Reklama

Tylko nas nie opuszczajcie…

Po kilkunastoletniej przerwie Zgromadzenie Księży Marianów na nowo podjęło pracę duszpasterską w leżącej na północy Kazachstanu parafii pw. Świętej Rodziny w Tajynszy. Jest to druga, po Karagandzie, placówka misyjna marianów w Kazachstanie

Niedziela Ogólnopolska 1/2012, str. 18-19

Archiwum autora

Dom sióstr

Dom sióstr

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tajynsza to niewielkie miasteczko liczące ok. 14 tys. mieszkańców, spośród których ok. 30 proc. stanowi ludność polskiego pochodzenia, wywodząca się w większości z deportowanych w 1936 r. na rozkaz Stalina Polaków z terenów dzisiejszej Ukrainy. Są tu także Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Czeczeńcy, Ingusze i coraz liczniej napływający z południa Kazachstanu Kazachowie.

Przeżyli najsilniejsi

Dla wiezionych na zesłanie w towarowych wagonach Tajynsza była stacją docelową. Stąd ciężarówkami rozwożono ich po bezkresnych stepach i wyrzucano na pastwę losu w wyznaczonych punktach, tzw. toczkach. Tu przeżywali swoją kalwarię, umierając z głodu, zimna, chorób, grzebiąc w stepowej, często przemarzniętej ziemi swoich najbliższych. Przeżyli najsilniejsi. W ziemiankach, a następnie w domach budowanych z tzw. samana (cegła wykonana z gliny i słomy) znosili udręki zesłania... W Tajynszy i okolicznych siołach znalazły także schronienie niektóre, wywiezione tu, rodziny ofiar zbrodni katyńskiej.
Po upadku reżimu spora część Polaków wyjechała do historycznej Ojczyzny swoich przodków w ramach repatriacji. Podobnie stało się z Niemcami czy Rosjanami. Wielu jeszcze ubiega się o wyjazd na stałe do Polski.
Wśród Polaków większość stanowią katolicy, którzy ustrzegli skarbu wiary w czasach ucisku i prześladowań ze strony reżimu komunistycznego, niejednokrotnie ponosząc największe ofiary: więzienie, katorgi w łagrach sowieckich, a nawet śmierć za wyznawanie wiary.
To właśnie wiara w Boga i przywiązanie do wartości chrześcijańskich dały tym ludziom siłę do przetrwania. Wierzący zbierali się potajemnie w prywatnych domach na modlitwie, odmawiali Różaniec, ręcznie przepisywali teksty modlitw i pieśni religijnych z książeczek przywiezionych z Ukrainy. Jak największego skarbu strzegli krzyży, ikon, obrazów, książek i innych symboli religijnych, tęsknili za możliwością uczestniczenia we Mszy św., przyjęcia sakramentów. Taka sposobność co jakiś czas nadarzała się, gdy Tajynszę odwiedzali heroiczni kapłani, tacy jak: ks. Władysław Bukowiński, ks. Józef Kuczyński czy o. Serafin Kaszuba, którzy wiele lat spędzili w więzieniach i łagrach za niesienie nieustraszenie i z narażeniem własnego życia kapłańskiej posługi potrzebującym.
Wierzący spotykali się wtedy w jakimś domu przy zasłoniętych oknach, z rąk kapłana przyjmowali sakrament chrztu, przystępowali do spowiedzi i Komunii św., uczestniczyli ze wzruszeniem i płaczem we Mszy św., słuchali kazań, nie wiedząc, czy jeszcze kiedyś dostąpią takiego szczęścia…

Po owocach poznacie...

Praktycznie do połowy lat 70. katolicy z Tajynszy i okolic nie mieli na stałe kapłana. Dopiero w 1976 r. o. Karol Piotr Kisielewski, kapucyn z Łotwy, otrzymał pozwolenie na pracę. Po 3 latach zmarł i jest pochowany na tutejszym cmentarzu. Potem co jakiś czas przyjeżdżali na krótko różni kapłani, najczęściej z Polski.
W 1981 r. przyjechał młody kapłan, Polak z Ukrainy, ze Zgromadzenia Księży Marianów - ks. Jan Paweł Lenga, który z wielkim zapałem podjął się ogromnej pracy zapewnienia duszpasterskiej opieki miejscowym katolikom i związanej z tym budowy kościoła na miejscu małej, istniejącej już kapliczki. Nie obyło się bez najrozmaitszych trudności i szykan ze strony władz. Jednak entuzjazm ks. Lengi i parafian okazał się silniejszy od przeszkód. Budynek wznosili mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy; przyjeżdżali do pracy nawet z najodleglejszych miejscowości... Po kilku latach kościół był gotowy, a ks. Jan Paweł Lenga MIC po 10 latach ofiarnej pracy - 26 maja 1991 r. otrzymał sakrę biskupią i został administratorem apostolskim w Karagandzie, natomiast po kilku latach - arcybiskupem diecezji karagandzkiej.
Przez kilka kolejnych lat po odejściu z Tajynszy ks. Jana Pawła Lengi posługę duszpasterską pełnili kapłani mariańscy, a następnie kolejno kapłani diecezjalni z Polski: ks. Zdzisław Jowik z diecezji siedleckiej i ks. Jarosław Foltyniewicz z diecezji poznańskiej, aż do przybycia na nowo księży marianów.
Od września 2007 r. w parafii pracują także 2 polskie siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia (pierwsza placówka zgromadzenia na terenie Kazachstanu powstała w Pietropawłowsku w 1997 r. i istnieje do dziś).
Kapłani i siostry starają się otoczyć duszpasterską troską wiernych nie tylko w mieście Tajynsza, ale również w należących do parafii 4 wioskach, spośród których 2 wspólnoty są dość liczne.
W miejscowościach tych regularnie, co tydzień, odprawiane są Msze św. i prowadzone katechezy dla dzieci, młodzieży oraz dla dorosłych. Dzieci, młodzież i dorośli przygotowują się do przyjęcia sakramentów świętych - indywidualnie lub w grupach. Wierni uczą się aktywnego uczestnictwa w Liturgii poprzez modlitwę i śpiew w języku rosyjskim.
Szczególną troską otaczani są chorzy mieszkający na terenie parafii, którzy już nie są w stanie dotrzeć do kościoła na Mszę św. Oprócz posługi sakramentalnej siostry odwiedzają chorych w domach i służą im rozmaitą pomocą. Co jakiś czas odwiedzają także miejscowy szpital, internat dla chorych psychicznie oraz dom starców, przekazując także tam orędzie miłosierdzia, otrzymane od Jezusa przez św. s. Faustynę.
Zarówno kapłani, jak i siostry starają się być wierni swojej misji charyzmatycznej i, prowadząc życie zakonne, służą tutejszej ludności w duchu miłosierdzia, przede wszystkim modlitwą i ofiarą swojego życia.
Żyją i pracują w skromnych warunkach, niepozwalających na razie na powiększenie wspólnot zakonnych, głównie ze względu na brak dodatkowych pomieszczeń mieszkalnych. Siostry mieszkające w budynku parafialnym nie mają w domu urządzeń sanitarnych ani kanalizacji, a dach po większych opadach deszczu przecieka i woda dostaje się do wnętrza. Wymiany wymagają podłoga oraz okna i drzwi, przez które zimą dostaje się do środka śnieg i uchodzi ciepło.
Podobnie jest z domem księży, gdzie mieszkamy we dwójkę, a który jest zbyt mały, by mógł spełniać rolę domu zakonnego, popękały w nim niektóre ściany wewnętrzne i zewnętrzne, ponadto z powodu pęknięć wszystkie rogi odchodzą od zasadniczej części budynku. Potrzeba też dodatkowych pomieszczeń do prowadzenia pracy apostolskiej.
Parafianie cieszą się, że mają na stałe kapłanów i siostry, że mają do kogo zwrócić się ze swoimi, nierzadko bardzo osobistymi, sprawami. Ludzie, wśród których pracujemy, często powtarzają - dając nam dużo do myślenia - proste, ale jakże bogate w treść zdanie: „Tylko nas nie opuszczajcie”.

Potrzeby są duże, a nasze możliwości mocno ograniczone. Utrzymujemy się z ofiar ludzi o hojnym i wrażliwym na potrzeby innych sercu. Stąd prosimy Ludzi Dobrej Woli o wsparcie naszego duszpasterstwa misyjnego.
Wszystkim, którzy zapragną dopomóc nam w tej koniecznej pracy, na stepach tego tak rozległego kraju, podajemy poniżej numer naszego konta bankowego w Polsce:
Alexey Mitsinskiy
ul. Olimpijska 12
67-200 Głogów
Numer konta:
24 1240 1415 1111 0010 3963 9014
Więcej o nas i o naszej misyjnej pracy można przeczytać na stronie:
www.tajynsza.marianie.com.
Dla zainteresowanych kontaktem podajemy także adres e-mailowy:
o.aleksy@marianie.kz.
Niech Bóg błogosławi! Już teraz gorąco dziękujemy za każdą ofiarę, a w sposób szczególny za modlitwę i zapewniamy o naszej codziennej modlitwie za naszych Dobrodziejów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warsztaty muzyczno-liturgiczne – przykład troski o liturgię, do której zaprasza Leon XIV

2026-08-21 16:08

[ TEMATY ]

liturgia

pieśni

muzyka chrześcijańska

warsztaty muzyczno‑liturgiczne

@Vatican Media

Warsztaty muzyczno-liturgiczne od lat pomagają Polakom odkrywać głębię liturgii i piękno tradycyjnych pieśni religijnych. Zrodziły się z pragnienia kilkorga muzyków, by podzielić się zachwytem nad pięknem śpiewu liturgicznego, a dziś stanowią fenomen, którego owocem są setki parafialnych chórów i tysiące wiernych, w których rośnie umiłowanie liturgii i muzyki, łączącej tradycję z poruszającą duszę współczesną harmonią. Są też przykładem troski o muzykę sakralną, o której mówił ostatnio Leon XIV.

„To piękny dar dla Kościoła, a zwłaszcza dla młodych ludzi – mówi o warsztatach muzyczno-liturgicznych bp Grzegorz Suchodolski, który odpowiada w Konferencji Episkopatu Polski za duszpasterstwo młodzieży i apostolstwo świeckich – W ostatnich latach widzimy w Polsce ogromne ożywienie i pogłębienie świadomości liturgicznej. Młodzież, ale też dorośli, na nowo zachwycają się w liturgią, i śpiewem pieśni, które, choć mają niekiedy po kilkaset lat, na nowo przemawiają do nich za sprawą pięknych aranżacji. To promieniuje także poza Polską: pielgrzymi z innych krajów, którzy uczestniczyli m.in. w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie i modlili się z nami na w Casa Polonia podczas Jubileuszu Młodzieży w Rzymie, byli pod wrażeniem piękna muzyki, w którą także mogli się włączyć. Dlatego z wdzięcznością przyjmuję wiadomości o kolejnych warsztatach muzyczno-liturgicznych, organizowanych w różnych stronach Polski”.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Dziwisz o wizycie Jana Pawła II w Rimini: chciał być z młodymi

2026-08-21 19:40

[ TEMATY ]

kard. Stanisław Dziwisz

św. Jan Paweł II

Rimini

@Vatican Media

Jan Paweł II w Rimini

Jan Paweł II w Rimini

Jana Pawła II uderzyły podczas wizyty w Rimini entuzjazm i siła młodzieży, która pragnęła głosić piękno Kościoła - powiedział kard. Stanisław Dziwisz, były osobisty sekretarz Papieża Polaka, w rozmowie z włoską telewizją Tg2. Rozmowa została wyemitowana w przededniu wizyty Leona XIV w Rimini - 44 lata po historycznej wizycie Jana Pawła II.

Zapytany o to, co najbardziej uderzyło Jana Pawła II, gdy w 1982 roku przybył do Rimini, aby spotkać się z ponad 200 tysiącami młodych ludzi, kard. Dziwisz odpowiedział: „Entuzjazm." I dodał: „Entuzjazm oraz siła młodzieży pragnącej iść naprzód i być misjonarzami piękna Kościoła".
CZYTAJ DALEJ

Cały rok modlą się na różańcu, dziś pielgrzymowali do Henrykowa

2026-08-22 11:31

ks. Łukasz Romańczuk

Uczestnicy pielgrzymki

Uczestnicy pielgrzymki

W Henrykowie odbywa się coroczna Archidiecezjalna Pielgrzymka Żywego Różańca. W tym roku przypada 200 lat wspólnoty Żywego Różańca, co sprawiło, że była to okazja do diecezjalnego świętowania powstania tej modlitewnej wspólnoty.

Na inaugurację spotkania konferencję wygłosił ks. Aleksander Radecki, który początek swojego słowa poświęcił na przypomnienie historii Żywego Różańca i dzieła, które zostało zapoczątkowane przez bł. Paulinę Jaricot, a finalnie stało się dziełem modlitwy w 140 krajach i jednym z czterech dzieł papieskich. - Modlitwa różańcowa jest podporą dla misji, a członkowie tej wspólnoty angażują się w dzieła misyjne - zaznaczył ks. Radecki, zwracając uwagę, że szczególnym miejscem było Loretto, gdzie Żywy Różaniec miał swoje “centrum”. - W 1862 roku w samej Francji było 2,5 miliona osób zaangażowanych w Żywym Różańcu. W Polsce pojawił się on w XIX w., ale aprobatę otrzymał dopiero za czasów kard. Wyszyńskiego - zaznaczył ks. Aleksander.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję