Reklama

Aspekty

Idźcie i ogłoście moim braciom

13 i 14 października Diecezjalny Kongres Stowarzyszeń, Ruchów i Wspólnot dla Nowej Ewangelizacji przeniósł się z Rokitna do Zielonej Góry. To miasto i jego kościoły - parafie stacyjne stały się miejscem głoszenia Jezusa Chrystusa. Ile charyzmatów - tyle sposobów

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 43/2012, str. 4-5

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Aleksandra Bielecka

Flashmob na zielonogórskim deptaku

Flashmob na zielonogórskim deptaku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Deptak, sobota, godz. 13. Sympatyczny pan sprzedający płyty CD ścisza swoją muzykę, a z głośnika ustawionego kilka metrów dalej rusza energetyczny rytm. Ktoś zaczyna tańczyć, dołączają się kolejni, jest kolorowo. Przechodnie są zaciekawieni, niektórzy nagrywają komórkami. Tańcząca grupa się rozrasta. O co chodzi, widać dopiero na końcu, kiedy z kartonów tworzy się napis KATOLICY. Flashmob trwa 4 minuty. Przechodnie biją brawo.
- Chodziło nam o to, żeby zwrócić uwagę ludzi na to, że w Kościele katolickim coś się dzieje. Pomysł wzięliśmy z Internetu. Spodobało nam się i stwierdziliśmy, że można to wykorzystać w dobrym celu. Zaangażowało się ok. 30 osób. A przygotowania odbywały się raczej indywidualnie, mieliśmy tylko dwie próby już podczas trwania kongresu. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy to zrobić, i mamy nadzieję, że ludzie zwrócili na nas uwagę i że się im podobało - wyjaśnia Stefania Zielonka. Adrianna Rękawiecka dodaje: - Wzięłam udział we flashmobie, ponieważ uważam, że jest to świetny sposób na dotarcie do różnych osób. Również do tych, które nie zgadzają się z takimi formami ewangelizacji. To była taka krótka zaczepka, coś co miało przyciągnąć wzrok.

Modlitwa i głoszenie

Reklama

Kongres pokazał, że mówić o Chrystusie i mówić o Kościele można na wiele sposobów. Grupy rozmieszczone w parafiach stacyjnych posługiwały zgodnie ze swoim charyzmatem. Uczestnicy kongresu wychodzili poza świątynne mury - jedni, by zaprosić na koncert w Teatrze Lubuskim (recital Marii Bober poświęcony bł. Karolinie Kózkównie), inni, by zaczepić i pogadać, oczywiście o Bogu. Czasami nie trzeba nawet wielu słów, bo w końcu czyż rodzina, która z miłością przyjmuje 9 dzieci, nie jest sama w sobie pięknym znakiem zaufania Panu? Ewangelizować z powodzeniem może też osoba niepełnosprawna, tutaj nie ma właściwie ograniczeń. Świadectwa przeplatały się z informacjami o wspólnotach, tu scenka, tam nabożeństwo w duchu Taizé, noc spowiedzi. Dużo modlitwy (bo bez tego wsparcia niewiele by wyszło), która swój punkt kulminacyjny miała podczas niedzielnej Mszy św. w kościele pw. Ducha Świętego. Tu po raz pierwszy takie tłumy odśpiewały wspólnie wyznanie wiary. Tu też w rozbudowanej procesji z darami 29 parafii przyniosło do ołtarza wiele egzemplarzy Pisma Świętego, Katechizmu Kościoła Katolickiego i tekstów Soboru Watykańskiego II.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jezus nie oszczędzał

Reklama

Jak zabrać się do ewangelizowania? Pewnych wskazówek dostarczył gość specjalny kongresu ks. Denis Biju-Duval. - Jeżeli w naszym sercu pojawią się te same uczucia, co w sercu Jezusa, poczujemy pragnienie niesienia Dobrej Nowiny owcom bez pasterza. Jezus mówi: „Przyszedłem rzucić ogień”. To określenie Ducha Świętego. On wychodzi z serca Jezusa, aby zapalić całą ziemię. Pierwsza rzecz, do której jesteśmy wezwani, to przyjęcie tego ognia. Jego miłość jest do nas skierowana.
Zbawienie brata i siostry to sprawa zbyt poważna, żeby podchodzić do niej byle jak. - Jezus nie oszczędzał swego czasu. Nie szczędził uwagi, jaką dawał innym ludziom, ich oczekiwaniom, ich cierpieniom. Nie oszczędzał słów. Nie oszczędzał się w podróżach, w trudzie. Nie oszczędzał się w swojej kreatywności, by przekazywać jeszcze lepiej. I w końcu nie oszczędził własnej krwi, żeby nas zbawić. I nie oszczędzał swego miłosierdzia, by dać grzesznikom - którymi jesteśmy - wybaczenie - podkreślał ks. Biju-Duval. - Także my jesteśmy wezwani, by pytać jak Jezus o owce bez pasterza. O wszystkich ludzi, którzy są kochani przez Pana, a o tym nie wiedzą. Dla wielu z nich ta niewiedza przekłada się na poszukiwania w ciemności, na marnowanie życia. W konsumenckim społeczeństwie poszukujemy małych, krótkoterminowych radości. Ale one nie potrafią wypełnić serca. I człowiek pozostaje smutny. Natomiast bycie kochanym przez Ojca to podstawa wypełniającej nas radości i jesteśmy wezwani do przekazania jej innym.

Tylko na chwilę

Akcję ewangelizacyjną można zaplanować, ale zupełnie znienacka mogą pojawić się też miłe niespodzianki, o czym przekonał się Miłosz Żurawski: - Kolega w trakcie kongresu spał w akademiku i przy tej okazji zewangelizował ze trzydzieści osób. Ludzie płakali, przyjmowali Jezusa jako swego Pana - opowiada.
Trzeba być też gotowym na odrzucenie, o czym mówili podczas niedzielnej Eucharystii członkowie Odnowy w Duchu Świętym. - Chodziliśmy od drzwi do drzwi. Pukaliśmy do ludzi, by ogłosić im Jezusa Zmartwychwstałego, Jezusa Zwycięzcę. Bywało, że drzwi się nie otwierały w ogóle. Inne uchylały się trochę, ale kiedy domownicy słyszeli, że chcemy rozmawiać o wierze, drzwi się równie szybko zamykały, czasami zdążyliśmy jeszcze wręczyć obrazki, na których było wypisane wyznanie wiary.
Ale były też domy otwarte na Słowo. - Jedno małżeństwo zastrzegło na początku, że to tylko na chwilę, bo nie mają czasu. Ale kiedy zaczęła się rozmowa o tym, jak bardzo Jezus Chrystus nas ukochał, jak oddał siebie, żebyśmy mieli życie, jak możemy otworzyć się na Ducha Świętego i być świadkami wiary - to trwało i trwało, pojawiła się kawa i ciasto, a przecież nie mieli czasu.

W porę i nie w porę - choćby w kawiarni

Reklama

Uliczni ewangelizatorzy trafili m.in. na giełdę, do hipermarketu, do galerii handlowej. Nie wszędzie szło gładko i przyjemnie - nie wszystkim jakoś podobały się balony z napisami „Rok Wiary” czy „Moi rodzice się za mnie modlą”. Również koszulki z hasłem: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” okazały się być mocno kontrowersyjne (niedziela, pełno klientów - wszystko jasne?). Ale… - Jak nas wygonili z jednego miejsca, poszliśmy rozdać balony gdzie indziej i wróciliśmy już bez niczego, a i tak dalej głosiliśmy Chrystusa. Tak więc nic nie jest w stanie nas zatrzymać. A ta akcja była bardzo potrzebna, o czym świadczy wiele owocnych rozmów. Bardzo podobało mi się, że przyłączyły się do nas również osoby, które wcześniej się nie zapisały, ale w trakcie kongresu poczuły, że jednak chcą to zrobić - uważa Barbara Szuszkiewicz.
Ważne, żeby mieć jakiś punkt zaczepienia, Słowo Boże i otwartość na działanie Ducha Świętego. Przydaje się też dobry towarzysz. - Zawsze chodzimy minimum w dwójkę, bo Chrystus też wysyłał uczniów po dwóch. Muszę przyznać, że papież, ogłaszając Rok Wiary, trochę nam pomógł, bo podsunął nam główny wątek do zaczynania rozmów z ludźmi. Tak w skrócie chodziło o to, żeby zapytać człowieka o wiarę i sprowokować go do zastanowienia się nad swoim życiem. Świetną metodę opracowały dziewczyny, które zaczepiały klientów w kawiarni - oni mieli ograniczone pole ucieczki, bo już coś zamówili i nie chcieli tak tego zostawić - opowiada Basia. - Takie inicjatywy pokazują przede wszystkim, że co prawda jest dużo oporu czy nawet przyjaznego ignorowania, ale też jest dużo ludzi, którzy naprawdę chcą rozmawiać o Panu Bogu i są głodni chrześcijan, którzy mogą coś o swoim doświadczeniu powiedzieć.

Dopiero początek

Czy taka liczba świadectw przejdzie niezauważona? Czas pokaże. Na owoce już czeka ks. Józef Popiel, proboszcz z Łęknicy. - Ci z moich parafian, którzy mogli, przyjechali do kościołów stacyjnych. Po powrocie posłucham ich relacji. Sam zobaczyłem Kościół pełen Ducha, który otworzył się na działanie wiary. To naprawdę było widać. Myślę, że dla uczestników to było bardzo budujące - zobaczyli, że wiarę można wszędzie pokazać. Czy to market, czy to kościół, jestem wierzący i tu, i tu, zawsze przy Chrystusie.
Bo kongres to w założeniu tylko początek. Biskupi wprowadzili swoich diecezjan w Rok Wiary. Czy będzie to czas dobrych zmian, zależy od samych wierzących. Ale w końcu do tego są przecież powołani. Kongres zakończył się przy słowach pieśni „Idźcie i ogłoście moim braciom” - jest tu aż nazbyt wyraźna podpowiedź.

Potencjał jest

A oto sprawcy i uczestnicy diecezjalnego kongresu ewangelizacyjnego: Akcja Katolicka, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, KIK, „Civitas Christiana”, Droga Neokatechumenalna, duszpasterstwa akademickie, Młodzież Franciszkańska, Fraternia, Ruch Światło-Życie, Domowy Kościół, Spotkania Małżeńskie, Wspólnota „Sychar”, Eucharystyczny Ruch Młodych, Caritas, Centrum Ochotników Cierpienia, Cisi Pracownicy Krzyża, Ruch Wiara i Światło, Stowarzyszenie Brata Krystyna, Stowarzyszenie „Tęcza”, Apostolat Trzeźwości, Ruch Rodzin Nazaretańskich, Odnowa w Duchu Świętym, Stowarzyszenie „Wspólnota św. Tymoteusza”, Stowarzyszenie „Kanaan”, Szkoła Maryi, Pustynia w Mieście, Rodzina Radia Maryja, Żywy Różaniec, Apostolat Maryjny, Wspólnota Krwi Chrystusa, Bractwo św. Jakuba, Bractwo Męki Pańskiej, Przyjaciele Paradyża, Apostolstwo Dobrej Śmierci, Rycerstwo Niepokalanej, Wspólnota Królowej Pokoju, Wspólnoty Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest więc potencjał. I chwała Panu!

* * *

BP STEFAN REGMUNT:

- Musimy mieć świadomość naszej misji. Jesteśmy odpowiedzialni za to, aby wszyscy uwierzyli i stali się uczestnikami zbawienia. Bycie człowiekiem wierzącym dzisiaj nie jest łatwe. Żyjemy w społeczeństwie, które z różnych powodów często odwraca się ku takiemu stanowi jak niewiara. Z drugiej strony widzimy, ile jest środowisk kulturalnych i intelektualnych, które się poddają manipulacji współczesnego świata. Europa ze swym nihilizmem religijnym jest tego przykładem. Dlatego też Kościół chce nam pomóc, abyśmy spojrzeli krytycznie na to wszystko, co nas otacza, i jednocześnie spojrzeli krytycznie na samych siebie. I usłyszeli wreszcie to wezwanie, że mamy stać się nowymi ludźmi, mocnymi w wierze.
Ten Rok Wiary jest dedykowany wszystkim ludziom dobrej woli. Ci, którzy są silni w wierze, niech składają świadectwo, że warto być blisko Chrystusa i żyć Jego Ewangelią. Ci, którzy są słabi, powinni szukać sposobów, aby swą wiarę wzmocnić. A ci, którzy są daleko od Boga, muszą usłyszeć o tym wszystkim, co jest związane z byciem chrześcijaninem, aby wiedzieli, z jakich wartości, z jakiej perspektywy, z jakich możliwości rezygnują.
Wiara w zlaicyzowanym świecie czeka na odnowienie.
Spisała Katarzyna Jaskólska

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyzwania nowej ewangelizacji (cz. 1)

Zdarzyło mi się uczestniczyć w opisywanym na łamach naszej gazety I Kongresie Nowej Ewangelizacji, który miał miejsce w dniach 28-31 lipca w Kostrzynie nad Odrą, a także doświadczać jej praktycznej formy podczas Przystanku Jezus. Zdaję sobie sprawę z faktu, że o nowej ewangelizacji ostatnio mówi się bardzo wiele. To dobrze. Jednak wśród rozmaitych głosów, które opisują to, czym jest, na czym ma polegać nowa ewangelizacja i kto nią ma się zajmować, występuje niekiedy chaos interpretacyjny i znaczeniowy. Dlatego też zachęcony wystąpieniem abp. Rino Fisichellego pomyślałem o tym, że jako świecki postaram się dokonać pewnej interpretacji tego zagadnienia. Dlaczego nowa ewangelizacja, skąd ten pomysł, jakie są jej przesłanki? Jest to pytanie o zasadniczym znaczeniu, gdyż udzielona na nie poprawna odpowiedź może uspokoić różne grupy komentatorów. Bardziej czy mniej życzliwych temu przedsięwzięciu, którzy niekiedy interpretują ją jako konkurencję wobec dotychczasowych form ewangelizowania czy też jako pośrednią formę krytyki tych, którzy przez lata gorliwie i sumiennie spełniali swoje chrześcijańskie obowiązki. Ani jeden, ani drugi motyw nie przyświeca pomysłodawcom i twórcom nadania nowej dynamiki ewangelizacji. Zarówno szacunek i respekt wobec tych, którzy nieodmiennie od lat „są siewcami na polach Pana Boga”, jak i zrozumienie obecności różnych nurtów i rytów w dawaniu świadectwa i posługi Kościołowi są punktem wyjścia. Akceptacja obecności jednego i drugiego. Radość z faktu współistnienia i obustronnego wzmacniania się modlitwą i czerpania z garnca szerokiej palety możliwości. Wobec powyższego, na z pretensją kierowane wobec nowych ewangelizatorów słowa: „Uważasz, że co? Dotychczas nic się tu nie robiło?” albo: „Skoro tak wiele działań było, to dlaczego Kościoły pustoszeją? Uważasz, że to nasza, starych księży, wina?” – odpowiedź jest jedna. Nie wskazujemy winnych, nie szukamy też ich, gdyż nie w tym rzecz. Rzeczą ważniejszą jest odpowiedź na pytanie: Jak odwrócić tendencję dotyczącą kryzysu wiary w ogóle? Nowa ewangelizacja nie jest zatem ani wbrew komuś, ani za coś – jako proces zastępowania czegoś starego czymś nowym. Jest bowiem procesem stałym, osadzonym w naszym zobowiązaniu, jakie na siebie przyjęliśmy przez fakt chrztu św. i Komunii św. Nie jest więc reaktywną wobec czegoś na tu i teraz. Jest zaś naszym, wiernych, odzewem na wezwanie – posłanie, jakie do nas skierował i kieruje nieustannie Jezus – „głoszenia Jego Ewangelii wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15). Jednak, mimo wszystko, nieustępliwy czytelnik spyta: „No dobrze, a dotychczasowe formy ewangelizacji, przecież jej dokonywaliśmy?”. Nie powinniśmy ich porzucać. Nie stanowią one jakiegoś balastu czy jądra sporu. Gdyż to, o co chodzi w nowej ewangelizacji, to takie wypełnianie ewangelizacji argumentami, treścią spójną wobec poszukiwań aksjologicznych i nowym typem komunikowania się i myślenia swoistego dla człowieka XXI wieku, że zechce on nakłonić ucha ku naszym racjom, że odnowi w sobie pożądliwość Pana Boga, wybudzi się z letargu wiary. Człowiek bywa wobec gwałtu współczesności zadawanego na jego świadomości bezradny, z czasem staje się bezwolny, zagubiony, łatwy do manipulacji. Wmawiane mu treści, na różnym poziomie manipulowania prawdą, przykrywają rzeczywistość transcendentną, sugerując człowiekowi, że ważne jest to, co „tu i teraz”, nie uwzględniając żadnego potem w sensie duchowym. Także człowiek wiary staje w obliczu tego typu manipulacji. Bywa, że jej ulega. Cieszyć się należy, gdy jest krytyczny, wątpiący, nieugięty. Jednak każdorazowo trzeba mu pomóc nie upadać, nie oddalać się, trwać! Wyciągnąć rękę do współbraci w wierze, którzy osłabli w trudzie mocowania się z przekazami wypierającymi nas z przestrzeni publicznej to jedno, a drugie – odmawiającymi nam wyznawania naszej wiary. Sądzę także, że nowa ewangelizacja to jakby nowa dynamika, nowy impuls, ożywiający krwiobieg Kościoła i nas samych, świeckich i konsekrowanych, w jego wspólnocie. Wyzwalająca na naszych twarzach uśmiech i radość tych, którzy mimo wszystko wierzą, bo wiedzą, jaki był i jest sens śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Uśmiech na twarzach tych, którzy mają solidne podstawy swojej wiary, są gorliwi w jej wyznawaniu i nie stronią od dzielenia się Dobrą Nowiną i dawania świadectwa. Mocni duchem iskrzą się jak gwiazdozbiór nowej ewangelizacji – podobni do Najświętszej Maryi Panny, Gwiazdy Nowej Ewangelizacji. Wiemy, że pójście na skróty, jakieś kompromisy i półśrodki w zetknięciu z nachalnością, gwałtownością i zaborczością otaczającego nas świata nie zdają rezultatu. Jedynie wystawiają nas na śmieszność i zarzut naiwności i nieskuteczności działania. Wobec powyższego musimy osiągać nową jakość i większą skuteczność, nic nie tracąc z czytelności doktryny i jej nieugiętości. Poczynając od nas samych. Dokonując najpierw własnego wglądu w jakość mojej wiary i mojej obecności w Kościele.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: o potencjale obronnym państwa decyduje umiejętność adaptacji nowych technik dronowych

2026-09-08 19:07

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Adam Kumorowicz

Prezydent Karol Nawrocki ocenił we wtorek w Kielcach, że obecnie pole bitwy zmienia się tak bardzo, że o potencjale państwa w zakresie obronności decyduje już nie tylko potencjał armii lądowej i wydatki na obronność, ale także umiejętność i możliwość adaptacji m.in. nowych technik dronowych.

Prezydent odwiedził we wtorek Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, który w tym roku zgromadził ponad 1200 wystawców z 43 państw, przy czym aż 41 procent z nich stanowią firmy polskie. Zdaniem Nawrockiego, tak liczne uczestnictwo krajowych przedsiębiorstw dowodzi ogromnego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej, która musi dziś dynamicznie dostosowywać się do wyzwań współczesnego pola walki. Prezydent dodał, że doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazują, że polskie państwo musi przygotowywać się na konflikty przyszłości.
CZYTAJ DALEJ

Wałbrzych świętował urodziny Maryi

2026-09-08 22:26

[ TEMATY ]

Wałbrzych

Matka Boża Bolesna

ks. Władysław Terpiłowski

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Powitanie kapłanów przed Mszą św. podczas drugiego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha.

Powitanie kapłanów przed Mszą św. podczas drugiego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha.

Trwa wielka nowenna przed uroczystością Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha. 8 września, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, wierni ponownie zgromadzili się w najstarszym miejscu kultu religijnego w mieście. Wieczornej Eucharystii przewodniczył ks. kan. Władysław Terpiłowski.

Msza św. sprawowana była późnym wieczorem po zachodzie słońca. Głównego celebransa, ks. kan. Władysława Terpiłowskiego, kanonika gremialnego Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej i proboszcza parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Wałbrzychu, przywitał ks. kan. Wiesław Rusin, kustosz sanktuarium i prepozyt kapituły. Przy ołtarzu stanął także ks. Tomasz Kula, wikariusz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Świebodzicach, którego droga powołania wzrastała u boku wałbrzyskiej Piety. Kustosz powitał również przybyłą asystę liturgiczną, organistę Adriana Ziątka oraz wiernych uczestniczących w kolejnym dniu nowenny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję