Reklama

gps na zycie

Jak wygrać Lotto

Startujemy w dorosłe życie. Za chwilę pojawią się lub już pojawiły się dzieci. Przecież wielka wygrana zapewniłaby im przyszłość, a poza tym można byłoby tak szczodrze podzielić się z potrzebującymi... Dlaczego Bóg nie pozwoli nam trafić szóstki w Lotto? I czy rzeczywiście duże pieniądze „zapewniają przyszłość”?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mój tata grał długie lata w tzw. Dużego Lotka. Z czasem wręcz legendarny stał się moment, w którym raz jeden, dawno temu trafił piątkę. Było to w czasach, gdy za taką wygraną płacono słabo, ale satysfakcja pozostała.

A co, jeśli to ty teraz wygrasz?

Szereg ludzi z mojego dzisiejszego otoczenia również regularnie gra. Zaskakuje mnie, że z rozmów ze znajomymi na temat skreślania kuponów przebija często pewna roszczeniowość – oczekiwanie, że wygrana powinna w końcu paść. Uzasadnienie? No przecież co chwila ktoś gdzieś wygrywa grube pieniądze, czyli da się. Przecież nie wydałbym tych milionów na głupoty. W dodatku modlę się o wygraną... Czy Bóg jej dla mnie nie chce?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Widać, że hasło „A co, jeśli to ty teraz wygrasz?" będące puentą każdej reklamy gier Lotto jest trafione. Poza tym na wyobraźnię działają komunikaty w stylu: „Kolejne 2 mln w Płocku” czy „Okrągły milion w Oświęcimiu” widoczne na stronie internetowej loterii. Czasami słyszę: Miliony milionami, ale wystarczyłoby mi trafić piątkę i już mam kilka tysięcy, które rozwiązałoby sporo moich problemów.

Nieco matematyki

Reklama

Spójrzmy: jak mówią nam wyliczenia rachunku prawdopodobieństwa, szansa trafienia tzw. piątki to 1 do 54 201. Czyli gdybyśmy przez 54 tys. dni kupowali codziennie jeden los, to piątka najprawdopodobniej będzie nasza. Problem w tym, że 54 tys. dni to mniej więcej 150 lat. Długo, urealinijmy. Stawiajmy codziennie 8 zakładów (tyle mieści się na jednym kuponie). Czysto matematycznie na piątkę możemy liczyć wówczas raz na 19 lat. A 19 lat stawiania codziennie ośmiu zakładów to koszt 166 tys. zł, podczas gdy za piątkę dostaje się ich zaledwie kilka.

Z kolei prawdopodobieństwo trafienia szóstki to już zawrotne 1 do 13 983 816 i myślę, że nie ma sensu przeliczać tego na lata. Osobiście jakiś czas temu stawiałem regularnie jeden zestaw cyfr i szczerze liczyłem, że w końcu ten zestaw padnie. Cóż, matematyka mówi, że jeżeli ktoś ma stałą kombinację sześciu cyfr, to szansa, że ta kombinacja nie padnie przez 1000 lat, wynosi 98,9 proc.

Gdy widzę te matematyczne wyliczenia, to mam wrażenie, że nawet Panu Bogu trudno byłoby trafić za mnie szóstkę, choćby tego chciał. Fakt: co chwilę ktoś ją trafia, ale jak podawał portal WP Finanse, z badania firmy badawczej IQS sprzed 5 lat wynika, że w Lotto gra ok. 15 mln ludzi. Nawet gdyby w każdym losowaniu 5-krotnie padała szóstka, rocznie mamy ok. 800 takich wygranych. Tak więc rzeczywiście, co chwilę ktoś wygrywa, ale przykładając liczbę wszystkich zwycięzców w ciągu roku (liczoną w bardzo optymistyczny sposób) do liczby wszystkich grających, dostajemy taki ułamek procenta, że nie będę może go tu umieszczał, bo nie ma sensu zaśmiecać tekstu ilością zer.

Rozsądek nie boli

Reklama

Wiem, wiem – mądra matematyka może i ma rację, ale czemu by nie grać i nie dać sobie szansy na wielkiego farta? Nie twierdzę, że gry liczbowe to coś złego, choć oczywiście mogą uzależnić. Dobrym miernikiem naszego podejścia będzie bez wątpienia to, w jaki sposób reagujemy na kolejny kupon z zerowym wynikiem i czy możemy oprzeć się postawieniu kolejnego. Można też podejść do sprawy na zasadzie mecenatu nad polskim sportem i kulturą (w końcu Totalizator Sportowy powstał, by wspierać te sfery życia publicznego), a możliwość jakiejś wygranej traktować jako coś dodatkowego, zdecydowanie mniej ważnego, bo i niemal nieprawdopodobnego.

Oddałbyś wygraną?

A co na to Pan Bóg? Przecież wielką wygraną można byłoby tak szczodrze się podzielić, zapewnić przyszłość dzieciom itd. To dobre intencje, ale jak głosi przysłowie, dobrymi intencjami wybrukowane jest... No właśnie. Bóg widzi szerzej, wie więcej i nie wiem, czy chciałby, by nagle w moich rękach znalazło się na pstryknięcie palca kilka milionów. Nie wiem, czy byłoby to dla mnie bezpieczne. Duże pieniądze, zdobyte w mgnieniu oka, mogą doprowadzić do ruiny i świadczy o tym wiele ludzkich historii.

Ktoś powie: „No ale ja bym chciał obdarować budującą się parafię, szereg organizacji pozarządowych, ludzi potrzebujących itp.”. Dobrze byłoby zbadać tu dogłębnie swoje intencje i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy byłbym w stanie oddać całą tę wygraną, jeśli Pan Bóg by tego zażądał, i to w taki sposób, by absolutnie nikt postronny o tym nie wiedział?". Tutaj widać moje oddanie Bogu w całej tej sprawie oraz moje intencje. Czy rzeczywiście jest we mnie postawa szczodrości, czy raczej chęć ugaszenia ewentualnych wyrzutów sumienia, które mogą mi mówić, że jestem chciwy? Ponadto przecież może być tak, że wygrywając i dzieląc się pieniędzmi, wpadnę w takie odmęty pychy i zapatrzenia w siebie – jakim to nie jestem filantropem – że Bóg woli mi tego oszczędzić. On mnie zna lepiej niż ja sam siebie.

A zatem traktujmy Lotka rozsądnie i nie oczekujmy, że to on zapewni nam dostatnią przyszłość. Skupiajmy się raczej na mrówczej, codziennej pracy (i tej nad sobą, i tej zarobkowej), bo to ona ma potencjał prowadzenia nas do świętości, a to jest przecież najlepsza przyszłość, jaką możemy sobie zapewnić. A Lotto? To w końcu tylko zabawa. Ewentualna wygrana naprawdę nas nie zbawi.

2018-09-19 10:25

Oceń: +3 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uwalniać w mocy Boga

Czy wiesz, że każdy z nas jest zaproszony do tego, by w imię Jezusa Chrystusa modlić się za swoich bliskich o uwolnienie od złych duchów?

Nawiedzenia, opętania, nękania, przekleństwa, uroki… Tak często można o tym usłyszeć czy przeczytać. O tym, że kuszenie złych duchów istnieje naprawdę, i że demonom zależy na pozbawieniu człowieka wolności, najlepiej mogliby nam opowiedzieć egzorcyści, czyli księża, którzy zostali wyznaczeni przez miejscowego biskupa do uwalniania osób zniewolonych przez złego ducha. Wybór ten nigdy nie jest przypadkowy, bo, jak określa Rytuał Rzymski, „egzorcystą może zostać jedynie kapłan, który odznacza się pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia, a także specjalnie przygotowany do tego”. Czy zatem nie ma innego sposobu na obronę przed demonem, który atakuje nas lub naszych najbliższych, jak dotarcie do takiego specjalnie wyznaczonego księdza i modlitwa zwana egzorcyzmem? Okazuje się, że skutecznym sposobem obrony przed złem, dostępnym każdemu ochrzczonemu, jest modlitwa o uwolnienie. Przypomina o tym s. Angela Musolesi, która jeździ po świecie z orędziem, że każdy z nas może rozszerzać miłosierdzie Boże przez modlitwę o uwolnienie od złego ducha swojej rodziny, znajomych, całego społeczeństwa. Siostra Angela przez wiele lat miała okazję towarzyszyć w posłudze modlitewnej księżom egzorcystom. Jest także asystentką o. Gabriela Amortha – egzorcysty watykańskiego – a także współautorką m.in. „Watykańskiego egzorcysty”. Siostra Angela niedawno gościła w Polsce, przekonując, że dzięki napełnieniu Duchem Świętym jesteśmy w stanie sprawiać cuda. On może rozerwać wszelkie kajdany zła.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Św. Brata Alberta

[ TEMATY ]

nowenna

św. Brat Albert

św. Brat Albert Chmielowski

Archiwum autora

Nowenna do odmawiania przed wspomnieniem św. Brata Alberta Chmielowskiego lub w dowolnym terminie.

W. Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu.
CZYTAJ DALEJ

Mozambik: żałoba i modlitwa Kościoła po zabójstwie biskupa

2026-06-09 19:37

[ TEMATY ]

kapłan

Mozambik

zabójstwo

Vatican Media

Gwałtowna śmierć bp. Osória Citory Afonsa, zamordowanego w minioną sobotę w swojej rezydencji, wywołuje smutek w Kościele mozambickim. Przewodniczący Konferencji Episkopatu wzywa wiernych do modlitwy i nadziei, ogłaszając program pogrzebu. Przełożony generalny Misjonarzy Matki Bożej Pocieszenia (Konsolaty) apeluje o jedność, modlitwę oraz pełne wyjaśnienie okoliczności tego wydarzenia - informuje Vatican News.

„W tej chwili smutku łączymy się z Kościołem powszechnym, a w szczególności z Kościołem mozambickim, w modlitwie i dziękczynieniu Bogu za życie i posługę bp. Osório oraz w prośbie o pocieszenie dla jego rodzin, zarówno krwi, jak i duchowej". Tak napisał w kondolencyjnym liście abp Inácio Saure, arcybiskup metropolita Nampuli i przewodniczący Konferencji Episkopatu Mozambiku, po śmierci biskupa diecezji Quelimane, który zginął w sobotę podczas nocnego napadu na jego rezydencję. „Zapraszamy wszystkich wiernych i ludzi dobrej woli do przeżywania tego czasu w duchu wiary, nadziei i wspólnoty, powierzając duszę bp. Osório Panu Życia, który nigdy nie opuszcza swoich wiernych sług" - kontynuuje arcybiskup, podając program uroczystości pogrzebowych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję