Reklama

Niedziela Łódzka

Historia zatacza koło

13 grudnia 1981 r. władza wydała wojnę własnemu narodowi – przypomina Włodzimierz Tomaszewski. – Ludzie zrozumieli, że muszą grupować się przy czymś, co jest nazywane sztandarem – dopowiada Waldemar Krenc w rozmowie z Niedzielą.

Niedziela łódzka 50/2025, str. I

[ TEMATY ]

Łódź

Marek Kamiński

Rekonstrukcja wydarzeń z 13 grudnia 1981 r. pacyfikacji siedziby NSZZ „Solidarność” w Łodzi

Rekonstrukcja wydarzeń z 13 grudnia 1981 r. pacyfikacji siedziby NSZZ „Solidarność” w Łodzi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jadwiga Kamińska: Minęło 45 lat od podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność”. Tysiące odważnych ludzi postanowiło przeciwstawić się złu oraz rozpocząć walkę o godność i lepsze życie.

Włodzimierz Tomaszewski: Poznański Czerwiec 1956, Gdańsk – Grudzień 1970, Radom 1976, to były wydarzenia, które przygotowywały Polskę do odzyskania niepodległości. Wizyta Ojca Świętego była takim generalnym przełomem duchowym, ale o bardzo dużym znaczeniu. Strajkujące zakłady dokonały przełomu o wielkim wymiarze. Okres powstania Solidarności nazywany jest „karnawałem”, natomiast Jerzy Kropiwnicki mówi, że było to powstanie narodowe, które dawało nam możliwość wprowadzenia demokracji i odzyskania niepodległości. Ten czas wielkiego przełomu 1980 r. jest wyjątkowy, bo było to ostatecznie zwycięskie powstanie.

Waldemar Krenc: Byłem w tym wieku, który jest najbardziej przygotowany emocjonalnie na każdą rewolucję. Pracowałem wówczas w Fonice i kiedy powstała Solidarność, to włączyłem się w ten ruch. Solidarność łączyła się przy krzyżu; w zakładach, gdzie odbywały się strajki proszono księży o Msze św. Tam, gdzie były wiara i patriotyzm, zawsze wygrywaliśmy. Po podpisaniu Porozumień Sierpniowych uwierzyliśmy, że odzyskaliśmy wolność.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak powstał i działał łódzki oddział NSZZ „Solidarność”?

Reklama

W.T.: Jako młody człowiek, tuż po studiach (pedagogika kulturalno—oświatowa), uznałem, że w ten ruch trzeba się włączyć. Część z osób, które pojawiły się w Solidarności, to byli przedstawiciele wcześniejszych ruchów opozycyjnych wewnątrz systemu komunistycznego. Pierwszą siedzibą organizacji było mieszkanie Grzegorza Palki przy ul. Nawrot 43, a potem była siedziba przy ul. Sienkiewicza. Pojawiłem się tam, ponieważ miałem przemyślenia, jak reformować kulturę. Grzegorz Palka był wówczas odpowiedzialny za organizację tworzącego się związku. Mnie przydzielono do grupy obsługi zebrań. Jeździliśmy na zebrania tworzących się struktur Solidarności w poszczególnych zakładach. I tak zostałem kierownikiem działu organizacyjnego, nie tylko obsługi zebrań, ale także akcji protestacyjnych, a potem także okresu wyborczego.

W.K.: W Fonice, w której pracowałem, zawiązał się również związek zawodowy „Solidarność”. Ludzie zrozumieli, że muszą grupować się przy czymś, co jest nazywane sztandarem, który później ufundowaliśmy i poświęciliśmy 6 grudnia. Wielu ubeków było wstawionych do Solidarności – mieli nas skłócać, a dokonało się to wprowadzeniem stanu wojennego.

W nocy 13 grudnia 1981 r. w Polsce wprowadzono stan wojenny, do którego władze państwowe przygotowywały się kilkanaście miesięcy.

W.T.: 13 grudnia władza wydała wojnę własnemu narodowi. Była ona przygotowywana i przeprowadzona wbrew temu, co potem głoszono, że była to konieczność, bo inaczej mogliśmy się spodziewać inwazji sowieckiej. Struktury nasze formalnie zostały zawieszone, ale w podziemiu funkcjonowały bardzo prężnie. Trójka liderów: Andrzej Słowik, Jerzy Kropiwnicki i Grzegorz Palka wykonała gigantyczną pracę, za co zapłacili wysoką cenę, kilkuletnimi pobytami w więzieniach.

Reklama

W.K.: Miałem wtedy 21 lat i to był dla mnie szok. Byłem pod siedzibą Solidarności przy ul. Piotrkowskiej. Tam było pierwsze starcie i zobaczyłem, jak to groźnie wygląda. Pamiętam jedność ludzi i agresję po obu stronach. Były rozrzucane ulotki z budynku i chyba były sklejone, bo cała paczka spadła na moje ręce. Ludzie podchodzili do mnie i brali ulotki, a ja z taką ulotką w poniedziałek przyszedłem do Foniki. To był jeden z pierwszych zakładów, który rozpoczął strajk. Później stanęła Bistona i Teofilów.

Ludzie biorący udział w strajku byli zapamiętani i ponosili konsekwencje. Nigdy potem nie zostałem wysłany po maszyny do Szwajcarii, a były cztery takie wyjazdy, a za delegacje otrzymywało się ogromne pieniądze. Generalnie stan wojenny złamał kręgosłupy niektórym Polakom, słabsi odeszli, ponieważ się wystraszyli. Nie udało im się jednak złamać naszej woli walki.

Jak powrót postkomunistów i wybór 18 listopada br. ich przedstawiciela, Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu i jednocześnie drugą osobę w państwie, wpłynie na nasz kraj?

W.K.: W 1989 r. nadal byłem członkiem Solidarności, który wierzył Lechowi Wałęsie i innym liderom, że okrągły stół to jest droga do zwycięstwa. Ma rację postkomunista Włodzimierz Czarzasty, że komuna się tam dogadała. Jego nazwisko pojawiło się w aferze Rywina, wpływie na media publiczne, koncepcje prywatyzacji oraz jako członka tzw. grupy trzymającej władzę. My zostaliśmy nieświadomie wykorzystani do tworzenia nowej elity złodziejskiej. Komuna wróciła do wolnej Polski na naszej krwi. Teraz Czarzasty ma przewodniczyć debatom w Sejmie, mówić o demokracji, przejrzystości i wysokich standardach.

W.T.: Historia zatacza koło. Włodzimierz Czarzasty jest wzorem osoby, która nie tylko nie czuje się winna za tamte czasy, ale staje się apologetą tego okresu. W obecnej chwili lewica osłabła i dzisiaj jest poniżej progu wyborczego. W poprzednim ustroju pan Czarzasty wszedł w rolę komunisty wasala i składał hołdy centrali w Moskwie, a dzisiaj stał się wasalem struktury namiestnika polskiego, czyli Donalda Tuska. I to jest powód, aby powrócić do walki o demokrację. To, co przeszła Solidarność, dzisiaj ponownie musi być bardzo silnie prezentowane i walka wciąż musi się toczyć.

2025-12-09 11:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trwają w radości

Na tej róży zawieszone są – w każdym płatku, listku – złote serca ofiarowane Maryi przez Jej czcicieli – powiedział podczas uroczystej Eucharystii proboszcz parafii ks. kan. Mariusz Jersak.

Piotrków Trybunalski ma tak bogatą historię, że mógłby nią obdzielić wiele miast. To tutaj zostały spisane statuty piotrkowskie, które regulowały tworzenie prawa na ziemiach polskich, tu odbywały się zjazdy rycerskie, synody, posiedzenia parlamentu Królestwa Polskiego, zjazdy szlachty i licznego duchowieństwa. W pierwszej połowie XVII wieku zbudowano tu klasztory: Sióstr Dominikanek, Ojców Franciszkanów, Ojców Bernardynów, później Pijarów i Jezuitów.
CZYTAJ DALEJ

Kiedy prezydent spotka się z szefami służb? Siemoniak: dostaliśmy zaproszenie

Dostałem w czwartek zaproszenie na 15 stycznia od pana prezydenta, wspólnie z premierem Kosiniakiem-Kamyszem. Zaproszeni są również szefowie czterech służb - przekazał w piątek minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Pod koniec grudnia wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zwrócili się do prezydenta z wnioskiem, „żeby wspólnie z wszystkimi szefami służb spotkać się i przedstawić plany na 2026 rok, te budżetowe, ale też te których informacja jest oklauzulowana”.
CZYTAJ DALEJ

Wspólnota Dwunastu niesie w sobie tajemnicę wolności

2026-01-09 19:33

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Saul wyrusza z trzema tysiącami wybranych, aby schwytać Dawida. Liczba podkreśla przewagę króla i jego lęk. Dawid żyje wśród skał i jaskiń, na ziemi pogranicza. Tam serce uczy się zawierzenia. Saul wchodzi do jaskini. Dawid z ludźmi pozostaje w głębi. W ustach towarzyszy pojawia się odczytanie chwili jako znaku od Boga. Dawid podchodzi i odcina rąbek płaszcza. Ten gest wygląda drobno, a płaszcz w Biblii niesie znaczenie godności i władzy. Tekst mówi, że „zadrżało serce” Dawida. W hebrajskim pobrzmiewa (wayyak lēb), uderzenie sumienia. Wystarcza mu sam znak. Zatrzymuje swoich ludzi i wypowiada słowa o „pomazańcu Pana” (māšîaḥ JHWH). Namaszczenie wiąże króla z decyzją Boga także w czasie błędu króla. W tej księdze rąbek płaszcza już raz pojawił się przy Saulowej utracie królestwa. Rozdarcie płaszcza w 1 Sm 15 towarzyszyło wyrokowi Samuela. Tutaj odcięty rąbek zapowiada zmianę, a Dawid nie przyspiesza jej przemocą. Wychodzi za Saulem, woła go i pada na twarz. Nazywa Saula „panem moim, królem”. Pokora otwiera przestrzeń prawdy. Dawid pokazuje skrawek płaszcza jako dowód, że jego ręka nie szuka krwi. Wzywa Pana na sędziego i oddaje Mu spór. Brzmi przysłowie o złu, które rodzi zło. Dawid nie chce podtrzymywać tej fali. Słowo i gest poruszają Saula. Król płacze i uznaje sprawiedliwość Dawida. Prosi o przysięgę w sprawie potomstwa, bo królowanie w Izraelu dotyka pamięci rodu i imienia. Dawid przysięga. Opowiadanie rysuje obraz władzy poddanej Bogu i serca, które wybiera miłosierdzie w chwili największej przewagi. W tej scenie zwycięstwo ma kształt opanowania, a jaskinia staje się szkołą serca.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję