Reklama

Żeby ludziom żyło się lepiej

Niedziela Ogólnopolska 46/2010, str. 30-31

Archiwum

Dr inż. Tadeusz Wrona - ekspert w sprawach samorządowych

Dr inż. Tadeusz Wrona - ekspert w sprawach samorządowych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Ireneusz Skubiś: - Panie Doktorze, należy Pan do czołówki polskich samorządowców - ma Pan ogromne doświadczenie w pracy samorządowej w Częstochowie. Chciałbym wrócić do zjawiska, jakie zaistniało w kilku miastach Polski, kiedy to pojawiły się inicjatywy pewnych środowisk społecznych, by odwołać prezydentów miast. W niektórych ten manewr się nie udał, w innych prezydenci zostali odwołani przez głosowanie w referendum. Pan jako włodarz Częstochowy również został odwołany, w podobny sposób odwołano też Jerzego Kropiwnickiego w Łodzi. Jakie mechanizmy zadziałały i co sprawiło, że prezydenci, którzy mieli przecież swoje wielkie osiągnięcia, jak Pan czy Prezydent Łodzi, zostali odwołani?

Reklama

Dr inż. Tadeusz Wrona: - Mechanizmy...dobrze, że użyte zostało to określenie. Mieliśmy w Częstochowie i Łodzi przypadki charakterystyczne i w pewnym sensie precedensowe. Z jednej strony widoczny był i jest w dalszym ciągu mechanizm zawłaszczania życia społecznego przez partie polityczne. Z drugiej, socjotechnika, dziś wyraźnie widoczna w postaci tzw. ruchu społecznego Palikota. Socjotechnika prosta: wytwarza się i powiela stereotyp postrzegania świata, w którym jedna strona jest objawieniem nowoczesności i postępu, druga - zacofania i ciemnogrodu. Nowoczesne środki oddziaływania, w tym internet, ułatwiają emisję propagandy. Stosowane jest typowe „pranie mózgu”; jednoczy się emocjonalnie wszystkich, którzy z różnych względów niezadowoleni są z władzy. Częstochowa i Łódź odczuwały w 2009 r. skutki globalnego kryzysu, zaczęło wzrastać bezrobocie, pojawił się strach przed jutrem. I to świadomie wykorzystali politycy.

- Panie Doktorze, można dziś głosować np. na ośmiu kandydatów na urząd prezydenta miasta. Jeżeli jeden z nich zostaje wybrany, to przy odpowiednim „zagospodarowaniu” ludzi głosujących na kandydatów niewybranych można praktycznie obalić każdego prezydenta. Co Pan Doktor sądzi o prawie, które w tej dziedzinie w Polsce funkcjonuje?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- W demokracji istotna jest wartość kadencyjności. Nikt nie podważa, że wybór Prezydenta Rzeczypospolitej oznacza powierzenie mu na 5 lat funkcji reprezentowania naszej Ojczyzny. Nie można tego negować, nawet jeśli Prezydent RP został wybrany większością jednego głosu, a po roku sondaże wskazują, że ma więcej przeciwników niż zwolenników. Ta sama zasada dotyczy Parlamentu - rozwiązać go można tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. Rządzenie wymaga także podejmowania decyzji niepopularnych. Kadencyjność jest gwarancją możliwości realizowania programu wyborczego. Pracę dla dobra publicznego można bowiem porównać do trudu rolnika: by uzyskać owoce, trzeba najpierw przygotować ziemię, zasiać, zadbać o wzrost... Stosunkowa łatwość zmieniania władzy samorządowej prowadzi do polityki efektownej, a nie efektywnej, polityki kierowanej sondażami, a więc prowadzonej pod publiczkę. Wprowadzony od 2002 r. system bezpośredniego wyboru prezydentów, burmistrzów, wójtów miał na celu wzmocnienie możliwości działań organu wykonawczego samorządu. Obniżenie decyzją posłów PO wymagalnego progu referendum spowodowało, że prezydent miasta może być odwołany przez niezadowoloną mniejszość, reprezentującą 20 proc. mieszkańców. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Przykład Częstochowy i Łodzi jest nauczką, że lepiej nie robić nic, koncentrować się na dobrym PR, czyli propagandzie.

- Co jest najważniejszym zadaniem samorządu? Kto powinien zasiadać w radzie miasta, radzie gminy, sejmiku wojewódzkim? Jakie są cele poszczególnych ciał samorządowych i jak to się sprawdziło w ostatnim dwudziestoleciu?

Reklama

- Przypomnieć tu należy, że ustrój konstytucyjny Rzeczypospolitej uznaje zasadę pomocniczości. Jest to zasada, która sprawdziła się w przeszłości, stanowiła wyróżnik tego, co nazywamy cywilizacją europejską. Samorząd polega na tym, że wspólnota lokalna ma prawo i obowiązek samodzielnie decydować o swoich sprawach, a więc wybierać swoje władze, decydować o wyborze i sposobie realizacji zadań służących dobru zbiorowemu wspólnoty, decydować o przeznaczeniu środków na ten cel przeznaczonych. To mieszkańcy sami decydują, co jest w ich wspólnocie zadaniem najważniejszym. Każda gmina, tak jak każda zbiorowość ludzi, jest na swój sposób niepowtarzalna; nie istnieje jeden uniwersalny model rozwojowy. W zależności od specyfiki lokalnej, priorytetem może być inwestowanie w oświatę, w budowę dróg, w pomoc społeczną lub ochronę zdrowia.
Określenie „samorząd” definiuje, kto powinien zasiąść w radzie gminy, miasta, powiatu czy województwa. Powinni to być ludzie, którzy świadomie wybrali służbę swojej wspólnocie, dla których priorytetem jest dobro ich wspólnoty, którzy są lojalni wobec swoich sąsiadów, a nie wobec jakichś centralnych instancji partyjnych. Ta zasada najbardziej widoczna była w pierwszej kadencji samorządowej, w latach 1990-94. Była to najbardziej twórcza kadencja w zdecydowanej większości gmin. Potem dopiero, w kolejnych kadencjach w sporach lokalnych dominować zaczynały interesy partykularne, partyjne czy zawodowe.
Reprezentanci prawie wszystkich liczących się ugrupowań politycznych uznają, że reforma samorządowa była najbardziej udaną zmianą ustrojową. Samorządy, dzięki aktywności mieszkańców, odniosły niekwestionowany sukces, mierzony kilkukrotnym przyrostem sieci dróg lokalnych, kanalizacji, wodociągów, liczbą nowych szkół, ośrodków zdrowia, nowymi, twórczymi formami rozwoju edukacji, kultury, solidarnością pomocy społecznej. Najważniejszym jednak sukcesem samorządności stała się przemiana świadomości. Ludzie odkryli wartość swojej tożsamości lokalnej. Dostrzegają sens pracy dla swojej „małej Ojczyzny”, uznają, że prawo samorządu jest formą powierzenia odpowiedzialności za dobro stworzone przez poprzednie pokolenia, dobro, które powinno być wzbogacone przez nasze pokolenie i przekazane następcom. Jest rzeczą smutną, że ten głos patriotów „małych Ojczyzn” w nikłym stopniu przebija się w publicznych mediach. Denerwujące jest powielanie obrazu szeryfów z centrum, przybywających z kamerą telewizyjną, by upokorzyć lokalnych urzędników i rozwiązywać lokalne problemy. Równie denerwujący jest obraz oświeconej władzy centralnej, cywilizującej prowincję przez budowanie tam „orlików” czy przedszkoli. Cywilizacja w Polsce i w Europie tworzona była zaradnością mieszkańców samorządnych wspólnot. Tego wzoru się trzymajmy, centralizm nigdzie nie sprawdził się jako skuteczny system zarządzania państwem.

- Mówi się często o upartyjnieniu środowisk samorządowych. Wspólnota Samorządowa w Częstochowie nie jest partyjna, jest wspólnotą ludzi, którzy dobrali się w celu służenia miastu. Jak Pan sądzi, czy istnieje jakaś przewaga idei grup partyjnych nad niepartyjnymi? Jakie są walory jednych i drugich?

Reklama

- Partie polityczne są niezbędną instytucją państwa demokratycznego, konkurencja między nimi ułatwia optymalny wybór najlepszych ludzi i najlepszych programów. Jednak każda instytucja, jeżeli w sposób nieograniczony i niekontrolowany rozszerza zakres swych uprawnień, staje się niebezpieczna dla norm życia publicznego. Podziały polityczne w samorządzie nie mogą przesłonić rzeczy najważniejszej - rada i radni mają służyć dobru mieszkańców wspólnoty. Nie można rezygnować z lojalności wobec mieszkańców na rzecz lojalności wobec partyjnego centrum. Naturalne i oczywiste jest ubieganie się partii politycznych o miejsce w radach gmin, powiatów, województw. Problem pojawia się, gdy to nie lokalni działacze, ale centralny aparat partyjny decyduje, kto ma być kandydatem na prezydenta, na radnego, decyduje o miejscu na liście wyborczej. Problemem jest również nierówność finansowania. Przedstawiciel lokalnego komitetu finansuje kampanię wyborczą ze środków własnych i uzbieranych wśród znajomych - partie korzystają z dotacji budżetowych. Tylko PO wyda na kampanię samorządową 30 mln zł. O formie wydania tych pieniędzy także decyduje centralny aparat. W efekcie wybrany w ten sposób partyjny radny uważa, że swój wybór zawdzięcza partii i wobec niej jest lojalny.
Gorszym jeszcze zjawiskiem jest recydywa zjawiska nomenklatury. Dla nas, doświadczonych życiem w PRL, nomenklatura kojarzy się jednoznacznie. System, gdy aparat partyjny decyduje, kto ma być dyrektorem szkoły, fabryki, kto ma pracować w fabryce, jaka organizacja społeczna zasługuje na dotacje itd. - prędzej czy później powoduje poważne szkody społeczne. Premiowani są bierni, mierni, ale wierni. Takiemu upartyjnieniu trzeba się zdecydowanie przeciwstawiać.

- Jak wybory przekładają się na obecność poszczególnych grup w sejmikach wojewódzkich?

- Wybory do sejmiku samorządu województwa mają inny charakter niż wybory do rad gmin, miast czy powiatów. Ordynacja powoduje, że są to typowe wybory między partiami politycznymi, podobnie jak wybory do Sejmu. Nie można ich jednak postrzegać tylko jako rodzaj sondażu czy próby generalnej przed wyborami parlamentarnymi. To nie jest wybór między Polską jednej lub drugiej partii, to powinien być wybór między różnymi wizjami rozwoju województwa śląskiego, mazowieckiego czy pomorskiego. Samorząd wojewódzki ma do wypełniania niezwykle ważne zadania związane z rozwojem regionalnym. Ponosi odpowiedzialność za usługi szpitali specjalistycznych, za funkcjonowanie pasażerskiego transportu kolejowego, za zadania z zakresu ochrony środowiska, tworzenia warunków dla rozwoju gospodarczego i funkcjonowania uczelni wyższych oraz za wykorzystanie środków unijnych, m.in. z regionalnych programów operacyjnych.

- Czy samorządy rzeczywiście są zdolne być dobrymi gospodarzami w swoich gminach?

Reklama

- Odpowiedzieć można pytaniem: Czy wszyscy ludzie są zdolni twórczo korzystać ze swojej wolności i przyjąć odpowiedzialność za siebie i dobro najbliższych? Odpowiedź twierdząca byłaby nadmiernie optymistyczna; wiemy, że zawsze trafią się jednostki niezaradne i nieodpowiedzialne. Ale ten fakt nie przekreśla zasady podstawowej. Nikt, wskazując jednostkowe przykłady, nie ma prawa pozbawić innych ludzi wolności i odpowiedzialności za siebie. Podobnie rzecz się ma z samorządem. Zdarzają się przypadki nieodpowiedzialnych decyzji wspólnot, ale to nie powinno stanowić pretekstu do naruszania autonomii wszystkich wspólnot lokalnych.

- Czy gminy są w stanie wykonać zadania, które narzuca im system państwowy? Są przecież obciążone dużymi świadczeniami na rzecz różnych instytucji, np. szkół, szpitali.

- Jest złą rzeczą nieliczenie się z prawami wspólnot i narzucanie im nowych obowiązków bez przekazywania środków na ten cel. Niestety, ta praktyka jest zjawiskiem ciągłym, co gorsza - nasila się ostatnio w imię szukania oszczędności w budżecie centralnym. Obrona bezpieczeństwa finansowego samorządów nie jest wyrazem egoizmu wspólnot lokalnych. Mamy świadomość istnienia jednego, wspólnego państwa polskiego - Rzeczypospolitej. Zadania publiczne ciążące na tym naszym wspólnym państwie wypełnia zarówno administracja rządowa, jak i samorządowa. Jest niewyobrażalne, by dziecko z Przemyśla miało mniejsze szanse na wykształcenie niż dziecko z Warszawy; jest niedopuszczalne, by mieszkaniec Knyszyna był skazany na gorszy standard opieki zdrowotnej niż mieszkaniec Poznania. Wspólnie, rząd i samorządy muszą zadbać, by zadania publiczne państwa były wobec wszystkich mieszkańców właściwie realizowane.

