Ks. Paweł Gabara: Dlaczego jubileusz stulecia Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego odbywa się w Piotrkowie Trybunalskim?
S. Margarita Brzozowska: Jubileusz odbywa się w Piotrkowie, ponieważ w tym mieście urodziła się i została ochrzczona nasza założycielka, m. Wincenta (Jadwiga Jaroszewska). W Piotrkowie, z 37 lat całego jej życia, spędziła aż 19, co – jak nietrudno policzyć – stanowi ponad połowę jej życia. Sam Piotrków Trybunalski jest związany z jej dzieciństwem i dojrzewaniem w powołaniu. Dlatego, chociaż nie prowadzimy tam domu zakonnego, co roku wracamy do Fary Piotrkowskiej, by świętować rocznicę jej urodzin.
Czy zgromadzenie prowadziło działalność apostolską w archidiecezji łódzkiej?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Niestety nie, choć trzeba zaznaczyć, że w czasie, gdy nasza założycielka przychodziła na świat, nie było na mapie ani Polski, ani archidiecezji łódzkiej. Była za to potężna archidiecezja warszawska i wolno przypuszczać, że sakramentu bierzmowania udzielał jej abp Aleksander Kakowski, metropolita warszawski. Można powiedzieć, że nasza więź z obecnym terenem archidiecezji łódzkiej ma charakter sentymentalny, ale też posiada swój wymiar historyczny i duchowy, związany z osobą założycielki. Zachwyca mnie fakt, że ona umiała tak przeżyć swoje życie, iż dzisiaj jest w drodze na ołtarze. Proces beatyfikacyjny właściwie się zakończył. Mamy dekret heroiczności cnót Jadwigi Jaroszewskiej z 2015 r., a na cud, który jest konieczny do beatyfikacji, czekamy z ogromną nadzieją.
Kim była Jadwiga Jaroszewska przed założeniem zgromadzenia?
Pochodziła z rodziny o szlacheckich korzeniach, herbów Zagłoba i Kos. We wczesnym dzieciństwie doświadczyła bolesnego sieroctwa – wcześnie straciła oboje rodziców oraz babcię, która sprawowała nad nią opiekę do 12. roku życia. Być może to te doświadczenia ukształtowały w niej wrażliwość na ludzi odrzuconych. Bez wątpienia jej charakter i duchową sylwetkę modelowały również młodzieńcze więzi. Nie bez znaczenia była też dobra znajomość małej ojczyzny – Piotrkowa Trybunalskiego i jego okolic. Dostrzegała nie tylko stare kościoły i piękno architektury, ale także ludzką słabość i moralne ubóstwo, dlatego od młodości pragnęła służyć osobom wykluczonym społecznie: kobietom wykorzystywanym, więźniom, chorym zakaźnie czy osobom z niepełnosprawnością.
Reklama
Przez pięć lat (1919-25) poszukiwała swojej drogi w różnych zgromadzeniach (najdłużej w Zgromadzeniu Zmartwychwstania Pańskiego, będąc tam po ślubach czasowych). Z powodu choroby nerek oraz przekonania, że jej powołanie ma inny kształt, podjęła decyzję o poszukiwaniu innej drogi. Nie poddała się w geście rezygnacji i 6 stycznia 1926 r. rozpoczęła pracę w warszawskim Szpitalu św. Łazarza – bez wynagrodzenia, utrzymując się z jednej racji żywnościowej. Wokół niej zaczęły gromadzić się pierwsze kandydatki i można powiedzieć, że w ten sposób narodziło się nasze zgromadzenie.
Jaki jest charyzmat zgromadzenia?
Charyzmatem jest uwielbienie Bożej Sprawiedliwości poprzez czynienie miłosierdzia. Matka Wincenta widziała sprawiedliwość i miłosierdzie jako dwa aspekty tej samej Bożej miłości. Uczyła, że sprawiedliwość Boga objawia się w konkretnej trosce o najbardziej opuszczonych, a każdy ludzki grzech wymaga pokuty. Przypominała o tak bardzo dzisiaj zapomnianym aspekcie zadośćuczynienia Panu Bogu za grzech.
Od początku szczególnym polem naszej posługi stały się osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Założycielka uważała, że prace, które nie przynoszą bezpośrednich i widocznych efektów, dobrze nadają się do czynienia pokuty. Oczywiście dostrzegała, że to, co wydarza się na Krzyżu, jest dziełem Jezusa, nie naszym. Człowiek może jedynie „dopełniać udręk Chrystusa” – jak określił to św. Paweł.
W naszym zgromadzeniu wypracowałyśmy tzw. system rodzinkowy – chodzi w nim m.in. o tworzenie warunków jak najbardziej zbliżonych do domu rodzinnego, uczenie umiejętności samoobsługowych i zapewnienie ciągłości opieki nad człowiekiem, który przez Bożą Opatrzność został powierzony w nasze ręce.
Skąd w nazwie zgromadzenia odwołanie do św. Benedykta z Nursji?
Reklama
Duchowość zgromadzenia opiera się na Regule św. Benedykta. Matka Wincenta inspirowała się także dziełami opata z Belgii, bł. Kolumbana Marmiona, oraz ruchem odnowy liturgicznej początku XX wieku. Chciała, byśmy były zgromadzeniem kontemplacyjnym w duchu benedyktyńskim, uwielbiającym Boga w Jego przymiocie sprawiedliwości, a zarazem czynnym apostolsko. Staramy się umiejętnie łączyć modlitwę i pracę, celebrujemy Liturgię Godzin, adorujemy Najświętszy Sakrament, praktykując przy tym benedyktyńską gościnność.
A skąd nazwa „samarytanki”?
Nazwa nawiązuje przede wszystkim do ewangelicznej Samarytanki, którą Jezus spotyka przy studni. Matka Wincenta podkreślała dwa wątki: z jednej strony stanięcie w prawdzie, z drugiej – misyjność. Radość płynąca ze spotkania Jezusa powinna się z nas wylewać i dawać głęboki pokój. Niekoniecznie na zewnątrz, ale głęboko w sercu – owszem.
Słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa: „Daj mi pić”, odczytujemy jako wezwanie do dostrzegania Chrystusa w osobach potrzebujących, szczególnie niepełnosprawnych. On w nich mieszka i chce być kochany.
Ile domów prowadzi zgromadzenie?
Obecnie jesteśmy w 12 miejscach: 11 w Polsce i 1 domu na Białorusi (Homel). Większość placówek to domy pomocy społecznej dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. W Karwowie k. Szczecina prowadzimy także dom wsparcia dla kobiet samotnie wychowujących dzieci.
Dlaczego Siostra wstąpiła właśnie do tego zgromadzenia?
O wyborze zgromadzenia zdecydowało połączenie modlitwy, wymagającej pracy i charyzmatu Bożej Sprawiedliwości. Słowa z Ewangelii: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości”, stały się dla mnie bardzo osobistym kluczem do rozeznania powołania.
Jak dziś mówić o Bożej Sprawiedliwości?
Reklama
Myślę, że zdecydowanie bardziej codziennym świadectwem swojego życia niż głoszonym słowem. Sprawiedliwość trzeba przekraczać miłością i przebaczeniem. Bez ducha przebaczenia to pojęcie traci sens.
Jak wygląda Wasze codzienne życie modlitewne?
Celebrujemy Liturgię Godzin oraz adorację Najświętszego Sakramentu. Adoracja ma charakter uwielbienia i wynagrodzenia Bożej Sprawiedliwości. Kilka razy w roku podejmujemy także całodobową adorację połączoną z postem. Nasze zgromadzenie łączy więc kontemplację z konkretną służbą najbardziej potrzebującym, widząc w niej drogę uwielbienia Boga i realizację Jego sprawiedliwości przez miłosierdzie.
Co jest dziś najtrudniejsze w Waszej posłudze?
Patrząc od zewnątrz – być blisko świata, czyli tego, czym żyją ludzie, a nie stracić tożsamości osoby konsekrowanej. Od wewnątrz – wierność modlitwie i czujność nad własnym sercem.
