25 stycznia w Kościele wspominamy jedno z najważniejszych nawróceń. W drodze do Damaszku Szaweł, prześladowca chrześcijan, zostaje powalony na ziemię. Po cudownym objawieniu, odkryciu, że Jezus żyje, zmienia system operacyjny swojego życia
Wiem, że stosowanie technicznych porównań do życia duchowego jest karkołomne. Ale obraz systemu operacyjnego jakoś osobiście mi odpowiada, przy całej swej ograniczoności i umowności. Dobrych kilka lat temu postanowiłem przesiąść się z jednego systemu operacyjnego na inny. I to był strzał w przysłowiową dychę. Zakupiłem nowy komputer z przypisanym mu OS-em. I od dziewięciu lat wszystko, czego mi w pracy potrzeba, śmiga jak należy. Żadnych problemów. Jest super. I dziwię się, jak mogłem wcześniej pracować na szybko zamulającym, domagającym się coraz to nowych dodatków systemie. Tak właśnie jest z nawróceniem człowieka. Wszystko zaczyna działać.
Zaliczona gleba?
Reklama
Zauważyłem, że ludzie lubią słuchać opowieści o nawróceniach. Nie wiem jednak, czy bardziej ekscytują się Bożym działaniem, czy życiem przed nawróceniem danego delikwenta. Najlepiej, żeby się okazało, że było pikantne, że się w błocie tego świata wytarzał, że mu się system cały zawiesił, że zaliczył glebę, że spadł z konia tego rozpasanego grzechu, na którym go szatan woził tyle lat. Oczywiście takie przykłady jednocześnie pokazują, że dla Pana Boga, dla Miłosiernego, nie ma sytuacji, z której człowieka nie mógłby uratować. Ale istnieje jednakowoż niebezpieczeństwo, że oto słuchając takiego życiorysu, wmówimy sobie: czyli ja mam jeszcze czas. Jeszcze daję radę. Trochę tchu brakuje, trochę się system muli, ale jeszcze nie jest najgorzej. Jeszcze nie zaliczyłem gleby. Widzimy, że w takiej postawie jest jakaś asekuracja, jakieś kłamstwo. Ku przestrodze: owszem, są tacy, którym się udało (i dlatego Bogu dziękują), ale jest też sporo takich, którym system zupełnie nie wytrzymał, rozsadziło im całe życie. Nie można zatem czekać. Św. Paweł nie planował swojego nawrócenia, on nie kalkulował. Ale gdy spotkał Chrystusa, gdy odkrył prawdę, nie miał cienia wątpliwości, co należy zrobić.
Greckie słowo „metanoia”, tłumaczone jako nawrócenie, pierwotnie oznaczało zawrócenie ze źle obranej drogi. Później nabrało znaczenia religijnego: nawrócić się, to zmienić myślenie, przemienić umysł, odnowić ducha, obrać nową drogę duchowego życia. Wreszcie: to radykalne zdanie się na Boga i Jego łaskę, zbawczą wolę i kierownictwo. Temat nawrócenia pojawia się na kartach całego Pisma Świętego. W Starym Testamencie na przykład prorocy wzywają ludzi do nawrócenia, czyli odnowienia swojej relacji z Bogiem, wyzbycia się grzechu. W Ewangelii odkrywamy Jezusowe wezwanie: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Jezusowe przypowieści akcentują radość z odkrycia nowej drogi życia (przypowieść o zgubionej drachmie), ale też konieczność podjęcia radykalnej zmiany (o skarbie ukrytym w roli, którą szczęśliwy znalazca kupił, wcześniej sprzedawszy wszystko, co posiadał). Mamy wreszcie wydarzenie spod Damaszku, decydujące o przemianie Szawła.
Trafiony w punkt
Reklama
Kiedy i jak dokonuje się nawrócenie? Z pewnością każde takie wydarzenie w życiu człowieka jest oryginalne, niepowtarzalne. Ale można w uproszczeniu wyróżnić dwa modele. Pierwszy będzie wiązał się z jakimś kluczowym momentem, pojedynczym faktem, jakimś zasadniczym i krytycznym punktem ludzkiego życiorysu. Opowieść o nawróceniu św. Pawła jest bardzo konkretna. Wiemy, gdzie i kiedy się to stało, mamy geograficzne namiary. Droga do Damaszku, potem ulica Prosta w mieście, gdzie miał Szaweł spotkać się z Ananiaszem – przedstawicielem wspólnoty Kościoła. W historii chrześcijaństwa wiele jest przykładów na podobne, przełomowe nawrócenia. Ludzie, którzy takowych doświadczyli, potrafią wskazać dokładnie datę, porę dnia, nawet godzinę, kiedy zrozumieli, że oto dotyka ich Bóg, Prawda, Miłość. Wtedy uchwycili, że trzeba zmienić system operacyjny swojego życia, że trzeba przesiąść się z zamulonego, dusznego OS. Odkryli, że jest inny sposób na życie. Odkryli, że wreszcie mogą przejrzeć. Bo jest Światło.
Proces
Istnieje także drugi typ nawrócenia. Tu nie ma spektakularnych odkryć, zaskakujących zwrotów akcji. Jest za to proces, wysiłek, czasem mozolny, trudny, długotrwały. Nierzadko trwający lata. Ludzie szukają różnych dróg w swoim życiu i wreszcie odkrywają, że w Bogu jest droga najprawdziwsza, najlepsza.
Przy tej okazji warto przypomnieć cytowane wyżej Jezusowe wezwanie do nawrócenia. Chrystus nie powiedział: nawróćcie się (w domyśle: raz tylko), ale nawracajcie się (w domyśle: ciągle podejmujcie wysiłek odnawiania umysłu, serca, zwracania się ku Bogu i życia Jego przykazaniami). Zresztą sam przykład historii św. Pawła pokazuje, że po wydarzeniu pod Damaszkiem Szaweł przeżył trwające trzy lata „rekolekcje”. Wsparty modlitwami tamtejszego Kościoła, przemyślał na nowo swoje życie. Z Szawła stawał się Pawłem. Implementował nowy system operacyjny swojego życia.
Decyzja zmienia wszystko
Doświadczenie nawrócenia doprowadziło św. Pawła do odkrycia, że w Chrystusie człowiek staje się nowym stworzeniem, że łaska Boga stwarza nas niejako na nowo. By jednak mogło do tego dojść, konieczna jest nasza decyzja. Chodzi o świadomy wybór: chcę tego nowego życia, chcę się przesiąść na nowy system operacyjny. Niezależnie od tego, czy zostaliśmy powaleni na ziemię, czy życie przyparło nas do muru, czy też po prostu szczęśliwie uniknęliśmy wielkich błędów, za które się słono płaci – trzeba podjąć decyzję. I to nie jeden raz. Trzeba i warto podjąć tę decyzję przylgnięcia do Chrystusa i Jego prawdy.
Czasem boimy się zmian. Przyzwyczajeni do starego systemu, boimy się nieznanego, nowego. Boimy się drogi, którą będziemy musieli przejść. Wystarczy jednak pogadać z tymi, którzy na nowy, lepszy system operacyjny się przesiedli. Prawdopodobnie usłyszymy: „Nie ma się co zastanawiać. Z nowym to jest inne życie. Inna praca. Wszystko śmiga”.
„My ich nie szukamy,
to oni
przychodzą
do nas z własnej inicjatywy – opowiada
abp Paul Desfarges SJ, przewodniczący
Konferencji Episkopatu Afryki
Północnej. – Jeden po drugim.
Przychodzą, bo sami szukają,
rozwijają się duchowo.
Wielu z nich, naprawdę wielu z nich,
miało jakiś sen, wizję, która wstrząsnęła
ich życiem.
I to po tym wydarzeniu przychodzą
i pukają do drzwi Kościoła”.
Kiedy w 2007 roku podsumowywano
wywiady przeprowadzone z setkami
muzułmanów, którzy przyjęli wiarę
w Chrystusa, pytano ich o powody
ich nawrócenia. Wielu z nich dawało
odpowiedź, jakiej można było oczekiwać:
mówili, że w chrześcijaństwie pociągała
ich miłość Boga, że odkryli piękno
Ewangelii albo że zafascynowała ich miłość
braterska wewnątrz wspólnoty. Jednak
jeden z powodów, który przewijał się ich
w wypowiedziach, był zaskakujący: ludzie
ci mieli sny, które uważali za znak od Boga.
Śnił im się Jezus. Słyszeli Jego słowa o przebaczeniu.
Czuli, jak obecność Jezusa napełnia ich
nieznanym pokojem i radością.
Słyszeli głos, który mówił do nich
słowami Ewangelii. Dodajmy – zupełnie
im nieznanej.
Widzieli Jezusa, który ukazywał się
im w sposób podobny do fizycznej
obecności. I niekoniecznie był to sen.
Czasem można mówić o wejściu
w ich doczesność jakiegoś elementu
nie z tego świata. Albo o czymś
podobnym do „zaśnięcia w Duchu
Świętym”.
Wówczas zalewało ich światło
i zmieniało ich życie.
W świecie muzułmańskim
chrześcijańskie wizje i sny są obecne
wszędzie. Jezus śni się ludziom w Libanie,
Syrii, Iraku, Jordanii, Egipcie, Sudanie, Tunezji, w Afganistanie, a także w Grecji
i Turcji.
SNY W ISLAMIE
Niektórzy wahają się, czy nie należy
zakwestionować prawdziwości tych
widzeń. Twierdzą, iż w ostatnich
latach w niektórych środowiskach
muzułmańskich pojawiła się moda na
tego rodzaju sny. Czy jednak można
o niej mówić w świecie islamskim, gdzie
za przejście na chrześcijaństwo grozi
śmierć? Może inaczej bywa w obozach dla
uchodźców albo w krajach zachodnich,
gdzie przyjęcie chrztu ułatwia
otrzymanie upragnionej wizy pobytowej.
Więc wyglądający wymarzonego raju
zapewniają, że mieli nadprzyrodzony sen.
Ale nie o takich przypadkach
opowiadamy.
„Byłem zaskoczony, gdy słuchałem tych
historii i uświadomiłem sobie, jak wielka
jest skala tego zjawiska – opowiada
w jednym z wywiadów pastor Tom
Doyle. – Nie znam innej grupy, która
w ten sposób doświadczałaby Boga.
Około jednej piątej ludności na świecie
to muzułmanie. I tak wielu z nich
śni o Jezusie!”.
Czy to dar z nieba? Tak – mówi ten
sam badacz – bowiem „w ciągu ostatnich
10 lat więcej muzułmanów przeszło
na chrześcijaństwo niż we wszystkich
poprzednich wiekach razem wziętych.
To prawdziwa rewolucja”.
Być może ktoś zapyta, dlaczego
– obok świadectwa katolickiego biskupa
Desfargesa – przywołujemy też słowa
pastora. Za chwilę się zresztą okaże, że
większość przywoływanych świadectw
pochodzi ze źródeł protestanckich. Nie
czas tu na szczegółowe wyjaśnienia.
Niech wystarczy przypomnienie
znanych nam już słów Jezusa, który
ogłosił: „Przyjdzie czas… jedna wiara,
jeden chrzest, jeden Kościół…”. Zgodnie
z tą zapowiedzią każdy z muzułmanów
nawróconych na chrześcijaństwo stanie
się kiedyś członkiem „jednego, świętego,
katolickiego i apostolskiego Kościoła”.
Kto wie, czy obietnica, którą usłyszała
siostra Łucja, nie dotyczy naszych
czasów. W końcu stanowiła ona
zakończenie wizji ukazującej losy świata,
który porzucił Boga. Trzeci sekret
fatimski dotyka naszych dni. Więc może
na oczach współczesnego pokolenia
wypełnią się słowa Jezusa o powrocie kościołów protestanckich i wschodnich
do wspólnoty wiary?
DLACZEGO SNY?
Dla samych wyznawców Allaha sny
są jednym z ważniejszych środków
komunikacji używanych przez świat
nadziemski. Islam rozpoczął się od
wizji, którą miał prorok Mahomet,
nic więc dziwnego, że niektóre sny są
uważane za formę boskiego objawienia.
Takie jest ogólne przekonanie
muzułmanów.
Dlaczego Jezus wybrał dla nich taki
właśnie środek komunikacji? Możemy
wskazać na trzy powody.
Po pierwsze, Jezus jest Bogiem i może
działać tak, jak chce. Może na przykład
zapragnąć, by pośrednikiem między
ludźmi a niebem była Maryja. Jego
zdanie jest tu ostateczne. Może też
chcieć przemawiać do muzułmanów
przez sny. Nikt Mu tego nie zabroni.
Po drugie, pamiętajmy, że samo
chrześcijaństwo nie stroni od
objawieniowych snów. Aż 49 procent
Biblii to opisy doświadczeń związanych
z wizjami, a jedną z ich form są właśnie
sny. W historii zbawienia odgrywają
one rolę kluczową. Bóg przemawia
za ich pośrednictwem, począwszy
od patriarchy Jakuba przez Jakuba
Egipskiego i sny proroków, po senne
widzenia, które były udziałem
św. Józefa, magów czy żony Piłata.
Po trzecie, może Jezus uważa, że sny
są w środowisku kulturowym islamu
najlepszym medium do przekazywania
przesłania z nieba. Jeśli tak, mielibyśmy
tu do czynienia z czymś w rodzaju
inkulturacji – wykorzystania dla
ewangelizacji tego, co w danej kulturze
jest ważne.
Może powodem, dla którego Bóg
przemawia do muzułmanów przez sny,
jest właśnie zastosowana przez Jezusa
inkulturacja? „Byłem zaskoczony, gdy
słuchałem tych historii” – opowiada Tom Doyle. „Uświadomiłem sobie,
jak wielka jest skala tego zjawiska.
Nie znam innej grupy, która w ten sposób
doświadczałaby Boga”.
Efekt? Patrząc z perspektywy
ostatnich dwóch dekad, mówi się
o dwóch do siedmiu milionów
muzułmanów, którzy nawrócili się
na chrześcijaństwo.
Znowu ktoś zapyta, skąd tak nieostre
dane. Ta rozpiętość między „dwa”
a „siedem” jest ogromna. Okazuje się,
że być może tylko co trzeci nawrócony
z islamu jest „zauważany”, reszta należy
do Kościoła podziemnego. Pamiętajmy,
że za konwersję na chrześcijaństwo
muzułmanom grozi śmierć.
Dość wstępnych uwag. Czas na kilka
objawieniowych historii z kręgów
islamskich.
WIĘCEJ TAKICH HISTORII W KSIĄŻCE "Świat objawień Jezusa". DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
w najbliższy piątek – 20 lutego – Kościół w Polsce po raz dziesiąty będzie przeżywał Dzień modlitwy i solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym. W naszej diecezji szczególną okazją do wspólnej modlitwy będą wieczorne czuwania (Msza św., nabożeństwo Drogi Krzyżowej oraz adoracja Najświętszego Sakramentu), które odbędą się tego dnia w katedrze opolskiej, a także w parafiach: św. Marii Magdaleny w Dobrodzieniu, Narodzenia NMP w Głubczycach, św. Mikołaja w Kędzierzynie-Koźlu, Wniebowzięcia NMP w Niemodlinie oraz św. Michała Archanioła w Prudniku.
Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział weto do ustawy o statusie osoby najbliższej, jeśli nie będzie w niej zapisu o wyjątkowym statusie małżeństwa. Pytany o nowelę ustawy o KRS stwierdził, że nie jest zwolennikiem oddawania kwestii układania polskich sądów wyłącznie przez środowisko sędziowskie.
Prezydent Karol Nawrocki w niedzielę w Polsat News był pytany o projekt ustawy o statusie osobie najbliższej. - Byłem zaniepokojony, gdy dostałem ten projekt, w którym społeczną akceptację dla tego projektu potwierdzały 42 radykalne organizacje działające na rzecz środowisk mniejszości seksualnych. (...) Ja bym chciał rozwiązać tę kwestię, mówię to szczerze, (...), ale żeby rozwiązać tę kwestię trzeba odejść od dyskusji ideologicznej. Trzeba spojrzeć na wyjątkowość małżeństwa - dodał.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.