bp Jan Piotrowski
Na trasie rozpoczynanej w najbliższą niedzielę 37. Pieszej Pielgrzymki Kieleckiej ok. dwóm tysiącom pielgrzymów z diecezji kieleckiej będzie towarzyszył bp Jan Piotrowski. Biskup kielecki podtrzymuje tradycję swoich poprzedników. Pątnicy dotrą do Częstochowy 13 sierpnia.
- Przez wiele lat kieleckiej pielgrzymce towarzyszył niestrudzenie bp Mieczysław Jaworski, którego po śmierci zastąpił bp Kazimierz Gurda, w niektórych latach był z nami bp Marian Florczyk, a obecnie po raz czwarty bp Jan Piotrowski – mówi KAI ks. Jacek Iwan, kierownik pielgrzymki kieleckiej. Biskup przewodniczył będzie także każdej Mszy św. na trasie pielgrzymki.
Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem
Wśród świętych, których w lipcu przypomina Kościół, są dwaj przyjaciele – święci pustelnicy Andrzej Świerad i Benedykt. Ich wspomnienie przypada 13 lipca. Choć żyli w czasach, kiedy na ziemiach polskich chrześcijaństwo dopiero się kształtowało i byli jednymi z pierwszych Polaków wyniesionych do chwały ołtarzy (1083 r.), ich życie może stanowić dla nas, żyjących na początku trzeciego tysiąclecia, drogowskaz na drodze do świętości. Swoje życie związali z benedyktynami.
Św. Andrzej Świerad urodził się w rodzinie rolniczej najprawdopodobniej w Małopolsce. Wzrastał w środowisku od dawna chrześcijańskim. Przez wiele lat żył w pustelni pod skałą w Tropiu niedaleko Czchowa. Miejsce to znane jest dziś jako Brama Sądecczyzny. Jan Długosz zapisał, że tu „wyróżniał się przykładnym życiem i obyczajami”– jak podaje strona internetowa sanktuarium Świętych Pustelników w Tropiu, gdzie ich kult jest wciąż żywy. Św. Andrzej w ostatnich latach X wieku wstąpił do benedyktynów – klasztoru św. Hipolita na górze Zobor k. Nitry. To właśnie tam przyjął imię Andrzej. Po ukończeniu 40 lat mógł powrócić do życia pustelniczego, które wpisane jest również w duchowość benedyktyńską, do samotności, stwarzającej miejsce do głębszego spotkania z Bogiem. Towarzyszył mu zmieniający się co kilka lat uczeń. Całym swoim życiem dążył do wyłącznej przynależności do Boga. Jako że jednym ze sposobów służby Bożej benedyktynów jest praca, która jest źródłem utrzymania klasztoru, oraz przybliża do Boga i drugiego człowieka, św. Andrzej również oddawał się ciężkiej pracy – zajmował się karczowaniem lasu. Choć wymagało to od niego wiele trudu, nie zaniedbywał pokutnych praktyk. Noc poświęcał na modlitwę. Trzy razy w tygodniu pościł (w poniedziałki, środy i piątki), a podczas Wielkiego Postu – za wyjątkiem sobót i niedziel – jego dziennym pokarmem był jeden orzech włoski. Spośród innych umartwień ciała (żył przecież w średniowieczu, które ciało traktowało jako źródło wszelkiego zła) wymienić jeszcze tu trzeba, że Andrzej opasał się mosiężnym łańcuchem, który – jak mówią podania o jego życiu – z czasem obrósł skórą. W to miejsce wdało się zakażenie, co było przyczyną jego śmierci ok. 1030 r. Zasłynął jako apostoł i patron nawracających się grzeszników.
U salezjanów w Sosnowcu powstał nowy mural. Przy parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego pojawiły się postaci szczególnie ważne dla tej wspólnoty: Maryja, św. Jan Bosko, św. Dominik Savio oraz św. Rafał Kalinowski. Autorem muralu jest artysta z Krakowa, który pragnie pozostać anonimowy. Dzieło powstało jako dar salezjanów związany z czasem peregrynacji. Nie ma być jednak wyłącznie ozdobą. Ma być znakiem wiary i zaproszeniem dla tych, którzy wchodzą na teren parafii.
– Ten mural powstał po to, żeby witać wiernych. Chcemy, aby każdy, kto wchodzi na teren naszej parafii, od razu czuł, że trafia do miejsca modlitwy, spotkania i domu. To nie jest tylko dekoracja. To znak obecności Maryi i świętych, którzy prowadzą nas do Jezusa i przypominają, że świętość zaczyna się bardzo blisko w codzienności, w relacjach, w trosce o drugiego człowieka – mówi ks. Mariusz Jawny SDB.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.