Reklama

Kościół

Nie przegapić głosu Boga

Mimo ogólnego spadku powołań w minionych dekadach dane z ostatnich 2 lat wskazują na pewną stabilizację. W niektórych męskich zakonach odnotowuje się nawet wzrost liczby kandydatów.

Niedziela Ogólnopolska 17/2026, str. 8-12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Paulini

Zakon Paulinów

© Biuro Prasowe Jasnej Górzy/Krzysztof Świertok

Śluby Wieczyste kleryków paulińskich na Jasnej Górze, 25 marca 2025 r.

Śluby Wieczyste kleryków paulińskich na Jasnej Górze, 25 marca 2025 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pytanie brzmi: jak dziś zakony docierają do młodych mężczyzn? I kim są ci, którzy wybierają seminarium zamiast np. korporacji?

Nie jesteśmy HR

Reklama

– Każdą rozmowę z kandydatem, który zastanawia się nad wstąpieniem do naszego zakonu, zaczynam od kilku kwestii. Już na wstępie zaznaczam, że nie jestem z działu rekrutacyjnego i nie szukam kandydatów do zakonu – mówi o. Piotr Laskowski, dominikanin. – To, co robi Dominikańskie Duszpasterstwo Powołań, to wychodzenie naprzeciw człowieka, by nie przegapić tego, którego rzeczywiście Bóg powołuje. Człowieka, który zaczyna zadawać sobie pytania i szuka swojej życiowej drogi. Jesteśmy po to, by wyjść mu naprzeciw i pomóc w tym rozeznaniu – podkreśla dominikanin. W zakonie przełożeni powierzyli mu m.in. prowadzenie duszpasterstwa powołań w klasztorze na warszawskim Służewie. Właśnie rozpoczyna piąty rok tej posługi. – W naszym zakonie formacja przed nowicjatem ma jeszcze wcześniejszy etap – prenowicjat. Jest on nietypowy, bo niestacjonarny – to moment formacji zakonnej, ale kandydaci mieszkają jeszcze nie w klasztorze, lecz w swoich dotychczasowych miejscach zamieszkania, pracują bądź studiują. Mają jednak określony program formacyjny i regularne zjazdy. Liczba prenowicjuszy jest stabilna. Co roku zaczyna ich ok. dwudziestu. Nowicjuszy natomiast w minionych latach było średnio ok. dziesięciu, ale w ostatnich 2 latach trochę mniej – w ubiegłym roku pięciu, a w obecnym – siedmiu. Formacja początkowa trwa do ślubów wieczystych, a to, że ktoś rezygnuje w jej trakcie, jest całkiem normalne. Kandydaci mają szansę rozeznawania i my jako wspólnota również rozeznajemy, czy chcemy przyjąć danego kandydata – wyjaśnia dominikanin.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ucho i rozmowa

Dominikanie mają w kraju kilka ośrodków, w których prowadzą rekolekcje powołaniowe, a w całej Polsce organizują tzw. Dzień Spotkań. To okazja do indywidualnej rozmowy z duszpasterzem powołań. – Raz w miesiącu jadę do innego miasta w Polsce, o czym informuję na naszej stronie internetowej i w social mediach. Jeśli np. ktoś jest z okolicy Lublina i zastanawia się nad wstąpieniem do naszego zakonu, to wtedy wyprawa do tego miasta jest dla niego znacznie prostsza niż do stolicy. Oferuję takiej osobie swoje „ucho” i rozmowę – jedną z najważniejszych rzeczy, które mogę zrobić dla takiego człowieka, gdy chodzi o rozeznawanie drogi życiowej – podkreśla o. Laskowski i dodaje, że kolejną propozycję powołaniową są weekend w klasztorze formacji. – Kandydaci mają okazję pomieszkać z nami i doświadczyć na własnej skórze, jak to jest żyć w klasztorze. Uczestniczą w naszych wspólnych modlitwach, posiłkach, mają czas na prywatną modlitwę, na rozmowę z duszpasterzem powołań, mogą poznać braci nowicjuszy albo braci studentów i z nimi porozmawiać. To kolejny krok na drodze rozeznawania.

Żywo obecni w sieci

Reklama

Wielu młodych mężczyzn kojarzy dziś Zakon Dominikanów z obecności w internecie, głównie przez o. Adama Szustaka czy o. Krzysztofa Pałysa. Okazuje się, że internet i social media pomagają dziś młodym ludziom nawiązywać relacje. – Jeśli ktoś zobaczy moją twarz i filmiki w internecie, w których się wypowiadam, to takiemu młodemu człowiekowi ułatwia to umówienie się potem na rekolekcje czy rozmowę, bo wie, kim jestem – opowiada o. Piotr.

Kandydaci, którzy chcą wstąpić do zakonu, muszą spełnić pewne wymagania. Obok stałych, jak np. stan zdrowia fizycznego i psychicznego, są takie, które duszpasterz rozeznaje w czasie rozmowy. – Kandydaci muszą mieć przede wszystkim żywą osobową relację z Bogiem oraz pewną ludzką dojrzałość, którą mierzy się w stosunku do trzech ślubów zakonnych. Polega ona na tym, żeby posłuszeństwo nie było ucieczką od podejmowania decyzji o swoim życiu, ubóstwo – ucieczką od utrzymywania się na co dzień, a ślub czystości – ucieczką od bliskiej relacji z kobietą – wyjaśnia dominikanin.

Niewłaściwe pobudki

Reklama

– Kluczowym momentem jest rozeznanie motywacji, które towarzyszą kandydatom. Przychodzą i tacy, którzy kierują się niewłaściwymi pobudkami. Nie mają pomysłu na życie i uważają, że my się nimi zajmiemy. A zakon nie jest przecież miejscem ucieczki. Jeśli ktoś patrzy w ten sposób, to zakon nie dostarczy mu miejsca dojrzewania duchowego i ludzkiego. Motywacja do życia w zakonie powinna być prawdziwie religijna i płynąć z przekonania, że Bóg mnie wzywa i ja chcę odpowiedzieć na to wezwanie. Niedobrze też jest, jeśli myśl o wstąpieniu do zakonu jest tylko czyimś pomysłem – jeśli ktoś odczytuje, że Bóg tego chce, a on sam nie chce. Powołanie jest inicjatywą Bożą, ale musi się spotkać z wolną odpowiedzią człowieka – twierdzi dominikanin. Zwraca uwagę, że młodych zakonników dotykają też problemy w sferze relacji i te natury psychicznej. – To zmagania z depresją, budowaniem bliskich relacji, odpornością na stres, bo życie zakonne, jak każde, również dostarcza pewnych napięć. Ktoś, przychodząc do zakonu, oczekuje wsparcia wspólnoty, ale sam też powinien być wsparciem dla innych, bo jako kapłani mamy także wziąć odpowiedzialność za innych. A z tym czasami jest trudno. Do tego dochodzi bardzo duży indywidualizm, który stwarza wyzwania dla zakonnego życia we wspólnocie. My, którzy jesteśmy dziećmi kultury, w której podkreśla się, jak ważne są samorealizacja i spełnienie, nagle musimy robić coś, czego potrzebuje nasza wspólnota, a nie to, czego my potrzebujemy. To trudne, żeby się tego nauczyć i tym żyć – dodaje o. Laskowski.

Właściwe motywacje

Reklama

Kandydaci – jak mówi o. Piotr – powinni mieć pewne doświadczenie Pana Boga i chęć pielęgnowania tego. – I tacy młodzi mężczyźni rzeczywiście są, spotykam ich regularnie. Najczęściej mają poczucie, że chcą żyć „bardziej” i poświęcać się dla wyższych spraw i wartości. Czasami, gdy budowanie kariery nie daje poczucia spełnienia, ktoś chce czegoś więcej od życia i zakon tutaj również może jawić się jako pewna odpowiedź. Bardzo ważnym argumentem za wstąpieniem do zakonu jest także chęć życia we wspólnocie. Zaskakująco często jako jedna z motywacji pada chęć głoszenia słowa Bożego. Jesteśmy zakonem kaznodziejskim, jak najbardziej więc jest ona właściwa. Nie często, ale czasami zdarza się argument intelektualny: ktoś lubi poznawać wiarę, dlatego wybrał nasz zakon. Ważnym argumentem za wstąpieniem do naszego zakonu jest również doświadczenie liturgii w naszych kościołach. Większość powołań wcale nie rodzi się w dominikańskich wspólnotach i duszpasterstwach. O wiele częściej ludzie chcą wstąpić do nas dlatego, że chodzą do dominikańskiego kościoła i – przepraszam za banalne słowo – lubią się modlić na naszych Mszach św. i u nas się spowiadać. To znaczy, że doceniają to, jak dominikanie sprawują liturgię. Teologicznie ma to sens, bo liturgia jest przecież sednem życia Kościoła. To właśnie na niej ktoś może dostrzec w sobie pragnienie, żeby się jej poświęcić i żeby samemu ją sprawować – zauważa dominikanin. – Jako duszpasterz powołań wciąż widzę, że są ludzie wierzący, że Pan Bóg działa i że Duch Święty „robi swoje” i porusza ludzi na różne sposoby. Niektórych tak, że chcą wstąpić do zakonu – dodaje.

Pozyskiwanie? Nie o to chodzi

Reklama

– Nie było jeszcze takiego roku, żeby się nikt nie zgłosił – mówi br. Piotr Kantorski, franciszkanin. Jako prezbiter należy do Prowincji Krakowskiej Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Obecnie prowadzi Duszpasterstwo Młodzieży i Powołań franciszek.pl . – Czasem bywa tak, że młody człowiek, który się do nas zgłasza, rozeznaje, by iść w stronę powołania małżeńskiego i życia rodzinnego. To nie jest tak, że jesteśmy tylko i wyłącznie z tymi, którzy chcą dołączyć do prowincji naszego zakonu, generalnie jesteśmy z tymi, którzy chcą szukać Boga w swojej codzienności. Z kolei jeśli ktoś ma rzeczywiście pragnienie, by żyć z Bogiem, i chce je realizować przez bycie we wspólnocie, to jeśli trafi do miejsca, w którym posługujemy, będzie to najlepsza z możliwych opcji. Wszelkie rzeczy, które wypracowujemy sobie jako duszpasterstwo, są jakimś dodatkiem, one nigdy nie zapewnią, że będziemy mieć stały i niczym nieograniczony przypływ młodych ludzi, bo zupełnie nie o to chodzi. Nie chodzi o to, że teraz my jako bracia będziemy stawać na głowie, żeby przyciągnąć kogoś do siebie, bo drżymy z powodu tego, że nasza wspólnota się uszczupli. Zdecydowanie nie. Bardziej chcemy przyjąć tych, którzy sami widzą, że Bóg ich zaprasza do drogi życia we wspólnocie. I jeśli możemy coś nazwać jakimś sposobem wyjścia naprzeciw drugiemu człowiekowi – to mówiłbym o formie „bycia dla”, że to jest braterstwo, życie we wspólnocie, realizowanie tych dzieł, do których Kościół nas zaprasza, razem z braćmi.

Dorastać do dojrzałości

Reklama

Kandydaci do zakonu powinni być pełnoletni, ochrzczeni, utwierdzeni w życiu wiary. – Co do „optymalnego czasu” dotyczącego wstępowania do zakonu, to wiek 30-35 lat byłby górną granicą, chcemy się jednak spotkać z każdym i rozważyć każdą kandydaturę, która do nas napływa, żeby nie zamykać się sztywno w granicach twardych wymogów, ale słuchać tego, co przez drugiego człowieka i w drugim człowieku mówi Pan Bóg – wyjaśnia franciszkanin. – To, co możemy i chcemy dawać, pracując z tymi, którzy się do nas zgłaszają, to wsparcie ich w taki sposób, by mogli dorastać do pełniejszej dojrzałości i stabilizacji w decyzji, którą podejmują. Żeby ta kruchość i ta indywidualność, które noszą w sobie, nie były dla nich przeszkodą, ale żeby się stały pewnego rodzaju mocną stroną – atutem, którym Pan Bóg będzie mógł się posłużyć w przyszłości względem innych. Pomoc kandydatom w rozeznawaniu powołania to dziś przede wszystkim indywidualne towarzyszenie. To istotny kierunek pracy, którą bierze się na warsztat wtedy, kiedy spotyka się z drugim człowiekiem – w sposób prosty, indywidualny, w rozmowie, a przede wszystkim w słuchaniu tego, co ten młody człowiek ma do powiedzenia, i pełnym uszanowaniu oraz przyjęciu tego, z czym przychodzi. To jest czymś najbardziej wartościowym, co pozwala łapać wiatr w żagle już później – w dorastaniu do podejmowania decyzji czy w życiu zgodnym z tą decyzją, kiedy już została podjęta – zapewnia br. Piotr Kantorski.

Droga odpowiedzialności

Pan Bóg jest w stanie posłużyć się prozaicznymi sytuacjami, by zachęcić kogoś do życia w zakonie. – Czasem przez życiowe doświadczenie, przez sytuację, która wbrew pozorom nie musi być łatwa ani piękna, przez jakąś relację, a czasem może to być nawet jedno zdanie, które ktoś wypowiada albo które kandydaci wyczytają w Piśmie Świętym – opowiada br. Kantorski. – Takim zdaniem, które najczęściej słyszę, szczególnie na początku rozmów z kandydatami, są słowa: „chciałbym służyć Panu Bogu i drugiemu człowiekowi”. To bardzo męska cecha, która sprawia, że młody człowiek w pewnym momencie swojego życia zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że to, do czego jest powołany, to życie w odpowiedzialności. Nie takiej, która by go nieustannie obciążała, była trudem i zmaganiem, ale takiej, która jest wyrazem Bożego życia w każdym mężczyźnie. Ta droga bycia odpowiedzialnym, w takim miejscu, w którym mogę dać życie – w tym przypadku życie wiary – drugiemu człowiekowi. To coś, czym Pan Bóg chciał się podzielić z człowiekiem i do czego jakoś szczególnie zaprasza mężczyznę, żeby tę drogę odpowiedzialności, drogę „bycia dla” właśnie w taki sposób mógł przeżywać – podsumowuje franciszkanin.

Jeśli chcesz, to przyjdziesz

Reklama

Jak „łowić” dziś młodych mężczyzn dla Pana Boga? – Sam Jezus powiedział św. Piotrowi: „Odtąd ludzi będziesz łowił”. To jest bardzo metaforyczne określenie. To „łowienie” dziś trochę kojarzone jest z wędkowaniem. Wędkowanie to zarzucanie wędki z żyłką, na końcu której jest haczyk, a na nim jakaś zanęta. Już to słowo brzmi wręcz negatywnie, bo może oznaczać, że chcemy kogoś zanęcić – tłumaczy o. Tadeusz Iwaszczyszyn, referent ds. powołań w Paulińskim Ośrodku Powołaniowym na Jasnej Górze. – Sieć nie ma takiego mechanizmu działania. Mówiąc bardzo metaforycznie – rzucasz ją i ryba trochę sama „decyduje”, czy w nią wpadnie, czy nie. Gdy przyjmujemy taką formę, nie możemy mówić o manipulowaniu, o tym, żebyśmy mogli złapać kogoś na taką zanętę i powiedzieć: „mamy cię!”. Rozłożenie sieci oznacza pewną propozycję: jeśli chcesz, to przyjdziesz – dodaje o. Tadeusz.

Docierać z informacją

– Myślę, że naszym głównym zadaniem jest dziś docieranie do młodych ludzi z informacją, iż wśród różnych form życia istnieje też forma życia zakonnego, bo dla nastolatków nie jest to dziś takie oczywiste. Na pewno służą temu media, przy czym tu również musi być zachowana pewna mądrość – zauważa o. Iwaszczyszyn. Dodaje, że Pauliński Ośrodek Powołaniowy proponuje rekolekcje o rozeznawaniu dla mężczyzn od 18. do 35. roku życia i starszych – po indywidualnym ustaleniu. Takie rekolekcje weekendowe odbywają się cztery razy w roku – dwie serie w paulińskim seminarium na krakowskiej Skałce i dwie na Jasnej Górze; co warto podkreślić – zawsze są darmowe. Druga propozycja to indywidualny przyjazd kandydatów na tydzień lub kilka dni do seminarium – w tym czasie uczestniczą oni w życiu klasztornym. Poza tym Pauliński Ośrodek Powołaniowy jest ściśle związany z Paulińskim Duszpasterstwem Młodzieży, każde zatem wydarzenie młodzieżowe jest powołaniowe, a takich wydarzeń jest siedem w ciągu roku.

Nie bać się decyzji

– Trudno rozeznać czyjeś życie, a tym bardziej powołanie, po 2- czy 3-godzinnych spotkaniach, dlatego rozeznawanie zaczyna się na serio w momencie, gdy kandydat wstępuje do zakonu. Nie należy się bać tej decyzji, bo okres rozeznawania nie kończy się wraz ze wstąpieniem do zakonu – można przyjechać na rok czy nawet 2 lata. Pan Bóg ma swój plan, nie trzeba się bać iść za Nim – podkreśla o. Iwaszczyszyn. Uważa też, że pewną trudność dla młodych mężczyzn może stanowić dziś także decyzja o opuszczeniu bliskich albo o rezygnacji z pewnej samodzielności na rzecz posłuszeństwa wobec przełożonych i reguł panujących w zakonie.

Trzeba kochać Boga

Kandydatom do zakonu towarzyszą różne motywacje, które po wstąpieniu do zakonu powinny być nieustannie oczyszczane, bo – jak wyjaśnia o. Iwaszczyszyn – nigdy nie są idealne. – Dzisiaj nikt nie podejmuje takiej decyzji dla kariery – dziś ta decyzja jest wbrew temu światu, więc trzeba mieć miłość do Boga – nawet nieidealną, bo na końcu jedyną i najwłaściwszą motywacją jest Jezus Chrystus oraz Jego miłość do mnie i moja do Niego – podsumowuje paulin.

2026-04-21 13:20

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Beniamin Bąkowski został nowym Generałem Zakonu Paulinów

Nowym generałem Zakon Paulinów - Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika - OSPPE został wybrany dziś o. Beniamin Bąkowski, dotychczasowy prowincjał Niemiecki. Wybrany generał sprawuje najwyższą władzę we wszystkich prowincjach i klasztorach na świecie.

Ojciec Beniamin Bąkowski ma 52 lata, urodził się 28 kwietnia 1974 r. w Branicach w diecezji opolskiej. Wyboru dokonała, obradująca na Jasnej Górze od poniedziałku Kapituła Generalna Zakonu Paulinów. Ojciec Beniamin Bąkowski jest 87. z kolei generałem Zakonu Paulinów. Zastąpił na tym stanowisku o. Arnolda Chrapkowskiego, który funkcję generała pełnił od 2014 roku, przez 2 kadencje, czyli przez 12 lat.
CZYTAJ DALEJ

Katoliczka w rodzinie cesarskiej. W tym kraju katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa

2026-08-03 10:03

SANCHAI/AdobeStock

Przyjęta 17 lipca 2026 r. reforma ustawy o Rodzinie Cesarskiej w Japonii ponownie skierowała uwagę mediów na księżniczkę Nobuko z Mikasy - pierwszą ochrzczoną katoliczkę, która weszła do japońskiej rodziny cesarskiej. Choć nowe przepisy nie zmieniają jej statusu, debata nad przyszłością monarchii przypomniała o wyjątkowym miejscu, jakie zajmuje w historii kraju, gdzie katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa, a rodzina cesarska pozostaje silnie związana z tradycją szinto.

Reforma, ogłoszona 24 lipca, ma przeciwdziałać kurczącej się liczbie członków rodziny cesarskiej. Zgodnie z nowymi przepisami księżniczki urodzone w rodzinie cesarskiej będą mogły zachować swój status po zawarciu małżeństwa z osobą spoza dynastii. Ustawa przewiduje również możliwość ponownego włączenia do rodziny cesarskiej męskich potomków dawnych bocznych linii rodu, co ma zapewnić ciągłość dynastii.
CZYTAJ DALEJ

Od 4 września młodzież będzie mogła zwiedzać siedzibę Episkopatu. “Jan Paweł II na szlaku ŚDM”

2026-08-03 14:34

Episkopat News/ flickr.com

We wrześniu rusza projekt edukacyjno-formacyjny, który ma przybliżyć ideę Światowych Dni Młodzieży i przygotować młodych do ich kolejnej edycji, która odbędzie się w 2027 roku w Seulu. Inicjatywa Krajowego Biuro Organizacyjnego (KBO) ŚDM będzie realizowana w siedzibie Sekretariacie Episkopatu w Warszawie

Inicjatorem pomysłu jest Krajowe Biuro Organizacyjne ŚDM, które przypomina, że dziesięć lat temu odbyło się pamiętne spotkanie młodych z różnych kontynentów w Krakowie. Obecnie Biuro zaprasza młodzież z całego kraju do odkrycia dziedzictwa tego wydarzenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję