Reklama

Niedziela Małopolska

Zabiorę go do Krakowa

– Zdaję się na łaskę Bożą i modlę się, żeby mnie Pan Bóg prowadził w tym nowym doświadczeniu – wyznaje w rozmowie z Niedzielą nowo mianowany biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej ks. Robert Chrząszcz.

Niedziela małopolska 49/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

bp Robert Chrząszcz

Archiwum bp. Roberta Chrząszcza

Bp Robert Chrząszcz w otoczeniu młodzieży, która bardzo ceniła duszpasterza z Polski

Bp Robert Chrząszcz w otoczeniu młodzieży, która bardzo ceniła duszpasterza z Polski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Maria Fortuna-Sudor: W jakich okolicznościach dotarła do Ekscelencji informacja o nowej roli w Kościele?

Bp Robert Chrząszcz: Jak co wtorek uczestniczyłem w telekonferencji zarządu diecezjalnego z księdzem kardynałem, biskupami i innymi wikariuszami biskupimi. Około 10. zadzwonił mój telefon, a ponieważ była krótka przerwa, więc odebrałem i dowiedziałem się, że Ojciec Święty pragnie skierować mnie do innej posługi duszpasterskiej. Gdy rozmowa się skończyła, to najpierw sprawdziłem, czy na pewno numer, z którego do mnie dzwoniono, jest z nuncjatury apostolskiej w Brazylii. Obawiałem się, że ktoś mi zrobił żart (uśmiech).

Pamięta Ekscelencja kolejne myśli?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Najpierw totalne zaskoczenie, przerażenie. Uczestniczyłem do końca w spotkaniu, po którym udałem się do kancelarii parafialnej. Spotkani tam ludzie pytali, czy się źle czuję. Na pewno byłem bardzo poruszony i to dało się odczytać z mojej twarzy. Pojawiło się też pytanie; kim ja jestem, aby otrzymać takie wyróżnienie? A później zaczęła się walka duchowa. Bardzo dużo się modliłem, przez kilka dni prosiłem Pana Boga, abym rozpoznał Jego wolę i zgodnie z nią odpowiedział na prośbę Ojca Świętego.

Na czym polega specyfika posługi duszpasterskiej kapłana w Brazylii?

Reklama

Jest tak jak wszędzie w Kościele katolickim. Ksiądz sprawuje Mszę św., jest szafarzem sakramentów, dba o parafię, czasami buduje kościół... Ale są też różnice. W przypadku Kościoła katolickiego w Brazylii pierwsza dotyczy mentalności Brazylijczyków, którzy są bardziej otwarci. Jeśli już są w Kościele, to czują się z nim mocno związani, angażują się w pracę parafialną. Przekonują innych, że warto iść z Panem Jezusem przez życie. Ten duch ewangelizacyjny parafian jest cennym, ubogacającym także kapłana doświadczeniem. W mojej poprzedniej parafii (św. Łucji w Rio de Janeiro), gdzie byłem jedynym duszpasterzem, działało 35 grup i one wszystkie bardzo dobrze funkcjonowały. To wynika także z faktu, że w Brazylii jest mało księży, więc w wielu sprawach zastępują ich świeccy. Ale jest i druga strona medalu – Kościół katolicki to jeden z wielu tu działających. Na terenie obejmującym parafię św. Łucji działało ponad 50 kościołów! Dla wielu Brazylijczyków to, że jesteś księdzem, najzwyczajniej nic nie znaczy.

W Rio de Janeiro jest Ekscelencja bardzo cenionym – nie tylko przez parafian – księdzem. Jak w tamtych warunkach kapłan zdobywa autorytet, zaufanie?

Myślę, że sposób jest uniwersalny; gdy starasz się być dobrym człowiekiem, traktować ludzi z szacunkiem, pracować z nimi... Autorytet buduje się w trudzie codzienności, realizacji niełatwych zadań, wyzwań, obowiązków oraz na wspólnej modlitwie.

W Brazylii upowszechniał Ekscelencja kult Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Moja śp. ciocia ofiarowała mi figurę Matki Bożej Kalwaryjskiej i stwierdziła, że powinienem ją zabrać do Brazylii i na misjach upowszechniać kult Pani Kalwaryjskiej. Ofiarowana figura znalazła swe miejsce w nowym kościele, który wybudowaliśmy w parafii pw. św. Łucji. Tam wierni modlą się za wstawiennictwem Matki Bożej Kalwaryjskiej. Ponadto, gdy odszedłem z ich parafii, figura przypomina im księdza z Polski.

A jak Pani Kalwaryjska wpłynęła na życie Księdza?

Reklama

Pochodzę z Kalwarii Zebrzydowskiej. Od najmłodszych lat modliłem się na dróżkach kalwaryjskich. Mój dom rodzinny znajduje się przy drodze wiodącej ze stacji kolejowej do klasztoru, więc już jako dziecko patrzyłem na tłumy zmierzające na Kalwarię, na wiarę pątników, taką prostą, ale ufną. Przez wiele lat byłem ministrantem w sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej, prawie codziennie służyłem do Mszy św. w kaplicy, wcześnie rano, jeszcze przed lekcjami. To trwanie przy Pani Kalwaryjskiej rozwijało i umacniało moją wiarę, i pomogło rozpoznać powołania. Chociaż w tym dużą rolę miała też rodzina, która w moich wyborach zawsze mnie wspierała, a babcia modliła się, aby jej wnuk został księdzem.

Także zwyczaj łamania się opłatkiem w Wigilię Bożego Narodzenia upowszechniał Ekscelencja w Brazylii . Czy polska tradycja spodobała się parafianom?

Ciężko się wprowadza nieznaną tradycję. Było wiele kazań, świadectw, opowieści, jak to w Polsce łamiemy się opłatkiem i co on dla nas oznacza. Starałem się upowszechniać tę ideę jako okazję do pojednania ludzi. Myślę, że wielokrotnie jest w człowieku taka wola, aby uwolnić się od nienawiści, ale trudno jest zacząć. Pojawiają się obawy, jak druga strona do tego podejdzie, czy nas nie odrzuci. Natomiast jeśli osoby stają naprzeciwko siebie z opłatkiem, to pokazują, że chcą pojednania. Po tym, jak zwyczaj łamania się opłatkiem w wielu rodzinach moich parafian wprowadzono, słyszałem od nich piękne świadectwa. Mówili, że nigdy wcześniej nie byli tak sobie bliscy, tak zjednoczeni na Wigilii.

Co chciałby zabrać Ekscelencja z Brazylii do Krakowa?

Ktoś powiedział, że wspólnota staje się dla ciebie ważna, jeżeli cię kosztuje. Pan Bóg wie, ile mnie kosztowała wysiłku, ile trudnych chwil, wyzwań praca na misjach. Z Bożą pomocą udało się to przeżyć. Pragnę zabrać w moim sercu wszystkich ludzi, którzy stali się mi bliscy. Zabieram też to wszystko, czego się tu nauczyłem, co udało mi się wypracować.

Reklama

A jaki będzie los ornatu, z namalowanymi państwami – Polską i Brazylią, który otrzymał Ekscelencja od młodzieży oazowej z parafii w Piaskach Nowych przed wyjazdem na misje?

Zabiorę go do Polski. Wyjechałem z tym ornatem z ojczyzny, a teraz z nim wracam. Przed laty obiecałem młodzieży, że ten ornat będzie mi zawsze towarzyszył, więc czuję się zobowiązany, żeby go przywieźć do Krakowa. Namalowane na nim Brazylia i Polska nadal będą mi towarzyszyć.

Czy doświadczenie, wyniesione z pracy misyjnej, będzie mógł Ksiądz wykorzystać jako biskup pomocniczy?

Praca na misjach jest doświadczeniem ubogacającym, zmienia sposób patrzenia na Kościół. Jako ksiądz czuję się bardzo ubogacony duchowo po pobycie w Brazylii wśród ludzi, od których nauczyłem się jeszcze większej otwartości na drugiego człowieka. Tę otwartość pragnę zanieść w mym sercu do Polski, do tych, których Pan Bóg postawi na mej drodze.

Czego życzyć Biskupowi, który do tej roli zostaje powołany z dalekiego kraju?

Nade wszystko potrzebne jest Boże błogosławieństwo dla czekającej mnie pracy, ale też pokój w sercu i prowadzenie Ducha Świętego. To wielkie wyzwanie dla mnie. Tym bardziej i tym pełniej staram się to wszystko, co mnie czeka, zawierzyć, oddać Panu.

2020-12-02 10:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nadużycia na nieletnich - plaga globalna

Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 16-18

[ TEMATY ]

wywiad

Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak Ksiądz mógłby skomentować dane o nadużyciach wobec nieletnich cytowane przez Franciszka?
CZYTAJ DALEJ

Św. Agnieszko z Montepulciano! Czy Ty rzeczywiście jesteś taka doskonała?

Niedziela Ogólnopolska 16/2006, str. 20

wikipedia.org

Proszę o inny zestaw pytań! OK, żartowałam! Odpowiem na to pytanie, choć przyznaję, że się go nie spodziewałam. Wiesz... Gdyby tak patrzeć na mnie tylko przez pryzmat znaczenia mojego imienia, to z pewnością odpowiedziałabym twierdząco. Wszak imię to wywodzi się z greckiego przymiotnika hagné, który znaczy „czysta”, „nieskalana”, „doskonała”, „święta”.

Obiektywnie patrząc na siebie, muszę powiedzieć, że naprawdę jestem kobietą wrażliwą i odpowiedzialną. Jestem gotowa poświęcić życie ideałom. Mam w sobie spore pokłady odwagi, która daje mi poczucie pewnej niezależności w działaniu. Nie narzucam jednak swojej woli innym. Sądzę, że pomimo tego, iż całe stulecia dzielą mnie od dzisiejszych czasów, to jednak mogę być przykładem do naśladowania. Żyłam na przełomie XIII i XIV wieku we Włoszech. Pochodzę z rodziny arystokratycznej, gdzie właśnie owa doskonałość we wszystkim była stawiana na pierwszym miejscu. Zostałam oddana na wychowanie do klasztoru Sióstr Dominikanek. Miałam wtedy 9 lat. Nie było mi łatwo pogodzić się z taką decyzją moich rodziców, choć było to rzeczą normalną w tamtych czasach. Później jednak doszłam do wniosku, że było to opatrznościowe posunięcie z ich strony. Postanowiłam bowiem zostać zakonnicą. Przykro mi tylko z tego powodu, że niestety, moi rodzice tego nie pochwalali. Następnie moje życie potoczyło się bardzo szybko. Założyłam nowy dom zakonny. Inne zakonnice wybrały mnie w wieku 15 lat na swoją przełożoną. Starałam się więc być dla nich mądrą, pobożną i zarazem wyrozumiałą „szefową”. Pan Bóg błogosławił mi różnymi łaskami, poczynając od daru proroctwa, aż do tego, że byłam w stanie żywić się jedynie chlebem i wodą, sypiać na ziemi i zamiast poduszki używać kamienia. Wiele dziewcząt dzięki mnie wstąpiło do zakonu. Po mojej śmierci ikonografia zaczęła przedstawiać mnie najczęściej z lilią w prawej ręce. W lewej z reguły trzymam założony przez siebie klasztor. Wracając do postawionego mi pytania, myślę, że perfekcjonizm wyniesiony z domu i niejako pogłębiony przez zakonny tryb życia można przemienić w wielki dar dla innych. Oczywiście, jest to możliwe tylko wtedy, gdy współpracujemy w pełni z Bożą łaską i nieustannie pielęgnujemy w sobie zdrowy dystans do samego siebie. Pięknie pozdrawiam i do zobaczenia w Domu Ojca! Z wyrazami szacunku -
CZYTAJ DALEJ

Liban: Żołnierz zniszczył figurę Jezusa. Szef MSZ Izraela przeprasza chrześcijan

2026-04-20 09:31

[ TEMATY ]

Liban

Izrael

wandalizm

Jezus

zniszczenie

żołnierz

Media społecznościowe

Szef dyplomacji Izraela Gideon Saar nazwał zniszczenie figury Jezusa przez izraelskiego żołnierza w południowym Libanie haniebnym czynem i przeprosił za incydent wszystkich, a zwłaszcza chrześcijan. Zdjęcia przedstawiające zdarzenie zamieścił w niedzielę w portalach społecznościowych libański dziennikarz.

„Zniszczenie chrześcijańskiego symbolu religijnego przez żołnierza Sił Obronnych Izraela w południowym Libanie to czyn poważny i haniebny. Wyrażam uznanie dla Sił Obronnych Izraela za potępienie incydentu i przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie” – napisał w poniedziałek Saar na platformie X.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję