Słuchając historii pani Dominiki, możemy ją porównać do opowieści o wierze wystawionej na próbę, o bólu, którego nie da się opisać słowami i o doświadczeniu Boga, który jest Ojcem – dobrym, czułym i opiekuńczym. – To będzie historia, która opowiada o Bogu, który realnie wszedł w historię naszej rodziny – podkreśla Dominika.
Punktem wyjścia była książka Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci, którą Dominika i jej mąż znaleźli podczas jednej z pielgrzymek. – Zupełnym przypadkiem wpadła nam w ręce ta książka. Zawarte w niej objawienia Boga Ojca całkowicie zmieniły nasze życie. Zaczęliśmy widzieć w Nim nie kogoś odległego, ale Tatę, który widzi strach swoich dzieci i nie zostawia ich samych – zaznacza.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Decyzja, która zmieniła życie
Małżonkowie od lat marzyli o piątym dziecku, choć każda wcześniejsza ciąża kończyła się cesarskim cięciem. – Cały czas towarzyszyła nam obawa przed podjęciem decyzji o kolejnym dziecku. Wiedzieliśmy, że to może być ryzykowne. Jesteśmy ludźmi wierzącymi, ale też myślimy po ludzku, czy to o naszych dzieciach, o odpowiedzialności, o tym, co może pójść nie tak – podkreśla Dominika.
Reklama
Decyzja o kolejnej ciąży zapadła w okolicznościach, które rodzina uważa za znak. – Podczas jednego z wyjazdów trafiliśmy na niedzielną Mszę św. w zupełnie innym kościele, niż planowaliśmy. Na zakończenie Mszy odbyło się comiesięczne błogosławieństwo dla rodzin pragnących dziecka. Odebraliśmy to jednoznacznie jako znak – wtedy postanowiliśmy powiększyć rodzinę – wspomina bohaterka historii.
Ciążę Dominika zawierzyła w Nowennie Pompejańskiej Matce Bożej. 7 maja, w dzień, który co miesiąc obchodzili jako Święto Boga Ojca, dowiedzieli się, że Dominika jest w stanie błogosławionym. – Radość była ogromna, ale po ludzku mieszała się z lękiem. Postanowiliśmy udać się na pielgrzymkę do Częstochowy, Gietrzwałdu i Sokółki. Wydawało nam się, że skoro tyle powierzamy Bogu, wszystko musi być dobrze – zaznacza.
To był szok!
Jednak wizyta kontrolna 7 czerwca, która przypadła na pierwszy piątek miesiąca, w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa i dzień Boga Ojca – przyniosła szok i niedowierzanie. – Lekarz powiedział wprost, że nie wyczuwa bicia serca naszego dziecka. Nie było widać żadnych oznak życia. Zaproponował badania betaHCG i powiedział, że szansa, iż dziecko żyje, wynosi jeden procent. Był to światowej sławy profesor ginekologii. O pomyłce nie mogło być mowy – mówi z mocnym wzruszeniem Dominika, dodając, że w samochodzie, w drodze powrotnej, panowało niedowierzanie. – Nikt nie potrafił znaleźć słów. Młodszy syn zapytał: „Mamo, czy dzidziuś wróci do nas od Aniołków? Kto się nim tam zajmuje? Skąd weźmie ubranka?” Odpowiedziałam, że raczej nie wróci. A on uparcie mówił, że teraz jest chwilę z Jezusem, ale jeszcze wróci.
Reklama
Mimo to nadzieja w nich nie zgasła i udali się do kolejnego specjalisty. – Lekarz niestety potwierdził, że dziecko nie żyje. Powiedział, że według jego 50-letniego doświadczenia płód nie żyje od kilku dni i należy jak najszybciej przeprowadzić zabieg, aby ratować moje życie. Zlecił badania, zapisał mnie na zabieg i przekazał tabletki poronne – wspomina Dominika.
„Wskrzeszenie Łazarza”
Wieczorem, mimo ogromnego smutku, postanowili pójść na Mszę św. – Z rozdartymi sercami postanowiliśmy dochować wierności Bogu. Skoro do tej pory powierzaliśmy to Bogu, nie możemy teraz powiedzieć „dość” tylko dlatego, że znaleźliśmy się w dramatycznej sytuacji – wspomina bohaterka historii, dodając: – W trakcie Eucharystii starszy syn powiedział: „A może wszystko skończy się dobrze i dzidziuś będzie żył”. Odpowiedziałam: „To raczej niemożliwe”. A on dodał: „A Łazarz? Jezus go wskrzesił ”. Przypomniałam sobie wtedy obietnicę Boga Ojca: że każdy, kto z wiarą w Jego dzień poprosi o to, co Jemu miłe, otrzyma odpowiedź. I pomyślałam: „Boże, jeśli chcesz, jeśli to Tobie miłe, Ty możesz odmienić tę diagnozę”.
Reklama
11 czerwca Dominika trafiła do szpitala na zaplanowany zabieg. – Czekając na lekarza, otoczona przez kobiety z noworodkami, otworzyłam Pismo Święte i trafiłam na fragment z Księgi Izajasza: „Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa”. Pomyślałam wtedy, że jak na widok rodzących kobiet ma się rozradować moje serce Panie Boże? Kiedy zjawił się lekarz, zobaczył mnie zapłakaną, abym miała całkowitą jasność zaproponował, aby jeszcze raz powtórzyć badanie. Czekając pod gabinetem włożyłam rękę do torebki po chusteczkę. Przez przypadek wyciągnęłam obrazek Miłosiernego Serca Pana Jezusa, który dawno temu wsadził mi tam młodszy syn. Spojrzałam na obrazek i ze smutkiem powiedziałam: „Jezu, jak to jest z Twym Miłosiernym Sercem skoro serce mojego dzieciątka nie bije?” Odłożyłam obrazek i weszłam do gabinetu. Lekarz zaczął badanie i po krótkiej chwili powiedział, że SERCE TEGO DZIECKA BIJE! Ja też to widziałam, ale powiedziałam mu, że jest to niemożliwe, ponieważ dwóch niezależnych lekarzy stwierdziło, że jest inaczej. Lekarz poprosił trzy inne osoby, które wspólnie stwierdziły, że dziecko żyje i rozwija się prawidłowo dla tego etapu ciąży.
Bóg jest dobry!
Kilka minut po wyjściu ze szpitala zadzwonił telefon. – Proboszcz powiedział, że właśnie zakończyła się Msza św. w naszej intencji i że podczas przeistoczenia padła modlitwa o cud. Tak stał się cud – serce naszego dziecka zabiło. Dwa tygodnie później, podczas kolejnej wizyty kontrolnej, profesor rozpoczął badanie od najważniejszego pytania: czy serce bije? Biło. Profesor, który pracuje na najczulszym sprzęcie medycznym na świecie, przyznał, że w swoim 30-letnim doświadczeniu nie potrafi znaleźć medycznego wyjaśnienia. Jedyne, co mu przychodziło na myśl, to fragment z Ewangelii o Łazarzu – wspomina z radością Dominika.
Ich syn urodził się 17 grudnia, w liturgiczne wspomnienie św. Łazarza. – Nie znajduję słów, aby opisać wdzięczność, która jest w sercach naszej rodziny. Bóg jest dobry, Bóg jest naszym Ojcem, czułym, opiekuńczym Tatą, który troszczy się o każdego z nas i jest przy nas w każdej chwili. Uwierzcie w to i pamiętajcie o tym w każdej minucie życia – podsumowuje Dominika, podkreślając, że rodzina stara się pielęgnować w sobie pamięć o tym wydarzeniu. – Każdego miesiąca, w dniu Boga Ojca, modlimy się razem, wspominając ten czas. I muszę przyznać, że jesteśmy dumni ze swoich dzieci i wdzięczni Panu Bogu za ich życie i wiarę. To oni do końca w tej sytuacji wierzyli w Boże Miłosierdzie, od najmłodszej Rozalii, Bernarda, Ani, do najstarszego Brunona. To oni wspomnieli o wskrzeszeniu Łazarza i byli pewni że Bóg ich wysłucha… W tak po ludzku beznadziejnej sytuacji… Ich wiara, relacja z Bogiem, inspiruje mnie każdego dnia, aby stawać się lepszym człowiekiem i dążyć do Świętości. Ich relacja z Bogiem jest czymś wyjątkowym, szczególnie w dzisiejszych czasach. Żyją normalnie, jak dzieci i nastolatkowie we współczesnym świecie, ale Jezusa traktują jak najlepszego przyjaciela.
