Korzystamy z darmowego wi-fi w miejscach przestrzeni publicznej, tymczasem największy „router”, z którego można czerpać bez limitu i totalnie za darmo, to Najświętszy Sakrament – powiedział do młodych bp Jerzy Mazur.
W stacji młodzieżowej Kongresu Eucharystycznego Diecezji Ełckiej, która miała miejsce 22 maja w Giżycku na Wzgórzu św. Brunona, młodzi spotkali się, by wspólnie wielbić Pana oraz pogłębiać tajemnicę Eucharystii.
Wydarzenie, w którym udział wzięło ok. 2 tys. osób, rozpoczęło się Drogą Krzyżową pod parafią Ducha Świętego Pocieszyciela. Następnie Michał „PAX” Bukowski, lider hip-hopowej formacji Muode Koty, podzielił się swoim świadectwem. W dalszej części odbył się spektakl eucharystyczny Ja jestem z Wami. Po nim swoje świadectwo wygłosił dziennikarz Karol Gnat.
Kulminacyjnym punktem spotkania była Msza św., której przewodniczył i wygłosił kazanie biskup ełcki Jerzy Mazur. Celebrans przypomniał młodym sens i ideę kongresu: – Pozwól Duchowi Świętemu, by ożywił twoją relację z Jezusem. Wtedy Jezus zaskoczy cię i napełni twoje serce radością, która płynie z Jego Serca. (...) Miejcie świadomość, że światem rządzi Bóg. Pamiętajcie, Chrystus niczego nie zabiera, On wszystko daje! Biskup Mazur mówił również m.in. o bieżących problemach, pokoleniowych kryzysach, które dotykają współczesną młodzież. Zachęcał młodych do korzystania z darmowego wi-fi, którym jest Najświętszy Sakrament. – To nasz nieustanny „powerbank”. On łączy zawsze i wszędzie – podkreślił ordynariusz ełcki.
Organizatorami wydarzenia były Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Ełckiej oraz Caritas Diecezji Ełckiej.
Po raz jedenasty ulicami miasta przeszedł Orszak Trzech Króli.
Kolorowy korowód, w którym wzięły udział całe rodziny, wyruszył 6 stycznia z pl. św. Jana Pawła II do parafii św. Jana Apostoła i Ewangelisty przy ul. Toruńskiej w Ełku. Tam wspólnie z Trzema Mędrcami ze Wschodu oddano pokłon Nowonarodzonemu Jezusowi. Tegoroczny orszak odbywał się pod hasłem: „W jasełkach leży”. Każdy uczestnik otrzymał pamiątkową koronę. /Red.
Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
Hanna Kurek na Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej wychowała dzieci, szła 52 razy. Na pielgrzymkę wyciągnął ją chłopak, który został jej mężem. Andrzej Kurek twierdzi, że ma powołanie do pielgrzymowania, chodzi od dziecka. Już 6 sierpnia wyruszy ze stolicy 315. Warszawska Pielgrzymka Piesza z hasłem: „Oto Matka Twoja”, a w niej ci, którzy rozpoczynają pielgrzymią przygodę, i tacy jak państwo Kurkowie, dla których „Warszawska to życie”. Matka Boża mnie przywołała…
Pan Andrzej jako dziecko odprowadzał z mamą ojca i rodzeństwo, którzy wychodzili „z Warszawą”. Był zwyczaj, że na ostatnim „odpoczynku” wszyscy siadali, ciotki przywoziły zupy, kotlety i odbywał się piknik. Tak wyglądało pożegnanie pielgrzymów. Chłopczyk kategorycznie stwierdził, że idzie dalej z pielgrzymami. Miał 6 lat i podjął decyzję. Dał nurka w tłum. - Tyle było po mnie. I tak do dzisiaj po prostu chodzę. A mamie zrobiłem kłopot, bo musiała zorganizować jakieś ubranka dla mnie i dostarczyć na pierwszy nocleg. Udało się, widocznie tak Matka Boża przywołała - wspomina pątnik.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.