Reklama

Nie bójmy się pamiętać

Niedziela Ogólnopolska 48/2010, str. 16

Tadeusz Makowski, „Ukwiecone okno”

Tadeusz Makowski, „Ukwiecone okno”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Była biała lampa z wytłoczonym krajobrazem,
grzała, usypiała i dzwoniła zarazem,
świecił na niej księżyc,
domek z jasnym okienkiem,
dym ulatywał u góry pasmem takiem cienkiem...
Kazimiera Iłłakowiczówna
(Z wiersza z ok. 1926 r.)

Któregoś wieczoru wybrałam się do mojej siostry w inną dzielnicę Warszawy. Tuż po wojnie było tam morze gruzów po zrujnowanym getcie. Jako drogowskazy ocalały niektóre kościoły, np. św. Augustyna fundacji pani Augustowej Potockiej, w stylu włoskiego romanizmu. Niemcy trzymali w nim zrabowane żydowskie meble i konie.
Kiedy przed laty zaczęłam pracować w Warszawskim Muzeum Narodowym jako młody historyk sztuki, niektóre panie woźne mówiły mi, że w tej dzielnicy pojawiały się w ich bardzo skromnych mieszkaniach cienie Żydówek niosących w swych ramionach dzieci: „Pani, one prosiły o litość dla swoich dzieci, bo to były żydowskie matki”. Wzruszający obraz prawdziwego pojednania.
Moje niedawne odwiedziny były już jednak odległe od tamtej żywej legendy. W ogóle wokół gruzów getta krążyły różne opowieści wynikające z ludzkiego współczucia wobec tak wielkich okrucieństw wojny.

Kobieta i kot

Reklama

Teraz miasto wydawało mi się łagodnie wypełnione światłami z okien; widoczne były jakieś drzewa, fragmenty trawników, biały neogotycki z 1886 r. kościół ewangelicko-augsburski, w głębi Opera Kameralna. Siostra mieszka na parterze w niewielkim piętrowym domu. W tym samym domu, też na parterze, mieszka niezwykła starsza pani Jadwiga ze swoim kotem - sędziwym Mruczkiem. Odwiedziłam, jak zawsze z wielką przyjemnością, panią Jadwigę i Mruczka. Wydało mi się, że kot jest u końca swojej wędrówki, ale jeszcze walczy o okruchy życia. Dla siwowłosej pani jest kimś niezmiernie ważnym, zawarła z nim przyjaźń pięć lat temu - kiedy jej życie, bardzo wypełnione, stawało się bardziej pastelowe. Niegdyś miała pracę i dom. Teraz ma czterech synów, córkę i wnuki. W średnim wieku zrobiła maturę i uczyła się francuskiego, prowadząc dom z dużą rodziną. Pan Bóg obdarzył ją pięknym głosem, śpiewa więc do dziś w kościele, a specjalnie na Jutrznię. Działa w kościele w różnoraki sposób: charytatywnie i organizacyjnie, a pomaga, komu może - zawsze.
Dziś pani Jadwiga stara się swojego przyjaciela zatrzymać na ziemi, ale jak to zrobić skutecznie - nie wie. Nie może odnaleźć się w sytuacji ostatecznej, to ją przerasta.
Jej mieszkanie, w którym toczy się ta smutna historia, jest niby zwykłe, ale bardzo indywidualne, jak pani Jadwiga. Na ścianach obrazy Warszawy i Polski: a to błękitno szara dorożka w śniegu na Starym Mieście, to znowu zbyt szafirowe Tatry - dzieło wnuka, fotograficzny portret męża w mundurze alianckim, jakieś urocze pejzażyki i drobiazgi, a na stole - obrus ręcznie haftowany, nad nim nisko opuszczona lampa, z której ciepły krąg światła rozjaśnia duszę.
Mruczek dawniej tu królował, ale teraz, wychudły, chowa się i tylko czasami wychodzi z kąta; bo Mruczek powoli gaśnie. Jednak mimo tego nieszczęścia pani Jadwiga na jutrzejszy Dzień Papieski zakręciła swoje piękne siwe włosy i zawinęła tiulowym turbanem - nawet Mruczka to zaciekawiło. Wtedy to pani Jadwiga zaryzykowała dowcip, wynik compassio (łac. współczucie): „Ja też myślę, że jestem kotem i że mi złote wąsy rosną jak Mruczkowi” - w istocie w tym turbanie wyglądała jak kot ze złotymi rzęsami i wąsami.
Wydaje mi się, że tragedia człowieka i zwierzęcia - pani Jadwigi i jej przyjaciela kota - zasługuje na jakąś elegię, sonet; ale ja tego nie potrafię, mogę tylko zapłakać.
PS: Dlaczego używam w przypadku pani Jadwigi słowa „compassio”? Obcując tak często z cierpieniem przyjaciela, człowiek utożsamia się z jego cierpieniem. Kiedyś ktoś z moich bliskich miał złamaną nogę w gipsie. Bezwiednie zaczęłam kuleć.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Baśnie, bajki, ilustracje...

Kot występuje w wielu utworach literackich, np. w „Baśniach” Andersena, w XVIII wieku w słynnych „Bajkach” La Fontaine’a, znanych u nas w tłumaczeniach Krasickiego, Koźmiana, Mickiewicza itd. Do tych bajek dużo później zaproszono jako ilustratora znakomitego francuskiego malarza, rytownika i ilustratora Jeana Grandville’a (1803-47). W którymś francuskim „oryginalnym wydaniu” bajek, w wielkim formacie, okładki były czerwone, wytłaczane złotem. Ilustracje na papierze podobnym do grubej mory były bardziej wyraźne, np. „Młynarz, syn jego i osioł” lub „Rozlane mleko - czyli stracone złudzenia młodej wieśniaczki”, „Żaba i szczur”, „Kot i młoda mysz” itp. Bajki wolno było oglądać dzieciom, nie niszczyć, a jedynie kontemplować.
Bajki i kilka książek ze sławnej Biblioteque Rose to moje dziecięce spotkania z „literaturą obcą”.
„Le Mahler de Sophie”, owe „Nieszczęścia Zosi” tłumaczyła mi „na żywo” moja Babka - miały śliczne ilustracje stalorytnicze, ale fabuła była zbudowana na kołowrocie winy i kary; dość wątpliwa dydaktyka.
Jean Grandville „Bajki” La Fontaine’a ilustrował w 1838 r. Połączył tu dowcipnie cechy ludzi i zwierząt. Pierwsze wydanie „Bajek” z roku 1668 tłumaczył później Stanisław Trembecki.

W okresie międzywojnia

Reklama

W Polsce w okresie międzywojennym nastąpiła profuzja talentów literackich, które angażowały się w literaturę dla dzieci i młodzieży. W formowaniu się masowego rozwoju kultury literackiej duże znaczenie miał postęp w dziedzinie poligrafii i ogromna rola ówczesnej szkoły. Lektury wymagane już od najmłodszych klas były znakomicie pomyślane, a dzieci musiały je poznać, chcąc przejść do następnej klasy.
Trudno będzie wymienić tych wspaniałych autorów tekstów i równie znamienitych plastyków - ilustratorów. Spośród pisarzy i poetów to niewątpliwie: Janusz Korczak, Maria Dąbrowska, Julian Tuwim, Jan Lechoń, Juliusz Kaden-Bandrowski, Konstanty Ildefons Gałczyński, także Kazimiera Iłłakowiczówna.
Z ilustratorów - Antoni Gawiński, Zofia Stryjeńska, Konstanty Sopoćko, Józef Tom, Stefan Norblin itd.

Świat dziecięcej wyobraźni

Reklama

Obecnie nastała bardzo dobra moda na czytanie w środkach społecznego przekazu bajek dzieciom w wykonaniu naszych doskonałych aktorów, np. Zofii Kucówny, Piotra Fronczewskiego. W ogóle czytanie bajek jest modne. Można by zwrócić uwagę, jakie bajki są popularyzowane według autorów, a również ilustracji; bo książkę i bajkę można polubić w całości. Pamiętam ze swojego dzieciństwa - miałam może z pięć lat - bajki o wątkach poruszających problemy etyki, moralności, religii. Zaliczyć tu można „Baśnie” Andersena, czytane do dziś np. „Czerwone trzewiczki”, „Królową śniegu” … i Kaja, któremu utknął jeden lodowy kryształ w oku, a drugi - w sercu, „Śmierć choinki” - klęska próżności. Wyśmiane przez Andersena snobizmy (spór między łyżkami) i odmalowane lirycznie cierpienia ołowianego żołnierzyka itp.
W prywatnej, naprawdę świetnej Szkole im. Jadwigi Chrząszczewskiej przełożona - p. Guttakowska czytała nam na godzinach wychowawczych bajki, których autorką była wspomniana przeze mnie wcześniej patronka szkoły - znana pisarka. Jedna z tych bajek była bardzo okrutna: o dziewczynie, która tkała na krosnach srebrzystosiwe włosy swojej matki. Przechodziłam wtedy męki Tantala. Nie mówiłam o tym nikomu, nawet Babce, bo uważałam, że żołnierz musi milczeć - a ja chciałam być żołnierzem.
Nie wiem, czy nie można by do tej bajkowej twórczości literackiej międzywojnia zajrzeć, przecież to po prostu wartościowa klasyka literatury dziecięcej, która nie zwietrzała, a przeciwnie - jest skarbnicą pięknej polszczyzny i egzotycznej dziś dla nas malowniczości minionej epoki. A oto fragmenty tekstów z tych utworów:

Z popielnika na Wojtusia
Iskiereczka mruga:
- Chodź, chodź… bajkę ci opowiem,
Moja będzie dłu… ga…

albo:

Mój mały, maleńki, czy ty o tym wiesz,
że nocą - północą chodzi złoty jeż?
Drzew pilnuje w sadzie, pod jabłonią śpi,
a gdy go obudzić, jest okropnie zły.

Pod koniec października w bardzo sympatycznym sklepie wielobranżowym koło mojego domu na Solcu zobaczyłam „Bajki” La Fontaine’a wydane w konwencji nieco disnejowskiej, po prostu urocze; także wiele innych bajek, równie ładnie wydanych. Byłam zachwycona taką inicjatywą.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Konwertytka apeluje do Zachodu o zrozumienie niebezpiecznej natury islamu

2026-01-03 18:20

[ TEMATY ]

apel

islam

zachód

konwertytka

niebezpieczna natura

adobe.stock.pl

Społeczeństwa zachodnie, jeśli chcą przetrwać muszą pilnie zrozumieć prawdziwą naturę islamu - przestrzega w wywiadzie udzielonym Edwardowi Petnitnowi z National Catholic Register Sabatina James. Ta urodzona w Pakistanie w rodzinie muzułmańskiej autorka w ubiegłym roku opublikowała nową książkę The Price of Love: The Fate of a Woman — and a Warning to the West (Cena miłości: los kobiety — i ostrzeżenie dla Zachodu), w której szczegółowo opisuje swoje doświadczenia związane z przymusowym małżeństwem, a następnie przemocą i prześladowaniami za konwersję z islamu na katolicyzm.

Edward Pentin, National Catholic Register: Pani James, w przeszłości pisała Pani o swojej traumatycznej drodze od islamu do chrześcijaństwa, przymusowym małżeństwie i zderzeniu islamskiego prawa z zachodnimi normami kulturowymi. Co skłoniło Panią do napisania tej nowej książki?
CZYTAJ DALEJ

Imię Jezusa

W Starym Testamencie określano Zbawiciela wieloma imionami. Jednak imieniem własnym Wcielonego Słowa jest Imię Jezus, które zostało nadane Mu przez samego Ojca Niebieskiego. W Nowym Testamencie imię to występuje 919 razy, z czego 913 w odniesieniu do Jezusa, syna Maryi

W opowiadaniu o narodzeniu Jezusa centralne miejsce zajmuje polecenie Boże skierowane do św. Józefa: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Mt 1, 20-21). Św. Łukasz przypomina, że to samo polecenie otrzymała również Maryja podczas Zwiastowania: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1, 31). Zgodnie z tradycją izraelską, w ósmym dniu po narodzeniu „nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki]” (Łk 2, 21). Etymologicznie hebrajskie imię Jezus znaczy „Jahwe zbawia”. Odtąd to imię jest „ponad wszelkie imię” (Flp 2, 9), „i nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12).
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: nie ma Bożego Narodzenia bez śpiewów

2026-01-03 20:15

[ TEMATY ]

Boże Narodzenie

Papież Leon XIV

śpiewy

Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Papież dedykuje sobotni koncert bożonarodzeniowy w Kaplicy Sykstyńskiej „dzieciom, które w wielu częściach świata przeżyły te Święta Bożego Narodzenia bez świateł, bez muzyki, bez nawet tego, co konieczne do zachowania ludzkiej godności, i bez pokoju”.

Podczas koncertu kolęd, który miał miejsce w sobotę 3 stycznia Papież podkreślił, że na całym świecie, w każdym języku i narodzie, Wydarzenie Betlejemskie jest celebrowane muzyką i pieśnią.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję