Bez Ducha Świętego i Jego darów trudno wyobrazić sobie życie chrześcijanina. Jego działanie poznajemy po owocach. Wymienia je św. Paweł Apostoł w Liście do Galatów: „Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (5, 22-23). Wystarczy też być dobrym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości, aby zauważyć, że wielkim pragnieniem dzisiejszego człowieka jest pokój, zarówno w świecie, jak i w sercu. Bardzo ważną rolę w otwarciu się na działanie Ducha Świętego w naszym życiu odgrywa modlitwa, która przynosi ukojenie, pokój serca, potrzebne wyciszenie. Trzeba jednak pamiętać, że nie chodzi tutaj o święty spokój i rozwiązanie wszystkich problemów.
Reklama
Ojcowie Kościoła i poszczególni święci uczą nas, że Duch Święty przychodzi do poranionych ludzkich serc. Jest naszym Pocieszycielem. Kiedy dopada nas niepokój, jakaś słabość, smutek, przygnębienie, pytamy o to, jak sobie z tym poradzić. Zyskanie pokoju wewnętrznego to trudna praca nad sobą, która wymaga cierpliwości, opanowania i czasu. Uczy nas tego m.in. mądrość Ojców Pustyni: „Pewien brat w Celach męczył się w samotności; przyszedł i opowiedział o tym abba Teodorowi z Ferme. Starzec mu rzekł: «Idź i upokórz się w myśli, poddaj się pod posłuszeństwo i zamieszkaj wśród innych». On wrócił po jakimś czasie i powiedział starcowi: «Także pośród ludzi nie znalazłem pokoju». Starzec rzekł: «Jeśli ani wśród ludzi, ani w samotności nie zaznałeś pokoju, to po co przyszedłeś na mnicha? Czyż nie po to, by znosić utrapienia? Powiedz mi, od ilu lat nosisz habit?». On odpowiedział: «Od ośmiu». A starzec na to: «Wiedz, że ja noszę habit od siedemdziesięciu lat, a dotąd przez ani jeden dzień nie znalazłem pokoju: ty zaś chciałbyś go osiągnąć w osiem lat?». Gdy to usłyszał, odszedł umocniony” – czytamy w sentencjach Ojców Pustyni.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W trudnych sytuacjach warto powierzyć się Bogu, nie próbować samemu „stawiać czoła burzy”, jak pisał św. Ojciec Pio. „Próba jest ciężka, lecz po raz tysięczny powtarzam: nie lękaj się, Jezus bowiem jest z tobą nawet w chwili, kiedy wydaje się, że duch twój stoi na krawędzi przepaści. Kieruj głos zawsze ku Niebu, również w tych momentach, kiedy duszę ogarnia zniechęcenie. Postępuj jak cierpliwy Hiob, którego Pan postawił w sytuacji podobnej do tej, w jakiej znalazłaś się obecnie. Hiob skierował ku Niebu następujące słowa: «Choćby mnie zabił Wszechmocny – ufam i dróg moich przed Nim chcę bronić» (Hi 13, 15)” – napisał w liście do Raffaeliny Cerase.
W zyskaniu pokoju serca przeszkadzają nam grzechy i wady, a najbardziej nasze przyzwyczajenie do grzechów. Już św. Jan Chryzostom mówił o „tyranii przyzwyczajenia”.
Może czasem w obliczu wielkich trudności wydawać się, że jesteśmy jak maleńkie ziarnko gorczycy. Warto jednak pamiętać, że Duch Święty działa przez to, co małe, pokorne. I dlatego z darem pokoju może całkowicie zmienić nasze życie.
