W homilii przypomniał, że Bóg przychodzi do człowieka pośród zwyczajnej codzienności, niosąc łaskę, siłę i nadzieję nawet w najtrudniejszych doświadczeniach rodzinnego życia. Wskazał na Maryję, która uczy nas wypełniać Jego wolę.
– Kiedy przychodzi do Niej anioł, posłaniec Boga, Ona swoim fiat, swoją dyspozycyjnością i otwartością przyjmuje wolę Ojca. Nazaret to miejsce, do którego przychodzi z łaską Bóg. Anioł nazywa Maryję pełną łaski. I to jest niezwykłe, że Bóg przychodzi w codzienności. Owszem, przychodzi też w blasku świec, kadzidła; a kiedy słyszymy piękną muzykę, pobudza ona nasze uczucia i emocje, aby jeszcze piękniej wyśpiewać Bogu Magnificat. Ale Bóg przychodzi do Maryi pośród codzienności: zwykłej, niepozornej – mówił o. Arkadiusz.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zauważył, że tak też dzieje się w naszym życiu. Naszą codzienność Bóg też chce wypełnić swoją łaską.
– I czyni to tam, gdzie za moment się udamy; tam, gdzie może nie chcemy się udać z pewnych względów, bo wiemy, że czeka nas jakiś problem: może uzależnienie kogoś z bliskich, może brak akceptacji, przemoc fizyczna czy psychiczna; może różne sytuacje, które powodują, że chcielibyśmy uciec, przenieść się w inny świat. Ale to właśnie tam Bóg przygotował niezwykłe dary łaski – przekonywał franciszkanin.
Reklama
Nawiązał do Litanii Loretańskiej i przymiotów Maryi, które świadczą o jej niezwykłości; o tym, że Bóg w prostej dziewczynie, ale otwartej na Jego działanie, schował tak wiele darów.
– Ta wielość tytułów jest zaproszeniem, by jeszcze bardziej poznać Matkę naszego Pana. I by tak jak Ona kochać Ojca sercem i wypełniać Jego wolę – podkreślał kapłan i dodał: – Ale dzisiaj chcemy Ją podziwiać jako Matkę Łaski Bożej. Jej życie i misja jest łaską i jest z łaski. Wiele łask od Boga przez Jej ręce otrzymaliśmy.
O. Arkadiusz przypomniał, jak wiele nasz naród zawdzięcza wstawiennictwu Maryi. Nawiązał do obrony Jasnej Góry i pandemii w 1664 r., kiedy to modlono się o pomoc przez Jej wstawiennictwo i ta pomoc przyszła.
– Wybrałem akurat ten przykład, bo Maryja Łaskawa jest patronką rodzin i małżeństw. A wydaje się, że współczesna zaraz przybrała mocniejszą niż kiedyś formę. Kiedyś zabijała zaledwie ciało, życie ludzkie. Ale dzisiaj czyni o wiele więcej, usypia i zabija ducha. Dzisiaj owa zaraza jest o wiele gorsza w skutkach, bo ma konsekwencje na życie wieczne – mówił ojciec, nawiązując do mnogości zalewających nas złych informacji, obrazów, które usypiają ducha a wyostrzają zmysły, demolują świat wartości. Zauważył, że dotyka to również duchownych.
Przytoczył przykład św. o. Maksymiliana M. Kolbego jako wzoru niezwykłej wierności Bogu przez wypełnianie poleceń przełożonych.
– Nie bójmy się wypełniać woli Bożej, bo gdy Bóg daje misję, przychodzi z łaską. Maryja nie bazuje tylko na swoim doświadczeniu, intelekcie, znajomości słowa, ale przyjmując Bożą misję, zostaje obdarowana Duchem Świętym – mówił franciszkanin i zakończył: – Prośmy, by ta Jej łaskawość w naszym życiu przejawiała się w tym, że będziemy tak jak Ona wsłuchiwać się w Boży głos. Niech ta łaskawość przejawia się w naszym nieugiętym kroczeniu dzień za dniem drogą Ewangelii, Bożą drogą, która niejednokrotnie związana jest z trudem. Ale niech ta Jej łaskawość przejawia się także w zdobywaniu dusz dla Chrystusa.
Po Mszy św. małżeństwa i rodziny parafii zawierzyły się Matce Bożej Łaskawej.
