Rozmawiałem ostatnio z jednym księdzem, który doskonale pamięta i z sentymentem wspomina czasy, kiedy trzeba było wstać wcześnie rano, aby móc w pierwszym rzędzie witać wchodzących na Jasną Górę pielgrzymów. Był wtedy nastoletnim dzieckiem i wiernie, godzinami towarzyszył swojej mamie, pozdrawiając pątników. Można było wówczas napić się wody z kiszonych ogórków, którą rozdawali stojący w alejach ludzie, dostać jabłko, a przede wszystkim doświadczyć z ich strony wielkiej życzliwości. Czasy się zmieniły, tradycja gościnności jednak – choć może w nieco innym wymiarze – na pewno pozostała.
List pasterza
Każdego roku, szczególnie w pierwszej połowie sierpnia, drogi prowadzące na Jasną Górę wypełniają się pielgrzymami, którzy chcą dotrzeć do częstochowskiego sanktuarium. Arcybiskup Wacław Depo, metropolita częstochowski, już w czerwcu br. zachęcał wiernych do okazania pielgrzymom chrześcijańskiej gościnności i dziękował za dotychczasową dyspozycyjność. „ (…) nasza diecezja służy Kościołowi w Polsce i w świecie, spełniając wyjątkowe, związane z Jasną Górą, posłannictwo. Dzieje się to przede wszystkim w okresie pielgrzymkowym, kiedy przez nasze parafie zmierza do Częstochowy przeszło 220 pielgrzymek pieszych” – można było usłyszeć z odczytanego w kościołach pasterskiego listu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Słynny żurek
Reklama
– Parafia św. Marcina w Kłomnicach, od kiedy pamiętam, zawsze z wielką gościnnością przyjmowała pielgrzymów. Zawsze kiedy wchodzą do nas pielgrzymi lub przechodzą obok kościoła, proboszcz dzwoni dzwonami – opowiada Natanael Brewczyński, parafianin. Kłomnicki kościół gościł w tym roku m.in. pątników z Łomży i Drohiczyna, a także uczestników Pieszej Pielgrzymki Osób Niepełnosprawnych i Rodzin z archidiecezji warszawskiej. Wśród pątników można było usłyszeć opowieści o słynnym żurku. – Ksiądz Mirosław Turoń i jego legendarny żur, który osobiście przygotowuje, rzeczywiście jest słynny wśród pielgrzymów w całej Polsce – zapewnia ks. Maciej Modrzejewski, wikariusz kłomnickiej parafii, który przytacza słowa odwiedzających parafię pątników. Wtóruje mu Natanael, zapewniając, że „jest naprawdę dobry”. Wielkie zaangażowanie proboszcza i całej wspólnoty parafialnej docenia Damian Szmagliński, który tradycyjnie wraz z żoną Pauliną i trójką małych dzieci, pielgrzymuje z grupą niepełnosprawnych pielgrzymów z Warszawy.
Otwarte drzwi
Marek Tarczyński, główny porządkowy warszawskiej pielgrzymki, informuje grupy ze Świdra, że przed wejściem do Częstochowy jego grupa nocowała w Parafii Opatrzności Bożej w Krasicach, gdzie zostali godnie przyjęci przez gospodarza parafii. – Nocowaliśmy tam już przynajmniej dwa razy. Pomieściliśmy się wszyscy na terenie kościoła w namiotach – doprecyzowuje główny porządkowy i dodaje: – A drzwi w parafii, jak zapewnia sam proboszcz, otwierane są 11 sierpnia, a zamykane dopiero 16, kiedy przejdzie największy szczyt pielgrzymkowy. Pątników ze Świdra chwali też proboszcz parafii ks. Mariusz Chudy: – Sezon wakacyjny w parafii niezmiennie kojarzy się nam z przybywającymi pielgrzymami, a pielgrzymka ze Świdra jest jedną z wielu, które do nas docierają. Na pewno mogę pochwalić ich za piękną postawę, radość, którą wnoszą w nasze progi, i mocno widoczną modlitwę.
Wielkie gotowanie
Reklama
– Pielgrzymów przyjmują na terenie naszej parafii Dom Dziecka w Chorzenicach, parafianie, gospodynie wiejskie i wiele innych osób. Pięknie to wygląda i jestem bardzo dumny z moich parafian – podkreśla ks. Tomasz Dyjan, proboszcz Parafii Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Witkowicach. – Jest to też wielkie błogosławieństwo dla nas – zauważa kapłan. Parafia w Witkowicach gościła ostatnio pielgrzymów z Łowicza, częstując pątników obiadem. – Było 800 osób. Wszyscy zostali ugoszczeni. Wieczorem przyjechał jeszcze Garwolin i też wszyscy zostali ugoszczeni. Pospali, odpoczęli i rano pojechali na rowerach dalej – wspomina proboszcz.
Ola i Artur z dziećmi – Gabrielą i Józefem z warszawskiej 10. grupy Białej tradycyjnie nocują u parafian z Parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Małusach Wielkich. – Jeśli chodzi o naszych gospodarzy, to w ostatnich latach była jedna zmiana, ale wynikało to ze sprzedaży gospodarstwa po rodzicach. Nowi właściciele pomogli nam znaleźć nocleg w innym miejscu i tam również jesteśmy przyjmowani z otwartymi ramionami. Wspaniali ludzie, wspaniała gościnność – podkreśla małżeństwo.
Ksiądz Piotr Krzyszkowski, dyrektor Radia Victoria, już po raz 38. uczestniczy w pielgrzymce, docierając na Jasną Górę z diecezją łowicką. – Nocowaliśmy w naszej bazie namiotowej w Zawadach k. Gidel i w Rędzinach. Spotkaliśmy się z wielką życzliwością mieszkańców, proboszczów, którzy zawsze mieli dla nas otwarte plebanie, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni – zaznacza kapłan. 150 l gorącego żurku przygotowali też pracownicy Niedzieli dla uczestników pielgrzymki z diecezji bydgoskiej. Tradycyjny posiłek czekał na pątników podczas postoju w Kuźnicy, stając się nie tylko wsparciem w trudzie wędrówki, ale także wyrazem solidarności z pielgrzymującym Kościołem. Kolejną okazją do wsparcia pielgrzymów był poczęstunek na trasie pielgrzymki z Przemyśla.
Ugasić pragnienie
Doktor Beatę Łodzińską, która jest częstochowskim kardiologiem, kojarzy większość pielgrzymów zmierzających alejami na Jasną Górę. Od ponad dekady organizuje ona prywatną akcję bezpłatnego rozdawania wody pielgrzymom, a swoje stoisko z wodą rozkłada w III Alei Najświętszej Maryi Panny, gdzie sama mieszka. Jak podkreśla, jest to jej osobiste podziękowanie Bogu za opiekę, zdrowie i udany rok. Akcja rozdawania wody zaczęła się całkowicie spontanicznie. Z czasem wokół pani doktor zebrała się grupa wolontariuszy. Na początku pomagała najbliższa rodzina i znajomi. Dziś wszyscy w czasie sierpniowego szczytu pielgrzymkowego przelewają wspólnie butelkowaną wodę i podają ją spragnionym pątnikom.
Pielgrzymi pamiętają nie tylko trud marszu, wspólną modlitwę, lecz także ludzi stojących przy swoich domach i pozdrawiających ich. Dla wielu pątników właśnie te chwile pozostają jednymi z piękniejszych wspomnień z drogi na Jasną Górę.