- Jak powinny wyglądać relacje między funkcjonowaniem instytucji parlamentarnych, państwowych a samorządowych?

Reklama

- Relacje między rządem a samorządami wszystkich szczebli powinny być partnerskie. Co to znaczy w praktyce, określić można, posiłkując się przykładem z województwa śląskiego. Przy rozdziale środków pomocowych z UE decydowała wszędzie droga konkursowa, gdzie wybór zależał ostatecznie od decyzji marszałka i wpływu wojewody, jako organu kontroli administracji rządowej. W województwie śląskim zmieniliśmy tę regułę: 25 proc. środków programowanych na lata 2007-2012 rozdzieliliśmy w drodze uzgodnień. Samorządy porozumiały się w sprawie zasad rozdziału środków między subregiony. W subregionach gminy i powiaty przyjęły wspólne plany rozwoju i wybrały, drogą otwartych dyskusji, które zadania uznają za priorytetowe. Przykład ten jest świadectwem, że partnerstwo jest możliwe, a przy tym lepsze, tańsze i skuteczniejsze w rozwoju regionu.

- Czy istnieje możliwość stabilnego i sprawiedliwego ułożenia stosunków między czynnikami państwowymi a samorządowymi?

- Tak. Niewątpliwie taką formą jest Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego. Ramy jej funkcjonowania określiła przyjęta dziesięć lat temu ustawa i instytucja ta sprawdziła się dobrze mimo zmian rządów. Istotny jest tu zwłaszcza mechanizm konsultacji, pozwalający odnosić się do rządowych propozycji zmian prawa. Nic o nas bez nas - głosiła konstytucja I Rzeczypospolitej. I tak powinno być.

- Nadchodzą wybory do samorządów. Jakimi kryteriami powinni kierować się wyborcy, którzy pójdą do urn, by zagłosować? Co jest najważniejsze w układaniu struktur samorządowych, które mają zadbać o życie miast, gmin i osiedli?

- Lubię obserwować, jakimi kryteriami kierują się wyborcy amerykańscy. Wybierając polityka zadają sobie pytanie: Czy jest to człowiek, od którego kupilibyśmy używany samochód... To jest bardzo istotne pytanie. Wybieramy ludzi, którym powierzamy swoje pieniądze, powierzamy im odpowiedzialność za zadania bezpośrednio służące ochronie naszego zdrowia i bezpieczeństwa. Warto więc zadać sobie pytanie: Czy są oni wystarczająco kompetentni i doświadczeni, by unieść tę odpowiedzialność? Czy są ludźmi uczciwymi, kierującymi się zasadami moralnymi w życiu prywatnym i publicznym? Wybory to nasza odpowiedzialność. Nie można głosować „dla żartu”, a potem narzekać, że władza jest zła. Takim żartownisiom babcie powinny schować dowód osobisty.
Szkoda, że media publiczne tak mało miejsca poświęcają sprawom samorządu. Szkoda, że tak mało uwagi poświęca się problemom przygotowania ludzi do odpowiedzialnych wyborów politycznych. Samorząd miejski realizuje ok. 50 proc. zadań publicznych, ma zasadniczy wpływ na jakość naszego życia. Od odpowiedzialnego wyboru zależne jest, czy żyć będziemy lepiej.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Założycielka Niepokalanek

Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu, kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole, gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać. Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat. Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej? I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki. Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością, a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego widza. Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty. Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci i młodzieży. Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze, to nauki Matki Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej2. Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie, jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą, szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa, jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie, praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna. Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska. Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania, uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie. I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników, często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili. Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny. Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste - wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu. Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką. Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: " Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam nadzieję, że będę w stanie im sprostać. 1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć m.in. w następujących publikacjach: - Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996 - Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania, pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996 - S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów 1997 2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Karol Porwich/Niedziela

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża
CZYTAJ DALEJ

CBOS: Karol Nawrocki polskim politykiem roku 2025; Donald Trump – na świecie

2026-01-05 14:35

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

KPRM

Politykiem roku 2025 w kraju został prezydent RP Karol Nawrocki (wskazało go 16 proc. ogółu ankietowanych); na arenie międzynarodowej na ten tytuł zasłużył prezydent USA Donald Trump (11 proc.) – wynika z sondażu CBOS.

Pod koniec 2025 r. CBOS zapytał Polaków, kto ich zdaniem zasłużył na miano polityka roku zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej. Przy czym ankietowani sami wymieniali nazwiska kandydatów spośród znanych im polityków.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję