Reklama

W wolnej chwili

Przytulia czepna

O własnych siłach niewiele zwojujemy. Jeśli chcemy osiągnąć zbawienie musimy być niczym roślina przywołana w tytule. Jej sposób na życie może być dla nas przykładem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Galium aparine to chwast dość pospolity, niewyróżniający się szczególnie w wielości okazów wiosennej flory. Pełna zaś poezji nazwa informuje tylko o jego taktyce wobec zielonej konkurencji. Ma on swoje zastosowanie w ziołolecznictwie i kosmetyce, ale mnie ujął właśnie tym, co robi, aby osiągnąć swój życiowy cel. Tyle o przytulii na razie – jeszcze w tekście do niej powrócę.

W minionym niedawno Wielkim Poście uwagę moją w tym roku przykuło i zapadło mi w pamięć sformułowanie z drugiej prefacji wielkopostnej. Zacytuję ten fragment: „(...) abyśmy wśród spraw doczesnych troszczyli się przede wszystkim o wieczne zbawienie”. Pewnie w poście sformułowanie to jest jak najbardziej odpowiednie i na czasie, ale ta troska ma nam przecież towarzyszyć przez cały rok i przez całe życie. Bo rozminięcie się z tym naszym celem i zadaniem byłoby dramatem i porażką, klęską totalną. Nawet gdybyśmy odnieśli ogromny sukces, zrobili światową karierę, zgromadzili niebywałe bogactwo – a wiemy, że to udaje się tylko nielicznym – i na tym poprzestali, bylibyśmy żałośni i godni współczucia. Podkreślenie użyte w prefacji: „przede wszystkim”, uświadamia nam wagę starania i każe traktować je priorytetowo. „Sprawy doczesne” mają to do siebie, że uzależniają, udają ciężar gatunkowy, którego wcale nie mają, odciągają od istotnego celu i chcą wypełnić sobą całą naszą uwagę. Mimo że są one nietrwałe, zmienne, wprost zwiewne, nie przestają przesłaniać tego, co najważniejsze i jedynie ważne w życiu człowieka: wiecznego zbawienia, sięgającego poza horyzont naszego doświadczenia, a nawet wyobraźni. A więc ten apel o uwagę, o przekierowanie wyobraźni, wysiłku, myślenia, świadomych decyzji i wyborów nazwano troską o zbawienie. To ważne, byśmy te słowa liturgii przyjęli i się nimi przejęli. Niemniej jednak – to trzeba dopowiedzieć od razu – sama nasza troska, musimy być tego świadomi, nie wystarczy. Nie potrafimy się zbawić własnym wysiłkiem, zapobiegliwością, inteligencją czy zaradnością. O własnych siłach niewiele zwojujemy. I tu przychodzi z pomocą wspomniana przytulia czepna, która podpowiada swój sposób na życie. Ponieważ nie ma twardej łodygi, musi się przytulić – jak to ładnie w nazwie zaznaczono – i przyczepić jednocześnie do silniejszej od niej rośliny, by wznieść się do światła. Ona pewnie coś tam w zamian daje tej roślinie, na której się wspiera, ale o to trzeba by pytać botaników, my pozostajemy tylko przy skojarzeniach.

My też musimy zmierzać do światła, miłości, do zmartwychwstania. Mamy się też do Kogo przytulić, by być podniesionym, wyniesionym, zbawionym. Co więcej, jesteśmy do tego zapraszani i zachęcani nieustannie. Taki wyraz troski podpowiada przytulia czepna. I jeszcze jedno. Gdzieś, pewnie też w wielkopostnych kazaniach, zasłyszałem historyjkę o kobiecie, która nie bardzo miała się czym pochwalić na sądzie Boskim. W jakimś niebiańskim archiwum staranny skryba zanotował jednak, że raz w życiu dała jedną marchewkę biedakowi. Ta właśnie marchew zjawia się jako winda do jej ocalenia. Kobieta chwyta się jej skwapliwie i wędruje do góry. Obok niej jednak jest wielu takich, którzy mają podobny problem. Kto tylko może, łapie się więc jej spódnicy i fartucha i razem z nią jadą w górę. Ale kobieta, po chwili uniesienia i oszołomienia z powodu niespodziewanego ratunku, zorientowała się, że ktoś się podczepił. Zaczęła więc ze złością wierzgać, machać nogami i strącać tych jadących „na gapę”. Robiła to z takim zapałem i determinacją, że sama spadła. Puściła marchew, bo chciała przyłożyć upartemu listonoszowi. A więc jeszcze jedna przestroga: drzemie w nas coś takiego sobkowatego, co potrafi się obudzić i popsuć cały program ratunkowy. Przytulia czepna nie miewa chyba takich przywar i problemów. Po prostu robi to, co umie, z oddaniem – i to wystarcza. Przytulenie się do kogoś zakłada wcześniejsze zaufanie, rozpoznanie, powierzenie siebie, przylgnięcie. Pewnie i zachwyt, i w jakimś sensie chęć upodobnienia się do Tego, którego rozpoznajemy jako Miłość i Dar. Można się uczyć od chwastu – który też jest dziełem Bożym – strategii i taktyki pośród spraw doczesnych, skutecznych w osiągnięciu zbawienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2026-03-30 21:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mistrz

„Nie licz już. Ja sobie dodaję jeszcze lat… Nie licz”. Nie do końca jestem posłuszna. Uparcie odliczam kolejne lata od chwili, kiedy Cię poznałam, jedynie nie wypowiadam liczby na głos.

Ilekroć w drodze na koncerty przejeżdżaliśmy z chórem obok katedry częstochowskiej, ks. Kazimierz rzucał tradycyjnie żartobliwe: „A w tym kościele podawałem Margitę do Pierwszej Komunii św.”. Tak się ta znajomość rozpoczęła, pierwszokomunijnie, zanim bowiem mnie „podał”, ks. Kazimierz do tej Pierwszej Komunii mnie przygotował. Przekazał, co w niej najważniejsze, wszystkiego wyuczył i wymusztrował porządnie. A przy okazji wyłuskał mój muzyczny talent. W jego dziecięcej katedralnej scholi przez kilka lat piszczałam nieco jeszcze mysim głosikiem. „Musi być dobra” – usłyszała od niego moja mama, gdy przy okazji jakiejś uroczystości w katedrze wspomniała mu o moich planach studiowania na ówczesnym ATK. Dałam radę. Dostałam się i choć nie poszłam w jego ślady, bo zamiast muzykologii wybrałam psychologię, to lata studiów pamiętam głównie przez pryzmat chóru akademickiego, który prowadził i w którym byłam już całkiem konkretnym altem. Choćby same historie z tych pięciu chóralnych lat wystarczyłyby na książkę o nim, potężne tomisko. Uzbierało się tych historii, oj, uzbierało. Działo się, oj, działo. Zjechaliśmy razem kawał Europy, przekraczając każdego roku żelazną kurtynę, granicę systemów. My, młodzi, zachłystywaliśmy się tym wolnym, bogatym światem, a on cieszył się z nami, ale dbał, byśmy z tego zachłyśnięcia nie dostali zawrotu głowy, nie zgubili po drodze tego, co ważne, nie zgubili wartości. Krytycznym okiem patrzył na to, co Francja – nasza ukochana, najczęściej odwiedzana przez chór Francja – zrobiła ze swoim chrztem. „Grzmiał” nad nią jak nad fałszującym chórzystą.
CZYTAJ DALEJ

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje mnie ten szczególny rodzaj homo sapiens, jakim jest minister oświaty Barbara Nowacka

2026-08-26 07:38

[ TEMATY ]

komentarz

Marta Książek

Minister edukacji Barbara Nowacka

Minister edukacji Barbara Nowacka

Po usunięciu jednej godziny religii, wyrzuceniu jej z siatki godzin i wprowadzeniu edukacji zdrowotnej, cała Polska mogła zobaczyć, że na edukację zdrowotną zapisało się w roku 2025/2026 30% uczniów, licząc wszystkie poziomy edukacji. Na religię w roku 2024/2025 chodziło 75% uczniów. W roku 2025/26 pewno parę procent mniej.

Wprowadzić edukację zdrowotną jako przedmiot obowiązkowy, bo się sprawdził, bo jest potrzebny, bo dzieci i młodzież sobie tego życzą... Gdyby jeszcze na tym się skończyło, to wielu by rozumiało, że jak masz władzę, to siłą robisz po swojemu, mając nadzieję, że przeciwnicy nie będą krzyczeć. Ale to trzeba być homo sapiens. Nie wiem, czy to jest kwestia nieprzepracowanych traum dzieciństwa, osobistej urazy, dysfunkcji niektórych ośrodków, czy od lat pielęgnowanej nienawiści, ale pani minister nie potrafi się odnaleźć w tej kategorii.
CZYTAJ DALEJ

Papież o bierzmowaniu: To dar, którego nie należy ukrywać

2026-08-26 14:24

[ TEMATY ]

bierzmowanie

Karol Porwich/Niedziela

Zwracając się do bierzmowanych, którzy uczestniczyli w dzisiejszej audiencji generalnej, Papież zachęcił ich, by nie zatrzymywali dla siebie otrzymanego w tym sakramencie daru, ale każdego dnia nieśli innym jego światło - informuje Vatican News.

Pozdrawiając zebranych w Bazylice Watykańskiej, Leon XIV zwrócił się do 130 młodych pielgrzymów z Diecezji Chiavari, którzy przybyli do Rzymu wraz z bpem Giampio Devasinim, by podziękować za przyjęty niedawno sakrament bierzmowania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję