Reklama

Święci i błogosławieni

Kapłan, stygmatyk, święty

Kim był ten święty kapucyński zakonnik? Jak napisał o. Hieronim Warachim, „dla każdego inną zagadką, dla wszystkich kimś niezwykłym. Ojciec Pio był mistykiem nieustannie zjednoczonym z Bogiem”. Autor tych słów na trzy miesiące przed odejściem Ojca Pio do Domu Ojca uczestniczył we Mszy św. sprawowanej przez tego zakonnika i otrzymał od niego błogosławieństwo

Niedziela Ogólnopolska 39/2012, str. 22-23

[ TEMATY ]

święty

ksiądz

O. Pio

kapłan

BOŻENA SZTAJNER

W Terliczce przechowywane są relikwie św. Ojca Pio oraz zasuszone kwiaty, które znajdowały się na ołtarzu papieskim w czasie kanonizacji

W Terliczce przechowywane są relikwie św. Ojca Pio oraz zasuszone kwiaty, które znajdowały się na ołtarzu papieskim w czasie kanonizacji

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zanim Ojciec Pio został ogłoszony błogosławionym i świętym, znany był we Włoszech, w Polsce i całej Europie. Zetknęli się z nim Polacy biorący udział w walkach na terenie Włoch, a także ks. Karol Wojtyła, kiedy przebywał na studiach w Rzymie, a potem - już jako biskup - pisał do niego list z prośbą o modlitwę w intencji Wandy Półtawskiej. Modlitwa była wysłuchana poprzez cudowne uzdrowienie, policzone jako niezwykły dar Boga, potrzebne do uznania świętości Ojca Pio.
Choć kontakty Polaków z San Giovanni Rotondo były utrudnione, docierały jakieś pisma, modlitwy, opowieści - o cudach i szczególnych możliwościach Ojca Pio.

Na ołtarzach

Reklama

Jako proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej cieszyłem się bardzo, gdy w 1998 r. okazało się, że Ojciec Święty Jan Paweł II postanowił wynieść na ołtarze sługę Bożego Ojca Pio.
Bp Kazimierz Górny, ordynariusz rzeszowski, w rozmowie z kapucynami powiedział, że pragnieniem jego serca jest, by dolny kościół w Terliczce przystosować do szczególnego kultu Ojca Pio, by zapraszać tam wiernych do wspólnej modlitwy przez wstawiennictwo słynnego już w całym świecie kapłana stygmatyka.
27 kwietnia 1999 r. - z Terliczki, Rzeszowa i okolicy wyruszyła pielgrzymka do Rzymu, której przewodniczyłem, na beatyfikację Ojca Pio.
Pielgrzymi przybyli do San Giovanni Rotondo, do grobu Ojca Pio, gdzie modlili się przed krucyfiksem, z którego na Ojca Pio spłynęła łaska stygmatów. Otrzymałem wtedy od o. Paolino Rossiego, postulatora generalnego Zakonu Kapucynów, relikwie Ojca Pio. Rzeszowscy pielgrzymi odprawili tam wspólnie Drogę Krzyżową. W piątej stacji Drogi Krzyżowej, zamiast Szymona Cyrenejczyka, twórca umieścił Ojca Pio, pomagającego Panu Jezusowi nieść krzyż, co w wymowny sposób streszcza postawę jego życia.
2 maja 1999 r., w dniu beatyfikacji Ojca Pio, na placu Laterańskim, koncelebrowałem Mszę św. wraz z kapłanami z całego świata. Przewodniczył kard. Camillo Ruini.
Jan Paweł II, przewodnicząc Mszy św. na Placu św. Piotra, podczas homilii powiedział: „Ten pokorny zakonnik Zakonu Kapucynów zadziwił cały świat swoim życiem oddanym bez reszty modlitwie i słuchaniu spowiedzi. Niezliczone rzesze ludzi przybywały do klasztoru w San Giovanni Rotondo, aby się z nim spotkać. To pielgrzymowanie nie ustało nawet po jego śmierci. Podczas moich studiów w Rzymie ja sam miałem sposobność poznać go osobiście, a dziś dziękuję Bogu, że pozwolił mi wpisać go w poczet błogosławionych”.
13 maja 1999 r. - uroczyście wprowadzono relikwie Ojca Pio do kościoła w Terliczce. Umieszczono je na specjalnym miejscu wraz z kwiatami z ołtarza papieskiego, które udało nam się przywieźć z Rzymu. Uroczystościom przewodniczył ks. Ireneusz Skubiś - fundator figury Matki Bożej Fatimskiej i relikwiarza św. Ojca Pio.
4 czerwca 1999 r. Biskup Ordynariusz postanowił: „Na większą cześć i chwałę Boga w Trójcy Jedynego i na pożytek duchowy wiernych, nadaję kościołowi parafialnemu w Terliczce tytuł Błogosławionego Ojca Pio jako drugorzędny i ustanawiam w dniu 23 września każdego roku odpust parafialny”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Od fascynacji do adoracji

Odpust parafialny ku czci bł. Ojca Pio Terliczka przeżywała niezwykle uroczyście. Ludzie prawdziwie świętowali. W tym dniu nikt nie pracował w polu. Uroczystej Sumie koncelebrowanej przewodniczył bp Antoni Pacyfik Dydycz, ordynariusz drohiczyński. Poświęcił obraz Ojca Pio, namalowany przez Justynę Kurowską, znajdujący się w kaplicy Ojca Pio.
Tego dnia zawiązała się Grupa Modlitwy Błogosławionego Ojca Pio (25 września zatwierdził ją Biskup Rzeszowski, później została zarejestrowana w San Giovanni Rotondo). Ustalono, że każdego 23 dnia miesiąca, upamiętniającego dzień śmierci Ojca Pio, w Terliczce będzie odprawiane nabożeństwo zgodnie ze statutem Grup Modlitwy Ojca Pio.
Prezbiterium w kościele dolnym, rzeźbę nad tabernakulum i krzyż wykonał Kazimierz Czapka. Krzyż jest kopią krucyfiksu znajdującego się na chórze kościoła w San Giovanni Rotondo.
I tak powstawało nowe sanktuarium Ojca Pio.
Wkrótce został poświęcony pierwszy w diecezji rzeszowskiej pomnik bł. Ojca Pio, ufundowany przez rodzinę Ponickich z Chicago.

Święty z Gargano

Ojciec Święty Jan Paweł II kanonizował Ojca Pio 16 czerwca 2002 r. Na rzymskich uroczystościach nie brakło czcicieli Ojca Pio z Polski, także z Terliczki. Szczęśliwi i ubogaceni przeżyciami pielgrzymi wracali do domów, przekonani, że towarzyszy im Święty z Gargano. Postarałem się o konkretną pamiątkę. Udało mi się zdobyć pewną ilość kwiatów, które zdobiły papieski ołtarz. Obecnie te zasuszone kwiaty możemy oglądać w przeszklonej gablotce przy obrazie św. Ojca Pio.
4 listopada 2004 r. - biskup diecezji rzeszowskiej Kazimierz Górny wydał dekret o ustanowieniu świątyni w Terliczce sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej i św. Ojca Pio.
13 maja 2005 r. - w odpust fatimski uroczystą Sumę celebrował i słowo Boże głosił bp Edward Frankowski. Ks. Janusz Sądel, wicekanclerz Kurii, odczytał wtedy dekret biskupa rzeszowskiego Kazimierza Górnego, podnoszący nasz kościół do rangi sanktuarium św. Ojca Pio. Relikwie Świętego umieszczone w klęczniku są miejscem częstych modlitw za wstawiennictwem Świętego.
Ks. dr Ireneusz Skubiś, częsty gość sanktuarium w Terliczce, czciciel Matki Bożej Fatimskiej i św. Ojca Pio, tak pisze: „Doświadczyłem radości i mocy modlitwy wspólnotowej, odmawialiśmy Różaniec, była adoracja Najświętszego Sakramentu, a punkt kulminacyjny stanowiła w tym dniu Msza św., na którą przybyli również ojcowie kapucyni, bernardyni oraz kapłani diecezjalni. Sprawowałem Mszę św. w koncelebrze kapłanów, w tym 91-letniego o. Hieronima, który przybył specjalnie na to nabożeństwo. Należy on do tych, którzy za życia Świętego bezpośrednio doświadczyli na sobie jego błogosławieństwa. Św. Ojciec Pio był wzorem modlitwy, głębokiego rozmodlenia i umiłowania Jezusa Ukrzyżowanego”.
24 czerwca 2008 r. - Kuria Prowincjalna Zakonu Kapucynów im. św. Michała Archanioła i św. Ojca Pio przyznała Terliczce relikwię św. Ojca Pio: chusteczkę, którą Święty się posługiwał, ocierając rany (stygmaty). Chusteczkę przekazał prowincjał Prowincji Foggia br. Aldo Brocato jako dar dla sanktuarium. Osobiście przywiózł relikwię prowincjał o. Jacek Waligóra 12 lipca 2008 r.
Odczuwamy radość, że wzniesiony jest Klasztor Kapucynów - im. św. Ojca Pio, który będzie mógł gościć również pielgrzymów przybywających do sanktuarium. Znajdzie się tam dla nich nocleg i warunki, by zwłaszcza grupy modlitewne mogły korzystać z tego świętego miejsca.

2012-12-31 00:00

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Jan Maria Vianney - patron proboszczów

Niedziela łowicka 34/2004

[ TEMATY ]

święty

św. Jan Maria Vianney

xTZ

Wizerunek św. Jana Vianneya autorstwa Marka Gajewskiego w sanktuarium św. Jana Vianneya w Czeladzi

Wizerunek św. Jana Vianneya autorstwa Marka Gajewskiego w sanktuarium św. Jana Vianneya w Czeladzi

4 sierpnia Kościół przypomina nam postać wielkiego kapłana, pomagającego tysiącom ludzi spotkać Boga, którego papież Pius XI ogłosił patronem wszystkich proboszczów - św. Jana Marię Vianneya. To postać niecodzienna, którą w kontekście współczesnych dyskusji na temat kapłaństwa, warto przypomnieć. Ten nietuzinkowy kapłan stanowi doskonały wzór do naśladowania dla dzisiejszych duchownych.

Ciekawa była droga życia tego świętego; Bóg go powoływał, ale kazał mu przejść przez wiele trudności, pokonać niejedną przeszkodę. Urodził się w Dardilly pod Lyonem 8 maja 1786 r. jako syn małorolnego chłopa. Pisać nauczył się dopiero w 17 roku życia. Wkrótce zaczął myśleć o kapłaństwie. Napotkał jednak na wielkie przeszkody. Z powodu słabych zdolności (zwłaszcza do łaciny), dwukrotnie odmawiano mu przyjęcia do seminarium. W czasie studiów również miał niejedną trudność (egzaminy trzeba było składać po łacinie). W końcu, dzięki poparciu i pomocy proboszcza z sąsiedniej miejscowości ks. Abbe Balleya dobrnął do kapłaństwa. Przez dwa lata był wikariuszem, a potem. (1818 r.) rozpoczął duszpasterzowanie w maleńkiej parafii (230 wiernych) Ars, w której pozostał już aż do śmierci. Była to tzw. ciężka parafia; o jej wiernych mówiono, że tylko sam chrzest odróżnia ich od istot nierozumnych. Proboszcz zabrał się energicznie do pracy duszpasterskiej. Nie odznaczał się zbytnią erudycją, więc i jego kazania były bardzo proste, nie obejmowały też szerokiej tematyki. W jego nauczaniu ciągle powracały podstawowe prawdy: o grzechu i jego skutkach, o pokucie i odzyskaniu łaski uświęcającej, o Eucharystii, modlitwie... Wkrótce jednak przekonano się, że w jego prostych słowach zawarta jest niezwykle wielka siła przekonywania. Chciało się go słuchać i trzeba mu było przyznać rację. Niedługo trzeba było czekać, aby wierni odkryli w kapłanie wspaniałego spowiednika, prawdziwego lekarza duszy. Przenikał sumienia, czytał w sercu człowieka, widział nawet przyszłość. W tej sytuacji jest zupełnie zrozumiałe, że do Ars zaczęły napływać tłumy ludzi. Byli tacy, którzy osiadali tutaj na stałe, jednak większość dowoził codziennie dyliżans z Lyonu. Sprowadzała ich nie ciekawość zobaczenia „człowieka niezwykłego”, ile chęć nawrócenia, lub odnowy swojego dotychczasowego życia. Zdarzali się i „ciekawscy”, a nawet złośliwi, ale tych czekała tutaj miła niespodzianka. Pewnego razu miał do Ars przybyć jakiś dziennikarz paryski, który chciał przygotować reportaż ośmieszający ludzką naiwność. Kiedy poprosił ks. Vianneya o wywiad, nie otrzymał go. Świątobliwy proboszcz zaproponował dziennikarzowi spowiedź. Ten próbował się oprzeć, ale w końcu „uległ”. Po zakończeniu spowiedzi, zapytany przez proboszcza, czy chce teraz przeprowadzić wywiad, odpowiedział, że „nie”. Wrócił do Paryża już jako inny, przemieniony duchowo człowiek. Spowiedź u proboszcza nie trwała długo, ale była skuteczna. Krótkie napomnienia przenikały do duszy niby strzały. Słuchając spowiedzi pewnego mężczyzny, któremu najwidoczniej brakowało żalu, Święty Proboszcz rozpłakał się i płakał tak długo, aż zaniepokojony tym penitent zapytał o przyczynę. Usłyszał wtedy: „płaczę dlatego, że ty nie płaczesz”. Pewnemu młodemu mężczyźnie, który ze względów ludzkich nie miał odwagi publicznie wyznać wiary, zadał za pokutę wziąć udział w procesji Bożego Ciała: „Pójdziesz zaraz za baldachimem”. To nie do wiary, ale Święty codziennie spędzał w konfesjonale do 17 godzin, a penitentów miał w ciągu roku około 30 tys. Ten nietuzinkowy kapłan, patron wszystkich proboszczów, choć nie imponował elokwencją a w swoich przechodzonych butach i wytartej sutannie musiał wyglądać bardzo mizernie, był autentycznym gigantem duchowym swojej epoki! Przybywali do niego ludzie z całej Europy i Ameryki, czekali w długiej kolejce do konfesjonału, w którym spowiadał. Nie oszczędził mu Bóg i cierpień. Nadchodziły listy z pogróżkami, pojawiały się oszczercze pomówienia, wiele przykrości doznał nawet ze strony współpracownika, który miał mu świadczyć pomoc. To nie zniechęcało go. Rzeczywiście można powiedzieć o nim to, co Ewangelia mówi o Chrystusie: „widząc tłumy ludzi litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza”. Święty chciał uczynić wszystko, aby wskazać innym drogę zbawienia. Swoją żarliwą i ufną wiarą, świadectwem ubogiego życia i surową ascezą ks. Jan Vianney pociągnął do Boga parafian i licznych przybyszów. Odmienił ich nie do poznania. Przez wiele lat modlił się i pościł w ich intencji, a nocami toczył zmagania z szatanem. Zmarł 4 sierpnia 1859 r. Kanonizowano go w 1925 r. Ilekroć każdego roku wspominam liturgicznie postać tego Świętego Proboszcza, przypominają mi się słowa mojego ojca duchownego z Seminarium, który na I roku studiów w czasie konferencji ascetycznej powiedział do nas: Ten dobry ksiądz i spowiednik powinien mieć: kieliszek mądrości, szklankę roztropności i morze cierpliwości”. Kiedy patrzę na św. Jana Marię Vianneya, widzę w nim wzór takiego kapłana. Dla Ojca Świętego Jana Pawła II, który w 1986 r. z okazji 200. rocznicy urodzin Świętego modlił się przy jego grobie, jest - jak wówczas powiedział - „Proboszcz z Ars przykładem silnej woli i kapłańskiej gorliwości”. Dzisiaj kiedy toczą się dyskusje na temat modelu kapłaństwa, może trzeba zapatrzeć się na tegoż ubogiego proboszcza z Ars i starać się kształtować przyszłych kapłanów właśnie w takim duchu, dbając, by pierwiastek intelektualny nie zdominował ich formacji kosztem sfery duchowej. Wizytówką kapłana nie powinien być przede wszystkim jego intelekt ale pokora, skromność i umiłowanie Boga w człowieku, tak jak nam to pokazał św. Jan Maria Vianney.
CZYTAJ DALEJ

Tajemnice egzorcysty. Ks. Gabriele Amorth: Wystarczy jedno spojrzenie Matki Bożej, aby demon uciekł

2026-03-03 21:01

[ TEMATY ]

egzorcyści

Ks. Gabriele Amorth

pexels.com

Wiele już napisano o ks. Gabriele Amorcie (zm. 16 września 2016), ale równie wiele można by jeszcze dopisać z racji jego złożonej i głębokiej osobowości, a także z powodu owocnej działal ności, jaka z niej wypływała. Podczas lektury tej książki na plan pierwszy wysuwają się dwa podstawowe aspekty jego osoby: odwaga i wiara w Boga.

Księdza Amortha wyróżniały bowiem siła oraz wytrwa łość w mówieniu prawdy o Bogu. Jego niezłomny duch, zamknięty w zbroi wojownika walczącego przeciwko siłom zła, kazał mu z jasnością myśli i logiką nieprzerwanie demaskować obłudę i blichtr tego świata. Z całą stanow czością piętnował ograniczenia, nadużycia i wypaczenia wiary, jak wówczas, gdy uświadamiał brak odpowiedniej formacji seminaryjnej kapłanów w dziedzinie znajomości aniołów i demonów oraz walki z tymi ostatnimi. Był pod tym względem dalekowzrocznym prekursorem.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: poprę wniosek premiera o użycie samolotów polskich SZ do pomocy Polakom w rejonie Zatoki Perskiej

Prezydent Karol Nawrocki przekazał w środę, że poprze wniosek premiera Donalda Tuska o użycie samolotów polskich Sił Zbrojnych do pomocy w ewakuacji Polaków z regionu Zatoki Perskiej.

Premier Donald Tuska poinformował w środę na X, że podjął decyzję o wykorzystaniu wojskowych samolotów do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. Jak wówczas podkreślił, wniosek w tej sprawie trafił do prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej gotowość wojska do ewakuacji medycznej Polaków zgłosił szef MON.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję