W świecie, który jest tak różny nie tylko od XVI– wiecznej Hiszpanii, ale nawet od tych realiów, w których 100 lat temu Pius XI nadał Janowi tytuł nauczyciela Kościoła Powszechnego, ten święty karmelita ma wiele do powiedzenia ludziom wpatrzonym w ekrany smartfonów. O. Michał Żelechowski, przełożony klasztoru Karmelitów Bosych przy ul. Racławickiej 31, opowiadając nam o aktualności postaci świętego przyznaje, że jego subtelny, choć stanowczy głos może tym mocniej dotknąć ludzkiego serca, im bardziej kontrastuje on z wrzawą dzisiejszego świata.
– Wobec tylu serc, które są zagubione, przesycone bodźcami i hałasem – lub po prostu – tęskniące za głębokim spotkaniem z Bogiem – ten bezkompromisowy, rozpłomieniony wewnętrznym żarem mistyk może stać się dziś szczególnym przewodnikiem – podkreśla o. Michał.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Salon Świętych
Co więcej, św. Jan pomaga nam uczciwie nazwać to, co dzieje się w naszym sercu i proponuje nam drogę duchowego radykalizmu – bez półśrodków, bez kompromisów z tym, co nie prowadzi do życia.
Reklama
– Nie jest to jednak ponury asceta, ale poeta zakochany w tym Pięknie, którego doświadczył. Chce nam pokazać, że Bóg jest „Wszystkim” – nieskończonym Życiem, Radością, Miłością, Wolnością, Prawdą, Pięknem. A jeśli On jest Wszystkim, to warto wszystko poświęcić, by znaleźć Wszystko – zaznacza rozmówca „Niedzieli”. – Św. Jan od Krzyża ukazuje nam cel, którym jest zjednoczenie z niezmierzoną Miłością Trójcy. A to pójście za Boskim Mistrzem będzie z reguły dotyczyło rzeczy bardzo małych i bardzo zwyczajnych, będzie umieraniem naszego egoizmu w prostych sytuacjach codziennego życia. Św. Jan proponuje nam ciche, paschalne życie, wykorzystujące każdą okazję, by posiąść Tego, który jest Wszystkim i zanurzyć się w Jego miłości – podkreśla ojciec przełożony.
O. Michał zaprasza do kaplicy św. Józefa, w której w posłudze duszpasterskiej: w kazaniach, w spowiedzi, kierownictwie duchowym, w działalności grup duszpasterskich, duchowi bracia św. Jana korzystają z dziedzictwa pozostawionego nam przez świętego karmelitę.
A już wkrótce, zarówno w ramach cyklicznych spotkań „Salon Świętych”, jak i „Laboratorium wiary” odbędą się konferencje poświęcone postaci św. Jana. Na Solcu w dniach 9-11, w ramach trzydniowego sympozjum jubileuszowego nt. „Problemy z kontemplacją”, zaproszeni prelegenci, wśród których usłyszymy m.in. o. Krzysztofa Jarosza, o. Waldemara Linke, o. Leona Nieścira czy o. Michała Zacharę, będą starali się odpowiedzieć na pytania: czym nie jest kontemplacja, czym jest kontemplacja i wreszcie – po co kontemplacja? Gościem specjalnym będzie kard. Anders Arborelius, karmelita bosy ze Szwecji.
Stać się Oblubienicą
Św. Jan od Krzyża zachęca, żeby nie koncentrować się na złu, które dzieje się na świecie, ale przypomina, że im bardziej ujawnia się zło, to tym bardziej ujawnia się Boże Miłosierdzie. Łączył wierność osobistej modlitwie z troską o posługiwanie innym. Nie folgował sobie, nie popadał w nowobogacki styl życia.
Reklama
– Podejmując życie modlitwy, nie zakładał, że będzie towarzyszył temu nieustanny dobrostan czy sukces. Właśnie wówczas, gdy tego dobrostanu psycho-fizycznego był pozbawiony, napisał największe dzieła. Nie był też typem lidera. Ale umiał współpracować z ludźmi, na ile mu pozwalało sumienie. Był człowiekiem do określonych misji, skupiał uwagę na działaniu punktowym – wskazuje o. Wojciech Ciak, dyrektor Instytutu Duchowości „Carmelitanum”.
Chyba niezbyt często słyszymy, że celem naszego życia chrześcijańskiego jest zjednoczenie z Jezusem, stanie się Oblubienicą Chrystusa – każdy we własnym stanie życia, nie tylko tego w życiu konsekrowanym.
– Dla św. Jana to, co dzieje się w życiu danej osoby przez zjednoczenie z Jezusem jest zapowiedzią tego, co przeżywa Kościół jako Oblubienica Chrystusa. Im więcej będzie oblubienic ludzkich, tym bardziej Kościół będzie wzrastał jako Oblubienica Chrystusa – zaznacza o. Wojciech.
Czyste źródło
Dopiero 4 lata temu dowiedziała się o św. Janie od Krzyża i wtedy zaczęła czytać książki jemu poświęcone i jego dzieła. Maria Olesiejuk, słuchaczka warszawskiego „Carmelitanum”, dobrze wie, że ta lektura nie należy do łatwych, ale ten trud przynosi nadzwyczajne owoce.
Reklama
– Przede wszystkim głębia duchowa, wobec otaczającej płycizny ideowej, piękno i precyzja słowa, wobec częstej bylejakości współczesnych wypowiedzi, oraz uniwersalizm i aktualność dzieł, wobec sezonowych mód literackich – wskazuje rozmówczyni „Niedzieli”. – Odkrycie pism tego karmelity było dla mnie jak znalezienie w lesie źródła czystej wody. Doktor Kościoła przemawia z mocą, stawia wysokie wymagania duchowe, ale przecież sam rozwój i potrzebny wzrost duchowy łączą się z wysiłkiem, o którym często mówi, np.: „Bóg bardziej oczekuje od ciebie raczej minimum czystości sumienia niż mnogości uczynków, jakie możesz wykonać”. Tyle i aż tyle – kwituje pani Maria.
Także dla Krzesimira Szulca, młodego męża i ojca, który od października jest słuchaczem „Carmelitanum”, św. Jan od Krzyża jest przewodnikiem po życiu wewnętrznym.
– To dzięki jego dziełom zrozumiałem, czym jest prawdziwa miłość, czyli kochanie Boga dla Niego samego, a nie ze względu na miłe uczucia towarzyszące pobożnym, lecz nietrwałym porywom serca, typowym dla początków życia wewnętrznego.
Krzesimirowi szczególnie bliskie są słowa, w których święty wyjaśnia, że dusza, która podąża za swoimi pożądaniami i szuka zaspokojenia w różnych stworzeniach, nie tylko się nimi nie nasyci, ale stanie się jeszcze bardziej pusta.
– Święty, bazując na Psalmie 58, porównuje taką duszę do psa, który, chcąc zaspokoić głód, szuka okruchów pod stołem, co tylko podsyca jego głód. Myślę, że to porównanie jest szczególnie aktualne i pomocne dziś, w dobie konsumpcjonizmu – zarówno materialnego, jak i duchowego, nastawionego na silne, lecz powierzchowne doznania, które w sercu pozostawiają pustkę – akcentuje nasz rozmówca.
Do 27 grudnia uzyskać można odpust jubileuszowy w następujących miejscach związanych ze świętym, tj. przede wszystkim w kościołach w diecezjach Ávila, Segovia i Jaén. Specjalną możliwość otrzymują osoby starsze, chore i niepełnosprawne, które mogą łączyć się duchowo z obchodami z domu, ofiarowując modlitwy i cierpienia.
