Reklama

Inspiracje

Wieczory

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kończy się dzień. Jak bardzo różnią się te ostatnie nuty światła, cieni i powietrza na dwóch krańcach roku! Dni lata i zimy, równie urocze, kładą się do snu o różnych porach i w różnych szatach. Gaszą światło w inny sposób i inaczej mówią "Dobranoc".
Lato mamy za sobą, ale wspomnienia, na szczęście, pozostają. Cofnijmy się zatem pamięcią o kilka miesięcy. Chłód zmierzchu przychodzący po gorących, słonecznych dniach zwabił z pewnością wielu z nas na wędrówki, spacery i przechadzki. W długich letnich wieczorach jest pewna lekkość, swoboda - wrażenie częściowo wynikające z naszego lekkiego stroju, z delikatnego ciepła, które pozostawia po sobie upał południa, a także z ciepłego wiatru, którego dotknięcie odczuwa się jak pieszczotę.
Letnie wieczory dają nam dość czasu, aby się nimi nacieszyć. Nawet wracając późno ze szkoły czy z pracy można zdążyć na wspaniałą ucztę piękna, jeśli tylko istnieje możliwość "ucieczki" od ruchu i hałasu miasta (szczęśliwi mieszkający poza centrum!) w jakiś zakątek leśny czy na łąkę. W lecie dzień przyjmuje więcej naszych planów, pozwala nam zmieścić w kalendarzu wiele spotkań, długie górskie wyprawy, momenty dla siebie. Letni dzień zwleka z odejściem; trwa przy miejscach, które rozjaśniał, z uporem przyjaciela pragnącego pozostać choćby chwilę dłużej. Jeszcze przywiera do drzew, jeszcze nie może oderwać się od pól, przesuwa chmury, żeby chociaż od spodu zabarwić je blaskiem słońca, które już zaszło.
Tempo życia często przesłania proste prawdy i naturalne piękno. Pośpiech, odsuwający refleksje na dalszy plan, niejednokrotnie sprawia, że piękno nam powszednieje. Co do momentu przejścia dnia w noc, jest wiele sposobów, aby uniknąć traktowania go jak coś zwykłego. Wystarczy na przykład sięgnąć do kilku wierszy poetów epoki romantyzmu. Zmierzch był ulubioną porą dnia dla wielu z nich. Wpatrywali się i wsłuchiwali w niego z wrażliwością, która potem pozwalała im dzielić się tym przeżyciem z innymi. Jak bogaty był dla nich ten czas po zachodzie słońca! Kiedy dla większości ludzi zapadała cisza i ciemność, przed nimi otwierał się świat pełen dźwięków i kolorów. Zacierające się kształty stawały się jeszcze piękniejsze, ostre linie łagodniały, a całość poddawała się niemal niepostrzeżenie wyobraźni, zmieniając się w oczach patrzącego. Angielski wieszcz William Wordsworth (odpowiednik naszego Mickiewicza), opisując jeden z cudownych wieczorów, nazwał ten "święty czas" cichym jak zakonnica, adorująca z zapartym tchem Najświętszy Sakrament. Cisza wieczoru była dla romantyków wypełniona treścią udającego się na spoczynek świata oraz inspirowanymi nią własnymi myślami. A Mickiewicz? Jeden ze wspaniałych obrazów poetyckich wieczoru zawarł w VIII Księdze Pana Tadeusza:
Po wieczerzy i Sędzia, i goście ze dworu
Wychodzą na dziedziniec używać wieczoru;
Zasiadają na przyzbach wysłanych murawą;
Całe grono z posępną i cichą postawą
Pogląda w niebo, które zdawało się zniżać,
Ścieśniać i coraz bardziej ku ziemi przybliżać,
Aż oboje, skrywszy się pod zasłonę ciemną
Jak kochankowie, wszczęli rozmowę tajemną,
Tłumacząc swe uczucia w westchnieniach tłumionych,
Szeptach, szmerach i słowach na wpół wymówionych,
Z których składa się dziwna muzyka wieczoru.
(Pan Tadeusz, Księga VIII: Zajazd)
Czasem trzeba coś stracić, aby to docenić; w szczęśliwszym przypadku wystarczy świadomość, że to, do czego się przyzwyczailiśmy, mogłoby nie istnieć. Oprócz poezji, na ostatnie godziny dnia zwrócił moją uwagę Roman Brandstaetter, wspominając w niesamowitej książce Krąg biblijny swój pobyt w Jerozolimie. Z ogromnym zaskoczeniem dowiedziałam się, że w Ziemi Świętej... zmierzch nie istnieje. Noc zapada jakby znienacka, gasząc światło dzienne tak, jak zdmuchuje się zapaloną świecę. Wobec tego faktu my mamy okazję śledzić to zjawisko jakby w zwolnionym tempie: możemy obserwować, jak czerwień zachodu łagodnieje, jak blednie przez kolor żółty aż do seledynu, a potem - jak pogłębia się błękit i ukazuje w swoich niezmierzonych odmętach lśniące iskierki gwiazd. Czy nie jest to powód do radości?
Zupełnie inne są wieczory zimowe. Krótkie - czasem nas zaskakują, nadbiegając niepostrzeżenie w swoim ciemnym płaszczu i nagłym ruchem otulając nim wszystko wokół.
W zimowy wieczór dobrze jest usiąść na chwilę przy oknie, które wychodzi na zachód. Kiedy słońce zbliża się do widnokręgu, niebo jest takie ciche. Sylwetki drzew i domów, podświetlone od tyłu, stają się czarnymi kształtami o złocistych brzegach. Miękkie światło zdaje się mówić o grudniowych wieczorach naszej przeszłości, o ośnieżonych chatach jak ze snu, o spokojnej wiosce, o cieple, które wszyscy pielęgnujemy gdzieś w głębi, cieple, do którego można zawsze wrócić. Czasem maleńki stalowy punkt żegluje gładko po tym bezkresnym błękicie i nagle, jak błyskawica, jego sylwetka zamienia się w zwierciadło i przypomina nam o świetle słonecznym, które znikło już za horyzontem. Samoloty mogą być czymś więcej niż tylko środkiem transportu.
Oczywiście, kolory zimy są inne; wiele zmienia biała szata zimowego świata. Śnieg budzi różne skojarzenia. Z jednej strony, mimo swojej temperatury, wydaje się otulać wszystko wokół puchową, ciepłą kołdrą - z drugiej natomiast jest zachłannym zaborcą. Współczesny poeta zza oceanu z zadziwieniem rozważa fakt, że śnieg, działając na oślep, podbija całe kraje. Nie powstrzymuje go ani ukształtowanie terenu, ani pora dnia; może atakować bez wytchnienia przez wiele godzin. Gdy nadchodzi wieczór, wszechobecna biel śniegu wchłania kolory rozpiętego nad nim nieba, najpierw czerwieniejąc i skrząc się w blasku zachodzącego słońca, potem nasiąkając granatem i szarością, a później, w bezksiężycowe noce zatapiając się w aksamitnej czerni, a przy księżycu - zamieniając się w czyste srebro.
Zimowe wieczory to czas, kiedy budzi się nostalgia drzemiąca w trakcie dnia gdzieś w zakątkach śnieżnych zasp. O zmierzchu opuszcza swoje kryjówki i zaczyna wołać głosem nieruchomych, uginających się pod ciężarem śniegu drzew, głosem pól ubranych w jednolitą szatę, głosem zmrożonej ziemi i kwiatów, które przestały istnieć. W wielu sercach to wołanie ożywia nieokreśloną tęsknotę, łączącą uwielbienie piękna z pragnieniem wędrówki, wyjścia z własnego świata i zanurzenia się jakby we wszechświecie, w tym wszystkim, czego nie obejmujemy myślą, tylko duchem. Zapada zmrok...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o asystentce red. Sakiewicza

2026-05-18 21:17

[ TEMATY ]

Abp Adrian Galbas

reaguje

ks. Kazimierz Sowa

asystentka

Tomasz Sakiewicz

facebook.com/kazimierz.sowa

Ks. Kazimierz Sowa

Ks. Kazimierz Sowa

W piątek do mieszkania redaktora naczelnego Telewizji Republika wtargnęli policjanci, którzy mieli problem z wylegitymowaniem się, następnie skuli asystentkę szefa stacji, a na koniec bez stosownego nakazu przeszukali lokal. Kilka godzin później część polityków, dziennikarzy i osób znanych zaczęła w sposób wykraczający poza jakiekolwiek normy przyzwoitości komentować zdarzenia, o których niemal natychmiast zrobiło się głośno. Uczynił to także ks. Kazimierz Sowa, a do jego wpisu odniósł się już arcybiskup Adrian Galbas - informuje Telewizja Republika.

Wpis duchownego brzmiał następująco:
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Miedniewice - Cud w stodole i Święta Rodzina przy stole

2026-05-20 20:58

[ TEMATY ]

Święta Rodzina

Majowe podróże z Maryją

Miedniewice

diecezja.lowicz.pl

Sanktuarium w Miedniewicach

Sanktuarium w Miedniewicach

Nasza jubileuszowa droga prowadzi nas do Miedniewic – miejsca, które udowadnia, że Bóg wybiera to, co pokorne, by objawić swoją wielkość. Choć dziś wznosi się tu monumentalna świątynia, wszystko zaczęło się w 1674 roku w zwykłej, chłopskiej stodole. To właśnie tam pobożny gospodarz, Jakub Trojańczyk, umieścił zakupiony na odpuście w Studziannie mały drzeworyt przedstawiający Świętą Rodzinę.

Miedniewicka historia jest niezwykła: Jakub powiesił odpustowy obrazek na dębowym słupie wspierającym dach stodoły i tam każdego dnia żarliwie się modlił. Wkrótce mieszkańcy zaczęli dostrzegać nad stodołą dziwny blask, który brano za pożar. Gdy okazało się, że to nadprzyrodzone zjawisko, do Miedniewic zaczęły płynąć rzesze pielgrzymów. Sam wizerunek – choć wykonany na skromnym papierze – przedstawia Jezusa, Maryję i Józefa siedzących przy wspólnym stole, co czyni go wyjątkowym znakiem bliskości Boga w codzienności domowego życia.
CZYTAJ DALEJ

Premiera filmu „Posłani”. To niezwykła historia chłopaka, który przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem

2026-05-21 21:18

[ TEMATY ]

film

Posłani

Mat.prasowy

Po sukcesie produkcji „Triumf Serca”, „Najświętsze Serce” oraz „Maryja. Matka Papieża” do kin trafia nowy dokument Dariusza Walusiaka — „Posłani”. Premiera filmu odbędzie się 22 maja 2026 roku w niemal 90 kinach w całej Polsce. „Posłani” to opowieść o Bogu działającym tu i teraz — w życiu zwykłych ludzi, w ich kryzysach, decyzjach i duchowych przełomach. Produkcja ukazuje modlitwę jako realną siłę oraz wspólnotę, która pomaga człowiekowi odnaleźć sens i nadzieję.

Osią filmu jest niezwykła droga Michała Ulewińskiego, który przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem. Trasa od Zalewu Wiślanego po Giewont, a następnie przez Gniezno aż do Sokółki, układa się w symboliczny znak krzyża na mapie Polski. To opowieść o wierze, duchowej walce i przemianie serca.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję