Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Wojenna odporność Ukraińców

Już ponad cztery lata Ukraińcy bronią siebie i nas przed zbrodniczym agresorem. Musimy wytrwale ich wspierać.

Niedziela szczecińsko-kamieńska 10/2026, str. VI

[ TEMATY ]

felieton

Leszek Wątróbski

Przemysław Fenrych

Przemysław Fenrych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Centrum Dialogu Przełomy w czwartą rocznicę rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie zorganizowało dyskusję nt. „Wojna w Ukrainie: czekanie na przełom”. Poproszono mnie, bym opowiedział o ukraińskiej codzienności, wojennej, ale takiej z dala od frontu. Główne pytanie było równocześnie proste i skomplikowane: skąd Ukraińcy czerpią swoją odporność na trwający już długie lata koszmar? Bo ta wojna toczy się nie tylko na froncie, tragedia dotyczy milionów mieszkańców na całym obszarze Ukrainy i nie tylko od żołnierzy zależy to, czy Ukraina przetrwa (a zatem – dodajmy – czy i my będziemy bezpieczni), ale także od odporności ludności cywilnej. A ona wciąż wspiera armię i nie chce się poddać. Porozmawiałem on-line z przyjaciółmi z Kijowa i Czerkas, poniżej własnymi słowami relacjonuję to, co od nich usłyszałem.

Rzeczywiście jest strasznie. Switłana z Kijowa napisała mi, że gdzieś w świecie ludzie rozpoczynają dzień z nadzieją, że spotka ich coś dobrego, w Kijowie, że dożyją następnego ranka. Ciągłe ostrzały, codzienne ofiary wśród żołnierzy i cywilów, wielkie straty, niewola, przymusowe ewakuacje z terenów przyfrontowych, tysiące ludzi na statusie wewnętrznych uchodźców, codzienna walka o przetrwanie. Wszystko to powoduje – podsumowuje Switłana – że „ujawniają się w nas pokłady wewnętrznej siły, która wciąż nas podtrzymuje i pomaga nam żyć i walczyć”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Wioski i małe miasteczka rzadko są ostrzeliwane, mocno bombardowane są tylko te stosunkowo blisko strefy frontowej. Natomiast straszliwe wrażenie robi ilość poległych młodych mieszkańców tych miejscowości. Jest zwyczaj, by przy głównych ulicach wieszać portrety poległych żołnierzy, mieszkańców tej miejscowości. Szpalery tych portretów ciągną się w każdej wiosce przez kilkaset metrów. W tych wioskach zawsze było bardzo mało mężczyzn – nie było dla nich pracy, szukali jej w dużych miastach lub za granicą. Teraz mężczyzn w sile wieku nie ma praktycznie wcale, wszyscy w armii, wielu już poległo, wielu zostało inwalidami na całe życie.

Wojna straszliwie odciska się na życiu rodzinnym. Coraz więcej jest młodych wdów z małymi dziećmi, coraz więcej rodzin rozbitych, coraz więcej problemów z żołnierzami psychicznie pokaleczonymi przez wojnę. Przyjeżdża żołnierz z frontu na przepustkę, najpierw wielka radość i ulga, że żyje, ale frontowe życie nie daje o sobie zapomnieć, miesiącami i latami przeżywana potworna przemoc i ustawiczny strach zmieniają charaktery, trudno, żeby to się nie odbijało na relacjach rodzinnych. Choć przyznać trzeba, że rodziny bardzo starają się umocnić psychicznie i zaopatrzyć swojego żołnierza, znam wiele przypadków, w których właśnie to rodzinne wsparcie (także duchowe) pozwala frontowcom przetrwać. Mąż mojej koleżanki z wioski Gołowkiwka służy niedaleko domu, jest mechanikiem, co tydzień lub dwa jest na przepustce w domu, co pozwala i jemu i jego żonie psychicznie przetrwać. Inny chłopak, frontowiec, po przepustce wraca do służby obładowany frykasami dla całego oddziału, wie, że jego służba cieszy się ogromnym szacunkiem rodziny. To zresztą podkreślają wszyscy moi rozmówcy – Ukraińcy mają ogromne zaufanie do swoich sił zbrojnych.

Reklama

Oksana z Czerkas podkreśla, że codzienność poza frontem jest dramatyczna, ale nie ma obrazków apokaliptycznych. Po czterech latach jest przyzwyczajenie, duża sprawność służb, oddolna samopomoc i samoorganizacja, duża zaradność i solidarność w potrzebie. Ogromną rolę teraz, zimą odgrywają generatory pozwalające przetrwać rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną. Także te, który wysyłamy z Polski.

Pytam Switłanę jak żyje Kijów w czasie wojny? Odpowiada po prostu: „w przerwach między nalotami, nieprzespanymi nocami, rozprowadzaniem darowizn, pracą zawodową, wolontariatem i opieką nad bliskimi, staramy się kochać siebie nawzajem, aby nie zatracić człowieczeństwa”. Siła odporności Ukraińców zdaniem Switłany tkwi w kilku czynnikach. „Przede wszystkim w miłości do dzieci i rodziny, miłości do ojczyzny. W pragnieniu ochrony przed straszliwym i bezlitosnym wrogiem”. A Oksana dopowiada stanowczo: my po prostu nie mamy wyboru. Pierwsze miesiące wojny pokazały nam co nas czeka, jeśli się nie obronimy, jeśli wpuścimy Rosjan do Ukrainy. Symbolem tych dni sprzed czterech lat jest Bucza, a późniejsze wydarzenia potwierdzają, że albo się obronimy, albo zbrodniczy agresor nas po prostu zniszczy. I to w najokrutniejszy sposób, nie oszczędzając dzieci ani kobiet.

Przed takim losem Ukraińcy od czterech lat bronią także nas. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

2026-03-03 12:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wołanie o Polskę lokalną

Statek płynie, ale jeśli spróbujemy nagle przesunąć jego ładunek... straci stabilność i zacznie tonąć. Statki są jak państwa i często analogie żeglarskie okazują się bardzo przydatne do opisywania wydarzeń społecznych.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Najświętszego Serca Pana Jezusa

[ TEMATY ]

nowenna

Serce Jezusa

Karol Porwich/Niedziela

Zapraszamy do wspólnej modlitwy nowennowej przed uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa.

O Jezu, Ty mnie tak bardzo umiłowałeś, że zstąpiłeś z nieba i przyjąłeś nędze ludzkie aż po śmierć, i to śmierć krzyżową, aby mnie zbawić. Pragnę na Twoją miłość odpowiedzieć miłością. Rozpal więc w moim sercu pragnienie Twej najgorętszej miłości i dozwól, abym Cię kochał nade wszystko. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Tradycyjny dym wraca na salony, a popkultura znów uczy młodych palić

2026-06-03 21:02

[ TEMATY ]

młodzi

papieros

tradycyjny dym

wraca na salony

popkultura

©freshidea – stock.adobe.com

Jeśli komuś wydawało się, że klasyczny papieros odchodzi do lamusa, najnowsze dane zza zachodniej granicy działają jak kubeł zimnej wody. Z raportów podsumowujących 2025 rok wynika, że niemal co piąty Niemiec (19,1%) tkwi w nałogu. Jednak to nie ogólne liczby są najbardziej alarmujące, a to, co dzieje się wśród najmłodszych dorosłych. W grupie 15–24 lata odsetek palących zauważalnie skoczył z 14,5% do 15,6%. Co więcej, wbrew powszechnemu przekonaniu, że młodzi przerzucili się wyłącznie na elektronikę, to klasyczne papierosy dominują na tamtejszym rynku ze miażdżącym wynikiem 78,5% (podczas gdy e-papierosy to zaledwie 9,2%). Ten sam mechanizm, napędzany przez popkulturę, właśnie uderza w Polskę.

Po latach spychania nałogu na margines, show-biznes i media społecznościowe zafundowały nam potężny krok wstecz. Znowu jest modnie, dekadencko i nonszalancko. Teledyski czołowych gwiazd, viralowe sesje zdjęciowe na Instagramie czy TikTokowe trendy wręcz ociekają estetyką, w której papieros jest niezbędnym atrybutem wielkomiejskiego luzu. Dla starszych to może i niezrozumiała nostalgia, ale dla nastolatków – gotowy wzorzec do naśladowania. Widzą w tym symbol autentyczności, nie dostrzegając realnego zagrożenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję