W związku ze zbliżającą się beatyfikacją rodziny Ulmów Polska i świat coraz więcej wiedzą o męczennikach z Markowej, a mimo to Wiktoria, matka sześciorga przyszłych błogosławionych dzieci, pozostaje postacią do odkrycia. Więcej uwagi poświęca się jej mężowi, a przecież ona współdecydowała o tym, by udzielić pomocy Żydom. Tę lukę wypełnia Maria Elżbieta Szulikowska, wręczając w ręce czytelników książkę, która ma wszystkie atuty pozwalające na stanie się bestsellerem.
Wiktoria Ulma. Opowieść o miłości nie jest książką wyłącznie dla kobiet, jak by sugerowała okładka – zresztą dobrze wiemy, że książki nie powinno się oceniać po okładce. Jedno nie ulega wątpliwości: Szulikowska napisała pasjonującą historię osoby wyrastającej ponad przeciętność w prozie życia – szczególnie tej wojennej trwogi, która tak mocno zaważyła na życiu całej jej rodziny. Autorka wychodzi poza ramy biografii, opowiadając na kanwie życia bohaterki jej książki najbardziej dramatyczny fragment II wojny światowej, w którym życie zwykłych ludzi brutalnie zderza się ze ślepym okrucieństwem niemieckiego okupanta. Pisarka zgrabnie unika popadania w patos, a zarazem z powodzeniem ukazuje heroizm kobiety, która dla miłości do bliźnich była w stanie w nieludzkich czasach poświęcić wszystko. Sięgając po biografię Wiktorii Ulmy, zagłębiamy się w osobowość przyszłej błogosławionej, którą większość z nas zna wyłącznie z czarno-białych fotografii. Dzięki książce Szulikowskiej zbliżamy się do zrozumienia dramatycznych decyzji, które zaważyły na życiu całej rodziny Ulmów i w konsekwencji przyczyniły się do wyniesienia ich na ołtarze. Bez wątpienia jest to książka, obok której nie można przejść obojętnie.
Wiktoria Ulma. Opowieść o miłości
Maria Elżbieta Szulikowska
Wydawnictwo: Rafael
Rodzina Ulmów, która zostanie beatyfikowane 10 września, stała się symbolem Polaków ratujących Żydów w czasie drugiej wojny światowej – powiedział Radiu Watykańskiemu i serwisowi Vatican News przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Dodał, że nadchodząca beatyfikacja pogłębia więzi katolicko-żydowskie.
Abp Gądecki przypomniał, że rodzina Ulmów została rozstrzelana przez Niemców 24 marca 1944 r. za ukrywanie Żydów. „Zamordowanych zostało dwoje rodziców i siedmioro dzieci. To tragiczne wydarzenie było bezprecedensowe, ponieważ nie mieliśmy w historii Kościoła jeszcze nigdy beatyfikacji całej rodziny” – zaznaczył.
W Nowy Rok od świtu po kolędzie chodzą "szczodraki-szczodroki" składając mieszkańcom życzenia pomyślności, dostatku i zdrowia. Kiedyś gospodynie obdarzały ich małymi bułeczkami - "szczodrokami" wypiekanymi z pszennej mąki. Starsi chłopcy chodzili po kolędzie z "drobami" (okolice Sieniawy). Przebierali się w kożuchy odwrócone włosiem na zewnątrz lub okręcali się słomianymi powrósłami. Na twarze zakładali malowane maski. Często kolędowali w towarzystwie muzykantów. Obdarowywano ich miarką zboża lub drobnymi kwotami pieniężnymi. "Szczodroki" i "droby" śpiewali kolędy i składali rymowane życzenia:
"Na szczęście, na zdrowie,
Na ten Nowy Rok.
Oby wam się urodziła
kapusta i groch,
Ziemniaki jak pniaki,
Reczki pełne beczki.
Jęczmień, żyto, pszenica i proso,
Żebyście nie chodzili gospodarzu boso".
Dawniej we wsi Nienadowa po szczodrokach chodzili dwaj parobcy przebrani za stary i nowy rok. Inscenizowali oni odejście starego i przybycie nowego roku, posługując się następującym tekstem:
Stary rok:
"Jestem sobie starym rokiem,
Idę do was smutnym krokiem,
Przynoszę wam nowinę,
Że się stary rok skończył,
A nowy zaczyna".
Nowy rok potwierdzał to słowami:
"Jestem sobie nowym rokiem,
Idę do was śmiałym krokiem,
Przynoszę wam nowinę,
Że się stary rok skończył,
A nowy zaczyna".
Wynagrodzeni podarkiem lub poczęstunkiem śpiewali:
"Wiwat, wiwat, już idziemy,
Za kolędę dziękujemy.
Przez narodzenie Chrystusa Będzie w niebie wasza dusza".
Natomiast we wsi Słonne z życzeniami po szczodrokach chodziły dzieci i zbierały datki na ołówki szkolne.
Z życzeniami po domach chodzili też starsi gospodarze, rozrzucając po podłodze ziarno pszenicy, owsa jęczmienia, co miało zapewnić im urodzaje.
My także nie zapominajmy o noworocznych życzeniach. Niech "szerokim strumieniem" płyną z naszych serc.
Opowiadanie przenosi nas do Szilo, do miejsca modlitwy i ofiary. Anna wstaje po uczcie i idzie przed oblicze Pana. Tekst notuje, że Heli siedzi na krześle przy odrzwiach przybytku. Obraz kapłana na progu sanktuarium tworzy tło dla modlitwy, która rodzi się z bólu. Anna modli się „w głębi duszy”. W hebrajskim mówi się o „goryczy duszy” (mārath nephesh). To przenika ciało i serce. Ona płacze i składa ślub. Ślub (neder) w Biblii jest poważnym zobowiązaniem, które wiąże człowieka przed Bogiem. Anna obiecuje oddać syna Panu na całe życie. Wspomina o brzytwie, która nie dotknie jego głowy. To znak nazireatu, poświęcenia podobnego do Samsona.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.