Reklama

Niedziela Częstochowska

Z Maryją, wierni do końca

Nie wyobrażam sobie mojego życia kapłańskiego bez Maryi – mówi Niedzieli ks. dr Teofil Siudy, który wraz ze swoimi kolegami rocznikowymi przeżywa jubileusz 50 lat kapłaństwa.

Niedziela częstochowska 22/2022, str. X

[ TEMATY ]

wywiad

Ks. dr Teofil Siudy

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. dr Teofil Siudy – mariolog, pierwszy przewodniczący Polskiego Towarzystwa Mariologicznego

Ks. dr Teofil Siudy – mariolog, pierwszy przewodniczący Polskiego  Towarzystwa Mariologicznego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Mariusz Frukacz: Jak zrodziło się powołanie kapłańskie Księdza Profesora? Co i kto miał największy wpływ na ten wybór drogi życiowej?

Ks. Teofil Siudy: Moi rodzice byli bardzo religijni i pobożni, co niewątpliwie wpłynęło na mój wybór drogi do kapłaństwa. Urodziłem się we Wróblewie, parafia Mokrsko. W Częstochowie mieszkaliśmy od 1958 r. Byłem związany bardzo mocno z parafią księży salezjanów Najświętszego Serca Pana Jezusa na Stradomiu. Tam byłem ministrantem, lektorem. A zatem również to środowisko mnie kształtowało. Potem poszedłem do liceum im. Romualda Traugutta. To liceum miało wielkie tradycje. Wielu księży kończyło tę szkołę. Potem, mimo że moje dokumenty złożyłem na Politechnikę Częstochowską, bo to była tylko taka przykrywka, rozpocząłem studia filozoficzno-teologiczne w częstochowskim seminarium w Krakowie. W podjęciu ostatecznej decyzji pomogło mi też spotkanie i rozmowa z ks. Marianem Dumałą, który wówczas był ojcem duchownym w Niższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. Nadszedł dzień wyjazdu do Krakowa i zaczęła się droga do kapłaństwa.

Reklama

Jaki to był czas w Kościele i w naszej Ojczyźnie, kiedy Ksiądz Profesor został klerykiem?

To był 1965 r., a zatem czas niezwykły, obchody tysiąclecia chrztu Polski, obrady Soboru Watykańskiego II. Potem niestety nastąpiła przymusowa przerwa w studiach i formacji do kapłaństwa spowodowana powołaniem do wojska w Bartoszycach. W tej samej jednostce był z nami bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Chociaż nie był w naszej kompanii, to mieliśmy osobiste kontakty. To było niesamowite doświadczenie, w którym musiało ugruntować się nasze powołanie. Wielkim umocnieniem były dla nas posługa i nauczanie wielkiego Prymasa Tysiąclecia bł. kard. Stefana Wyszyńskiego. Kazania prymasa, których słuchaliśmy jako klerycy na Jasnej Górze, umacniały nas, że trzeba iść tą drogą. W seminarium także karmiliśmy się książką Tomasza a Kempis O naśladowaniu Chrystusa. Ta książka była na porządku dziennym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dla każdego kapłana bardzo ważne są początki pracy kapłańskiej. Jak Ksiądz Profesor wspomina tamten czas?

Po święceniach kapłańskich wejście już w konkretną służbę w Kościele nie było łatwe. Był to 1972 r., a zatem jeszcze czas komunizmu. Na obrazku prymicyjnym miałem słowa św. Pawła Apostoła: „Z łaski Bożej jestem tym, czym jestem” (1 Kor 15, 10). Na wspólnym obrazku rocznikowym umieściliśmy słowa: „Uczyńcie wszystko, co wam powie Syn” (J 2, 5). Na tablo rocznikowym mieliśmy natomiast słowa: „Aby owoc przynieśli” (por. J 15, 16). Świeceń kapłańskich udzielił nam bp Stefan Bareła. Od początku u podstaw naszej drogi była maryjność. Moją pierwszą placówką duszpasterską była parafia św. Macieja w Siewierzu. Zaczynałem wspólnie z ks. Stanisławem Mendakiewiczem.

Reklama

Dlaczego Ksiądz Profesor wybrał mariologię jako dziedzinę swoich najważniejszych zainteresowań teologicznych?

To, że mariologia pojawiła się w moim życiu, było sugestią, a jednocześnie decyzją bp. Stefana Bareły. On mnie posłał na studia z mariologii. Nasz bp Bareła miał bardzo dobre kontakty z moim późniejszym mistrzem o. prof. Andrzejem Krupą, bernardynem. To on miał duży wkład w polską drogę maryjną, pracował na rzecz Aktów Oddania Matce Bożej. Właściwie idąc na studia na KUL, miałem już mistrza. Napisałem pod jego kierunkiem pracę doktorską nt. Maryja jako członek Kościoła według współczesnej teologii katolickiej. Była to również próba odczytywania dokumentów Soboru Watykańskiego II. Dzisiaj najczęściej mówi się o tym, że Maryja jest Matką Kościoła, ale warto też powrócić do tego, że Maryja jest członkiem, cząstką Kościoła, jak uczyli Ojcowie Kościoła i teologia średniowiecza. Maryja przynależy do Kościoła, nie jest ponad Kościołem. Jest w Kościele jako Matka i jako pierwowzór.

Wcześniej miałem kontakty z mariologią w seminarium. W naszych czasach traktat mariologiczny był jednak dość okrojony. Nasz profesor, wybitny dogmatyk ks. Ignacy Różycki, poruszał niewiele tematów z mariologii. I tak naprawdę dopiero w czasie studiów w Lublinie wchodziłem w mariologię. W mariologii szedłem drogą św. Pawła VI i jego adhortacji apostolskiej Marialis cultus. Było zapotrzebowanie na mariologię posoborową w duszpasterstwie. Oczywiście było zgłębianie nauczania bł. kard. Stefana Wyszyńskiego i potem św. Jana Pawła II. Tym, co wnieśli do mariologii bł. kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II, była idea oddania się Matce Bożej. U św. Jana Pawła II przybiera ono kształt zawierzenia. To jest określenie bardziej biblijne i łatwiejsze w zrozumieniu aniżeli oddanie i święte niewolnictwo, które obecne są u św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. To jest ta droga, którą Polska zaproponowała światu.

Reklama

Trudno wyobrazić sobie środowisko teologów częstochowskich bez pracy i wkładu Księdza Profesora. To był zasadniczy wkład w mariologię, także w Polsce. Przypomnijmy początki Polskiego Towarzystwa Mariologicznego.

Po zakończeniu studiów w 1980 r. wszedłem w prace Komisji Maryjnej Konferencji Episkopatu Polski. Tam rozmawialiśmy o tym, że w innych krajach są Towarzystwa Mariologiczne. Warto zauważyć z bólem, że Komisja Maryjna przestała istnieć akurat tuż przed tym, gdy w Częstochowie w sierpniu 1996 r. miał odbywać się Międzynarodowy Kongres Mariologiczny. To zresztą było zaskoczeniem dla o. Pawła Melady, przewodniczącego Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej. Na szczęście kilka lat temu Komisja Maryjna Konferencji Episkopatu Polski została reaktywowana. Polskie Towarzystwo Mariologiczne powstało jako owoc Międzynarodowego Kongresu Mariologicznego i Międzynarodowego Kongresu Maryjnego odbywających się w Częstochowie. Przez trzy kadencje, w latach 1999 – 2008, byłem przewodniczącym PTM. Siedziba Towarzystwa Mariologicznego mieści się w naszym Wyższym Seminarium Duchownym.

Ksiądz Profesor wydał w 1994 r. książkę Refleksje maryjne w serii Biblioteka „Niedzieli”. Jest to bardzo proste wprowadzenie w duchowość maryjną. Publikacja ta jest komentarzem do encykliki św. Jana Pawła II Redemptoris Mater, ale również zawiera refleksje dotyczące Roku Maryjnego. Książka jest zbiorem artykułów publikowanych na łamach Niedzieli. Jak Ksiądz Profesor widzi duchowość maryjną u dzisiejszych kapłanów?

Trudno sobie wyobrazić polskiego kapłana bez maryjności. Chociaż można zauważyć, że u młodych kapłanów akcentuje się chrystocentryzm, a Matka Boża jest trochę na marginesie. Oczywiście Chrystus jest najważniejszy, ale duchowość kapłańska bez Maryi jest niepełna. Pamiętajmy, że bez Maryi nie ma Kany Galilejskiej i Golgoty. Świadectwo św. Jana jest tutaj zasadnicze – pokazuje Chrystusa wraz z Maryją. Oczywiście duchowość maryjna jest obecna w formacji seminaryjnej i potem powinna owocować w duszpasterstwie i życiu kapłanów. Bardzo ważna jest osobista modlitwa kapłana, choćby na różańcu. Jakimś bólem jest to, gdy w niektórych parafiach nie zawsze w maju jest Litania do Najświętszej Maryi Panny, nie mówiąc o innych formach kultu, bo ludzi jest mało. Na szczęście w parafiach jest Żywy Różaniec. Warto również zauważyć, że niektórzy budują kult maryjny wyłącznie na objawieniach maryjnych, a przecież jest również, a może przede wszystkim Ewangelia. Dobrze by było, gdyby kapłani mówili również o Maryi w homiliach, a na pewno istotne jest, aby rekolekcjoniści podejmowali tematy z zakresu duchowości maryjnej. Trzeba wykorzystać ambonę do szerzenia duchowości maryjnej. Warto też rozmawiać z ludźmi o pobożności maryjnej.

Ksiądz Profesor na swoim jubileuszowym obrazku napisał słowa: „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1, 46) oraz: „Maryjo, do Syna twego nas prowadź”. Czego życzyłby Ksiądz Profesor młodym kapłanom?

Z perspektywy 50 lat kapłaństwa życzyłbym postawy maryjnej wierności do końca.

2022-05-24 12:50

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Krzeszów łączy kultury i narody

[ TEMATY ]

wywiad

Kościół

Czechy

Ks. Waldemar Wesołowski

Kilka tysięcy pielgrzymów przybyło do Krzeszowa 15 sierpnia na patronalne święto Wniebowzięcia NMP. W tym roku wspólnej modlitwie przewodniczył kardynał Dominik Duka, prymas Czech. W homilii podczas Mszy św. odpustowej prymas przypomniał min, że „Krzeszów łączy ludzi różnych narodów i kultur”. Podkreślał, że Europa jest kontynentem bogatym etnicznie i kulturowo, a jej wspólnymi korzeniami jest chrześcijaństwo i wspólna wiara, która łączy pokolenia. Z prymasem Czech rozmawiał ks. Waldemar Wesołowski

Ks. WW:: Kiedy po raz pierwszy był ks. Kardynał w Krzeszowie? Kard. Dominik Duka - Przed laty pierwszą wizytę zorganizował ks. Marian Lewicki (ksiądz z Polski pracujący w Czechach, przyp. red.). Była to pielgrzymka z naszymi seminarzystami z diecezji Hradec Kralove. Dzisiaj to chyba już piąty raz jestem w Krzeszowie. Przedostatni raz byłem na początku tego wielkiego remontu, jaki miał tu miejsce. Podpatrywaliśmy wtedy jak można starać się i dobrze wykorzystać dotacje unijne na konserwację zabytków. W diecezji Hradec Kralove również i nam udało się wyremontować dwa obiekty. To benedyktyńskie opactwo Broumov oraz barokowy kompleks szpitalny Kuks. Ks. WW: Dzięki temu ma Eminencja możliwość porównania tego, jak Krzeszów wyglądał kiedyś i jak wygląda dzisiaj, i jaką pełni rolę? Kard. DD: Już, kiedy przekroczyliśmy granicę, jadąc do Krzeszowa, powiedziałem, że można podziwiać, jak Polska rośnie. Kiedy patrzymy na piękno krzeszowskiego opactwa, możemy z punktu widzenia neutralnego obserwatora spytać: kto łączy narody, kto łączy ludzi? To ten, kto staje się animatorem wymiany kulturowej. Zarówno tutaj, jak i u nas, w Czechach to robi Kościół. Trzeba pamiętać, że dawniej ludy zamieszkujące te tereny mówiły jednym językiem. Po II wojnie znaleźliśmy się w nowej sytuacji. Tej wspólnoty już nie było. Dopiero po upadku komunizmu możliwe było odbudowanie wzajemnych więzi. Na nowo pojawiły się wspólne pielgrzymki, również na Śnieżkę, ale nie tylko. Trzeba też pamiętać np. o Dniach Kultury Chrześcijańskiej Polsko - Czeskich. To są ważne inicjatywy, bo to jest okazja do umacniania wiary. Myślę też, że przemiany, jakie zaszły i w Czechach, i w Polsce, zarówno w sferze społecznej, politycznej i gospodarczej, zainicjowane zostały przez Kościół po obu stronach granicy. Ks. WW: A jaka jest dzisiaj sytuacja Kościoła czeskiego? Kard. DD: W pierwszych latach po upadku komunizmu przeżywaliśmy ogromny entuzjazm i wzrost zainteresowania religią. Obserwowaliśmy odnowę życia zakonnego, seminaryjnego, odnowę wydziałów teologicznych. Niestety, przyszedł czas stagnacji. Jednak w ostatnich trzech, czterech latach widać poprawę. Nie obserwujemy spadku liczby wiernych uczestniczących w życiu religijnym. To, co jest chyba najważniejsze, to zainteresowanie i świadomość religijna młodego pokolenia, młodzieży i dzieci. Ks. WW: A jak wygląda sytuacja z powołaniami? Kard. DD: Powołań nie jest dużo, ale jest więcej niż w poprzednich latach. Dla nas wielką pomocą są księża z Polski i ze Słowacji. Dzięki duchownym i ich pracy Kościół w Czechach jest, jest mocniejszy i liczniejszy niż w czasach komunizmu. Dwie trzecie kapłanów to już nowa generacja. Przed tą nową generacją stoi wielkie wyzwanie - jak przeprowadzić nową ewangelizację? Ks. WW: Czy z polskich księży jest Ksiądz Kardynał zadowolony? Kard. DD: Tak. Zwłaszcza w tych pierwszych chwilach, po przemianach ustrojowych byli bardzo potrzebni. Księża z Polski odtworzyli kontakty ze świeckimi, z władzami, ze szkołą, urzędami. Oni nie bali się, mieli doświadczenie, byli przygotowani do dialogu. Dlatego pomogli odtworzyć relacje społeczne. Wielu z nich tak przyzwyczaiło się do życia w Czechach czy na Morawach, że czują się jak u siebie w domu. Poza tym księża, zakonnicy z Polski nieśli nie tylko pomoc duszpasterską, sakramentalną, ale też ubogacili ludzi na płaszczyźnie myśli teologicznej, filozoficznej i religijno-kulturalnej. Ks. WW: Jakie najważniejsze zadania stoją teraz przed Kościołem czeskim? Kard. DD: Myślę, że najważniejsze, to odzyskać wszystkich ochrzczonych. Ponad połowa z nich nie uczestniczy w życiu liturgicznym. To efekt braku formacji i przygotowania duchowego w czasach komuny. A drugie zadanie to reforma katechezy. I tutaj bardzo pomocne okazało się spotkanie w Warszawie na poziomie episkopatów Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Białorusi i Ukrainy. Pokazało nam wiele perspektyw w tym względzie. Dziękuję za rozmowę.
CZYTAJ DALEJ

Czytamy dziś fragment, mówiący o bogactwie miłosierdzia Bożego

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Karol Porwich/Niedziela

Rozważania do Ewangelii Łk 15, 1-3.11-32.

Sobota, 7 marca. Dzień Powszedni.
CZYTAJ DALEJ

Irak obawia się nowego exodusu chrześcijan. „Nikt nie jest bezpieczny”

2026-03-07 11:35

[ TEMATY ]

Irak

obawia się

nowy exodus

chrześcijan

PAP

Wybuchy w Teheranie

Wybuchy w Teheranie

W irackim Kurdystanie rosną obawy przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Region ten zagrożony jest atakiem rakietowym ze strony Iranu. „Nikt nie jest bezpieczny, rośnie strach wśród chrześcijańskich rodzin, niektóre już uciekają” - mówi ks. Ghazwan Baho. Podkreśla, że „w obecnej sytuacji, ziemia ta może opustoszeć z chrześcijan”.

Kiedy Teheran grozi atakiem na „wszystkie obiekty” w regionie irackiego Kurdystanu, naraża na niebezpieczeństwo większość starożytnej społeczności chrześcijańskiej w tym kraju. Iracki kapłan wyznaje, że „w Alkosz chroni się coraz więcej chrześcijańskich rodzin, które uciekły przed bombami, a to oznacza, że wyznawcy Chrystusa nie są już bezpieczni”. Ks. Ghazwan Baho jest proboszczem chaldejskiego kościoła św. Jerzego w Alkosz. Jego wspólnota znajduje się w samym sercu Równiny Niniwy, 45 kilometrów od Mosulu, który przez dziesięć lat był bastionem fundamentalistów z Pastwa Islamskiego, i niedaleko granicy z Syrią.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję